Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum kategorii: spacery.

Sty

12

krótki spacer…

Autor: Zbigniew Kosiński

zdjęcia ze spaceru…

foto Aleksandra Biderman

Sty

9

Krótki spacer

Autor: Biderman Aleksandra

9 stycznia 2019 roku. Pierwsze spotkanie w tym roku. Obecnych 7 osób. Pogoda – późny listopad. Każdy ma parasol, jest zimno i siąpi drobny deszcz. Najlepiej byłoby usiąść w ciepłym miejscu przy gorącej kawie. Niestety, takiego miejsca nam teraz brakuje. W biurze na Mostowej w razie niepogody mogliśmy się schronić i przy kawce miło spędzić czas. Takiego miejsca zabrakło dla nas w nowej siedzibie Zarządu przy ulicy Fabrycznej. (droga autorko, mijasz się z prawdą, spacerowiczów i czytelników wprowadzasz w błąd! przyp. zk)

Spotykamy się pod starym biurem i decydujemy o trasie naszego marszu. Z konieczności nie będzie to długa trasa. Zaczynamy od muzeum. „Gostyńscy filateliści w hołdzie powstańcom wielkopolskim” to wystawa obrazująca dorobek naszych filatelistów (znaczki, kartki pocztowe, korespondencje ze stemplami cenzury z okresu powstania wielkopolskiego). Są kartki pocztowe z kapelanem powstańczym księdzem Stanisławem Grzędą, dowódcą grup powstańczych w powiecie gostyńskim Bernardem Śliwińskim i z pomnikiem powstańców Wielkopolskich w parku w Gostyniu.

Na rynku raz jeszcze robimy sobie wspólne zdjęcie z choinką i udajemy się do biblioteki. Deszcz na chwilę przestał padać, ale parasole trzymamy w pogotowiu. Zachodzimy do biblioteki. Miłe panie bibliotekarki robią nam kawę i kolejną godzinę spędzamy słuchając wierszy, kawałów, poruszamy wiele ciekawych tematów. Przeszliśmy dziś zaledwie 3,5 km i zrobiliśmy nieco ponad 6 tysięcy kroków. Może za kolejne dwa tygodnie pogoda będzie łaskawsza?

Tekst i zdjęcia Aeksandra Biderman

Gru

27

Kolędowo

Autor: Biderman Aleksandra

No i minęły święta. Dziś spacer wyjątkowo w czwartek. 27 grudnia 2018 roku zjawiło się na starym miejscu spotkań 7 osób. Tradycyjnie mamy dziś kolędowanie, czyli odwiedzanie gostyńskich żłobków. Zaczniemy od kościoła św. Ducha, dalej fara i kapliczka przy szpitalu.

Idziemy obok starej policji, sądu, biblioteki do kościoła św. Ducha. Boczne wejście otwarte, w kościele ciemno, tylko z boku przy pięknej, dużej choince pali się znicz. Klękamy oddając pokłon małemu Jezusowi, Ania intonuje kolędę ”Przybieżeli do Betlejem”. Żłobek taki o jakim opowiada się dzieciom: przy małym dzieciątku Maryja, Józef, dalej trzej królowie z darami, zwierzęta. Spędzamy tutaj kilka chwil każdy pogrążony we własnych myślach. Wychodzimy z kościoła i ulicą Nowe Wrota kierujemy się w kierunku rynku. Tutaj następuje natychmiastowa zmiana planów. Na przystanek koło PZU podjeżdża miejski autobus. Wsiadamy i jedziemy do bazyliki Świętogórskiej. Bazylika, piękna i wyniosła wita nas dostojną ciszą, oświetlonym żłobkiem z umieszczonym u góry napisem „Błogosław ojczyznę miłą”. Pomiędzy mędrcami, pastuszkami i zwierzątkami znajdują się na kamieniach daty związane z najważniejszymi wydarzeniami w historii Polski. Śpiewamy kolejne kolędy. Maria i Tadeusz wspominają wielkie wydarzenie jakie miało miejsce tutaj 13 grudnia. Bazylika zamieniła się w gigantyczne studio telewizyjne. Transmitowane stąd było na Polskę i cały świat widowisko kolędowe. Występowali: Stanisława Celińska, Wojciech Wysocki, Teresa Lipowska i Tomasz Karolak. Akompaniowali im grając na różnych instrumentach muzycy towarzyszący oraz Wojciech Czemplik znany niemal wszystkim gostynianom. Jako chór wystąpiły dzieciaczki ze szkoły podstawowej nr 5 prowadzone przez panią Ewę Kuśnierek. To przepiękne widowisko zatytułowane właśnie „Kolędowo” oglądaliśmy w pierwszy dzień świąteczny w programie I oraz w drugi dzień świąt na Polonii. Z klasztoru pieszo udajemy się do Fary. Żłobek ciemny, smutny, ożywa tylko w czasie mszy i przy spotkaniach z dziećmi. Wtedy jest pięknie oświetlony i każdy wrzucony pieniążek uruchamia pewną jego część. Kręci się gwiazda, kościelny pociąga za sznur dzwonu, dzwon bije, drwale przecinają belę drzewa, itd. Po wykonaniu kolęd przyklękamy jeszcze przed Najświętszym Sakramentem w kaplicy św. Anny.

Na pięknie oświetlonym rynku robimy sobie zdjęcie pod kolorową choinką i udajemy się do Kameralnej na kawę, tym razem bez żadnych ciasteczek. Świąteczne słodycze jeszcze nie zrobiły miejsca na następne.

Dzisiejszy bilans to nieco ponad 10.000 kroków, 6,5 km przebytej drogi nie licząc jazdy autobusem. W nowym roku spotykamy się normalnie w drugą środę stycznia.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman
 

 

Gru

12

Łapiemy gwiazdory

Autor: Biderman Aleksandra

Coraz bliżej święta. Tradycyjnie, jak co roku, wybieramy się dzisiaj, 12 grudnia, do Centrum Gwiazdkowego państwa Nowackich na Brzeziu. Jest nas 11 koleżanek.

Jestem nastawiona na „łapanie gwiazdorów”, niekoniecznie żywych. Ot, po prostu, takie bezkrwawe łowy. Już naprzeciw baru „U Franka” przed domem dostrzegamy trzy donice z gryczpanem ubrane  w czerwone czapeczki, a na pierwszym piętrze wchodzącego przez balkon gwiazdora z workiem prezentów. Kierujemy się ulicą Górną w stronę kondensowni. Przechodzimy niemal przez całe Brzezie podziwiając powstające jak grzyby po deszczu nowe osiedla domków jednorodzinnych, piękne krzewy czerwonej i pomarańczowej irgi oraz ptaki siedzące na drutach wysokiego napięcia. Skręcamy w prawo wprost do Centrum gwiazdkowego. Oczopląsu można dostać od mnóstwa choinek sztucznych i żywych w przeróżnych rozmiarach i kolorach, bombek, gwiazdek, bałwanków, reniferów, przeróżnych ozdób choinkowych, ale również przepięknych obrusów i dekoracji świątecznych. A gdzie nie spojrzeć: gwiazdory, popatrzcie, prawda, że śliczne?

Robimy kilka pamiątkowych zdjęć i niemal każda z nas niesie do domu kupiony jakiś mały, świąteczny drobiazg. „U Franka” posilamy się ciasteczkami i ptasim mleczkiem popijając je pyszną kawą.

Następne nasze spotkanie wypadałoby w drugie święto. Święta, a szczególnie właśnie to drugie, są czasem kiedy rodzinnie spotykamy się przy wspólnym stole kosztując Bożonarodzeniowych darów. Stąd też nasz następny spacer odbędzie się zaraz po świętach, w czwartek o zwykłej porze.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman

Lis

28

Wystawowo

Autor: Biderman Aleksandra

Zima zbliża się wielkimi krokami. Jest 28 listopada 2018 roku. Za niecały miesiąc powitamy kalendarzową zimę, a dziś temperatura około 0 stopni. Wszyscy mamy ciepłe kurtki, szaliki i czapki. Jest nas dziesięcioro. Może las, może wystawy… Zwyciężyły wystawy.

Nadrabiamy drogi, aby być na powietrzu jak najdłużej. Pierwsza wystawa mieści się w bibliotece. Jak co roku jest to „Kraina mlekiem i miłością płynąca”. Młode mamy na wspólnym zdjęciu na placu zabaw przy ulicy Leszczyńskiej karmią piersią swoje pociechy. Towarzyszą im starsze dzieci mężowie. W kilkunastu antyramach  – zdjęcia z sesji poszczególnych mam.

Na parterze w Oddziale dla Dzieci wystawa misiów, bo to przecież Dzień Pluszowego Misia obchodzony 25 listopada. Miś to najpopularniejsza przytulanka od początków XIX wieku. Powspominaliśmy trochę nasze misie porównując je do tych wystawowych. Na twarzy każdego z nas zagościł uśmiech.

Dalej maszerując ulicą Energetyka, przez Rynek dotarliśmy do muzeum. „Dawny i współczesny pejzaż Poznania” to wernisaż malarski najsłynniejszych miejsc Poznania w różnych ujęciach. Prace wykonane w różnych kolorach i technikach cieszyły nasze oczy.

A teraz idziemy … na kawę. Do baru „U Franka”, najczęściej przez nas odwiedzanego. Najczęściej ze względu na doskonałą kawę i na godziny otwarcia. Niestety inne kawiarnie otwierają się dopiero o godz. 12.00, a jeszcze nie ma 11.00. Idziemy przez całe miasto, planty, wkoło dworca, koło kina i po schodach schodzimy do parku. Po lewej stronie plac zabaw dla dzieci czynny cały rok, po prawej natomiast nowy, piękny, kolorowy, również plac zabaw, ale nieczynny. Czyli taka kolejna wystawa. Po dłuższym zastanowieniu się dochodzimy do wniosku, że ten plac należy do nowo otwartego przedszkola, oddziału Kubusia Puchatka i dlatego jest niedostępny ogółowi.

Kawa u Franka smakuje wybornie, przegryzamy cukiereczki i ciasteczka przyniesione przez nas. Kilometrów liczniki pokazały 6 i 10.000 kroków. Norma wykonana. Za dwa tygodnie kolejny spacer, może zimową porą do lasu?

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman