Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum kategorii: spacery.

301 Moved Permanently

301 Moved Permanently

The requested resource has been assigned a new permanent URI.


Powered by Tengine/1.4.2

Paź

10

Piękna polska, złota jesień

Autor: Biderman Aleksandra

Jesień, mieniącą się złotem i czerwienią liści, która obecnie króluje i ukazuje swoje oblicze, najlepiej zobaczyć w lesie. W środę 10.10.2018 r. spotkaliśmy się na starym miejscu w dwunastoosobowej grupie. Tym razem po dłuższej nieobecności na spacerach, przemierzał z nami szlaki Tadeusz. Spacerowa trasa wiodła prosto do lasu.

Maszerowaliśmy ulicą Polną, dalej skręciliśmy na Leśną. Tutaj zorganizowane jest miejsce do odpoczynku ze stołami i ławkami. Ola zaproponowała, aby tam się zatrzymać. Niosła ze sobą duży pakunek. Była to dla nas niespodzianka. Zapraszając do stołu, częstowaliśmy się pieczonymi, gorącymi jabłkami. Taka przekąska w lesie na polanie smakowała wyśmienicie. Ważne jest to, że specjalnie wstała wcześniej, by je upiec i tak pojedynczo zapakować, żeby donieść gorące na godz. 9.00. Za to tak samo gorąco jej dziękujemy.

Po posiłku, Tadeusz swoim zwyczajem, wyjął zza pazuchy kilka kartek z wierszami, których jest autorem. Poprosił Halinę, by je przeczytała. Tytuły ich to „Nie gnuśnij”, „Życie ludzkie”, „Spacer po Gostyniu”. Wiersze nasuwały tematy do przemyśleń.

Ruszyliśmy w dalszą drogę, teraz szeroką ścieżką w głąb lasu.

Las – pomalowany przez słoneczną, ciepłą jesień, pachnący igliwiem i grzybami. Patrząc w dal widzieliśmy nad duktem unosząca się cieniutką mgiełkę, na gałązkach i krzewach pajęczynki. Pod nogami żółte i czerwone liście, dużo żołędzi, szyszek, brązowe kasztany czasem jeszcze w zielonych kłujących skorupkach. Spoglądaliśmy na boki, a nuż znajdziemy grzybka! Z powodu suszy nie było ich. Ale co to?! Lucyna nawet w takiej sytuacji wypatrzyła wspaniałą, dorodną, cudownie pachnącą sowę. Wszyscy zaczęliśmy uważniej spoglądać na runo leśne. Łatwiej jednak było zahaczyć się o jeżynę lub oparzyć pokrzywą niż znaleźć jakiś okaz.

Doszliśmy do innego miejsca, gdzie można było usiąść i odpocząć. Przeczytać co jest napisane na tablicach edukacyjnych. Nie obyło się bez żartów, anegdot, dyskusji o filmach. Także wspomnień i przeżyć osobistych lub opowiedzianych przez rodziców. Zdarzeń, które składają się na historię, którą tworzymy wciągu 100 – lecia naszej niepodległości, a którą tak uroczyście obchodzimy. Mieliśmy czas popatrzeć i zachwycić się sosnami, które rosną wokoło. Ogromne, wysokie a proste jak strzała.

Wyszliśmy na drogę asfaltową, jej poboczem zdążaliśmy w kierunku Goli. Gdy skończył się las, wyłoniły się wielohektarowe pola z oziminą. A obok byłej stacji kolejowej rosną smukłe topole, kanadyjskie i włoskie o prześlicznych kolorach liści we wszystkich odcieniach żółci i zieleni.

Z Goli ścieżką rowerową podążaliśmy do Gostynia. Dochodząc do ul. Spokojnej trzy koleżanki odłączyły się, ponieważ tam mieszkają. Pozostałe poszły do baru U Franka na kawę. W ten sposób  najczęściej kończymy spacery. Na tym miłym spotkaniu przeszliśmy 10,5 km. Ciągle z tą samą żywotnością idziemy do przodu.

tekst Maria Ratajczak
zdjęcia Halina Spichał
 

Wrz

22

Z wizytą w Kościanie

Autor: Zbigniew Kosiński

Środowe spotkania grupy spacerowej UTW to nieustanna wędrówka. Maszerując, zwiedzamy bliższe i dalsze zakątki naszej Małej Ojczyzny. Dnia 22 września, wyjątkowo w piątek, pojechaliśmy do Kościana. Przewodniczka Ola zamówiła klimatyzowany bus i o godzinie 8.00 rano szesnastoosobowa grupa wsiadła do samochodu.

Zaczęło się od tego, że Ania Leśniak, należąca do UTW w Kościanie, przyszła z siostrą Elą na nasze spotkanie w Gostyniu. Teraz zrobiła nam niespodziankę i zaprosiła nas do siebie. Spotkaliśmy się na rynku: Ania w bluzeczce z logo „Jestem z Gostynia” w towarzystwie pana Henryka Bartoszewskiego, opiekuna grupy turystycznej UTW w Kościanie. Na powitanie usłyszeliśmy od pana wiązankę pochwał i gratulacji za aktywnie spędzany czas. Podkreślił, jak ważny jest ruch, zachęcał do dalszego chodzenia, a przy tym zwiedzania miejsc, które warto zobaczyć. Pan Henryk po krótkiej rozmowie przedstawił nam przewodnika, Łukasza Urbaniaka, którego wydelegował, aby nas oprowadził i opowiedział o ciekawych miejscach.

Najpierw przewodnik poprosił nas do Fary p.w. Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej. Jest to najcenniejszy zabytek Kościana, kościół w stylu gotyckim, zbudowany był w latach 1333-56, murowany z cegły. Główny ołtarz pochodzi z 1620 roku, późnorenesansowy, trzykondygnacyjny. Dolną kondygnację ołtarza stanowi tryptyk z 1525 roku, pierwotnie będący całym ołtarzem. W środku umiejscowiona jest rzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem, po bokach sceny z życia Maryi: Zwiastowanie, Pokłon Pasterzy, Wniebowzięcie, Ucieczka do Egiptu. Obrazy bardzo bogato są zdobione złotem. Na skraju ołtarza znajdują się figury św. Jana Ewangelisty i św. Jana Chrzciciela. W kościele jest  jeszcze kilkanaście bardzo cennych ołtarzy pochodzących z różnych dziejów. Jest to świadectwo historii, kiedy to bogate mieszczaństwo fundowało we Farze kaplice i ołtarze, także wtedy, gdy podczas najazdu szwedzkiego w 1704 roku kościół został ograbiony. W czasie rozbiorów nasiliła się polityka antypolska. Apogeum walki z polskością i duchowieństwem było podczas rządów kanclerza Otto von Bismarcka. Obecnie odnowione i zakonserwowane są: ambona, chór, dobudowane kaplice.

Dalej przeszliśmy do Muzeum Regionalnego im. H. Florkowskiego. Zajmuje ono drugie piętro zabytkowego ratusza. Prezentowane są tam wystawy: archeologiczna – ukazująca pradzieje tych terenów, od epoki kamienia do średniowiecza, zdobienia ceramiki pradziejowej, mieszkańcy Kościana na frontach I wojny i II wojny światowej oraz powstania wielkopolskiego. Prezentowane są militaria, dokumenty, mundur Ignacego Solibiedy. Ciekawostką jest makieta miasta, gdzie w multimadialny sposób zostało nam ono przedstawione od początku swego istnienia aż do najazdu Szwedów.  Lektor opowiadał historię miasta, a kiedy mówił o farze rozległ się dźwięk dzwonów, a budynek podświetlił się różnymi kolorami. Obiekty na makiecie przedstawione zostały w skali 1:380. Obejrzeliśmy jeszcze dwie bajki o kościańskich rzemieślnikach oraz o produkcji sukna. Ola podziękowała przewodnikowi za ciekawe i obszerne przedstawienie wiedzy o wspaniałych zabytkach, wręczając upominek: koszyczek z kubkiem logo GUTW i wybór wierszy „Podróż przez życie” Tadeusza Wujka.

Przeszliśmy na mały plac Niezłomnych, który jest prawie w całości pomnikiem pamięci. Okrągły skwer znajdujący się pośrodku ukształtowany został w formę krzyża harcerskiego. Każde z ramion krzyża upamiętnia inne wydarzenia z historii Kościana. Jedno poświęcone jest pamięci harcerzy, drugie zamordowanym na Ziemi Kościańskiej, trzecie ofiarom obozów zagłady, a czwarte poległym na polach walki II wojny światowej. Na skwerze stoi również pomnik Jana Pawła II., pod którym zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie.

Ania tak zaprogramowała naszą wizytę, żebyśmy jak najwięcej skorzystali. Odwiedziliśmy jeszcze Kościół p.w. Świętego Ducha i podążaliśmy  ulicą Marszałka Józefa Piłsudskiego, którą przecina most kanału  Obry. Rosną przy nim piękne wierzby płaczące, na których tle zrobiliśmy sobie zdjęcie. Tam w pobliżu jest kawiarnia o romantycznej nazwie: „Saskia”, do której Ania nas zaprosiła. Podczas delektowania się kawą i świeżym ciastem Ania poprosiła, żebyśmy wybrali sobie na pamiątkę, zrobione przez nią niewielkie kamyki zdobione metodą decoupage’u w piękne wzory. Widać serce włożone w tę pracę.

Uprzedzone też przez Anię bibliotekarki, witały nas w drzwiach, bo tam właśnie zmierzaliśmy. Piękny dwupiętrowy budynek posiada dobrą bazę lokalową. Kiedyś służył jako zbór ewangelicki. Po całkowitym zmodernizowaniu przystosowany został do potrzeb bibliotecznych.

Na koniec przeszliśmy się po parku szpitala neuropsychiatrycznego, czekając na koleżanki, które poszły do muzeum po książki „Pamiętniki Towarzystwa Miłośników Ziemi Kościańskiej”. Każdy z nas otrzymał po dwa różne egzemplarze, trzy komplety zostaną w zbiorach Gostyńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

Gdy kierowca przekręcał kluczyk w silniku na zegarze wyświetlała się 14:14. Zadowoleni i pełni wrażeń wracaliśmy do domu.

Tekst Maria Ratajczak
Zdjęcia: Aleksandra Biderman, Anna Leśniak i Halina Spichał
 

Sie

22

Sierpień

Autor: Biderman Aleksandra

Miesiąc żniw, dożynek, upałów. Grupa spacerowa w tym miesiącu  kontynuuje spacery. Przez dwa ostatnie dni aura pozwoliła odpocząć od upałów. To właśnie środa, 22 sierpnia, była dniem wymarzonym na wędrówkę. Chętnych na wspólny spacer było sześć pań. Zbiórka była na starym miejscu. Stworzyła przy tym  okazję, aby popatrzeć jak posuwają się prace budowlane w domu seniora.

Wspólnie ustaliliśmy trasę, którą dalej prowadziła nas Maria. Najpierw maszerowaliśmy ulicą Polną w kierunku zachodnim. Spacerując, kolejny raz było warto spojrzeć na ogrody i dostrzec piękno drzew oblepionych dorodnymi śliwkami, jabłkami, orzechami, uginających a nawet łamiących się pod ich ciężarem gałęzi. Podziwiać bogactwo, które daje nam natura.

Doszliśmy do końca ulicy, gdzie rozpoczyna się pole. Obecnie to ścierniska, wszystko posprzątane, słoma w balotach. Weszliśmy na długą ulicę Zachodnią, było lekko pod górkę. Skręciliśmy do ulicy Zacisze. Stamtąd podążaliśmy alejką między brzozami. Prowadzi ona równolegle do ulicy Mieszka I. Delikatne, długie, a przy tym cienkie gałązki, kołysane przez lekki zefirek wachlowały przechodniów i tworzyły cień.

Pod wiaduktem przeszliśmy do parku obok Strzelnicy. Wspaniała okazja aby zrobić ”sesję” zdjęciową. Przysiąść na ławce, pożartować, porozmawiać o własnoręcznie zrobionych przetworach, które są niezastąpione, a nawet o sposobie ich wykonania. Krysia wspomniała o smakach z dzieciństwa. W porze przewidzianej na kawę o godz. 11, przeszliśmy do baru „U Franka”. Właściciel wybrał nam najdogodniejszy stolik.

Smakując kawę, Ola ubarwiała nam czas czytając wiersz Andrzeja Poniedzielskiego: „Chyba już można” i tekst piosenki Jerzego Woy-Wojciechowskiego pt. „Grunt, żebyśmy zdrowi byli.”

Aby i czytający ten tekst, mogli się  uśmiechać  zacytuję urywek:

 „Tyle lat, tyle lat, lecz czas nam nie zaszkodził.
Wokół nas się zmienia świat – my jesteśmy młodzi.
Tyle lat, tyle lat, śpiewanie jest chorobą.
Wokół nas się zmienia świat, my jesteśmy sobą”.

W tak prosty, a miły sposób spędziliśmy kilka godzin z pożytkiem dla zdrowia i dobrego samopoczucia.

tekst  Maria Ratajczak
zdjęcia Aleksandra Biderman
 

Sie

8

Upały!!!

Autor: Biderman Aleksandra

Imieniny miesiąca  8.08.2018 r. Pierwszy spacer w tym roku akademickim. Zjawiły się aż 4 osoby, te najwierniejsze. Lato w pełni, jest strasznie gorąco. Temperatura w cieniu przed godziną 900 – 350 C, na słońcu – 470 C. Przy takiej temperaturze należy zachować dużą ostrożność i nie narażać się na przegrzanie organizmu. Po krótkiej naradzie postanowiłyśmy udać się do parku miejskiego i tam po prostu posiedzieć w cieniu rozłożystych kasztanowców. Tak też zrobiłyśmy. Wiaterek nieco łagodził upał, a nam wspaniale się rozmawiało. Przeczytałam kilka wierszy „dla dorosłych” wuja Czecha, czyli Marka Szymańskiego, w gwarze poznańskiej, podzieliłyśmy się wrażeniami z pobytów wakacyjnych oraz planami na dalsze nasze spacery. No a potem… a potem do baru „U Franka” na wspaniałą kawę.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman

Cze

13

Dziedzictwo Świętej Góry

Autor: Biderman Aleksandra

Wiele dzieje się w Gostyniu. Dzisiejszy spacer 13 czerwca będzie skromniejszy niż zwykle. Przyszło nas zaledwie 7 osób. Jest to nasz ostatni spacer w tym miesiącu i w tym roku akademickim. W lipcu, jak zwykle, mamy przerwę.

W muzeum jest wystawa „Dziedzictwo Świętej Góry” czynna tylko do końca czerwca. Nie możemy darować sobie zobaczenia skarbów naszej bazyliki na co dzień ukrytych w miejscach niedostępnych dla wiernych. Na wprost wejścia do sali wystawowej znajduje się obraz Matki Boskiej Świętogórskiej. Jest to kopia wykonana przez łódzkiego artystę Mariana Kaczmarka w roku 1998. Na własne oczy możemy zobaczyć bullę papieża Klemensa X z dnia 10 grudnia 1670 roku, którą to bullą eryguje Kongregację Oratorium na Świętej Górze. Drugi z dokumentów papieskich pochodzi z 11 marca 1928 roku. Papież Pius XI udziela pozwolenia na koronację cudownego obrazu Matki Boskiej Świętogórskiej. Oglądamy portret trumienny oraz portret sarmacki Adama Floriana Konarzewskiego, fundatora budowy kościoła na Świętej Górze. Wśród eksponatów są dwa ornaty tkane złotymi i srebrnymi nićmi z końca XVI i końca XVII wieku. Relikwiarz na czaszkę Adama Floriana Konarzewskiego powstały około 1680 roku oraz medal księdza Stanisława Grudowicza otrzymany w 1677 roku od papieża Innocentego XI to kolejne skarby. Jest jeszcze zegar z połowy XVII wieku ofiarowany przez Konarzewskiego i olej na płótnie wykonany współcześnie przez malarza Leona Drapiewskiego.

Wzbogacone artystycznie i duchowo udajemy się na rynek gostyński, gdzie na kilkunastu planszach przedstawione są początki Gostynia. Po zapoznaniu się z historią 740-letniego grodu nad Kanią udajemy się na Górę Zamkową. Stąd rozciąga się widok na najbliższą okolicę. Wzdłuż rzeki Kani jeszcze niedawną drogę szutrową zastąpił asfalt. Stąpając po nowej drodze dostrzegamy w trawie rodzinę dzikich kaczek. Na kominie firmy ZUPTOR dostrzegamy w gnieździe bociana. Wstępujemy jeszcze do biblioteki. Tam na piętrze z okazji mistrzostw świata w piłce nożnej wystawa „Biało-czerwoni na Espania 82 w archiwalnych materiałach prasowych biblioteki”. Pani Basia, pracownik biblioteki, proponuje nam kawę najlepszą w mieście za jedyne 2 zł. Chętnie korzystamy z zaproszenia zajmując miejsca przy stoliku w holu na piętrze. Kawa jest wyśmienita, polecamy wszystkim. Dziś tylko 4 kilometry spaceru. Po wakacyjnym wypoczynku będzie więcej.

Napisała Aleksandra Biderman
Zdjęcia Aleksandra Biderman, Halina Spichał