Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum kategorii: spacery.

301 Moved Permanently

301 Moved Permanently

The requested resource has been assigned a new permanent URI.


Powered by Tengine/1.4.2

Sie

9

LALKI I SPACER

Autor: Biderman Aleksandra

                    Lato w pełni, od kilku dni panuje niemal „piekielny” upał. Wakacje minęły półmetek. Tymczasem grupa spacerowiczów GUTW zgodnie z tradycją wznowiła 9 sierpnia 2017r. spacer przypadający w drugą i czwartą środę miesiąca.

   W siedzibie Zarządu GUTW  spotkało się tego dnia 14 osób, których nie przestraszyła wysoka temperatura powietrza. Punktualnie o godz. 9.00 wyruszyliśmy w kierunku Muzeum. Naszym celem było obejrzenie wystawy lalek „Poczet królów i książąt polskich” ze zbiorów Muzeum Lalek w Pilźnie k. Tarnowa. Wystawa obejmuje rody królewskie i książęce z linii Piastów od Mieszka I do Ludwika  Węgierskiego.  Byliśmy pod wrażeniem ilości lalek, wizerunków władców w otoczeniu rodziny – żon i dzieci, a także strojów i rekwizytów odtworzonych z wielkim pietyzmem. Wysłuchaliśmy także komentarza słowno – muzycznego. W „towarzystwie” lalek zrobiliśmy wiele zdjęć.

                    Po obejrzeniu wystawy wstąpiliśmy do pobliskiej Fary, gdzie trwały prace renowacyjne. Obserwowaliśmy efekty już wykonanych prac.

  Opuszczamy świątynię i kontynuujemy spacer ulicami Lipową i Fabryczną, skręcamy w ulicę Nad Kanią. Tempo jest dość leniwe, na szybsze nie pozwala duszne powietrze. Obserwujemy ogródki przed domami, komentujemy ich urządzenie i zmysł estetyczny właścicieli. Dochodzimy do ul. Europejskiej, przekraczamy ul. Poznańską i wspinamy się ul. Kasyna Gostyńskiego. Zauważamy coraz więcej nowych domów, które zostały tu pobudowane od czasu poprzedniego naszego  spaceru.

Wędrówkę kończymy w restauracji Podleśna. Pijąc kawę i racząc się ciasteczkami trochę plotkujemy, dzielimy się wrażeniami z wczasów, nie brakuje – jak zawsze – wypowiedzi o zdrowiu i zdrowym stylu życia. Maria przygotowała podsumowanie spacerów w minionym roku akademickim. Spacerowiczów było ogółem 22. W poszczególnych spacerach uczestniczyło od 6 do 14 osób. W ciągu roku było 20 spacerów, pokonaliśmy 220 km. Długość tras wahała się między 3 a 10 km. Najczęściej, bo 5 razy zwiedzaliśmy nowe ulice i budowle w mieście, 4 razy byliśmy w lesie, odwiedziliśmy 4 wystawy w muzeum, dwukrotnie gościliśmy w Ogrodnictwie państwa Nowackich na Brzeziu. Tylko raz, ze względu na złą pogodę, spacer przesiedzieliśmy w biurze. Najbardziej aktywny uczestnik spacerów to Maria Ratajczak, która wzięła udział w 16 spacerach i przeszła 109 km. Drugie miejsce przypadło Lucynie Pietrusiak, trzecie Krysi Zubaczyk. Niżej podpisana przytoczyła wypowiedź niemieckiego filozofa Wilhelma Schmida: „Jak przeżyć starość?” To swoisty dekalog, a niektóre jego przykazania brzmią: pogódź się, że się starzejesz; odpuść gonitwę za nowym; rób sobie drobne przyjemności; kochaj i przyjaźnij się; uśmiechaj się. Zaś ostatnie jest dość nieoczekiwane: Pamiętaj, że po śmierci jest nieskończoność.

Aby nie było tak do końca patetycznie, niezawodna Ola wprowadziła sporo humoru swoimi kawałami i dowcipami, którymi sypie jak z rękawa.

Na koniec informacja: z przyczyn obiektywnych nie odbędzie się spacer w czwartą środę sierpnia. Spotkamy się dopiero we wrześniu.

Zrelacjonowała Halina Spichał

Zdjęcia robiła Halina Spichał i Aleksandra Biderman

Cze

14

Z górki na pazurki

Autor: Biderman Aleksandra

Dawno nie byliśmy w lesie. A pogoda dzisiaj zachęca do spaceru. Nasz rodzynek „wymigał” się chorą nóżką, musimy same maszerować po zdrowie.
14 czerwca to nasz ostatni spacer w tym półroczu. Lipiec dajemy sobie wolne i od sierpnia znów ruszamy z nowymi siłami zdobywać góry, lasy, nowe drogi, poznawać najbliższą okolicę. Do tego czasu nasz przewodnik już na pewno będzie w pełni sił.

Prowadzi Maria. Ruszamy ulicą Starogostyńską koło największego zakładu w Gostyniu, Huty Szkła. Później wspinamy się pod górkę. Dochodzimy do ulicy Tuwima, mijamy Zakład Unasieniania Zwierząt i POM Metal (dawny Państwowy Ośrodek Maszynowy). I tutaj wchodzimy na ścieżkę otoczoną gęstymi krzewami. Koło starego toru kolejowego wielkie baldachy kwitnącego czarnego bzu kuszą Anię, która z tych kwiatków robi soki. Koleżanki pomagają jej zrywać te pachnące, białe kwiaty. Jesteśmy w lesie. Schodzimy po niewielkim pochyłym terenie na drogę prowadzącą do Starego Gostynia. Wchodzimy dalej w głąb lasu. Mamy dużo czasu, odbijamy więc na Babią Górę. Powoli, ostrożnie schodzimy w dół, niektórzy po piasku, inni tam, gdzie wystające korzenie tworzą schodki. Niestety, Jadwiga zapomniała patrzeć pod nogi i miała wywrotkę. Na szczęście nic jej się nie stało, pomagam jej bezpiecznie pokonać zejście.

Cudownie pachnie drzewo pocięte w bele i ułożone w pryzmy. Chciwie wciągamy ten zapach i aby go utrwalić (chociaż na zdjęciu) ustawiamy się do fotografii. Piękny, zielony kolor wnętrza lasu utrzyma się jeszcze przez jakiś czas, potem las zmieni barwy. Chłoniemy te kolory, znajdujemy pierwsze podgrzybki, przez chwilę zatrzymujemy wzrok na przewróconym drzewie, które niejako zaburza całe jego piękno.

Spacer kończymy „U Franka”. Kawa i herbatka, jakieś ciasteczko. Na liczniku Haliny jest 9 i pół kilometra. Wspominamy wczorajsze zakończenie roku w Starym Gostyniu, czytamy z Haliną kilka wierszy w gwarze poznańskiej z tomiku Marka Szymańskiego „W antrejce na ryczce”, takie jak: „Murzynek Bambo”, „Lokomotywa”, „Pón Hilary”. Jest wesoło. Następne spotkanie – 9 sierpnia.

Tekst Aleksandra Biderman
Zdjęcia Aleksandra Biderman, Halina Spichał

170614_Z g+-rki (4) 170614_Z g+-rki (6) 170614_Z g+-rki (7) 170614_Z g+-rki (17) 170614_Z g+-rki (18) 170614_Z g+-rki (22)

Maj

24

Majówka…

Autor: Biderman Aleksandra

     Radykalna zmiana pogody pokrzyżowała nam plany. Oczami wyobraźni  byliśmy już na leśnym dukcie, słuchając śpiewu ptaków. A tu przewodnicy musieli zmienić trasę spaceru i zamiast po dukcie i poszyciu leśnym, maszerowaliśmy  po chodniku. Było to w środę dnia 24 maja 2017roku.

      Ze względu na pogodę, przed wyjściem przeglądaliśmy w biurze prasę, „UTW  bez granic”. Ola załatwiała kilka spraw organizacyjnych. Chętnych zapisała na organizowane w najbliższym czasie wyjazdy i uroczystość zakończenia roku akademickiego.  Poprosiła koleżanki Elę, Irenę i Ewę, które dołączyły ostatnio do grupy spacerowej, aby powiedziały coś o sobie.

     Ela pochwaliła się, że bardzo lubi spacery i takie zajęcia, co łączą się z ruchem. Jako słuchaczka UTW brała udział w organizowanych wycieczkach. Irena zaakcentowała, że była raz z nami i czuła się tak dobrze, że postanowiła uczęszczać stale. Ewa spędza już dziewiąty rok na emeryturze, teraz organizuje prace w domu tak, żeby mieć czas na długi spacer. Wychodząc z domu przekazuje pałeczkę mężowi. Dobrze, że powiększa się grupa podobnie myślących i czujących osób.

     Z godzinnym opóźnieniem, ze względu na padający kapuśniaczek, który chcieliśmy przeczekać, wyszliśmy w plener. Było chłodno i wilgotne powietrze, jak po deszczu. Dzięki temu wzmacniała się  woń i świeżość  kiści bzów, rododendronów, konwalii i innych kwiatów, które mijaliśmy. Rosną one obficie w ogrodach i działkach przy ulicy Polnej, po której przemieszczaliśmy się. Dalej kroczyliśmy przez Zacisze i ulicę W. Łokietka. Przystanęliśmy w miejskim parku przy ulicy Strzeleckiej. W zachwyt wprawił nas wygląd kasztanowców tam rosnących. Jego kwiatostany zwiastujące czas matur, teraz przy małym wietrze sypały się jak płatki śniegu. Uwieczniliśmy je na pamiątkowych zdjęciach.

    Po przejściu 4 kilometrów drogi, spacer zakończyliśmy w restauracji „U Franka”. Przy wspólnym stole zasiadło dwanaścioro zadowolonych studentów, racząc się kawą, herbatą i ciasteczkami. Było przy tym dużo żartów, czytanych przez Olę, Jadzię i Anię z kartek wyrywanych z kalendarza. Do tego posłuchaliśmy wierszy na każdą okazję ze skarbnicy Tadeusza. Czytali je, Autor i Ola. Nosiły tytuły „Gnot”, „Kropla szczęścia”, „A czas ciągle płynie „. W tak miłej atmosferze zakończyliśmy majówkę.

tekst Maria Ratajczak
zdjęcia Aleksandra Biderman

170524_P1200085_resize 170524_P1200086_resize 170524_P1200087_resize 170524_P1200090_resize 170524_P1200092_resize 170524_P1200094_resize 170524_P1200095_resize 170524_P1200096_resize 170524_P1200097_resize

Maj

10

Majowa wędrówka….

Autor: Biderman Aleksandra

Niezmiennie, druga i czwarta środa miesiąca, to dni zarezerwowane na długie spacery. Chętni znajdują sposoby i czas, by w nich uczestniczyć. W środę, 10 maja 2017 roku, na zbiórkę przyszło czternaście osób. Po raz pierwszy wybrały się z nami trzy nowe koleżanki, Irena, Ewa i Elżbieta chcące aktywnie spędzać czas.

Chociaż maj zachwyca świeżością i wielobarwnością, warto ją zauważać i się nią zachwycać. Dzisiejsza chłodna pogoda ponaglała nas do szybszego kroku. Przewodnicy wytypowali następującą trasę, od biura Zarządu do ulicy E. Bojanowskiego, dalej Fabryczną, Lipową i do Muzeum. Celem tej wizyty było obejrzenie eksponatów na wystawie pt. „Pasje gostyńskich kolekcjonerów”. Będzie ona czynna aż do Nocy Muzeów. Motywem przewodnim tej majowej nocy będą pasjonaci i hobbyści. Eksponatami można się było zauroczyć, zachwycić, zadziwić.

Hobbystka Pani Teresa Nowak wystawiła kolekcję kafli. Były to kafle montowane w meblach, kafle scienne z Deltt ręcznie malowane, kafel kolumnowy przedstawiający rzeźbę Kariatydy z przełomu XIX i XX wieku. Ciekawie wyglądał kafel z motywem figuralnym w medalionie oraz kafle piecowe.

Pani Ewa Czub w swojej prezentacji o nazwie „Słodkie podróże”, wystawiła opakowania z cukrem do herbaty. Napisy na nich sugerowały, że reprezentują chyba cały świat. Eksponaty miały różne kształty, wzory, kolory.

Zobaczyliśmy kolekcję agatów, które udostępniła Pani Gerowska, a jej mąż, pochwalił się budzikami i zegarkami.

Ciekawostki historycznie prezentowała kolekcja Waldemara Bruzia. Były wyeksponowane odznaczenia – krzyże, medale. Archiwalne zdjęcia z Biskupizny. Bat weselny biskupianski z nóżką sarny i rzemieniami, kiedyś był to element stroju drużby. O tym kiedy się go używa i jak jest skonstruowany opowiedział nam Tadeusz, znawca Biskupizny.

Obejrzeliśmy też ceramikę artystyczną, zaparzacze do herbaty, solniczki i pieprzniczki, które prezentowała Pani Zofia Peda-Proffit z mężem. Ściany na sali wystaw dekorują plakaty Pana Leszka Jankowskiego zatytułowane „Muzyczne pasje i nie tylko”.

Podziękowaliśmy i wyruszyliśmy w dalszą trasę. Przeszliśmy rynek, do ulicy Energetyka, dalej pod górkę Wielkopolską, tam mijaliśmy plac, który wyglądał jak rozłożony kobierzec, utkany z żółtych mleczy. Uwieczniliśmy to na zdjęciu. Ulicą Sikorskiego doszliśmy do lokalu gastronomicznego pod nazwą „Kapi”. Tam na kawie i herbacie zakończyliśmy nasz spacer, podczas którego przeszliśmy 5 km drogi.

Czasem zastanawiamy się gdzie pójść, którą drogą kroczyć, ale każda jest właściwa i wnosi coś nowego .

tekst Maria Ratajczak
zdjęcia Aleksandra Biderman

170510_10 (1)_resize 170510_10 (3)_resize 170510_10 (5)_resize 170510_10 (12)_resize 170510_10 (20)_resize 170510_10 (21)_resize 170510_10 (29)_resize 170510_10 (32)_resize 170510_10 (40)_resize

Kwi

26

MAŁO WIOSENNY SPACER

Autor: Biderman Aleksandra

„Kwiecień plecień,  co przeplata trochę zimy, trochę lata” – tak brzmi potoczne porzekadło. Tegoroczny kwiecień przeplata nie tyle zimę z latem, ile dni słoneczne, których jest niewiele z dniami pochmurnymi, deszczowymi i bardzo wietrznymi. Taki też był 25 kwietnia 2017: pochmurny, niebyt ciepły czyli mało wiosenny.

W ostatnią środę kwietnia 11-osobowa grupa studentów GUTW pod przewodnictwem Tadeusza wyruszyła na spacer. Z biura Zarządu GUTW zmierzaliśmy w kierunku ul. Wrocławskiej. Wędrówka tą główną ulicą miasta nie należy do najbardziej atrakcyjnych ze względu na duży ruch pojazdów i towarzyszący temu hałas, ale chcieliśmy zobaczyć nowy supermarket Dino. Mijając położone wzdłuż chodnika posesje, oglądamy architekturę domów, odnowione elewacje, piękne zadrzewienie, ogródki pełne kwitnących o tej porze kwiatów.

Dochodzimy do Dino. Atutem tego obiektu jest to, że prowadzi do niego dogodny dojazd i że zapewnia dużo miejsc parkingowych. Potrzebny był także mieszkańcom tej części miasta. Zapoznajemy się z ofertą sklepu, porównujemy ceny.

Nasza wizyta trwa krótko. Kierujemy się w stronę ul. Wielkopolskiej i wspinamy się pod górę.

Wymieniamy uwagi na temat przyszłości tej części miasta, gdzie ma powstać osiedle mieszkaniowe.

Dochodzimy do ul. Górnej. Roztacza się stąd rozległy widok na Gostyń. W panoramie miasta dominują kopuła Bazyliki, wieża Fary i największa bryła tzw. cukierniczki. Robimy sobie pamiątkowe zdjęcia. Idziemy wzdłuż ul. Górnej i – jak można było przewidzieć – na końcu schodzimy w dół. Na jednym z mostków zatrzymujemy się, by znów zrobić zdjęcie. Przedtem mijamy budynek, w którym w przeszłości mieściło się pierwsze w Gostyniu gimnazjum męskie. Ktoś rzuca uwagę, że powinna się tam znajdować przynajmniej pamiątkowa tabliczka.

Spacer kończymy w barze „U Franka”. W nogach „mamy” ok. 6 km. Popijając kawę lub herbatę, rozmawiamy o kwiatach, pracy na działce, dietetycznych posiłkach. Niżej podpisana czyta na życzenie Tadeusza jego wzruszający tekst o przydrożnym krzyżu zwanym Pasyjką, stojącym ongiś przy drodze z Gostynia do Krobi, po którym nawet ślad nie pozostał. Tadeusz to chodząca historia regionu. Wiele  wspomnień o ludziach i miejscach, których już nie ma, utrwalił w swoich utworach.

Tak zakończył się ten ostatni kwietniowy spacer. Spotkamy się w maju. Mamy nadzieję, że wtedy wiosna buchnie nie tylko zielenią, kwiatami, ale słońcem i ciepłem.

Zrelacjonowała Halina Spichał