Gostyński Uniwersytet III Wieku

Decided to buy cialis online? The best price cialis online here. Buy cialis from us and save your money!

Sie

21

WIADOMOŚCI GUTW

Autor: Zbigniew Kosiński

HYMN GOSTYŃSKIEGO UNIWERSYTETU TRZECIEGO WIEKU

Hymn – GUTW – muzyka

proszę włączyć muzykę prawym klawiszem myszy “Otwórz link w nowej karcie” aby móc widzieć stronę z tekstem

 

słowa Tadeusz Wujek
muzyka Maria Markowska


Choć minął nam już złoty wiek
Srebrem osypał skroń
Radości nam nie zabrał czas
Uśmiech na stres najlepszy jest.

Zdobywać wiedzę to nasz cel
Języków uczyć się
Słuchać wykładów, mądrych słów
To nam serwuje UTW.

Nie straszny dla nas śnieg czy mróz
I kilometry tras
Zwiedzamy dziarsko Polski szmat
Nikt z nas nie liczy swoich lat

***

UWAGA! UWAGA!

Projekt „Day, ut ia pobrusa, a ti poziwai” inspirowany jest najstarszym zdaniem w historii języka polskiego, zapisanym na XIII wiecznym Śląsku, we wpisanej na listę UNESKO Księdze Henrykowskiej. Celem projektu jest edukacja kulturowa poprzez organizację wyjazdów studyjnych do miejsc ważnych dla kultury narodowej, związanych z dziedzictwem Piastów Śląskich. Śląsk w XIII wieku był najlepiej rozwiniętą gospodarczo i kulturowo dzielnicą Polski, zarazem łącznikiem między naszą kulturą, a kulturą zachodniej Europy. Wbrew obiegowym opiniom śląskie elity nie były zniemczone, wręcz przeciwnie, cechowały się wysokim poziomem świadomości dynastycznej i poczuciem, tego co dziś nazwalibyśmy początkami polskiej tożsamości. Uczestnicy wyjazdów odwiedzą Legnicę Wrocław Lubiąż, Trzebnicę, Henryków. Odwiedzane miejsca – zamek, klasztory, pole bitwy, nekropolie, będą pretekstem do stworzenia symulacji animacyjnej, do wykazania kontekstu kulturowego, procesów materialnych i tożsamościowych.

***

Wyjazdy odbywać się będą od lipca do listopada 2017 roku.
Udział jest darmowy, GOK pokrywa transport, bilety wstępu.
GOK przeprowadzi również po jednej godzinie zajęcia przybliżające założenia projektu!
Informacji o spotkaniach organizacyjnych,
oraz zapisy na wyjazdy przyjmuje sekretariat GOK „Hutnik”,
tel. 65 572 79 90,
szczegóły na stronie http://gok.gostyn.pl

***

 

UWAGA !!!

Przez cały rok przyjmujemy zapisy:

  • na lektoraty językowe,
  • kursy komputerowe,
  • oraz chętnych do uświetniania śpiewem naszych imprez

TERMINY STAŁE

GABINETY I SALE W ZSO I OSIR

  • Zajęcia komputerowe poniedziałek godz. 17.15 (pracownia w podziemiach LO)
  • Aerobik – wtorek, godz. 18.30 – aula (własne karimaty)
  • Pływalnia „Na fali”wtorek – godz. 13.45 – 14.45,  sobota 8.00-9.00
  • Spacery z kijkami – druga i czwarta środa każdego miesiąca, godz. 9.00
  • Kręgielnia – wg osobnego planu
  • Rajdy rowerowe (pierwsza i trzecia środa miesiąca, godz. 10.00 – (zbiórka k/biura Zarządu – w zależności od warunków pogodowych).

Lektoraty:

  1. Język angielski dla zaawansowanych – czwartek, godz. 14.00
  2. Język angielski dla średnio-zaawansowanych – czwartek, godz. 14.10
  3. Język angielski dla początkujących – poniedziałek, godz. 15.15
  4. Język niemiecki dla średnio-zaawansowanych – wtorek, godz. 16.00

 

HARMONOGRAM

***

  • Od 29 sierpnia 2017 r.  rozpoczynamy w biurze Zarządu dyżury. Terminy dyżurów nie uległy zmianie: wtorek od 11.00 do 13.00 oraz środa od 15.00 do 17.00. Czesne od nowego semestru wynosi 30 zł. Prosimy o dokonanie wpłat do 30 września.
  • 5 października, czwartek – Inauguracja nowego roku akademickiego dla Gostynia, Krobi i Pępowa odbędzie się w GOK Hutnik w Gostyniu. Szczegóły później.

***

adres:
Gostyński Uniwersytet Trzeciego Wieku, 63-800 Gostyń, ul. Mostowa 9
telefon – 655722792
poczta elektroniczna – gutw.gostyn@wp.pl
adres strony – gutw.logostyn.pl

***
Biuro Zarządu czynne w godzinach:
wtorki  –  11.oo – 13.00
środy – 15.oo – 17.oo

Wpłaty czesnego, w wysokości 25,00 za semestr dokonywać można w biurze podczas dyżurów
lub na konto BGŻ Gostyń nr 40 2030 0045 1110 0000 0229 5860

Sie

9

LALKI I SPACER

Autor: Biderman Aleksandra

                    Lato w pełni, od kilku dni panuje niemal „piekielny” upał. Wakacje minęły półmetek. Tymczasem grupa spacerowiczów GUTW zgodnie z tradycją wznowiła 9 sierpnia 2017r. spacer przypadający w drugą i czwartą środę miesiąca.

   W siedzibie Zarządu GUTW  spotkało się tego dnia 14 osób, których nie przestraszyła wysoka temperatura powietrza. Punktualnie o godz. 9.00 wyruszyliśmy w kierunku Muzeum. Naszym celem było obejrzenie wystawy lalek „Poczet królów i książąt polskich” ze zbiorów Muzeum Lalek w Pilźnie k. Tarnowa. Wystawa obejmuje rody królewskie i książęce z linii Piastów od Mieszka I do Ludwika  Węgierskiego.  Byliśmy pod wrażeniem ilości lalek, wizerunków władców w otoczeniu rodziny – żon i dzieci, a także strojów i rekwizytów odtworzonych z wielkim pietyzmem. Wysłuchaliśmy także komentarza słowno – muzycznego. W „towarzystwie” lalek zrobiliśmy wiele zdjęć.

                    Po obejrzeniu wystawy wstąpiliśmy do pobliskiej Fary, gdzie trwały prace renowacyjne. Obserwowaliśmy efekty już wykonanych prac.

  Opuszczamy świątynię i kontynuujemy spacer ulicami Lipową i Fabryczną, skręcamy w ulicę Nad Kanią. Tempo jest dość leniwe, na szybsze nie pozwala duszne powietrze. Obserwujemy ogródki przed domami, komentujemy ich urządzenie i zmysł estetyczny właścicieli. Dochodzimy do ul. Europejskiej, przekraczamy ul. Poznańską i wspinamy się ul. Kasyna Gostyńskiego. Zauważamy coraz więcej nowych domów, które zostały tu pobudowane od czasu poprzedniego naszego  spaceru.

Wędrówkę kończymy w restauracji Podleśna. Pijąc kawę i racząc się ciasteczkami trochę plotkujemy, dzielimy się wrażeniami z wczasów, nie brakuje – jak zawsze – wypowiedzi o zdrowiu i zdrowym stylu życia. Maria przygotowała podsumowanie spacerów w minionym roku akademickim. Spacerowiczów było ogółem 22. W poszczególnych spacerach uczestniczyło od 6 do 14 osób. W ciągu roku było 20 spacerów, pokonaliśmy 220 km. Długość tras wahała się między 3 a 10 km. Najczęściej, bo 5 razy zwiedzaliśmy nowe ulice i budowle w mieście, 4 razy byliśmy w lesie, odwiedziliśmy 4 wystawy w muzeum, dwukrotnie gościliśmy w Ogrodnictwie państwa Nowackich na Brzeziu. Tylko raz, ze względu na złą pogodę, spacer przesiedzieliśmy w biurze. Najbardziej aktywny uczestnik spacerów to Maria Ratajczak, która wzięła udział w 16 spacerach i przeszła 109 km. Drugie miejsce przypadło Lucynie Pietrusiak, trzecie Krysi Zubaczyk. Niżej podpisana przytoczyła wypowiedź niemieckiego filozofa Wilhelma Schmida: „Jak przeżyć starość?” To swoisty dekalog, a niektóre jego przykazania brzmią: pogódź się, że się starzejesz; odpuść gonitwę za nowym; rób sobie drobne przyjemności; kochaj i przyjaźnij się; uśmiechaj się. Zaś ostatnie jest dość nieoczekiwane: Pamiętaj, że po śmierci jest nieskończoność.

Aby nie było tak do końca patetycznie, niezawodna Ola wprowadziła sporo humoru swoimi kawałami i dowcipami, którymi sypie jak z rękawa.

Na koniec informacja: z przyczyn obiektywnych nie odbędzie się spacer w czwartą środę sierpnia. Spotkamy się dopiero we wrześniu.

Zrelacjonowała Halina Spichał

Zdjęcia robiła Halina Spichał i Aleksandra Biderman

Lip

8

Lipcowa wycieczka…

Autor: Biderman Aleksandra

Trwają wakacje, a na stronie internetowej GUTW czerwonym kolorem zaznaczona wiadomość, że GOK będzie  realizował nowy projekt kulturalny prezentujący dziedzictwo książąt piastowskich Śląska. Celem projektu jest edukacja, polegająca na objeździe miejsc ważnych dla kultury narodowej, pokazującej, że Śląsk w XII-XIV wieku był prężnym ośrodkiem polskiej kultury. A książęta piastowscy Śląska budowali polską świadomość i tożsamość.

Dla studentów GUTW zarezerwowano dwadzieścia miejsc, bezpłatnie. Wyjazdy poprzedzane są godzinnym spotkaniem z animatorem kultury, zarazem historykiem, który przygotowuje uczestników do postrzegania szerszego tła epoki. Autorem tego projektu jest Przemysław Pawlak. Prezes UTW uruchomił komórkę, wysłał SMS-y z wiadomością do wszystkich dostępnych mu numerów, ponad setkę. Chętni szybko się zgłosili. Dnia 6 lipca odbyło się spotkanie z animatorem, a dwa dni później, o godzinie 9:30 wyruszyliśmy autokarem do zespołu pocysterskiego w Trzebnicy. Czterdziestopięcioosobowej grupie przewodniczył pan Przemysław Pawlak z pomocą pani Jolanty Skrzypczak.

Na miejscu byliśmy już przed godz.11.00. Bazylika św. Jadwigi to najstarsze sanktuarium na Śląsku, pod wezwaniem św. Bartłomieja i NMP, jest jednym z nekropolii Piastów. Kościół ufundował książę Henryk Brodaty  w 1202 roku. Opowiadał nam o nim wspaniały przewodnik, Brat Marcin, który interesująco przybliżył nam historię kościoła i św. Jadwigi. Wychowanie  chrześcijańskie i formację intelektualną otrzymała Jadwiga u sióstr benedyktynek w Kitzingen. Jadwiga najchętniej pozostałaby w klasztorze oddając się życiu zakonnemu, ale około 1190 roku została wysłana do Wrocławia, gdzie poślubiła księcia Henryka Brodatego. Wpływała na politykę męża. Ufundowała klasztor w Trzebnicy, do którego sprowadziły się siostry benedyktynki z Bambergu. W 1203 roku przyjęły regułę cysterską. Opactwo to było pierwszym żeńskim klasztorem na ziemiach Polski. Jadwiga budowała szpitale, przytułki, ochronki. Bezpośrednio pomagała biednym, opiekowała się chorymi. Broniła poddanych, starała się o obniżenie podatków.  Dbała o los więźniów. Sprowadzone cysterki uczyły czytać i pisać. Działalność dobroczynna uczyniła ją postacią popularną wśród poddanych. Zmarła w opinii świętości w 1243 roku w Trzebnicy. W drugiej połowie XIII wieku dobudowano pierwszą w Polsce kaplicę w stylu gotyckim, w której umieszczono szczątki św. Jadwigi, patronki Śląska. W ciągu wieków świątynia była kilkakrotnie przebudowywana. Wystrój wnętrza nabrał cech baroku. Przewodnik zwrócił uwagę, że ta ilość ołtarzy, obrazów, rzeźb to nie wynik bogactwa, ale opis życia Świętej. Całopostaciowa rzeźba św. Jadwigi w jednej ręce trzyma chleb, wyrażając tym troskę o człowieka, w drugiej książkę, troskę o ducha. W owych czasach, czytać nie umiały nawet wszystkie księżniczki.

Zwiedziliśmy kryptę św. Bartłomieja usytuowaną pod prezbiterium, wybudowaną w stylu romańskim. W podziemiu zachowane są też znaczne fragmenty starej budowli. Z pozostałych na nich płaskorzeźbach można było odczytać walkę dobra ze złem. Po przerwie na kawę, siostra Bernarda zaprosiła nas do zwiedzenia kaplicy klasztornej i szpitala – hospicjum z salami rehabilitacyjnymi. O godzinie 16 – tej z minutami wróciliśmy do Gostynia. Wyjazd był krótki, ale ciekawy, niektórzy myśleli już o następnym.
Każde spotkanie z kulturą wnosi coś nowego, czegoś uczy, zmusza do myślenia i refleksji.

Maria Ratajczak

Cze

30

Wczasowo w Darłówku (21-30 czerwca)

Autor: Biderman Aleksandra

Docelowy cel podróży – Darłówko nad polskim morzem. To już czwarte nasze wspólne spędzanie części wakacji. Jedziemy z panem Sławkiem. Tym razem 43 osoby zapragnęły odwiedzić nadmorskie miejscowości, rozkoszować się tamtejszym klimatem, spacerować po piaszczystych plażach. Ale póki co…

Zatrzymujemy się w Szczecinku, historycznym mieście położonym na Pomorzu Zachodnim. Jesteśmy umówieni z przewodnikiem, emerytowanym wojskowym, z urodzenia śremianinem, panem Bogdanem Bereszyńskim. Przez godzinę, bo na tyle byliśmy umówieni, pan Bogdan stara się nam pokazać swoje miasto usytuowane na przesmyku pomiędzy jeziorami Wielimie, Trzesiecko i Wilczkowo, połączonych rzeką Nidzicą. Szczecinek ma w herbie książęcego gryfa na złotym polu oraz srebrna rybę, prawdopodobnie jesiotra, już w średniowieczu osobliwość tutejszych jezior.

Idziemy wzdłuż jeziora Trzesiecko, wieje silny wiatr, wokół pełno zieleni. Na jeziorze znajduje się największy w Europie wyciąg do nart wodnych długości 1100 metrów. Po jeziorze pływają kaczki, na metalowym mostku pozawieszane są kłódki. Spacerujemy po pięknym zabytkowym parku miejskim zrewitalizowanym w 2012 roku. Po jeziorze pływa tramwaj wodny oraz statki BAYERN i KSIĘŻNA JADWIGA. Robimy mały spacer pięknymi, czystymi ulicami Szczecinka, zatrzymujemy się przy pomniku Adama Giedrysa, krawca i astronoma. Przechodzimy obok wieży kościelnej św. Mikołaja, rozglądamy się ciekawie po kolorowych kamieniczkach starego miasta. Zatrzymujemy się chwilę na rynku, gdzie króluje wysoki ratusz z czerwonej cegły. W uliczce na wprost ma swoją piekarnię pan Radoła, cukiernik z Gostynia. Mijamy pomnik Piłsudskiego, wstępujemy do kościoła Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. W nim znajdujemy elementy wystroju starego, nieistniejącego już kościoła św. Mikołaja. Co chwilę pan Bereszyński zabawia nas kawałami, sprawdza naszą pamięć i godzina, z której zrobiło się ciut więcej, mija. Dziękuję przewodnikowi, który żałuje, że niestety mógł być z nami tak krótko i wszystkiego nie mógł nam pokazać.

Następny przystanek to Darłówko. Właściciel pensjonatu Siódemka wychodzi nam na przeciw i kieruje autobus do celu. Po rozlokowaniu się w pokojach mamy czas dla siebie. Czas nas nie goni, nie musimy być na określoną godzinę na posiłkach, jedzenie mamy we własnym zakresie. Tak wolimy. Mamy z naszego pensjonatu bardzo blisko i do morza, i do miasta, i do zwodzonego mostu nad rzeką Wieprzą. Również blisko do siłowni zewnętrznej, na której niemal codziennie szlifujemy naszą formę. W odległości 100 metrów od nas znajdują się cztery stołówki, gdzie można zamówić sobie obiady.

Pierwsze kroki kierujemy nad morze. Jest bardzo wietrznie i dość chłodno, nie zniechęca to jednak nas do spaceru po molo. W cieplejsze dni mocząc stopy w morskiej wodzie pokonujemy kilometry plaży podziwiając morze, mewy i łabędzie. Przy nadbrzeżu obserwujemy rybaków, którzy przygotowują złowione ryby do sprzedaży. Można je kupić świeże, ale i wędzone. Z okazji Dnia Morza w niedzielę uczestniczymy we mszy świętej, którą kapłan odprawia z pokładu kutra Pilot 9. Wierni stoją przy pomniku Tym, co nie wrócili z morza. Po mszy świętej oglądamy paradę kutrów wędkarskich, statków wycieczkowych i łodzi rybackich. Potem jeszcze odbywały się koncerty gwiazd, już w hotelu Apollo, ze względu na opady deszczu. Osoby, które tam od nas były, wróciły zachwycone. Na deptaku trafiliśmy na chłopaków, którzy potrafili nieźle się wyginać. Było na co popatrzeć.

Księżna Zofia to tramwaj wodny, który zawiózł nad do Darłowa, miasta, które istniało już w XI wieku. Powrót i zwiedzanie historycznego miasta organizujemy sobie w grupach. Darłowo zachowało unikatowy, średniowieczny układ urbanistyczny z rynkiem pośrodku. Gród otoczony był murami z basztami i bramami. Na tle jedynej istniejącej bramy, Bramy Wysokiej, robimy pamiątkowe zdjęcie. Z daleka widoczny jest Zamek Książąt Pomorskich, ale do niego wejdziemy w drodze powrotnej. Docieramy do kościoła św. Gertrudy, pobudowanego na planie sześcioboku z dwunastobocznym obejściem. Całość nakryta jest dachem namiotowym z iglicą. Jet to przykład skandynawskiego gotyku, jedyny w Polsce. Okna kościoła są podobne do bulajów dawnych statków. Na rynku stoi barokowy ratusz przebudowany w 1725 r, przed ratuszem stoi fontanna z 1919 r. z posągiem rybaka. Niektórzy wracają do Darłówka busem, inni pieszo (to zaledwie dwa kilometry).

Następny dzień – pełne słonce. Spacerujemy nad morzem, opalamy się, jedna z naszych koleżanek pomaga dziewczynkom zrobić wspaniały tort z piasku. Wieczorem ciepło ubrane wybieramy się na zachód słońca. Kiedy już słońce ma zagłębić się w morzu nadchodzą chmury i pełnego zachodu, niestety, nie udało się zobaczyć. Koleżankom, które wybrały się na wschód słońca też się nie powiodło.

Obok siłowni zewnętrznej panowie stawiają „Dom do góry nogami”. Jesteśmy jednymi z pierwszych klientów. Przeżycie fajne, testowaliśmy nasze poczucie humoru oraz utrzymanie się na nogach w ekstremalnych warunkach. Pogoda dalej nas rozpieszcza, chodząc wzdłuż Wieprzy przyglądamy się wycieczkowym statkom o nazwach „Król Eryk I”, oraz Unikus”. Codziennie jesteśmy w innym miejscu na obiedzie, na innych rybkach. Dwa wieczory przeznaczyliśmy na spotkanie się. Śpiewaliśmy (pod przewodnictwem Adeli oraz Oli N.), opowiadaliśmy kawały, czytałam gwarowe wiersze „wuja Czecha”. Każdy otrzymał czekoladę oraz mógł częstować się do woli ciasteczkami.

Niestety, skończyło się wczasowanie. Zjawił się pan Sławek. Zapakowaliśmy walizki do autobusu. Pożegnałam się z właścicielem Siódemki, który zapraszał nas do ponownego odwiedzenia jego ośrodka. Jedziemy do Darłowa. Zamek Książąt Pomorskich otwiera dla nas bramy. Jest to jedyny w Polsce nadmorski gotycki zamek na planie zbliżonym do kwadratu z wieżą wysokości 24 metrów, którego budowę rozpoczęto w 1352 roku za panowania Bogusława V. Dostajemy za przewodnika pana Karola, który zapoznaje nas z dziejami zamku oraz jego właścicielami. Na dziedzińcu zamkowym króluje rzeźba księcia Eryka Pomorskiego, który w połowie XV wieku zamek przebudował.  Zwiedzamy poszczególne sale, salę rycerską, salę przyjęć, sypialnię książęcą, dowiadujemy się historii książąt, poznajemy anegdoty z ich życia, dowiadujemy się o sposobach ogrzewania pomieszczeń. W XVIII i XIX wieku znajdowały się tutaj magazyny i więzienie, od 1930 roku muzeum. Zwiedzamy jeszcze wystawę czasową, w której przedstawione są metody postępowania z kobietami oskarżonymi o czary. Takich procesów o czary było na ziemi sławieńskiej około 30. Badał je założyciel muzeum w Darłowie Karl Rosenow. Było tam łoże Prokrustowe, wędzidło sekutnicy, cela czarownicy, kołyska Judasza, żelazna dziewica, krzesło czarownic, łamanie na kole oraz wiele innych sposobów na przyznanie się kobiet do kontaktu z diabłem.

Opuszczamy klimaty nadmorskie. Za Szczecinkiem, w miejscowości Podgaje, gdzie 10 dni temu zatrzymaliśmy się na kawę, jemy obiad: schabowy, surówka, frytki, do tego kawa i ciasto. Każdy z uczestników otrzymuje ponadto dwa słodkie batony oraz wspólne zdjęcie z napisem Darłówko. I to by było na tyle. Wspomnienia pozostaną, pytania o wczasy w przyszłym roku też się pojawiły. Czy będą?

tekst: Aleksandra Biderman
zdjęcia: Aleksandra Biderman, Anna Krystkowiak, Maria Skrzypczak

170710_darłówko (4) 170710_darłówko (21) 170710_darłówko (36) 170710_darłówko (37) 170710_darłówko (40) 170710_darłówko (55) 170710_darłówko (67) 170710_darłówko (69) 170710_darłówko (104) 170710_darłówko (112) 170710_darłówko (119) 170710_darłówko (125) 170710_darłówko (149) 170710_darłówko (152) 170710_darłówko (236) 170710_darłówko (247) 170710_darłówko (250) 170710_darłówko (288) 170710_darłówko (312) 170710_darłówko (313) 170710_darłówko (321) 170710_darłówko (336) 170710_darłówko (373)

 

 

 

Cze

14

Z górki na pazurki

Autor: Biderman Aleksandra

Dawno nie byliśmy w lesie. A pogoda dzisiaj zachęca do spaceru. Nasz rodzynek „wymigał” się chorą nóżką, musimy same maszerować po zdrowie.
14 czerwca to nasz ostatni spacer w tym półroczu. Lipiec dajemy sobie wolne i od sierpnia znów ruszamy z nowymi siłami zdobywać góry, lasy, nowe drogi, poznawać najbliższą okolicę. Do tego czasu nasz przewodnik już na pewno będzie w pełni sił.

Prowadzi Maria. Ruszamy ulicą Starogostyńską koło największego zakładu w Gostyniu, Huty Szkła. Później wspinamy się pod górkę. Dochodzimy do ulicy Tuwima, mijamy Zakład Unasieniania Zwierząt i POM Metal (dawny Państwowy Ośrodek Maszynowy). I tutaj wchodzimy na ścieżkę otoczoną gęstymi krzewami. Koło starego toru kolejowego wielkie baldachy kwitnącego czarnego bzu kuszą Anię, która z tych kwiatków robi soki. Koleżanki pomagają jej zrywać te pachnące, białe kwiaty. Jesteśmy w lesie. Schodzimy po niewielkim pochyłym terenie na drogę prowadzącą do Starego Gostynia. Wchodzimy dalej w głąb lasu. Mamy dużo czasu, odbijamy więc na Babią Górę. Powoli, ostrożnie schodzimy w dół, niektórzy po piasku, inni tam, gdzie wystające korzenie tworzą schodki. Niestety, Jadwiga zapomniała patrzeć pod nogi i miała wywrotkę. Na szczęście nic jej się nie stało, pomagam jej bezpiecznie pokonać zejście.

Cudownie pachnie drzewo pocięte w bele i ułożone w pryzmy. Chciwie wciągamy ten zapach i aby go utrwalić (chociaż na zdjęciu) ustawiamy się do fotografii. Piękny, zielony kolor wnętrza lasu utrzyma się jeszcze przez jakiś czas, potem las zmieni barwy. Chłoniemy te kolory, znajdujemy pierwsze podgrzybki, przez chwilę zatrzymujemy wzrok na przewróconym drzewie, które niejako zaburza całe jego piękno.

Spacer kończymy „U Franka”. Kawa i herbatka, jakieś ciasteczko. Na liczniku Haliny jest 9 i pół kilometra. Wspominamy wczorajsze zakończenie roku w Starym Gostyniu, czytamy z Haliną kilka wierszy w gwarze poznańskiej z tomiku Marka Szymańskiego „W antrejce na ryczce”, takie jak: „Murzynek Bambo”, „Lokomotywa”, „Pón Hilary”. Jest wesoło. Następne spotkanie – 9 sierpnia.

Tekst Aleksandra Biderman
Zdjęcia Aleksandra Biderman, Halina Spichał

170614_Z g+-rki (4) 170614_Z g+-rki (6) 170614_Z g+-rki (7) 170614_Z g+-rki (17) 170614_Z g+-rki (18) 170614_Z g+-rki (22)