Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum kategorii: spacery.

301 Moved Permanently

301 Moved Permanently

The requested resource has been assigned a new permanent URI.


Powered by Tengine/1.4.2

Maj

10

Majowa wędrówka….

Autor: Biderman Aleksandra

Niezmiennie, druga i czwarta środa miesiąca, to dni zarezerwowane na długie spacery. Chętni znajdują sposoby i czas, by w nich uczestniczyć. W środę, 10 maja 2017 roku, na zbiórkę przyszło czternaście osób. Po raz pierwszy wybrały się z nami trzy nowe koleżanki, Irena, Ewa i Elżbieta chcące aktywnie spędzać czas.

Chociaż maj zachwyca świeżością i wielobarwnością, warto ją zauważać i się nią zachwycać. Dzisiejsza chłodna pogoda ponaglała nas do szybszego kroku. Przewodnicy wytypowali następującą trasę, od biura Zarządu do ulicy E. Bojanowskiego, dalej Fabryczną, Lipową i do Muzeum. Celem tej wizyty było obejrzenie eksponatów na wystawie pt. „Pasje gostyńskich kolekcjonerów”. Będzie ona czynna aż do Nocy Muzeów. Motywem przewodnim tej majowej nocy będą pasjonaci i hobbyści. Eksponatami można się było zauroczyć, zachwycić, zadziwić.

Hobbystka Pani Teresa Nowak wystawiła kolekcję kafli. Były to kafle montowane w meblach, kafle scienne z Deltt ręcznie malowane, kafel kolumnowy przedstawiający rzeźbę Kariatydy z przełomu XIX i XX wieku. Ciekawie wyglądał kafel z motywem figuralnym w medalionie oraz kafle piecowe.

Pani Ewa Czub w swojej prezentacji o nazwie „Słodkie podróże”, wystawiła opakowania z cukrem do herbaty. Napisy na nich sugerowały, że reprezentują chyba cały świat. Eksponaty miały różne kształty, wzory, kolory.

Zobaczyliśmy kolekcję agatów, które udostępniła Pani Gerowska, a jej mąż, pochwalił się budzikami i zegarkami.

Ciekawostki historycznie prezentowała kolekcja Waldemara Bruzia. Były wyeksponowane odznaczenia – krzyże, medale. Archiwalne zdjęcia z Biskupizny. Bat weselny biskupianski z nóżką sarny i rzemieniami, kiedyś był to element stroju drużby. O tym kiedy się go używa i jak jest skonstruowany opowiedział nam Tadeusz, znawca Biskupizny.

Obejrzeliśmy też ceramikę artystyczną, zaparzacze do herbaty, solniczki i pieprzniczki, które prezentowała Pani Zofia Peda-Proffit z mężem. Ściany na sali wystaw dekorują plakaty Pana Leszka Jankowskiego zatytułowane „Muzyczne pasje i nie tylko.”

Podziękowaliśmy  i wyruszyliśmy w dalszą trasę. Przeszliśmy rynek, do ulicy Energetyka, dalej pod górkę Wielkopolską, tam mijaliśmy plac, który wyglądał jak rozłożony kobierzec, utkany z żółtych mleczy. Uwieczniliśmy to na zdjęciu. Ulicą Sikorskiego doszliśmy do lokalu gastronomicznego pod nazwą „Kapi”. Tam na kawie i herbacie zakończyliśmy nasz spacer, podczas którego przeszliśmy 5 km drogi.

Czasem zastanawiamy się gdzie pójść, którą drogą kroczyć, ale każda jest właściwa i wnosi coś nowego .

 

tekst Maria Ratajczak
zdjęcia Aleksandra Biderman

Kwi

26

MAŁO WIOSENNY SPACER

Autor: Biderman Aleksandra

„Kwiecień plecień,  co przeplata trochę zimy, trochę lata” – tak brzmi potoczne porzekadło. Tegoroczny kwiecień przeplata nie tyle zimę z latem, ile dni słoneczne, których jest niewiele z dniami pochmurnymi, deszczowymi i bardzo wietrznymi. Taki też był 25 kwietnia 2017: pochmurny, niebyt ciepły czyli mało wiosenny.

W ostatnią środę kwietnia 11-osobowa grupa studentów GUTW pod przewodnictwem Tadeusza wyruszyła na spacer. Z biura Zarządu GUTW zmierzaliśmy w kierunku ul. Wrocławskiej. Wędrówka tą główną ulicą miasta nie należy do najbardziej atrakcyjnych ze względu na duży ruch pojazdów i towarzyszący temu hałas, ale chcieliśmy zobaczyć nowy supermarket Dino. Mijając położone wzdłuż chodnika posesje, oglądamy architekturę domów, odnowione elewacje, piękne zadrzewienie, ogródki pełne kwitnących o tej porze kwiatów.

Dochodzimy do Dino. Atutem tego obiektu jest to, że prowadzi do niego dogodny dojazd i że zapewnia dużo miejsc parkingowych. Potrzebny był także mieszkańcom tej części miasta. Zapoznajemy się z ofertą sklepu, porównujemy ceny.

Nasza wizyta trwa krótko. Kierujemy się w stronę ul. Wielkopolskiej i wspinamy się pod górę.

Wymieniamy uwagi na temat przyszłości tej części miasta, gdzie ma powstać osiedle mieszkaniowe.

Dochodzimy do ul. Górnej. Roztacza się stąd rozległy widok na Gostyń. W panoramie miasta dominują kopuła Bazyliki, wieża Fary i największa bryła tzw. cukierniczki. Robimy sobie pamiątkowe zdjęcia. Idziemy wzdłuż ul. Górnej i – jak można było przewidzieć – na końcu schodzimy w dół. Na jednym z mostków zatrzymujemy się, by znów zrobić zdjęcie. Przedtem mijamy budynek, w którym w przeszłości mieściło się pierwsze w Gostyniu gimnazjum męskie. Ktoś rzuca uwagę, że powinna się tam znajdować przynajmniej pamiątkowa tabliczka.

Spacer kończymy w barze „U Franka”. W nogach „mamy” ok. 6 km. Popijając kawę lub herbatę, rozmawiamy o kwiatach, pracy na działce, dietetycznych posiłkach. Niżej podpisana czyta na życzenie Tadeusza jego wzruszający tekst o przydrożnym krzyżu zwanym Pasyjką, stojącym ongiś przy drodze z Gostynia do Krobi, po którym nawet ślad nie pozostał. Tadeusz to chodząca historia regionu. Wiele  wspomnień o ludziach i miejscach, których już nie ma, utrwalił w swoich utworach.

Tak zakończył się ten ostatni kwietniowy spacer. Spotkamy się w maju. Mamy nadzieję, że wtedy wiosna buchnie nie tylko zielenią, kwiatami, ale słońcem i ciepłem.

Zrelacjonowała Halina Spichał

Kwi

5

Ruch przede wszystkim

Autor: Biderman Aleksandra

    W przyrodzie wszystko się rozkręca, coraz więcej zieleni, kwiatów, kwitnących drzew owocowych. Dnia 5 kwietnia 2017r., od rana było pochmurno, później się rozjaśniło i aura zachęcała  do wyjścia na spacer, by  móc to piękno zauważyć i podziwiać.

     Dziesięcioosobowa grupa zebrana już w biurze, przez chwilę przeglądała prasę przeznaczoną dla studentów UTW, aby zabrać interesujące numery do domu. W celu dokładniejszego przeanalizowania takich artykułów jak np. „Seniorze, ćwicz pamięć. To proste” lub „To lekarz, a nie sąsiadka czy internet, wie lepiej, co jest dobre dla zdrowia!

      Początek naszego marszu to posuwanie się w kierunku ulicy Starogostyńskiej. Dalej kroczyliśmy ulicą Leśną, a do taktu wtórowały  nam ptaszki umilając jednocześnie drogę. Byliśmy też zobaczyć jak przebiega praca przy budowie ronda na ulicy Zachodniej. Stały tam koparki, leżało dużo materiałów budowlanych, olbrzymi kopiec ziemi i transport Drogbudu Gostyń. Prace są bardzo zaawansowane. Po obejrzeniu i zrobieniu zdjęć poruszaliśmy się dalej, teraz chodnikiem przy blokach na osiedlu Tysiąclecia. Rosną tam wieloletnie brzozy z charakterystyczną białą korą o tej porze roku zazielenione, ze zwisającymi, żółtymi kotkami, przy  potrąceniu pylące. Zmierzaliśmy do Domu Kultury na wystawę malarstwa Pani Doroty Lisewskiej.

     Autorka wystawionych około pięćdziesięciu prac, przyszła do nas na spotkanie. Opowiedziała o początkach swojego malarstwa. Należąc do GUTW zapisała się do grupy plastycznej. Nie miała żadnego doświadczenia w tym zakresie, tylko szczere chęci do malowania. Pod okiem Agaty Superczyńskiej, która prowadziła kółko, powstawały pierwsze próby malarskie. W roku 2009 wystartowała już ze swoimi pracami w powiatowym konkursie pod nazwą Gostyńskie Strofy i Obrazy – „Oni żyją wśród nas”, organizowanym przez Bibliotekę Publiczną w Gostyniu oraz GUTW. Zdobyła nagrodę za tryptyk „Ruiny zamku w Nieparcie”. Co ciekawe, zainspirował ją do tej twórczości usłyszany wiersz  pt. „Ruiny Niepartu” autorstwa  Tadeusza Wujka. Będąc w sali wystawowej w otoczeniu obrazów autor jeszcze raz go zarecytował. Na wystawie prezentowane są głównie pejzaże w technice olejnej, ale i akwarele. Wystawę zdobiły jeszcze takie obrazy jak: „Za mostem – zamek w Rydzynie”, „Krzyk przeszłości”, „Poranek”, „Barwy jesieni”. Byliśmy zachwyceni wszystkimi obrazami. Od dłuższego już czasu malarka Dorota Lisewska jest członkiem Klubu Plastyka działającego w Gostyńskim Ośrodku Kultury.

    Wychodząc z Hutnika nie sposób było nie zauważyć i zachwycić się okazałą, rozłożystą wierzbą w wiosennym rozkwicie. Przystanęliśmy, aby na nią popatrzeć. Kończąc spacer, w czasie którego przeszliśmy 5,5 km, weszliśmy do stołówki przy Gimnazjum nr 2, mieszczącej się po drugiej stronie ulicy. Mile przyjęci i obsłużeni przy dużym stole smakowaliśmy kawę i wyborne cukierki. Przy tym Ola czytała żarty zaczerpnięte z kartek kalendarza. Maria przedstawiała ciekawostki o jajkach wielkanocnych. Jadzia wiersz pt. „Grunt to ruch”, autorstwa Tadeusza Wujka, który to doskonale podsumował sens naszego spaceru. Na koniec Jadzia złożyła wszystkim obecnym życzenia z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych.

tekst Maria Ratajczak
zdjęcia Aleksandra Biderman

170406_P1190679 170406_P1190682 170406_P1190684 170406_P1190686 170406_P1190691 170406_P1190694 170406_P1190699 170406_P1190701 170406_P1190708

Mar

22

Radośnie ku wiośnie…

Autor: Biderman Aleksandra

Tytuł artykułu został zaczerpnięty z hasła, które dzieci niosły na transparencie maszerując ulicami Gostynia w Dniu Wiosny. Spacerowicze z UTW również jak dzieci, potrafią się cieszyć nie tylko z wiosny. Odzwierciedleniem tego jest wiersz Tadeusza Wujka pt.”Spacerowicze”. Oto urywek:
Gdy piechurzy na spacerze
To pogoda musi być
Nastrój w grupie doskonały
Gwar i uśmiech, chce się żyć […]
Wędrujemy zwartą grupą
Zawsze w zgodzie i humorze
Obserwując nas z daleka
Pozazdrościć każdy może.
Mamy powód by się cieszyć, bowiem przyroda, która zasnęła jesienią, teraz się budzi i otwiera przed nami nowe nadzieje. Na jej powitanie wyszliśmy dwunastoosobową grupą w środę 22 marca 2017r. o godz. 9.00.
Rano niebo było lekko zachmurzone, ale później robiło się cieplej i przyświecało słońce. Wyruszyliśmy ulicą Polną w kierunku Wrocławskiej. Obok sądu rosną skromne, na razie ukryte w trawie, tulipany i żonkile. Jeszcze trochę i dumnie podniosą głowy i rozkwitną. Warto było się zatrzymać i popatrzeć także na bzy oraz magnolie z pąkami gotowymi do rozkwitu. Dalej, z niemałym wysiłkiem, szliśmy pod górkę ulicą Wielkopolską. Minęliśmy Spółdzielnię Mleczarską, robiąc jeszcze parę kroków byliśmy na Brzeziu. Tam już w ciszy można było ukoić wzrok patrząc na piękną zieleń młodej oziminy i usłyszeć śpiew ptaków.
Po drodze wstąpiliśmy do „Rajskiego Ogrodu” Państwa Nowackich. Tam zachwyciliśmy się pięknymi kolorami przygotowanych w skrzynkach kwiatów wczesnowiosennych: stokrotek, jaskrów, prymulek, niezapominajek. Podziwialiśmy różniące się kolorem, a także wielkością bratki.. Czekają, by je zabrać i ozdobić nimi balkony czy rabatki. Zrobiliśmy też małe zakupy nasion, cebulek kwiatowych, które posadzimy na swoich działkach lub ogrodach.
Ulicą Strzelecką doszliśmy do baru „U Franka”. Tam była pachnąca, smaczna kawa i delicje, trochę pogaduszek. Halina odczytała pedometr, który wykazał, że przeszliśmy dotąd 6 km. Na koniec Halina przeczytała jeszcze jeden wiersz naszego kolegi Tadeusza pt.”Uśmiechać się”, który dawał wskazówki jak być szczęśliwym.

Tekst Maria Ratajczak

Mar

8

Rozejrzeć się wokoło…

Autor: Biderman Aleksandra

Zima się kończy, nastaje wiosna, w przyrodzie wszystko się odmienia.   Można już teraz zauważyć wiele jej oznak. Nasze długie spacery są okazją, aby dokładnie obserwować zachodzące zmiany. Dnia 8 marca 2017 r. gotowych do wędrowania było jedenaścioro uczestników. Wspólnie ustaliliśmy trasę. Prowadziła ona od biura do ulicy E. Bojanowskiego, dalej zdążaliśmy w kierunku wschodnim do ul. Nad Kanią. Ulicę tę przemierzyliśmy do samego końca, zatrzymując się przed lasem. Maszerując chodnikiem spoglądaliśmy na ogrody przed posesjami. Na szarej ziemi, czasem nawet pośród zeschłych liści, wyrosły pierwsze wiosenne kwiaty-przebiśniegi. Na bardziej nasłonecznionym miejscu pokazały się krokusy. Kolorem fioletowym, żółtym i białym rozpoczęły ozdabiać ogrody. Mijaliśmy też pola oziminy, a na końcu obejrzeliśmy powstające dwa nowe domy mieszkalne o ciekawej architekturze.
Dalszy ciąg spaceru, to droga prowadząca do Bogusławek. Przy niej na rowie pojawiały się krzewy wierzby pospolitej. Nie miały liści, ale na pędach rosły kwiaty zwane baziami. Mieniły się w słońcu szaro-złotymi kolorami. Droga ta doprowadziła nas do polnej, wyboistej, prowadzącej do Klasztoru. Tam zadziwiła nas ilość jemioły pasożytującej na konarach drzew. Ale jest też z niej pożytek, bowiem wyciąg z jemioły jest składnikiem niektórych leków.
Następny odcinek trasy, to szeroka aleja z miejscami postojowymi o nazwie: Czereśniowa. W zimie gmina posadziła wzdłuż górnej części blisko 80 drzewek lipy. A przy chodniku pojawiły się klony pospolite. Drzewka  zostały wzmocnione palikami i odpowiednimi taśmami.
Zdążając ponownie do ulicy Nad Kanią zatoczyliśmy duży krąg, doświadczając nowych przeżyć na przebytych 8 km drogi.
Spacer zakończyliśmy kawą w stołówce VERNI. Jak przystało na Dzień Kobiet, Ola opowiedziała kilka żartów na ten temat, Maria przeczytała cytaty Stanisława Wyspiańskiego „Kobieta jest tajemnicą”, a Halina… definicję  prawdziwej przyjaźni.

tekst Maria Ratajczak
zdjęcia Aleksandra Biderman
170308_fo 024 170308_fo 027 170308_fo 030 170308_fo 032 170308_fo 037 170308_fo 039 170308_fo 044 170308_fo 047 170308_fo 048