Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum kategorii: spacery.

wrz

14

Biegowa mapa miasta

Autor: Biderman Aleksandra

Taki tytuł, gdyż zaczęłyśmy spacer od udania się na stadion. 9 koleżanek w piękny, nieco chłodny z rana dzień, spotkało się jak zwykle koło żłobka 14 września 2022 roku. Z myślą o tych, którzy lubią spacerować, biegać, uprawiać nordic walking, na stadionie we współpracy z firmą Convert powstała taka właśnie mapa. Jest na niej zaznaczone różnymi kolorami 7 tras z podaniem liczby kilometrów. Na zielonym skwerku obok mapy znajdują się różne urządzenia do rozruszania mięśni, np. rowerki, orbitreki, na których można „siłą mięśni” naładować telefon czy tablet. Są też ławki, miejsce na grill i gostyńska kranówka. Cały stadion jest odnowiony, pięknie utrzymany, bieżnia w niebieskim kolorze przyciąga wzrok. Przy bocznym wejściu na stadion ustawione jest wielkie serce, do którego wkłada się nakrętki. Mijamy dawny POM, dzisiaj POM-METAL. Dużo nowych hal pobudowanych przez różne firmy, w miejscu biurowca – przychodnia lekarska.

Ruszamy na rekonesans grzybowy do lasu. Mijamy rowerzystę, który miał pół koszyka grzybów, w tym dwie kanie i okazałego prawdziwka. Dziś darujemy sobie zbieranie grzybów, wybierzemy się na grzybobranie za 2 tygodnie. Tylko Lucyna co chwilę odbija parę kroków w las. Poszczęściło jej się. Kolacja będzie. Słoneczko przebija się zza chmur a my idziemy do „Franka” na kawę. Wypijamy ją na słoneczku omawiając bieżące sprawy. W nogach 10 kilometrów.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman

sie

23

90. Tadeusza

Autor: Biderman Aleksandra

Dziś, 23 sierpnia 2022 roku, szczególny dzień. 90 lat temu na świat przyszedł Tadeusz Wujek… (honorowy członek Uniwersytetu, przyp. zk). Ponieważ od początku chodził na spacery, ba, był przywódcą tej grupy, postanowiłyśmy uczcić jego urodziny.

Pomysł prezentu podrzuciła Dorota, zakupem zajęła się Marylka. Przepiękną kartkę urodzinową wykonała Ania Leśniak, nasza koleżanka, jednocześnie siostra Eli. Od Ani była jeszcze druga, również piękna kartka i czerwona róża. Na urodzinową kawę wybraliśmy się do lokalu Verni. Tadeusz był bardzo zaskoczony jak nas wszystkie zobaczył. Złożyłyśmy mu życzenia, było przy tym dużo wzruszeń i śmiechu. Nie śpiewałyśmy tradycyjnego „100 lat”, gdyż nasz jubilat nie chce, aby mu ograniczać wiek. Na pytanie, kiedy mu te 90 lat minęło, odpowiedział, że nie wie. Piliśmy kawę, przegryzając cukierki i ciasteczka. Jubilat niewiele mówił, serce miał ściśnięte, dopiero wieczorem w domu wszystko odtwarzał sobie w pamięci. Myślę, że nie raz jeszcze spojrzy na naszą wspólną fotografię.

tekst Aleksandra Biderman
zdjęcia Aleksandra Biderman i Maria Wujek

 

cze

22

Pachną już dojrzewające zboża

Autor: Biderman Aleksandra

Dziś 22 czerwca 2022 r. ostatni spacer przed wakacjami. Piękna słoneczna pogoda, powiewający lekki  wiaterek i temperatura + 22 st. C° zachęcają do wyruszenia w drogę. Jest nas wprawdzie tylko 4, ale to w niczym nie przeszkadza. Wyruszamy ze stałego punktu zbiórki ul. Powstańców Wlkp., Sądową do Sikorskiego i dochodzimy do Podgórnej. Tu trochę zadyszki i przed nami ul Górna i roztaczający się widok wciąż rozbudowujących się osiedli „Słonecznego” i „Zielonego Wzgórza”. Podziwiamy tempo wznoszonych nowych bloków, – ale nie zachwyca stan budującej się nowej drogi od kierunku ul. Leszczyńskiej. Ruszamy dalej, mijamy Kondensownię i widzimy już pierwsze zabudowania Brzezia. Tu ciągle zaskakują powstające jak przysłowiowe ” grzyby po deszczu” nowe domy. Przy posesjach wszędzie mnóstwo pięknie kwitnących kwiatów, a szczególnie różnokolorowych róż, na gustownie urządzonych rabatach. Wspaniale wyglądają po drugiej stronie drogi falujące łany dojrzewających już zbóż. Przy brzegach pól zdobią je czerwone maki i niebieskie chabry. Po zejściu do Brzezia wysokie drzewa dają trochę cienia i ochłody bo temperatura bardzo wzrosła. I po raz drugi dochodzimy do budującej się nowej drogi i tu także jej ukończenia nie widać. Chyba długo jeszcze nie będziemy  mieli nowej trasy spacerowej, co widać na naszych zdjęciach. Wreszcie docieramy już do „Baru u Franka”. Tu jak zwykle przy smacznej kawie i słodyczach które zafundowała Ela z racji swoich imienin, tematów do dyskusji nam nie brakuje. W cieniu parasola przez ponad 2 godziny wspominamy różne sytuacje życiowe i towarzyskie. Wszystkie jesteśmy bardzo zadowolone. Spacer udany i miły. Na zakończenie życzymy wszystkim wspaniałych i spokojnych wakacji i do zobaczenia po przerwie.
Wg naszych liczników pomiarowych mamy ” w nogach ” 12800 kroków i 8,5 kilometra.

Tekst i zdjęcia M. Wujek
 

maj

27

Dziś w Domachowie

Autor: Biderman Aleksandra

II etap renowacji zabytkowych obiektów sakralnej architektury drewnianej regionu Wielkopolski objął 10 cennych, zabytkowych kościołów, m.in. kościół pw. św. Michała Archanioła  w Domachowie. I to właśnie Domachowo stało się celem naszego dzisiejszego spaceru.

Pogoda nie sprzyjała spacerom. Niby zimno nie było, ale padał deszcz. Padał bez przerwy. Dzisiejszy spacer przygotowała w całości Maria Wujek. Na dworcu PKS-u 27 maja 2022 spotkało się nas 13 osób. Autobusem podmiejskim dojechałyśmy do Ziółkowa, stamtąd pod parasolami przeszłyśmy około 2 kilometry do kościoła w Domachowie. Ponieważ byłyśmy nieco przed czasem Maria opowiedziała nam trochę o pracach związanych z renowacją kościoła i nie tylko. – Tutaj byłam ochrzczona, tutaj szłam do pierwszej komunii św., tu brałam ślub z Tadeuszem, tutaj ochrzczone zostały nasze dzieci – tak rozpoczęła opowieść. Kościół ten był jedynym kościołem w powiecie czynnym w czasie okupacji. Gdy Maria wspominała okupacyjne dzieje podeszła do nas Beata Kabała, kobieta ubrana w piękny strój biskupiański, członkini Biskupiańskiego Zespołu Folklorystycznego z Domachowa i Okolic. Tuż za nią dziarsko kroczył Tadeusz Wujek, którego podwiózł na miejsce syn Dariusz. Zjawił się też proboszcz Paweł Minta piastujący tę funkcję od 12 lat.

Weszliśmy do kościoła.  Po krótkiej modlitwie ksiądz Paweł opowiedział nam o historii kościoła, o jego renowacji, o zabytkach tutaj się znajdujących. Jak podają źródła Kościół wzniesiony został w roku 1568 z fundacji biskupa poznańskiego Adama Konarskiego. 20 lat później dobudowano kaplicę. Dalej remontowany w połowie XVIII wieku, w 1930 roku rozbudowany wg projektu Lucjana Michałowskiego. Kolejny remont to lata 1998-2000. Kościół jest konstrukcji zrębowej, orientowany, początkowo jednonawowy, później dobudowano kaplicę, wieżę zakończoną dachem czterospadowym, dachy kryte są gontem. Ołtarz pochodzi z XVIII wieku, Pieta z około 1400 roku (obecnie w renowacji), obraz Koronacji Marii z XVIII wieku, obraz św. Michała Archanioła z 1700 roku. Ołtarze boczne są barokowe i rokokowe. Konfesjonał i chrzcielnica są barokowe, a ambona pochodzi z końca XVIII wieku. Sufit świątyni zdobi rokokowa polichromia w odcieniach sepii. Oryginalne jest wyposażenie zakrystii z 1775 r. (rokoko).

Dużo uwagi ksiądz proboszcz poświęcił najnowszej renowacji kościoła, która trwa już od kilku lat. Największym wyzwaniem było pozbycie się korników i innych zwierzaczków lubiących drewno. W tym celu cała  budowla  z zewnątrz została owinięte folią, wpuszczono gaz i wytruto insekty. Długo potem wietrzono kościół. Północna ściana świątyni obita była deskami i dopiero kiedy konserwatorzy zdjęli te deski oniemieli, gdyż ich oczom ukazało się niezwykłe malowidło. Przedstawiało ono scenę ostatniej wieczerzy, postaci świętych, a także smoka. W wyniku przeprowadzonych badań dendrochronologicznych cofnięto budowę kościoła na 1369 rok i tym samym uznano kościół w Domachowie jako najstarszy kościół drewniany zbudowany w Polsce. Jest on też jedynym kościołem z drewna dębowego na świecie ze wzmocnieniami (sosnowymi) w środku. Mieliśmy też okazję zobaczyć zakrystię. Zdjęcia, które zrobiliśmy to tylko niewielki ułamek pracy twórców i konserwatorów.

Kolejnym punktem naszej wizyty w Domachowie było odwiedzenie Gościńca Biskupiańskiego, centrum kultury biskupiańskiej. Pani Beata Kabała oprowadziła nas po budynku pokazując nagromadzone sprzęty rolnicze, ściany pełne historycznych fotografii, parę biskupiańską, skrzynie ze strojami, w które ochoczo się przebieraliśmy oraz nowoczesną kuchnię i sanitariaty a także pięknie urządzony teren zielony na zewnątrz z dużą, drewniana wiatą. Była kawa i placki, były rozmowy, a kiedy pojawił się ksiądz to wspólnie z Tadeuszem mieli sobie tyle do powiedzenia, że gdyby nie autobus, którym mieliśmy wrócić pewnie do teraz jeszcze by rozmawiali. Tadeusz i Maria Wujkowie to skarbnica czasu, którego już nie ma. Wiele mogą powiedzieć o Domachowie w czasach wojny, a nawet tym sprzed wojny.  Odczytałam wiersz Tadeusza „Kościół w Domachowie” z 1985 roku, wiersz, który zapoczątkował Tadeuszowe pisanie. Ten wiersz i jeszcze inne Tadeusz zostawił księdzu Mincie, w zamian od niego otrzymując książkę Jana Twardowskiego „Bóg niepodobny do Boga”.

Będziemy pamiętać ten spacer, zostaliśmy zaproszeni znowu za jakiś czas, a już na początku lipca odbywa się tutaj Festiwal Tradycji i Folkloru, na którym też będziemy mile widziani. I znowu w deszczu pośród zielonych pól zdążamy do Ziółkowa. Naprzeciw przystanku autobusowego stoi dom ustawiony bokiem do drogi. Tam na świat przyszła Maria Wujek. Zrobiliśmy, nie licząc oczywiście jazdy autobusem, 7 i pół kilometra.

Ps. Na fb pod hasłem BISKUPIAŃSKI GOŚCINIEC z datą 27 maja znajdziecie wpis i zdjęcia z naszej wizyty

Całość pięknie przygotowała Maria Wujek
Opisała i zdjęcia zrobiła Aleksandra Biderman

maj

11

Morze tulipanów

Autor: Zbigniew Kosiński

Tulipany – wiosenne kwiaty, ozdabiają nam rabaty.
Tulipany przytulają, swoje serca otwierają.
A gdy panie wpadną w nie, będą tulić je noce i dnie.
(taki mały wierszyk dla dzieci)

Przepiękna pogoda.  Na starcie 12 pań. Dzisiaj, 11 maja,  idziemy do Grabonoga. Zaprosiła nas nasza koleżanka, Halina. Powiedziała, że musimy obejrzeć park, w którym jeszcze nigdy nie było tyle tulipanów. Która kobieta nie lubi kwiatów?

Po drodze kupujemy dwie doniczki cudownie pachnących, różowych goździków. Pniemy się pod górkę. Z jednej i drugiej strony widać ludzi, samochody i maszyny pracujące przy budowie obwodnicy. Przed wejściem do parku czeka na nas Halina. Jeszcze witamy się z bł. Edmundem Bojanowskim, rzeźbą, która znajduje się naprzeciwko bramy parkowej. A potem już Halina jest naszą przewodniczką po parku, opowiada o rodzajach szkół, które tutaj się znajdują, chwilę zatrzymujemy się przy zgromadzonych maszynach rolniczych, przed muzeum Bojanowskiego, przed wiatrakiem, boiskami szkolnymi. A potem siadamy przed blokiem, Halina stawia przed nami wodę do picia (jest gorąco), kawę, cukierki. Rozkoszujemy się słońcem, sobą, dzielimy się nowościami, a potem w podziękowaniu za to wspaniałe przyjęcie Halina otrzymuje od nas zakupione goździki. Jest bardzo zadowolona, mówi, że zaraz jutro pojedzie je wsadzić na działkę.

A między tym wszystkim podziwiamy tulipany, całe morza kolorowych tulipanów. Są jeszcze resztki żonkili i narcyzów. Przed dworkiem Bojanowskiego rośnie fioletowy bez z białymi obwódkami. Chyba po raz pierwszy taki widziałam. Niektóre ze zdjęć wyglądają jak obrazy impresjonistów. Droga do domu mija szybciej, pewnie dlatego, że idziemy z górki.

Dzisiaj przeszłyśmy 11 km.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman