Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum kategorii: spacery.

maj

11

Morze tulipanów

Autor: Zbigniew Kosiński

Tulipany – wiosenne kwiaty, ozdabiają nam rabaty.
Tulipany przytulają, swoje serca otwierają.
A gdy panie wpadną w nie, będą tulić je noce i dnie.
(taki mały wierszyk dla dzieci)

Przepiękna pogoda.  Na starcie 12 pań. Dzisiaj, 11 maja,  idziemy do Grabonoga. Zaprosiła nas nasza koleżanka, Halina. Powiedziała, że musimy obejrzeć park, w którym jeszcze nigdy nie było tyle tulipanów. Która kobieta nie lubi kwiatów?

Po drodze kupujemy dwie doniczki cudownie pachnących, różowych goździków. Pniemy się pod górkę. Z jednej i drugiej strony widać ludzi, samochody i maszyny pracujące przy budowie obwodnicy. Przed wejściem do parku czeka na nas Halina. Jeszcze witamy się z bł. Edmundem Bojanowskim, rzeźbą, która znajduje się naprzeciwko bramy parkowej. A potem już Halina jest naszą przewodniczką po parku, opowiada o rodzajach szkół, które tutaj się znajdują, chwilę zatrzymujemy się przy zgromadzonych maszynach rolniczych, przed muzeum Bojanowskiego, przed wiatrakiem, boiskami szkolnymi. A potem siadamy przed blokiem, Halina stawia przed nami wodę do picia (jest gorąco), kawę, cukierki. Rozkoszujemy się słońcem, sobą, dzielimy się nowościami, a potem w podziękowaniu za to wspaniałe przyjęcie Halina otrzymuje od nas zakupione goździki. Jest bardzo zadowolona, mówi, że zaraz jutro pojedzie je wsadzić na działkę.

A między tym wszystkim podziwiamy tulipany, całe morza kolorowych tulipanów. Są jeszcze resztki żonkili i narcyzów. Przed dworkiem Bojanowskiego rośnie fioletowy bez z białymi obwódkami. Chyba po raz pierwszy taki widziałam. Niektóre ze zdjęć wyglądają jak obrazy impresjonistów. Droga do domu mija szybciej, pewnie dlatego, że idziemy z górki.

Dzisiaj przeszłyśmy 11 km.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman
 

kw.

27

Gostyń – Piaski – Gostyń

Autor: Biderman Aleksandra

27 kwietnia, z rana chłodno, ale im dłużej szłyśmy tym słoneczko mocniej przygrzewało. Było nas 7 osób. Pierwsza fotka to taka trochę z przymrużeniem oka. Rekwizyty na murku nie należą do nas.

Dzisiaj szłyśmy ulicą Fabryczną, kawałek Nad Kanią, w stronę klasztoru. Minęłyśmy cmentarz, bazylikę i dalej starą aleją jabłkową na Piaski. Coraz cieplej, coraz bardziej zielono. Drzewa kwitną, w trawach pełno żółtych mniszków lekarskich. Zdejmujemy okrycia i aleją Mondi Simet docieramy na Piaski na kawę. Tak jak podczas naszego poprzedniego pobytu tutaj dostajemy duże kubełki pysznej, czarnej kawy i dzbanuszek mleka. Droga powrotna wiedzie szlakiem bł. Edmunda Bojanowskiego i ścieżką rowerową im. Kaspra Miaskowskiego Piaski-Gostyń długości 2,1 km. Oglądamy jeszcze tablicę jak przebiegać będzie obwodnica Gostynia, wychodzimy z lasu, mijamy cmentarz i rozstajemy się przy końcu deptaka w Gostyniu.

Dzisiejszy spacer był bardzo intensywny. Liczył sobie 3 godziny i  40 minut marszu, 21 tys. kroków, 13 km i 900 spalonych kalorii.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman

kw.

20

Tylko po mieście

Autor: Biderman Aleksandra

Pada, nie pada, trzeba iść. Sześć wytrwałych spacerowiczek mimo deszczu stawiło się na posterunku. Jesteśmy po Wielkanocnych Świętach, 20 kwietnia, zimno. Dlatego też nie będziemy zapuszczać się w dalekie rejony, dziś pospacerujemy po mieście. Pierwsza nasza wizyta jest w kościele pod wezwaniem Ducha Świętego i Najświętszego Serca Pana Jezusa. Pusty grób tonący w białych kwiatach przyciąga naszą uwagę. Po odmówieniu modlitwy wspominamy wydarzenia związane z tym kościołem, byłego wikariusza Przemysława Maciejewskiego, obecnie proboszcza parafii pw. bł. Edmunda Bojanowskiego na Pożegowie. Ksiądz Maciejewski w Wielki Czwartek został mianowany przez Metropolitę Poznańskiego Stanisława Gądeckiego kanonikiem gremialnym Kapituły Kolegiackiej w Lesznie. Proboszczem w Gostyniu będzie nadal, przybędzie mu nieco więcej obowiązków.

Po drodze miałyśmy coraz bardziej zabudowany teren po byłej Fabryce Mebli. Pojawiły się następne dwa nowe sklepy: ACTION i TEDI. Po odwiedzeniu ich niektóre z nas wyszły z małymi zakupami.

Chciałyśmy odwiedzić jeszcze Grób Pański we Farze, jednak odbywała się tam msza pogrzebowa.

Zajrzałyśmy do muzeum. W sali wystaw czasowych Joanna Domagała prezentowała „Rusałki i pazie”. To cykl portretów kobiet, które podjęły wyzwanie bycia matką. Każdej modelce został przypisany inny motyl z rodziny rusałek i paziów. O dopasowaniu decydowały charakter, poza lub strój modelki, które współgrały z kolorem lub kształtem skrzydeł wspomnianych owadów.

I zwieńczenie spaceru w stołówce Verni na dużej kawie. Przeszłyśmy 5 kilometrów, deszcz ciągle padał, zrobiło się zimniej niż rano, ale dla osłody nasze oko cieszyły klomby z żonkilami, narcyzami, tulipanami. Może za tydzień pogoda będzie bardziej dla nas łaskawa?

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman
 

 

mar

23

Mamy wiosnę

Autor: Biderman Aleksandra

Nareszcie… Dzisiaj, 23 marca, wreszcie możemy zdjąć czapki, założyć wiosenne kurtki i 7-osobowa grupą ruszyć na coroczne poszukiwanie wiosny. A gdzie? Do lasu. No to zatapiamy się w poszycie leśne, spoglądamy w górę, na boki, a tu nic. Nic zielonego, może tylko w niektórych miejscach młode mchy nieśmiało wychylają się pośród zaschniętych liści. Gdzieś tam w jednym miejscu znajdujemy przebiśniegi, na drzewach dopiero pojawiają się pączki, na wierzbie coś zaczyna się delikatnie zielenić. Ale ogólnie niewiele tej zieloności.

Las podczas wiatrów ucierpiał. W wielu miejscach połamane drzewa, powyrywane z korzeniami. Niemniej jednak jest spokojnie, słychać jedynie odgłosy stukania dzięcioła, świergot innych ptaszków. Kilka fotek, oddychamy pełną piersią. Jest sucho, potrzeba deszczu. Wtedy natychmiast zrobi się zielono. Wspinamy się na Babią Górę, widok jest cudowny, Dorota jest tu po raz pierwszy, a potem powolutku schodzimy w dół. Wychodzimy na drogę i dalej ścieżką pieszo-rowerową do naszego ulubionego baru na najlepszą kawę. Zaszalałyśmy kupując sobie do kawy po słodkim grześku. I jak zwykle rozmowy o tym co aktualne w naszym uniwersytecie, wspomnienie spotkania ze starostą Powiatu, dzielimy się tym co dzieje się w mieście.

Dziś spacer był bardzo intensywny, przeszłyśmy 11 kilometrów. Następnym razem nie spotkamy się za dwa tygodnie, a za trzy. Za dwa tygodnie byłoby to w Wielkim Tygodniu, przełożymy zatem spacer na zaraz po świętach.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman

mar

9

Będzie obwodnica

Autor: Biderman Aleksandra

Po długim oczekiwaniu Wojewoda Wielkopolski wydał decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej w postaci budowy obwodnicy Gostynia. 8 lutego oficjalnie przekazano plac i dzienniki budowy wykonawcy obwodnicy Gostynia dla DW 434. Spółka Strabag rozpoczęła roboty w czwartek 10 lutego. Wyczekiwana przez mieszkańców Gostynia obwodnica będzie miała długość 8,4 km (wraz z drogą łączącą ją z istniejącym układem komunikacyjnym o długości 1,8 km). Jej początek to skrzyżowanie z drogą powiatową nr 4939P Gostyń – Krajewice, a koniec – na skrzyżowaniu z drogą powiatową nr 4954P Gostyń – Smogorzewo. Całkowita wartość zadania wynosi  117,5 mln zł, w tym 85,2 mln zł udział UE. Termin zakończenia inwestycji zaplanowano w 2023 roku.

A nasza spacerowa grupa w składzie 10 pań, dziś 9 marca 2022 roku, udaje się w kierunku Piasków. Tuż za ścieżką rowerową biegnącą wzdłuż pól rozpoczęła się już wycinka drzew i krzewów. Zniknęło 3 i poł hektara lasu. Nadleśnictwo Piaski w miejsce wyciętych drzew posadzi taką samą ilość w innym miejscu. Wycinka ta związana jest oczywiście z budową obwodnicy. Niemniej jednak przy tej okazji w terminie późniejszym wykonane zostanie około 600 metrów ścieżki pieszo-rowerowej Piaski-Gostyń.

Straszą puste przestrzenie w lesie, zryta ścieżka, powalone drzewa, ułożone i pocięte na kawałki drewno. Teraz już można przejść ścieżką, ale jeszcze kilka dni temu było to niemożliwe. Jak to w życiu bywa: coś za coś. Czasem musi być gorzej aby było lepiej. Pogoda jest dziś piękna. Świeci słoneczko. Jeszcze nie teraz, ale w drodze powrotnej zdejmujemy czapki (nareszcie) i wystawiamy buźki do słońca. Pod tablicą „Tu powstaje obwodnica Gostynia, która usprawni ruch i poprawi bezpieczeństwo podróżowania” robimy sobie wspólne zdjęcie. Mały odpoczynek przy błogosławionym Edmundzie Bojanowskim i dziarskim krokiem ruszamy do „Czterech Garów” – restauracji w rynku. Czeka nas tam miła niespodzianka. Piękny lokal. Dekoracje w oknach i na specjalnych stolikach składają się z robionych ręcznie papierowych kwiatów. Są piękne. Na stolikach w wysmukłych wazonikach żywe, kolorowe kwiaty. Panie witają nas bardzo miło, złączają dwa stoliki razem, podają pyszną kawę w dużych kubkach i wspaniały jabłecznik. Wspominamy wczorajszy Dzień Kobiet w naszym Uniwersytecie a Maria N. przygotowała nam konkurs „Sprawdź, czy świat polskich książąt i hrabiów nie jest ci obcy”. Znowu wiemy trochę więcej a wiedzieć zawsze warto.

Ruszamy w drogę powrotną. Dziś przedeptałyśmy 11 i pół kilometra.

tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman