Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum kategorii: spacery.

301 Moved Permanently

301 Moved Permanently

The requested resource has been assigned a new permanent URI.


Powered by Tengine/1.4.2

Kwi

5

Ruch przede wszystkim

Autor: Biderman Aleksandra

    W przyrodzie wszystko się rozkręca, coraz więcej zieleni, kwiatów, kwitnących drzew owocowych. Dnia 5 kwietnia 2017r., od rana było pochmurno, później się rozjaśniło i aura zachęcała  do wyjścia na spacer, by  móc to piękno zauważyć i podziwiać.

     Dziesięcioosobowa grupa zebrana już w biurze, przez chwilę przeglądała prasę przeznaczoną dla studentów UTW, aby zabrać interesujące numery do domu. W celu dokładniejszego przeanalizowania takich artykułów jak np. „Seniorze, ćwicz pamięć. To proste” lub „To lekarz, a nie sąsiadka czy internet, wie lepiej, co jest dobre dla zdrowia!

      Początek naszego marszu to posuwanie się w kierunku ulicy Starogostyńskiej. Dalej kroczyliśmy ulicą Leśną, a do taktu wtórowały  nam ptaszki umilając jednocześnie drogę. Byliśmy też zobaczyć jak przebiega praca przy budowie ronda na ulicy Zachodniej. Stały tam koparki, leżało dużo materiałów budowlanych, olbrzymi kopiec ziemi i transport Drogbudu Gostyń. Prace są bardzo zaawansowane. Po obejrzeniu i zrobieniu zdjęć poruszaliśmy się dalej, teraz chodnikiem przy blokach na osiedlu Tysiąclecia. Rosną tam wieloletnie brzozy z charakterystyczną białą korą o tej porze roku zazielenione, ze zwisającymi, żółtymi kotkami, przy  potrąceniu pylące. Zmierzaliśmy do Domu Kultury na wystawę malarstwa Pani Doroty Lisewskiej.

     Autorka wystawionych około pięćdziesięciu prac, przyszła do nas na spotkanie. Opowiedziała o początkach swojego malarstwa. Należąc do GUTW zapisała się do grupy plastycznej. Nie miała żadnego doświadczenia w tym zakresie, tylko szczere chęci do malowania. Pod okiem Agaty Superczyńskiej, która prowadziła kółko, powstawały pierwsze próby malarskie. W roku 2009 wystartowała już ze swoimi pracami w powiatowym konkursie pod nazwą Gostyńskie Strofy i Obrazy – „Oni żyją wśród nas”, organizowanym przez Bibliotekę Publiczną w Gostyniu oraz GUTW. Zdobyła nagrodę za tryptyk „Ruiny zamku w Nieparcie”. Co ciekawe, zainspirował ją do tej twórczości usłyszany wiersz  pt. „Ruiny Niepartu” autorstwa  Tadeusza Wujka. Będąc w sali wystawowej w otoczeniu obrazów autor jeszcze raz go zarecytował. Na wystawie prezentowane są głównie pejzaże w technice olejnej, ale i akwarele. Wystawę zdobiły jeszcze takie obrazy jak: „Za mostem – zamek w Rydzynie”, „Krzyk przeszłości”, „Poranek”, „Barwy jesieni”. Byliśmy zachwyceni wszystkimi obrazami. Od dłuższego już czasu malarka Dorota Lisewska jest członkiem Klubu Plastyka działającego w Gostyńskim Ośrodku Kultury.

    Wychodząc z Hutnika nie sposób było nie zauważyć i zachwycić się okazałą, rozłożystą wierzbą w wiosennym rozkwicie. Przystanęliśmy, aby na nią popatrzeć. Kończąc spacer, w czasie którego przeszliśmy 5,5 km, weszliśmy do stołówki przy Gimnazjum nr 2, mieszczącej się po drugiej stronie ulicy. Mile przyjęci i obsłużeni przy dużym stole smakowaliśmy kawę i wyborne cukierki. Przy tym Ola czytała żarty zaczerpnięte z kartek kalendarza. Maria przedstawiała ciekawostki o jajkach wielkanocnych. Jadzia wiersz pt. „Grunt to ruch”, autorstwa Tadeusza Wujka, który to doskonale podsumował sens naszego spaceru. Na koniec Jadzia złożyła wszystkim obecnym życzenia z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych.

tekst Maria Ratajczak
zdjęcia Aleksandra Biderman

170406_P1190679 170406_P1190682 170406_P1190684 170406_P1190686 170406_P1190691 170406_P1190694 170406_P1190699 170406_P1190701 170406_P1190708

Mar

22

Radośnie ku wiośnie…

Autor: Biderman Aleksandra

Tytuł artykułu został zaczerpnięty z hasła, które dzieci niosły na transparencie maszerując ulicami Gostynia w Dniu Wiosny. Spacerowicze z UTW również jak dzieci, potrafią się cieszyć nie tylko z wiosny. Odzwierciedleniem tego jest wiersz Tadeusza Wujka pt.”Spacerowicze”. Oto urywek:
Gdy piechurzy na spacerze
To pogoda musi być
Nastrój w grupie doskonały
Gwar i uśmiech, chce się żyć […]
Wędrujemy zwartą grupą
Zawsze w zgodzie i humorze
Obserwując nas z daleka
Pozazdrościć każdy może.
Mamy powód by się cieszyć, bowiem przyroda, która zasnęła jesienią, teraz się budzi i otwiera przed nami nowe nadzieje. Na jej powitanie wyszliśmy dwunastoosobową grupą w środę 22 marca 2017r. o godz. 9.00.
Rano niebo było lekko zachmurzone, ale później robiło się cieplej i przyświecało słońce. Wyruszyliśmy ulicą Polną w kierunku Wrocławskiej. Obok sądu rosną skromne, na razie ukryte w trawie, tulipany i żonkile. Jeszcze trochę i dumnie podniosą głowy i rozkwitną. Warto było się zatrzymać i popatrzeć także na bzy oraz magnolie z pąkami gotowymi do rozkwitu. Dalej, z niemałym wysiłkiem, szliśmy pod górkę ulicą Wielkopolską. Minęliśmy Spółdzielnię Mleczarską, robiąc jeszcze parę kroków byliśmy na Brzeziu. Tam już w ciszy można było ukoić wzrok patrząc na piękną zieleń młodej oziminy i usłyszeć śpiew ptaków.
Po drodze wstąpiliśmy do „Rajskiego Ogrodu” Państwa Nowackich. Tam zachwyciliśmy się pięknymi kolorami przygotowanych w skrzynkach kwiatów wczesnowiosennych: stokrotek, jaskrów, prymulek, niezapominajek. Podziwialiśmy różniące się kolorem, a także wielkością bratki.. Czekają, by je zabrać i ozdobić nimi balkony czy rabatki. Zrobiliśmy też małe zakupy nasion, cebulek kwiatowych, które posadzimy na swoich działkach lub ogrodach.
Ulicą Strzelecką doszliśmy do baru „U Franka”. Tam była pachnąca, smaczna kawa i delicje, trochę pogaduszek. Halina odczytała pedometr, który wykazał, że przeszliśmy dotąd 6 km. Na koniec Halina przeczytała jeszcze jeden wiersz naszego kolegi Tadeusza pt.”Uśmiechać się”, który dawał wskazówki jak być szczęśliwym.

Tekst Maria Ratajczak

Mar

8

Rozejrzeć się wokoło…

Autor: Biderman Aleksandra

Zima się kończy, nastaje wiosna, w przyrodzie wszystko się odmienia.   Można już teraz zauważyć wiele jej oznak. Nasze długie spacery są okazją, aby dokładnie obserwować zachodzące zmiany. Dnia 8 marca 2017 r. gotowych do wędrowania było jedenaścioro uczestników. Wspólnie ustaliliśmy trasę. Prowadziła ona od biura do ulicy E. Bojanowskiego, dalej zdążaliśmy w kierunku wschodnim do ul. Nad Kanią. Ulicę tę przemierzyliśmy do samego końca, zatrzymując się przed lasem. Maszerując chodnikiem spoglądaliśmy na ogrody przed posesjami. Na szarej ziemi, czasem nawet pośród zeschłych liści, wyrosły pierwsze wiosenne kwiaty-przebiśniegi. Na bardziej nasłonecznionym miejscu pokazały się krokusy. Kolorem fioletowym, żółtym i białym rozpoczęły ozdabiać ogrody. Mijaliśmy też pola oziminy, a na końcu obejrzeliśmy powstające dwa nowe domy mieszkalne o ciekawej architekturze.
Dalszy ciąg spaceru, to droga prowadząca do Bogusławek. Przy niej na rowie pojawiały się krzewy wierzby pospolitej. Nie miały liści, ale na pędach rosły kwiaty zwane baziami. Mieniły się w słońcu szaro-złotymi kolorami. Droga ta doprowadziła nas do polnej, wyboistej, prowadzącej do Klasztoru. Tam zadziwiła nas ilość jemioły pasożytującej na konarach drzew. Ale jest też z niej pożytek, bowiem wyciąg z jemioły jest składnikiem niektórych leków.
Następny odcinek trasy, to szeroka aleja z miejscami postojowymi o nazwie: Czereśniowa. W zimie gmina posadziła wzdłuż górnej części blisko 80 drzewek lipy. A przy chodniku pojawiły się klony pospolite. Drzewka  zostały wzmocnione palikami i odpowiednimi taśmami.
Zdążając ponownie do ulicy Nad Kanią zatoczyliśmy duży krąg, doświadczając nowych przeżyć na przebytych 8 km drogi.
Spacer zakończyliśmy kawą w stołówce VERNI. Jak przystało na Dzień Kobiet, Ola opowiedziała kilka żartów na ten temat, Maria przeczytała cytaty Stanisława Wyspiańskiego „Kobieta jest tajemnicą”, a Halina… definicję  prawdziwej przyjaźni.

tekst Maria Ratajczak
zdjęcia Aleksandra Biderman
170308_fo 024 170308_fo 027 170308_fo 030 170308_fo 032 170308_fo 037 170308_fo 039 170308_fo 044 170308_fo 047 170308_fo 048

Lut

10

Szczypie w nosy …

Autor: Biderman Aleksandra

Mróz szczypał nas w nosy i uszy, gdy maszerowaliśmy ulicą Zachodnią, dnia 8 lutego 2017 roku. Mrozu było -7 stopni C, ale lekki wiatr go jeszcze potęgował. Amatorów spaceru było 6. Tadeusz, jak przystało na dobrego przewodnika, miał już zaplanowaną trasę. Różniła się ona od ostatniej tym, że wychodząc z ulicy Leśnej na Polną, skręciliśmy w odwrotnym kierunku, bo zachodnim. Był tam ważny cel, bowiem na polu za ogródkami działkowymi  pracowników huty, wybudowano nową, ładnie prezentująca się ulicę. Nosi ona nazwę Zachodnia. To ta droga połączy ulicę Polną z Leszczyńską. Mieliśmy okazję, jako jedni z pierwszych przemaszerować po niej. Zbudowane są krawężniki, chodniki, oświetlenie uliczne, kanalizacja deszczowa. Ulica ta zostanie włączona w drogę krajową nr 12. Połączona będzie rondem, które ma być wybudowane w bieżącym roku. Chyba drogowcy przymierzają się do dalszych robót, ponieważ spotkaliśmy tam samochód z pracownikami i koparkę. Na następnych spacerach  będziemy mieli okazję obserwować  toczące  się tam prace.  Z różowymi buziami szliśmy dalej, kawałek polną dróżką, dalej chodnikami przy  blokach, aż dotarliśmy do parku miejskiego.

Zwyczajowo wstąpiliśmy do restauracji U Franka. Wypiliśmy kawę i poczęstowaliśmy się babką delikatną jak puch. Łucja zrobiła tę niespodziankę,  wstała wcześnie rano by ją upiec i zabrać świeżutką. Czyn ten mówi wiele o naszej przyjaźni i głębokiej wspólnocie. Konsumując, rozgadaliśmy się o kuligach, tych które widzieliśmy i tych, w których sami braliśmy udział. Najczęściej były to na połączone ze sobą sanki. Przy okazji Tadeusz wspomniał o zimowej modzie biskupianek, ich sposobie noszenia dużych chust, które zakładały ubierając się cieplej. Zwłaszcza starsze panie. Rozmawialiśmy o ostatniej książce Grzegorza Skorupskiego pt. „Smak błękitu” oraz o książce i filmie pod tym samym tytułem „Światło między oceanami” autorstwa  M.L. Stedman.

Sądzimy, że nasza rekreacyjna aktywność fizyczna, podczas której przeszliśmy 6 km pozwoli nam ominąć przeziębienie i nas bardziej zahartuje.

tekst Maria Ratajczak
zdjęcia Krystyna Zubaczyk aparatem Marii Wujek

170210_IMG_4022 170210_IMG_4025 170210_IMG_4027 170210_IMG_4028 170210_IMG_4032 170210_IMG_4035

Sty

26

Żwawym krokiem z Nowym Rokiem

Autor: Biderman Aleksandra

Zimowy dzień, środa 25 stycznia 2017r. Spotkaliśmy się w terminie przeznaczonym na wspólny spacer, chętnych było czternaście osób. Wyruszyliśmy o godzinie dziewiątej. Od rana był lekki mróz, wszystko oszronione. Na trawnikach leżał śnieg, później robiło się cieplej i topniało. Szliśmy trasą zaproponowaną przez Tadeusza. Najpierw Mostową do Starogostyńskiej, minęliśmy hutę szkła, doszliśmy do ulicy Leśnej. Prowadziła ona przez las, a tam nastał błogi spokój, cisza. Dalej idąc trochę pod górkę dotarliśmy do Spokojnej, a Willową do GOK ”Hutnik” na wystawę malarstwa. Rozglądając się wokół, podczas marszu, dostrzegaliśmy uśpione drzewa i krzewy. Wokół posesji było szaro i smutno

Pełna kolorów natomiast była ”Wystawa malarska” Aleksandry Adamczak. Malarka obrazy wykonała na płótnie. Nie używa pędzli do nakładania farb, posługuje się specjalną szpachelką. Dzięki tej technice obrazy zyskują chropowatość i świetlistość powierzchni. Inspiracją jest natura, dominują motywy kwiatowe, ogrodowe. O tym też mówią tytuły obrazów np. Tajemniczy ogród,  Truskawka dla Wojtka, Ogród Zosi, Tajemniczy ogród, Bukiet dla mamy, U Ksawerego w ogródku.

Malarka jest gostynianką. Ukończyła z wyróżnieniem pracownię malarstwa prof. A. Niekrasza w Instytucie Artystyczno – Pedagogicznym w Kaliszu. Twierdzi, że malarstwo jest najpiękniejszą i najstarszą formą pozawerbalnego porozumiewania się ludzi. A umiejętność malowania obrazów jest wielkim darem, którego doświadcza. Talentem, który niesie ze sobą możliwość niekończącego się rozwijania, radości i zachwytu. Zaczerpnęliśmy energię, płynącą z obrazów.

Po wystawie oprowadzała nas Pani Irena Kędziora, odpowiadała też na zadawane pytania. Pani Irena prowadzi sekcję plastyczną w GOK ”Hutnik.” Poprosiła nas też piętro niżej, gdzie była zorganizowana wystawa prac jej uczniów, może przyszłych artystów.

Po obejrzeniu obu wystaw poszliśmy dalej. Zatrzymaliśmy się ”U Franka”. Tam czekały na nas wygodne krzesła i zapach aromatycznej kawy. Do tego Ania wyjęła z plecaka małokaloryczny placek drożdżowy z ciekawymi wzorami (zwany żyrafą), który jednocześnie był  bardzo smaczny.

Dopełnieniem tych przeżyć artystycznych były wiersze Tadeusza pt. ”Dom rodzinny” i „Spotkanie z kolędą”. Utwory budziły radość, miłość, zgodę, umiłowanie dobroci i ciepła rodzinnego. Czytała je Ola. Później Halina na zmianę z Olą raczyły nas anegdotami i żartami, które przygotowały na tę okazję.

W tak radosnym nastroju zakończyliśmy pierwszy w tym roku marsz w czasie którego przeszliśmy 6 km.

tekst Maria Ratajczak
zdjęcia Aleksandra Biderman

170126_żwawym krokiem 009 170126_żwawym krokiem 010 170126_żwawym krokiem 011 170126_żwawym krokiem 013 170126_żwawym krokiem 015 170126_żwawym krokiem 001 170126_żwawym krokiem 002 170126_żwawym krokiem 003