Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum kategorii: spacery.

301 Moved Permanently

301 Moved Permanently

The requested resource has been assigned a new permanent URI.


Powered by Tengine/1.4.2

Cze

14

Z górki na pazurki

Autor: Biderman Aleksandra

Dawno nie byliśmy w lesie. A pogoda dzisiaj zachęca do spaceru.  Nasz rodzynek „wymigał” się chorą nóżką, musimy same maszerować po zdrowie.
14 czerwca to nasz ostatni spacer w tym półroczu. Lipiec dajemy sobie wolne i od sierpnia znów ruszamy z nowymi siłami zdobywać góry, lasy, nowe drogi, poznawać najbliższą okolicę. Do tego czasu nasz przewodnik już na pewno będzie w pełni sił.

Prowadzi Maria. Ruszamy ulicą Starogostyńską koło największego zakładu w Gostyniu, Huty Szkła. Później wspinamy się pod górkę. Dochodzimy do ulicy Tuwima, mijamy Zakład Unasieniania Zwierząt i POM Metal (dawny Państwowy Ośrodek Maszynowy). I tutaj wchodzimy na ścieżkę otoczoną gęstymi krzewami. Koło starego toru kolejowego wielkie baldachy kwitnącego czarnego bzu kuszą Anię, która z tych kwiatków robi soki. Koleżanki pomagają jej zrywać te pachnące,  białe kwiaty. Jesteśmy w lesie. Schodzimy po niewielkim pochyłym terenie na drogę prowadzącą do Starego Gostynia. Wchodzimy dalej  w głąb lasu. Mamy dużo czasu, odbijamy więc na Babią Górę. Powoli, ostrożnie schodzimy w dół, niektórzy po piasku, inni tam, gdzie wystające korzenie tworzą schodki. Niestety, Jadwiga zapomniała patrzeć pod nogi i miała wywrotkę. Na szczęście nic jej się nie stało, pomagam jej bezpiecznie pokonać zejście.

Cudownie pachnie drzewo pocięte w bele i ułożone w pryzmy. Chciwie wciągamy ten zapach i aby go utrwalić (chociaż na zdjęciu) ustawiamy się do fotografii. Piękny, zielony kolor wnętrza lasu utrzyma się jeszcze przez jakiś czas, potem las zmieni barwy. Chłoniemy te kolory, znajdujemy pierwsze podgrzybki, przez chwilę zatrzymujemy wzrok na przewróconym drzewie, które niejako zaburza całe jego piękno.

Spacer kończymy „U Franka”. Kawa i herbatka, jakieś ciasteczko. Na liczniku Haliny jest 9 i pół kilometra. Wspominamy wczorajsze zakończenie roku w Starym Gostyniu, czytamy z Haliną kilka wierszy w gwarze poznańskiej z tomiku Marka Szymańskiego „W antrejce na ryczce”, takie jak: „Murzynek Bambo”, „Lokomotywa”, „Pón Hilary”. Jest wesoło. Następne spotkanie – 9 sierpnia.

Tekst Aleksandra Biderman
Zdjęcia Aleksandra Biderman, Halina Spichał

170614_Z g+-rki (4) 170614_Z g+-rki (6) 170614_Z g+-rki (7) 170614_Z g+-rki (17) 170614_Z g+-rki (18) 170614_Z g+-rki (22)

Maj

24

Majówka…

Autor: Biderman Aleksandra

     Radykalna zmiana pogody pokrzyżowała nam plany. Oczami wyobraźni  byliśmy już na leśnym dukcie, słuchając śpiewu ptaków. A tu przewodnicy musieli zmienić trasę spaceru i zamiast po dukcie i poszyciu leśnym, maszerowaliśmy  po chodniku. Było to w środę dnia 24 maja 2017roku.

      Ze względu na pogodę, przed wyjściem przeglądaliśmy w biurze prasę, „UTW  bez granic”. Ola załatwiała kilka spraw organizacyjnych. Chętnych zapisała na organizowane w najbliższym czasie wyjazdy i uroczystość zakończenia roku akademickiego.  Poprosiła koleżanki Elę, Irenę i Ewę, które dołączyły ostatnio do grupy spacerowej, aby powiedziały coś o sobie.

     Ela pochwaliła się, że bardzo lubi spacery i takie zajęcia, co łączą się z ruchem. Jako słuchaczka UTW brała udział w organizowanych wycieczkach. Irena zaakcentowała, że była raz z nami i czuła się tak dobrze, że postanowiła uczęszczać stale. Ewa spędza już dziewiąty rok na emeryturze, teraz organizuje prace w domu tak, żeby mieć czas na długi spacer. Wychodząc z domu przekazuje pałeczkę mężowi. Dobrze, że powiększa się grupa podobnie myślących i czujących osób.

     Z godzinnym opóźnieniem, ze względu na padający kapuśniaczek, który chcieliśmy przeczekać, wyszliśmy w plener. Było chłodno i wilgotne powietrze, jak po deszczu. Dzięki temu wzmacniała się  woń i świeżość  kiści bzów, rododendronów, konwalii i innych kwiatów, które mijaliśmy. Rosną one obficie w ogrodach i działkach przy ulicy Polnej, po której przemieszczaliśmy się. Dalej kroczyliśmy przez Zacisze i ulicę W. Łokietka. Przystanęliśmy w miejskim parku przy ulicy Strzeleckiej. W zachwyt wprawił nas wygląd kasztanowców tam rosnących. Jego kwiatostany zwiastujące czas matur, teraz przy małym wietrze sypały się jak płatki śniegu. Uwieczniliśmy je na pamiątkowych zdjęciach.

    Po przejściu 4 kilometrów drogi, spacer zakończyliśmy w restauracji „U Franka”. Przy wspólnym stole zasiadło dwanaścioro zadowolonych studentów, racząc się kawą, herbatą i ciasteczkami. Było przy tym dużo żartów, czytanych przez Olę, Jadzię i Anię z kartek wyrywanych z kalendarza. Do tego posłuchaliśmy wierszy na każdą okazję ze skarbnicy Tadeusza. Czytali je, Autor i Ola. Nosiły tytuły „Gnot”, „Kropla szczęścia”, „A czas ciągle płynie „. W tak miłej atmosferze zakończyliśmy majówkę.

tekst Maria Ratajczak
zdjęcia Aleksandra Biderman

170524_P1200085_resize 170524_P1200086_resize 170524_P1200087_resize 170524_P1200090_resize 170524_P1200092_resize 170524_P1200094_resize 170524_P1200095_resize 170524_P1200096_resize 170524_P1200097_resize

Maj

10

Majowa wędrówka….

Autor: Biderman Aleksandra

Niezmiennie, druga i czwarta środa miesiąca, to dni zarezerwowane na długie spacery. Chętni znajdują sposoby i czas, by w nich uczestniczyć. W środę, 10 maja 2017 roku, na zbiórkę przyszło czternaście osób. Po raz pierwszy wybrały się z nami trzy nowe koleżanki, Irena, Ewa i Elżbieta chcące aktywnie spędzać czas.

Chociaż maj zachwyca świeżością i wielobarwnością, warto ją zauważać i się nią zachwycać. Dzisiejsza chłodna pogoda ponaglała nas do szybszego kroku. Przewodnicy wytypowali następującą trasę, od biura Zarządu do ulicy E. Bojanowskiego, dalej Fabryczną, Lipową i do Muzeum. Celem tej wizyty było obejrzenie eksponatów na wystawie pt. „Pasje gostyńskich kolekcjonerów”. Będzie ona czynna aż do Nocy Muzeów. Motywem przewodnim tej majowej nocy będą pasjonaci i hobbyści. Eksponatami można się było zauroczyć, zachwycić, zadziwić.

Hobbystka Pani Teresa Nowak wystawiła kolekcję kafli. Były to kafle montowane w meblach, kafle scienne z Deltt ręcznie malowane, kafel kolumnowy przedstawiający rzeźbę Kariatydy z przełomu XIX i XX wieku. Ciekawie wyglądał kafel z motywem figuralnym w medalionie oraz kafle piecowe.

Pani Ewa Czub w swojej prezentacji o nazwie „Słodkie podróże”, wystawiła opakowania z cukrem do herbaty. Napisy na nich sugerowały, że reprezentują chyba cały świat. Eksponaty miały różne kształty, wzory, kolory.

Zobaczyliśmy kolekcję agatów, które udostępniła Pani Gerowska, a jej mąż, pochwalił się budzikami i zegarkami.

Ciekawostki historycznie prezentowała kolekcja Waldemara Bruzia. Były wyeksponowane odznaczenia – krzyże, medale. Archiwalne zdjęcia z Biskupizny. Bat weselny biskupianski z nóżką sarny i rzemieniami, kiedyś był to element stroju drużby. O tym kiedy się go używa i jak jest skonstruowany opowiedział nam Tadeusz, znawca Biskupizny.

Obejrzeliśmy też ceramikę artystyczną, zaparzacze do herbaty, solniczki i pieprzniczki, które prezentowała Pani Zofia Peda-Proffit z mężem. Ściany na sali wystaw dekorują plakaty Pana Leszka Jankowskiego zatytułowane „Muzyczne pasje i nie tylko”.

Podziękowaliśmy i wyruszyliśmy w dalszą trasę. Przeszliśmy rynek, do ulicy Energetyka, dalej pod górkę Wielkopolską, tam mijaliśmy plac, który wyglądał jak rozłożony kobierzec, utkany z żółtych mleczy. Uwieczniliśmy to na zdjęciu. Ulicą Sikorskiego doszliśmy do lokalu gastronomicznego pod nazwą „Kapi”. Tam na kawie i herbacie zakończyliśmy nasz spacer, podczas którego przeszliśmy 5 km drogi.

Czasem zastanawiamy się gdzie pójść, którą drogą kroczyć, ale każda jest właściwa i wnosi coś nowego .

tekst Maria Ratajczak
zdjęcia Aleksandra Biderman

170510_10 (1)_resize 170510_10 (3)_resize 170510_10 (5)_resize 170510_10 (12)_resize 170510_10 (20)_resize 170510_10 (21)_resize 170510_10 (29)_resize 170510_10 (32)_resize 170510_10 (40)_resize

Kwi

26

MAŁO WIOSENNY SPACER

Autor: Biderman Aleksandra

„Kwiecień plecień,  co przeplata trochę zimy, trochę lata” – tak brzmi potoczne porzekadło. Tegoroczny kwiecień przeplata nie tyle zimę z latem, ile dni słoneczne, których jest niewiele z dniami pochmurnymi, deszczowymi i bardzo wietrznymi. Taki też był 25 kwietnia 2017: pochmurny, niebyt ciepły czyli mało wiosenny.

W ostatnią środę kwietnia 11-osobowa grupa studentów GUTW pod przewodnictwem Tadeusza wyruszyła na spacer. Z biura Zarządu GUTW zmierzaliśmy w kierunku ul. Wrocławskiej. Wędrówka tą główną ulicą miasta nie należy do najbardziej atrakcyjnych ze względu na duży ruch pojazdów i towarzyszący temu hałas, ale chcieliśmy zobaczyć nowy supermarket Dino. Mijając położone wzdłuż chodnika posesje, oglądamy architekturę domów, odnowione elewacje, piękne zadrzewienie, ogródki pełne kwitnących o tej porze kwiatów.

Dochodzimy do Dino. Atutem tego obiektu jest to, że prowadzi do niego dogodny dojazd i że zapewnia dużo miejsc parkingowych. Potrzebny był także mieszkańcom tej części miasta. Zapoznajemy się z ofertą sklepu, porównujemy ceny.

Nasza wizyta trwa krótko. Kierujemy się w stronę ul. Wielkopolskiej i wspinamy się pod górę.

Wymieniamy uwagi na temat przyszłości tej części miasta, gdzie ma powstać osiedle mieszkaniowe.

Dochodzimy do ul. Górnej. Roztacza się stąd rozległy widok na Gostyń. W panoramie miasta dominują kopuła Bazyliki, wieża Fary i największa bryła tzw. cukierniczki. Robimy sobie pamiątkowe zdjęcia. Idziemy wzdłuż ul. Górnej i – jak można było przewidzieć – na końcu schodzimy w dół. Na jednym z mostków zatrzymujemy się, by znów zrobić zdjęcie. Przedtem mijamy budynek, w którym w przeszłości mieściło się pierwsze w Gostyniu gimnazjum męskie. Ktoś rzuca uwagę, że powinna się tam znajdować przynajmniej pamiątkowa tabliczka.

Spacer kończymy w barze „U Franka”. W nogach „mamy” ok. 6 km. Popijając kawę lub herbatę, rozmawiamy o kwiatach, pracy na działce, dietetycznych posiłkach. Niżej podpisana czyta na życzenie Tadeusza jego wzruszający tekst o przydrożnym krzyżu zwanym Pasyjką, stojącym ongiś przy drodze z Gostynia do Krobi, po którym nawet ślad nie pozostał. Tadeusz to chodząca historia regionu. Wiele  wspomnień o ludziach i miejscach, których już nie ma, utrwalił w swoich utworach.

Tak zakończył się ten ostatni kwietniowy spacer. Spotkamy się w maju. Mamy nadzieję, że wtedy wiosna buchnie nie tylko zielenią, kwiatami, ale słońcem i ciepłem.

Zrelacjonowała Halina Spichał

Kwi

5

Ruch przede wszystkim

Autor: Biderman Aleksandra

    W przyrodzie wszystko się rozkręca, coraz więcej zieleni, kwiatów, kwitnących drzew owocowych. Dnia 5 kwietnia 2017r., od rana było pochmurno, później się rozjaśniło i aura zachęcała  do wyjścia na spacer, by  móc to piękno zauważyć i podziwiać.

     Dziesięcioosobowa grupa zebrana już w biurze, przez chwilę przeglądała prasę przeznaczoną dla studentów UTW, aby zabrać interesujące numery do domu. W celu dokładniejszego przeanalizowania takich artykułów jak np. „Seniorze, ćwicz pamięć. To proste” lub „To lekarz, a nie sąsiadka czy internet, wie lepiej, co jest dobre dla zdrowia!

      Początek naszego marszu to posuwanie się w kierunku ulicy Starogostyńskiej. Dalej kroczyliśmy ulicą Leśną, a do taktu wtórowały  nam ptaszki umilając jednocześnie drogę. Byliśmy też zobaczyć jak przebiega praca przy budowie ronda na ulicy Zachodniej. Stały tam koparki, leżało dużo materiałów budowlanych, olbrzymi kopiec ziemi i transport Drogbudu Gostyń. Prace są bardzo zaawansowane. Po obejrzeniu i zrobieniu zdjęć poruszaliśmy się dalej, teraz chodnikiem przy blokach na osiedlu Tysiąclecia. Rosną tam wieloletnie brzozy z charakterystyczną białą korą o tej porze roku zazielenione, ze zwisającymi, żółtymi kotkami, przy  potrąceniu pylące. Zmierzaliśmy do Domu Kultury na wystawę malarstwa Pani Doroty Lisewskiej.

     Autorka wystawionych około pięćdziesięciu prac, przyszła do nas na spotkanie. Opowiedziała o początkach swojego malarstwa. Należąc do GUTW zapisała się do grupy plastycznej. Nie miała żadnego doświadczenia w tym zakresie, tylko szczere chęci do malowania. Pod okiem Agaty Superczyńskiej, która prowadziła kółko, powstawały pierwsze próby malarskie. W roku 2009 wystartowała już ze swoimi pracami w powiatowym konkursie pod nazwą Gostyńskie Strofy i Obrazy – „Oni żyją wśród nas”, organizowanym przez Bibliotekę Publiczną w Gostyniu oraz GUTW. Zdobyła nagrodę za tryptyk „Ruiny zamku w Nieparcie”. Co ciekawe, zainspirował ją do tej twórczości usłyszany wiersz  pt. „Ruiny Niepartu” autorstwa  Tadeusza Wujka. Będąc w sali wystawowej w otoczeniu obrazów autor jeszcze raz go zarecytował. Na wystawie prezentowane są głównie pejzaże w technice olejnej, ale i akwarele. Wystawę zdobiły jeszcze takie obrazy jak: „Za mostem – zamek w Rydzynie”, „Krzyk przeszłości”, „Poranek”, „Barwy jesieni”. Byliśmy zachwyceni wszystkimi obrazami. Od dłuższego już czasu malarka Dorota Lisewska jest członkiem Klubu Plastyka działającego w Gostyńskim Ośrodku Kultury.

    Wychodząc z Hutnika nie sposób było nie zauważyć i zachwycić się okazałą, rozłożystą wierzbą w wiosennym rozkwicie. Przystanęliśmy, aby na nią popatrzeć. Kończąc spacer, w czasie którego przeszliśmy 5,5 km, weszliśmy do stołówki przy Gimnazjum nr 2, mieszczącej się po drugiej stronie ulicy. Mile przyjęci i obsłużeni przy dużym stole smakowaliśmy kawę i wyborne cukierki. Przy tym Ola czytała żarty zaczerpnięte z kartek kalendarza. Maria przedstawiała ciekawostki o jajkach wielkanocnych. Jadzia wiersz pt. „Grunt to ruch”, autorstwa Tadeusza Wujka, który to doskonale podsumował sens naszego spaceru. Na koniec Jadzia złożyła wszystkim obecnym życzenia z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych.

tekst Maria Ratajczak
zdjęcia Aleksandra Biderman

170406_P1190679 170406_P1190682 170406_P1190684 170406_P1190686 170406_P1190691 170406_P1190694 170406_P1190699 170406_P1190701 170406_P1190708