Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum kategorii: wycieczki.

Looking for where to buy a levitra without a prescription? Buy canada levitra online pharmacy now. Bonus - free shipping levitra.

Mar

18

Moralność pani Dulskiej w teatrze w Lesznie

Autor: Zbigniew Kosiński

18 marca 2017 roku po raz pierwszy mieliśmy prawdziwą przyjemność oglądania sztuki Gabrieli Zapolskiej pt. „Moralność pani Dulskiej” wystawionej w Teatrze Miejskim w Lesznie. Na to wydarzenie wyjechało nas okrągła 50-tka.

Teatr Miejski w Lesznie powstał 1 kwietnia 2015 r. Jego twórcą i dyrektorem jest Błażej Baraniak, kierownictwo artystyczne przejęła Beata Kawka. Organy założycielskie to Prezydent Miasta Leszna Łukasz Borowiak oraz Marszałek Województwa Wielkopolskiego Marek Woźniak. Pierwszymi premierami wystawionymi we wrześniu 2016 roku były: „Moralność pani Dulskiej” oraz „Królowa Śniegu”.

My zajmujemy miejsca w rzędach od 1-5 i oddajemy się w całości Gabrieli Zapolskiej oraz Piotrowi Grabowskiemu, reżyserowi, który stworzył oryginalną interpretację „Moralności…” . Na scenie oprócz nieznanych nam aktorów dostrzegamy Sławomirę Łozińską w roli matki chrzestnej Hanki, Artura Janusiaka w roli małomównego pana Dulskiego ( w filmach najczęściej gra role twardzieli i policjantów) oraz znaną nam chociażby z serialu „Sąsiedzi” Małgorzatę Lewińską. Jesteśmy urzeczeni grą pozostałych aktorów, a zwłaszcza żywiołowej Hesi. Sztuka ma ciekawe zakończenie. Otóż po tych wszystkich zawirowaniach w rodzinie, kiedy każdy coś stracił, na scenę zostaje wniesiony telewizor i wtedy… cała rodzina, czyli państwo Dulscy, córeczki oraz Zbyszko siadają na jednym tapczanie i zgodnie patrzą w telewizor.

Tekst Aleksandra Biderman

Zdjęcia Aleksandra Biderman i Jolanta Gardyś

cof

digcofsdrcof

 

 

 

mde

sdr

Lut

22

Ciągle pod wiatr…

Autor: Biderman Aleksandra

Czas przedpołudniowy, w środę 22 lutego 2017 r., przeznaczyliśmy na spacer. O godzinie dziewiątej wyruszyliśmy z biura. Zebrała się nas grupa dziewięcioosobowa. Pogoda nie zachęcała do wyjścia, ale nasz zapał do aktywności fizycznej nie stygnie. Niebo było pokryte szarymi chmurami, chwilami padał deszcz lub mżawka. I tak obojętnie, w którą stronę kroczyliśmy, zawsze było pod wiatr. Poruszaliśmy się ul. Mostową, Bojanowskiego do Lipowej. Gdy kierowaliśmy się do rzeki Kani rozpadało się na dobre. Uzgodniliśmy wspólnie, że zmienimy plan i pójdziemy  do muzeum.

Tam zwiedziliśmy wystawę pt. „1. Kompania Skautowa Wincentego Wierzejewskiego 1918 – 1920”. Zalążek 1. Pułku Strzelców Wielkopolskich (55. Poznańskiego Pułku Piechoty). Poznaliśmy postać człowieka, który pracował i walczył dla dobra Ojczyzny. Z opinii dowódcy, gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego, dowiedzieliśmy się, że Wincenty Wierzejewski zorganizował 1. kompanię pułku, składającą się początkowo wyłącznie ze skautów. Wychował w niej szereg inteligentnych jednostek o wysokim poziomie moralnym, głębokim poczuciu patriotyzmu. Jednostki te rozproszywszy się po całym pułku w charakterze podoficerów, a nawet oficerów podnosiły ducha u żołnierzy. Kompania odegrała znaczącą rolę w opanowaniu i ochronie zabytków w terenie dworca kolejowego w Poznaniu,  wzięła udział w planowaniu i przebiegu akcji zdobycia lotniska na Ławicy. Udało się zdobyć kontrolę nad punktem telegraficznym na Cytadeli.

Obejrzeliśmy także odznaki dla 55. Poznańskiego Pułku Piechoty, obraz Wielkopolskie Muzeum Wojskowe Leona Wróblewskiego, zdjęcia z niepełnym wykazem osobowym 1 Kompanii Skautowej, brata Wincentego Wierzejewskiego – Jana, również skauta, oraz najbliższą rodzinę. Po wystawie oprowadzała nas pani Anna Rudzińska.

Deszczyk kropił, a my ruszyliśmy dalej przez miasto. Z myślą o nadchodzącym tłustym czwartku, kupiliśmy pączki. Zatrzymaliśmy się więc „U Franka”, aby je skonsumować.  Z gorącą kawą smakowały wyśmienicie. Będąc w temacie pączków dzieliliśmy się informacjami, jak w łatwy i szybki sposób formować je z ciasta. Było też coś dla ducha, Tadeusz  przygotował sześć wierszy i je przeczytał. Mówiły one o drodze, która nigdy nie zawodzi, o wyhamowaniu i podziwie nad dziełami danymi przez Stwórcę.

Mimo że szliśmy pod wiatr, warto było się spotkać, niż zostać w domu ze swoimi myślami. Przeszliśmy 4 km. W tym czasie straciliśmy dokładnie tyle kalorii ile miał zjedzony pączek.

tekst  Maria Ratajczak
zdjęcia Ania i Maria

170222_Pod wiatr (2) 170222_Pod wiatr (3) 170222_Pod wiatr

Gru

28

Gostyńskie żłobki

Autor: Biderman Aleksandra

Raz w roku wybieramy się na spacer obejrzeć gostyńskie żłobki. Tak było i dzisiaj – 28 grudnia. Pogoda piękna, słoneczna, w nocy kilka stopni mrozu. Trzeba uważnie patrzeć pod nogi, żeby przypadkiem nie upaść.

Wprawdzie kościołów w Gostyniu jest pięć. Ale … Kaplica jest otwarta, lecz żłobek można zobaczyć tylko z daleka i w ciemnościach. Na Pożegowie kościół jest zamknięty. Pozostały trzy to św. Duch, fara i Klasztor. Zaczynamy od kościoła św. Ducha. Boczne wejście otwarte, przyklękamy w ławkach, śpiewamy kolędę. Żłobek bardzo ładny. Brak jest natomiast aniołka, któremu można wrzucić pieniążka. Przechodzimy przez rynek i pod piękną choinką robimy sobie pamiątkowe zdjęcie. W kościele farnym – duży żłobek w bocznej nawie. Jeszcze dwa lata temu można było podejść blisko, wrzucić grosik aniołkowi i szopka ożywała. Pięknie było popatrzeć. Dziś dostępu do szopki i prezbiterium bronią grube liny i ostrzeżenie o alarmie. Janka zaintonowała kolędę, śpiewamy. Wychodzimy w zalany słońcem dzień, idziemy do klasztoru. Tutaj co roku ten żłobek jest inny. Matka Boska i św. Józef, ogromnych rozmiarów, trzymają na ręku małego Jezusa. Niżej trzej królowie z darami oraz pastuszkowie i zwierzęta. Jest i aniołek kiwający główką po wrzuceniu pieniążka. Następna kolęda i przechodzimy do prezbiterium. Tam wejście, podobnie jak we Farze ogrodzone jest gruba liną i ostrzegawczym napisem o alarmie. Naszą uwagę przykuły boczne ołtarze. Przy bliższym spojrzeniu, okazało się, że to folie z trójwymiarowym zdjęciem tych właśnie ołtarzy, które aktualnie poddawane są renowacji.

Nasze świąteczne odwiedziny kościołów dobiegły końca. Wracamy do miasta, a tam w kawiarni Kameralna raczymy się dobrą kawą, opowiadamy o minionych świętach, odczytuję zabawne życzenia, wspominamy ciekawe miejsca w Polsce, gdzie byliśmy i które godne są zwiedzenia i na zakończenie naszych całorocznych spacerów sypiemy kawałami jak z rękawa. Jest przy tym mnóstwo śmiechu. I w takim pogodnym nastroju rozstajemy się do któregoś tam stycznia, czyli do drugiej środy miesiąca.

A oto te zabawne życzenia:

Wesołych bombek, złotych trąbek,
Anielskiego włosia i pieczeni z łosia.
Makowca z Sosnowca, rolady z szuflady,
Śniegu po nerki, wesołej pasterki,
Prezentów moc, seksu co noc,
Pysznego bigosu i gwiazd z kosmosu,
Finlandii na stole i porsche w stodole.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman

161216_zlobki-002 161216_zlobki-003 161216_zlobki-007 161216_zlobki-009 161216_zlobki-011 161216_zlobki-012

 

Lis

10

Spacerkiem po Poznaniu – śladami historii

Autor: Biderman Aleksandra

W przededniu Święta Niepodległości w czwartek 10 listopada 2016 r.  około 50-osobowa grupa studentów GUTW udała się na wycieczkę do Poznania. Program wycieczki zapowiadał się bardzo bogato. Naszą przewodniczką była gostynianka Ewa Tomaszewska, którą powitaliśmy na placu Adama Mickiewicza.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Muzeum Powstania Poznańskiego – Czerwiec 1956, które mieści się w Zamku Cesarskim. Muzeum powstało w czerwcu 2002. Na niewielkiej powierzchni zaprezentowano około 200 fotografii ukazujących dramatyczne wydarzenia z czerwca 1956r. oraz pamiątki po zamordowanych. Ciekawie zaaranżowano niewielką przestrzeń, która uwzględniała ważne miejsca i przedmioty: bramę fabryczną Zakładów Cegielskiego, warsztat pracy, typowe mieszkanie  robotnicze, radioodbiornik, tramwaj, czołg, broń.

Z muzeum udaliśmy się na spacer po mieście śladami walk o wolność i sprawiedliwość. Ponownie zatrzymujemy się na placu Adama Mickiewicza. Tu znajdują się dwa pomniki: wieszcza z książką w ręku i Poznańskiego Czerwca 1956, na który składają się połączone poprzecznym ramieniem stalowe krzyże oraz zarys orła. Plac Mickiewicza to centralne miejsce Poznania. Roztacza się stąd widok na reprezentacyjny Zamek Cesarski, park z fontanną i Teatr Wielki, Aulę Muzyczną, Rektorat Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Podchodzimy bliżej do osobliwego ulicznego pomnika stojącego przed Collegium Minus – Ławeczki Heliodora Święcickiego – pierwszego rektora Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Po przeciwnej stronie widzimy gmach Akademii Muzycznej. Przed nią stoi wzniesiony niedawno pomnik Ignacego Jana Paderewskiego – patrona uczelni.

Pogoda w tym dniu nie była łaskawa dla spacerujących: dokuczało zimno, dmuchał porywisty wiatr, niebo zakrywały stalowe chmury. Z ulgą udaliśmy się na smaczny posiłek, by po nim z nową energią kontynuować zwiedzanie miasta.

Wychodzimy ze stołówki na zewnątrz i ponownie zatrzymujemy się przed dawnym Zamkiem Cesarskim. Wzniesiony został na prośbę ostatniego cesarza niemieckiego i króla Prus Wilhelma II i oddany do użytku w 1910. Jest najmłodszą tego typu budowlą w Europie w stylu neoromańskim uważanym przez cesarza za najbardziej germański i reprezentujący świetność Świętego Cesarstwa. Ta część miasta to dawna Dzielnica Cesarska, która powstała w miejscu likwidowanych obwarowań Twierdzy Poznań.

Na Dzielnicę Cesarską składają się między innymi następujące zabudowania, obok których przechodzimy lub które są w zasięgu naszego wzroku: Collegium Iuridicum, Collegium Minus (dawniej Akademia Królewska), Collegium Maius (mieściła się tu Komisja Kolonizacyjna), Akademia Muzyczna (dawny Dom Ewangelicki). W Ogrodzie Zamkowym, który był dawniej zamknięty i odgrodzony od ulicy kutymi ogrodzeniami, znajduje się Pomnik Katyński, a na Dziedzińcu Różanym  rzeźba Magdaleny Abakanowicz 5 Figur.

Zgromadzono tu niektóre rekwizyty, np. srebrnego rumaka, które wezmą udział w paradzie świętomarcińskiej w dniu Święta Niepodległości.

Podążamy w stronę placu Wolności. Po drodze zatrzymujemy się przed Teatrem Polskim i poznajemy historię  tego obiektu, który – jak głosi napis „NARÓD SOBIE”- powstał dzięki ofiarności Polaków. Na placu Wolności stajemy przed okazałym gmachem Biblioteki Raczyńskich, która to biblioteka ufundowana przez tego wybitnego Wielkopolanina miała służyć wszystkim obywatelom bez względu na przynależność społeczną, status materialny i wyznanie. Na placu stoi Fontanna Higiei – pomnik ze sztucznym źródełkiem. To jedna z czterech – najbardziej okazała – studni, które postawiono w mieście po ukończeniu w roku 1840 r. budowy wodociągu, finansowanego w dużej części przez Edwarda Raczyńskiego.

Stąd już niedaleko do Zamku Królewskiego – najstarszej zachowanej rezydencji królewskiej w Polsce. Wzniesiony przez Przemysła II, następnie wielokrotnie rozbudowywany, był świadkiem wielu wydarzeń historycznych. W 1493 r. złożył tu królowi Polski hołd lenny wielki mistrz krzyżacki Hans von Tieffen. Jako ciekawostkę można podać, że około 1400r.  Przecław Słota napisał tu ponoć najstarszy wiersz świecki w języku polskim (o zachowaniu się przy stole). W czasie wojny północnej zamek został częściowo zniszczony i popadł w ruinę. Obecny wygląd to efekt odbudowy w latach 2010 – 2013.

Szybkim krokiem schodzimy z Góry Przemysła. Za chwilę czeka nas nie lada atrakcja – wizyta w Muzeum Rogala. Przedtem jeszcze zdążymy wypić kawę/czekoladę/ grzańca w jednej z kawiarni na Starym Rynku. Mimo nadciągającego zmierzchu podziwiamy kamieniczki i Ratusz.

Rogalowe Muzeum Poznania  zlokalizowane na Starym Rynku poświęcone jest tradycji wypieku rogala, mającej już 150 lat. Uczestniczymy w sposób interaktywny w pokazie produkcji rogala według oryginalnej receptury. Przy okazji przypominamy sobie słownictwo gwary wielkopolskiej. Niektórzy nasi koledzy – zarówno panie jak i panowie – ubrani w twarzowe czepce i fartuszki z wielką wprawą ugniatali i wałkowali ciasto, a następnie je fachowo kroili, sprawnie posługując się wałkiem i nożem. Opuszczamy muzeum, dzierżąc w rękach Certyfikat Rogalowego Czeladnika oraz świętomarcińskie rogale.

Zadowolenia z wycieczki nie umniejsza długie oczekiwanie na przyjazd naszego autokaru, który w tym przedświątecznym dniu nie mógł się przedrzeć przez „zakorkowane” miasto.

Do Gostynia wracamy późnym wieczorem ok. godz. 20.30 pełni wrażeń i wzbogaceni w wiedzę o stolicy Wielkopolski.

relacja Halina Spichał
zdjęcia Aleksandra Biderman

161010_poznan-rogal-053 161010_poznan-rogal-117 161010_poznan-rogal-003 161010_poznan-rogal-014 161010_poznan-rogal-015 161010_poznan-rogal-017 161010_poznan-rogal-024 161010_poznan-rogal-032 161010_poznan-rogal-039 161010_poznan-rogal-046 161010_poznan-rogal-070 161010_poznan-rogal-091 161010_poznan-rogal-094 161010_poznan-rogal-101 161010_poznan-rogal-115

 

 

 

 

 

Paź

5

Malbork i Toruń

Autor: Biderman Aleksandra

   4 i 5 października 21-osobową grupą o godz. 5.00 stawiamy się na PKS-ie w Gostyniu. Z firmą MOANA oraz jej szefem Tomkiem ruszamy w drogę do Malborka, miasta położonego w północnej Polsce nad Nogatem, rozsławionemu dzięki Zakonowi Krzyżackiemu.

Zamek w Malborku, cel naszej podróży, to arcydzieło architektury obronnej i rezydencjonalnej późnego średniowiecza. Jest największym gotyckim zespołem zamkowym na świecie. Zajmuje powierzchnię 21 ha, kubatura budynków przekracza ćwierć miliona m3. Zamek uważany jest  za największą budowlę ceglaną wzniesiona rękami człowieka. Dzisiaj gospodarzem twierdzy nad Nogatem jest Muzeum Zamkowe w Malborku utworzone w 1961 roku. Czterogodzinne zwiedzanie zamku z przewodnikiem mającym ogromną wiedzę pozwoliło nam poznać historię jego budowy oraz historię i osiągnięcia Zakonu Krzyżackiego. Oglądaliśmy pięknie odrestaurowane wnętrza zespołu sakralnego na Zamku Wysokim, odbudowane sklepienia w kształcie sprzed 1945 roku, Na wschodnie zamknięcie kościoła w kwietniu tego roku powrócił zrekonstruowany posąg Madonny z Dzieciątkiem. Podziwialiśmy kolekcje z zakresu sztuki, rzemiosła artystycznego, architektury i historii. Podziw wzbudziła w nas kolekcja bursztynu i wyrobów z niego, ekspozycja rzeźby średniowiecznej. Panów natomiast przyciągnęła kolekcja militariów.

Po przejechaniu do Torunia i zakwaterowaniu się w Domu Pielgrzyma wyruszamy na wieczorny spacer po mieście. Kilka minut spędzamy przy zespole fontann grających, które teraz, kiedy jest ciemno, mienią się wszystkimi kolorami tęczy. Rano po zjedzeniu śniadania spotykamy się w autokarze z drugim przewodnikiem, rodowitym Torunianinem, który oprócz wiedzy ma też poczucie humoru i co chwila raczy nas dowcipami. 45 minut spędzamy w Planetarium oglądając interesujący pokaz. Po krótkim spacerku, podczas którego podziwiamy architekturę miasta, poznajemy dzieje Elżbiety Zawackiej, generała brygady, jedyną kobietę wśród cichociemnych, stajemy na makietą Torunia zrobioną z niepotrzebnych kluczy mieszkańców, uśmiechamy się przed pomnikiem psa Filusia, pomnikiem poświęconym Zbigniewowi Lengrenowi. Niestety, pogada popsuła nam plany, gdyż zamiast chodzenia po zimnym i mokrym Toruniu większość czasu spędzamy w pomieszczeniach. Ale i to ma dobre strony, bo przy pięknej pogodzie byśmy tam nie zajrzeli. I tak mamy okazję i wielką przyjemność obejrzeć zbiory Toniego Halika w Muzeum Podróżników im. Toniego Halika. Tematem wystawy jest „Pasja podróżowania”. Katedra Świętych Janów, do której wchodzimy, jest prawdziwą skarbnicą dzieł sztuki. Jego budowa trwała ponad 200 lat. Stoi tutaj wczesnogotycka chrzcielnica, w której został ochrzczony Mikołaj Kopernik. Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, który również odwiedzamy, to jeden z trzech największych kościołów gotyckich w północnej Polsce. Nie sposób było ominąć Ratusz Staromiejski, gdzie dziś mieści się Muzeum Okręgowe. Tu oprócz wnętrz podziwiać można m.in. zbiory sztuki gotyckiej, toruńskie rzemiosło artystyczne, monety toruńskie, malarstwo. Jeszcze spacerek do Krzywej Wieży, 15-metrowej baszty o odchyleniu prawie 1,5 m. od pionu wybudowanej w II poł. XIII w. Obiad, tam gdzie wczoraj, w Czarnej Oberży, i po obfitym posiłku pożegnanie z przewodnikiem i wspólne zdjęcie pod pomnikiem króla Polski Kazimierza Jagiellończyka. Pogoda nas w dalszym ciągu nie rozpieszcza, pada, jest zimno, kończymy zwiedzanie Torunia. Jeszcze tylko zostają nam zakupy pierników i wyjazd do domu. W programie wycieczki był jeszcze przejazd do Ciechocinka i spacer po Parku Zdrojowym oraz przerwa kawowa przy Parku Tężniowym. Zmarznięci i przemoczeni marzymy jednak tylko o tym, by jak najprędzej wrócić do domu. Robimy sobie jeszcze przerwę na kawę gdzieś w drodze i przed 20.00 jesteśmy w Gostyniu.

Dziękujemy panu Tomkowi za udaną, pełną wrażeń i wiadomości wycieczkę, kierowcy za bezkolizyjną jazdę, wszystkim uczestnikom za dobry humor i zdyscyplinowanie.

tekst Aleksandra Biderman
zdjęcia: Aleksandra Biderman, Irmina Baszyńska

161004_foto-024 161004_foto-028 161004_foto-034 161004_foto-045 161004_foto-051 161004_foto-052 161004_foto-054 161004_foto-065 161004_foto-085 161004_foto-100 161004_foto-182161004_malbork161004_foto-130161004_foto-137161004_foto-147161004_foto-126161004_foto-102