Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum kategorii: wycieczki.

gru

14

Wystawa „Arte Sacromontana”

Autor: Biderman Aleksandra

Nie straszny dla nas śnieg i mróz
I kilometry tras…

Dzisiaj 9 stopni na minusie, a jeszcze nie ma zimy. Na starcie stawiła się nas siódemka. Robimy wielkie kółko. Przez ulicę Polną docieramy do ulicy Leśnej, potem małym laskiem znajdującym się na przeciw huty podążamy w kierunku przejścia przez tory kolejowe. Idziemy szybciej niż zazwyczaj, bo też mróz nie daje o sobie zapomnieć. Marzną policzki i noski. Mijamy budynek naszego biura, cukrownię, która teraz pracuje pełną parą, Urząd Skarbowy, Szkołę nr 1 i Farę. I tu jest już cel naszej podróży, muzeum. Do końca grudnia w sali wystaw czasowych znajduje się poplenerowa wystawa „Arte Sacromontana”, której organizatorami byli Stowarzyszenie Miłośników Muzyki Świętogórskiej oraz Muzeum w Gostyniu. Na ekspozycji znajduje się 12 prac artystów, którzy uczestniczyli na przełomie września i października tego roku w plenerze malarskim podczas XVII edycji Festiwalu Muzyki Oratoryjnej Musica Sacromontana. Tematem prac była malarska wizja stworzenia świata. Swoje prace zaprezentowali m.in. Karol Bąk, Anna Bochenek, Wiesława Markiewicz, Eugeniusz Molski, Elżbieta Wasyłyk, Aleksandra Adamczak.

Po obejrzeniu wystawy udałyśmy się do restauracji Verni na kawkę. Marysia przyniosła tomik poezji Tadeusza z prośbą o przeczytanie dwóch pierwszych. Dotyczyły one nadchodzących świąt i były bardzo wzruszające. Dzięki, Tadeuszu za wiersze a my życzymy ci zdrowia i nieustającego humoru.  Przeszłyśmy 7 kilometrów. Następne nasze spotkanie już po świętach. Mam nadzieję, że będzie nieco cieplej i nasz spacer się wydłuży, gdyż, co tu dużo mówić, łakocie świąteczne nie sprzyjają utrzymaniu pięknej figury.

Tekst Aleksandra Biderman
Zdjęcia: Aleksandra Biderman, Elżbieta Gubańska

 

paź

6

Wycieczka Nieborów – Arkadia – Łowicz

Autor: Biderman Aleksandra

Pierwsza taka dłuższa wycieczka zorganizowana przez grupę spacerową Gostyńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku 6 października 2022 roku. Udział wzięło w niej 37 osób (w tym 3 osoby z zaprzyjaźnionej grupy emerytów z Kondensowni). Wyjazd o dość wczesnej porze, godz. 5.30, przebiegł bezproblemowo z dwoma małymi przerwami na toaletę i kawkę.

W Nieborowie przed bramą parku czekała na nas przewodniczka. Muzeum w Nieborowie i Arkadii powstało w 1945 roku. W jego skład wchodzą Pałac Radziwiłłów wraz z ogrodem w Nieborowie oraz Ogród Romantyczny Heleny Radziwiłłowej w Arkadii. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od barokowego ogrodu w stylu francuskim, który zaprojektowany został pod  koniec XVII wieku, rozbudowany w latach 70. XVIII wieku. Dominują w nim rodzime gatunki drzew z dwoma okazałymi platanami, prawdopodobnie najstarszymi w Polsce. Znajdują się tutaj też partery kwiatowe, niskie labirynty bukszpanowe, szerokie aleje lipowe i szpalery ciętych grabów i lip. Park krajobrazowy mieści zabudowania gospodarcze: oranżerie, stajnie, wozownie, domki oficjelów dworskich. Potem przeszliśmy do Pałacu Radziwiłłów. W lutym 1945 roku cała rodzina Radziwiłłów została deportowana przez służby NKWD do Związku Radzieckiego i osadzona w obozie w Krasnogorsku. Ówczesny dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie Stanisław Lorentz, zgodnie z wcześniejszym porozumieniem z Radziwiłłem, otoczył opieką nieborowski pałac i jego zbiory oraz zabytkowy ogród w Arkadii, czyniąc z nich oddział Muzeum Narodowego. To uratowało cały ten zabytek przed dewastacją. W pałacu znajduje się obecnie muzeum wnętrz rezydencji pałacowej z XVII-XIX wieku, oparte na ocalałym wyposażeniu pałacu i jego kolekcjach. Znajdują się tutaj rzeźby, obrazy, grafiki, meble, brązy, porcelana i szkło, srebra, zegary, tkaniny, zbiory biblioteczne uzupełnione obiektami sztuki i rzemiosła artystycznego ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. A my podziwiamy piękne piece kaflowe, żyrandole, stroje, gabinety, sypialnie i niezwykły smak w urządzaniu wnętrz. Po stronie północnej pałacu, bliżej bramy znajduje się budynek Manufaktura Majoliki Księcia Michała Piotra Radziwiłła. Oprócz zbiorów z okresu bytności właścicieli majątku dziś mieści się tutaj pracownia ceramiki artystycznej i biura administracji muzeum.

Wsiadamy do autokaru, kilka minut jazdy i stąpamy po pięknym parku Heleny Radziwiłłowej, zbudowanym tym razem w stylu angielskim opracowanym przez Szymona Bogumiła Zuga przy dużym współudziale księżnej. Z dawnych czasów zachowały się tutaj: Grota Sybilli, Domek Gotycki, Przybytek Arcykapłana, Świątynia Diany, Łuk Kamienny, Brama Czasu i jeszcze kilka innych, niestety, nieużywanych, dzisiaj już tylko do oglądania. Zachwyciły nas też jasnofioletowe ziemowity pokrywające jeden z trawników. Osobliwością parku są też sprowadzone przez księżne z Podola „baby”, kultowe rzeźby połowieckie z XII-XIII wieku.

Na naszej mapie wycieczkowej pozostał do zwiedzenia jeszcze Łowicz. Początki muzealnych zbiorów sięgają przełomu wieków XIX i XX i związane są z nazwiskiem Władysława Tarczyńskiego. Zrazu „Muzeum Starożytności i Pamiątek Historycznych” , potem po dołączeniu zbiorów etnograficznych działało jako Muzeum Miejskie. Od 1948 roku muzeum w Łowiczu jest oddziałem Muzeum Narodowego w Warszawie. A my oczu nie mogliśmy oderwać od kolorowych łowickich strojów, cudnych wycinanek, puchatych pająków nad naszymi głowami. Odwiedziliśmy jeszcze w Łowiczu trójnawową bazylikę katedralną, której budowa została rozpoczęta przez pijarów w 1670 roku. Jeszcze tylko spacer „Aleją Gwiazd Łowickich”, zakup drobnych pamiątek i wyruszamy w trasę powrotną. Przed 20.00 jesteśmy na miejscu.

tekst: Aleksandra Biderman
zdjęcia:  Aleksandra Biderman, Barbara Najborowska

 

Obecny na wycieczce Paweł Karolczak znalazł wątek gostyński:

Jednym z punktów w programie wycieczki obok zwiedzania pałacu w Nieborowie było zwiedzanie Manufaktury Majoliki produkującej do dziś wyroby ceramiczne. Manufakturę założył w 1851 roku książę Michał Radziwiłł. W tym czasie pracował tam Karol Pękalski pradziadek byłych mieszkańców Gostynia Ewy i Zbigniewa Pękalskich. O pracy w tej manufakturze dowiadujemy się z fragmentu listu Stanisława Thielego: ,, Pękalski obecnie robi Matki Boskie i kropielnice, które chcę na odpust do Miechowic wysłać na 8 września”. Stanisław Thieli w 1886 roku dzierżawi zakład od księcia. Fachowość pradziadka Karola może potwierdzić figura wykonana przez niego na swój nagrobek. Zachowało się też zdjęcie z 1885 roku Karola z żoną Anną i dwoma córkami. Dziś manufakturę prowadzi Xiążę Michał Piotr Radziwiłł. Obok zakładu jest małe muzeum wyrobów, być może niektóre wykonał bohater mojej opowieści Karol Pękalski.

paź

1

Kalisz – jedno z najstarszych miast w Polsce

Autor: Zbigniew Kosiński

Strona Powiatu Gostyńskiego
wydarzenie wspiera Powiat Gostyński

W sobotę, 1 października 2022 roku 30-osobowa grupa studentów Gostyńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku wzięła udział w wycieczce do Kalisza. Jej celem było pokazanie uczestnikom wyjazdu ciekawych miejsc i obiektów w drugim, co do ważności mieście Województwa Wielkopolskiego. Przewodnik Marek Michałowski zaproponował zwiedzanie od wizyty w Rezerwacie Archeologicznym Zawodzie. Następnie uczestnicy wycieczki dotarli do centrum Kalisza, gdzie mogli zobaczyć m.in.: Teatr im. Wojciecha Bogusławskiego, Ratusz, Narodowe Sanktuarium św. Józefa, kościół garnizonowy, Ratusz, basztę Dorotki. Ostatnim punktem była wizyta w Dworku Marii Dąbrowskiej w Russowie. Organizatorami wyjazdu byli: Gostyński Uniwersytet Trzeciego Wieku i Muzeum w Gostyniu.

tekst i zdjęcia Robert Czub

sie

18

Wycieczka Praga – Karlove Vary

Autor: Zbigniew Kosiński

Grupa Studentów Gostyńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku w dniach 18 – 21.08.22 poznawała Pragę i Karlove Vary. Wycieczka realizowana była przez Biuro Turystyczne z Dominowa. Z Gostynia o godz. 4 .00  rano grupa 42 studentów wyjechała na zaplanowany wypoczynek- zwiedzanie Czech. Pogoda dopisała. Docelowe miejsca  zwiedzania w Pradze to: Stare Miasto, Nowe Miasto, Most Karola, Hradczany – zmiana warty i wiele innych ciekawych miejsc. Na zakończenie drugiego dnia wędrówki po Pradze grupa zakończyła rejsem po Wełtawie. Następny etap wycieczki to Krlove Vary nad rzeką  Teplaj.
Miasto jest jednym z najbardziej znanych uzdrowisk na świecie. Znajdują się tu gorące źródła, skąd można czerpać wodę mineralną o właściwościach prozdrowotnych oraz podziwiać zabytkowe budynki, pełne przepychu hotele, kasyna sanatoria itp. W drodze powrotnej zaliczyliśmy  Skalne Miasto.  Zmęczeni i pełni wrażeń wróciliśmy do Gostynia.

tekst Barbara Kubiak
zdjęcia PL

cze

20

Dźwirzyno – kolejne wczasy

Autor: Biderman Aleksandra

Ósmy już raz wybieramy się nad morze. Tym razem grupa liczy 37 osób a termin to od 10-20 czerwca 2022 roku. Wiezie nas Krzysiu Doliński, który kilka dni z nami zostaje.

Jak co roku staramy się nie tylko dojechać nad morze, ale po drodze zwiedzić jakieś ciekawe miejsce. Wspólnie z Marylką Nowak wybrałyśmy Czaplinek jako interesującą miejscowość. Przewodniczką naszą była Alina Karolewicz, która okazała się przecudowną osobą. Miała ogromną wiedzę historyczną, a do tego umiała ją przekazać w sposób, który wywoływał u nas salwy śmiechu. Opowiadała całą sobą, rękami, nogami, całym ciałem. Byliśmy zachwyceni. Czaplinek położony jest między dwoma jeziorami: Czaplino i Drawsko. Jego dawniejsza nazwa Tempelburg (z niem.), od 1945 roku należy ponownie do Polski. Do założenia miasta Czaplinek w istotny sposób przyczynili się templariusze, którzy przybyli tutaj w XIII w. W tej sytuacji miasto uznało za swą symboliczną metrykę wystawiony przez księcia Wielkopolski Przemysła II dokument opatrzony datą 1286, na mocy którego Ziemia Czaplinecka nadana została Zakonowi Templariuszy. Dla porównania: nasz Gostyń prawa miejskie otrzymał w roku 1278 z rąk tegoż samego księcia Przemysła II.

Odwiedzamy kościół pw. Świętej Trójcy z XIII wieku, kościół parafialny należący do dekanatu Barwice, diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej z unikalnym barokowym ołtarzem baldachimowym z XVIII wieku (w Polsce są jeszcze tylko dwa takie) i klasycystyczną amboną z I poł. XIX w. Na wzgórzu przy obecnej ul. Moniuszki templariusze wznieśli w końcu XIII w. drewniany zameczek. Obecny kościół zbudowano na przełomie XIV i XV wieku. Zamiast na wieży, która spłonęła jeszcze w 1725 r., jedyny używany XVIII-wieczny dzwon świątyni umieszczono w drewnianej dzwonnicy kozłowej. Inne, nieużywane dzwony wyeksponowano na uboczu pod wiatą. Później wraz z panią przewodnik przeszliśmy na czaplinecki rynek. Stoi tutaj rzeźba Edwarda Szatkowskiego „Pomnik rybaka”. Zrazu wykonany z drzewa lipowego w 1998 roku wymieniono go na nowy , wykonany przez tego samego artystę, ale z drzewa dębowego. Po wysłuchaniu jeszcze kilku wydarzeń z historii miasta żegnamy się z panią przewodnik, która zaprasza nas na następne poznawanie okolicznych atrakcji. Chętnie się skusimy

Następny postój, nie licząc po drodze przerwy na kawę, to już Dźwirzyno, wieś w powiecie kołobrzeskim, nad morzem Bałtyckim i nad jeziorem Resko Przymorskie. Znajduje się tutaj port rybacki, przystań żeglarsko-kajakowa, stanica wodna, szeroka plaża oddzielona od lądu pasem lasu sosnowego. Pomiędzy plażą a obszarem zabudowanym  występuje pas wydm nadmorskich o zróżnicowanej budowie i kształcie. W miejscowości znajduje się kościół pw. Matki Bożej Uzdrowienia Chorych wybudowany w latach 1982-1999.

My wysiadamy przy ulicy Kołobrzeskiej 13. W bramie wita nas właściciel pensjonatu pan Krzysztof Domowicz. Ponieważ pokoje już mamy rozdzielone odbieramy klucze. Za godzinę spotykamy się przed budynkiem i idziemy przywitać się z morzem oraz zrobić wspólne zdjęcie. Pogoda jest piękna więc kilkoro z nas realizuje plażing. Podobnie w sobotę. Wieczorem organizujemy grilla ze śpiewaniem i opowiadaniem kawałów. Niedziela też zachęca do spacerów po plaży i opalania się.

W poniedziałek Marylka załatwiła przewodniczkę po Kołobrzegu Ninę Albińską. Jedziemy naszym autokarem. Wieje mocny wiatr i jest to najmniej przyjemna pogoda podczas naszego 10-dniowego pobytu.

Podczas zwiedzania pięknego, zielonego z dobrze utrzymaną czystością miasta, dochodzimy do ratusza, który przetrwał wydarzenia wojenne z 1945 roku. Najpierw próbowałem wprowadzić w ruch czarna kamienną kulę przy ratuszu przed którym cała grupa zrobiła sobie okolicznościowe zdjęcie. Przechodzimy zwiedzać zabytkową kontr-katedrę z jej wyjątkowym zabytkiem siedmio-ramiennym 4 metrowym świecznikiem z 1327 roku. Kontynuujemy spacer po mieście, które jest dobrze zintegrowane z rzeką i portem, odwiedzamy Wyspę Solną, grabową aleją w kolejnym parku docieramy do morza i latarni morskiej. Tu korzystamy z miejscowej gastronomi. Kończąc opis wycieczki przez chwilę miałem wrażenie, że Ola zginie wraz z rodziną w olbrzymich ramionach wielkiego King Konga.napisał Paweł.

Kolejne dni naznaczone są słońcem. Realizując aktywny wypoczynek wybieramy dla siebie różne jego formy: wyjazd autobusem do Trzebiatowa i zwiedzanie go, wyjazd do Kołobrzegu, pieszo do Mrzeżyna, rowerami do Mrzeżyna, pieszo do Grzybowa, no i koniecznie zachody słońca nad polskim morzem. 12 osób wybrało się na tzw. „Patelnię”, czyli wędrująca wydmę na wysokości hoteli „Havet” i „Geovita”. Wydma ta przemieszcza się rocznie o około 2 m w kierunku północno-wschodnim. Na hasło: „A mnie się marzy wschód słońca na plaży” zareagowało 7 osób. Jak z tego wynika, 8-osobową grupą powitaliśmy słońce. W trakcie naszego pobytu w Dźwirzynie odbywały się procesje Bożego Ciała. Braliśmy w nich również udział. Wieczorami graliśmy w karty, spotykaliśmy się w mniejszych grupkach, chodziliśmy na tańce. Po kilku dniach nasze ciała nabrały kolorków. Żywiliśmy się u pani Beaty, u Wojtka, u Asi, w porcie. Staraliśmy się jak najwięcej popróbować tutejszych przysmaków, np. zup rybnych, flaczków z kalmarów, krewetek.

W następną sobotę powtórzyliśmy grilla, dokładając do kiełbasek kaszankę, do śpiewów i kawałów tańce. Było pięknie, wesoło i na pewno ten wieczór pozostanie na długo w naszej pamięci.

Na fb Paweł Karolczak napisał: Dźwirzyno przypadło uczestnikom wspólnego wyjazdu do gustu, ze swoją długą i szeroką piaszczystą plażą, z portem, w którym jest dużo wędzarni ryb, ze swoim kanałem połączonym z jeziorem, z nową mariną i miejscem zwanym patelnią.

Niedziela w godzinach dopołudniowych była jeszcze znośna, ale już popołudnie zaserwowało nam małą burzę piaskową nad morzem. Nie dało się ani brodzić po wodzie ani leżeć. Wieczór zrobił się zimny, podobnie jak poniedziałek, kiedy przyszło nam wyjeżdżać. Zapakowaliśmy się do autobusu, po drodze był przystanek w Podgajach na smacznym obiadku i już stamtąd prosto do domu. Niestety, przejazd przez Oborniki trwał półtora godziny. Byliśmy w Gostyniu po godz. 19.00.

Były podziękowania dla organizatorów, dla wszystkich uczestników, dla kierowcy i pytania o następny wyjazd.

Tekst wspólnie zredagowali Aleksandra Biderman i Paweł Karolczak
Zdjęcia również wykonali Ola i Paweł