Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum kategorii: muzyczne.

301 Moved Permanently

301 Moved Permanently


nginx

Mar

15

zespół śpiewaczy pierwsze próby ….

Autor: Zbigniew Kosiński

migawki

zdjęcia…

Lut

3

Powozownia – “Karnawałowy wieczór z … niespodzianką!”

Autor: Zbigniew Kosiński

Trzeciego lutego br. członkowie gostyńskiego UTW spotkali się w „Powozowni”, aby spędzić wieczór przy muzyce i poezji. Uroczystość rozpoczęli wiceprezes Jolanta Gardyś i prezes Zbigniew Kosiński. Przywitali gości i przedstawili poetów: Sabinę Klak z Leszna i Gabriela Roszaka z Rydzyny, którzy przybyli na to spotkanie z zespołem MUS TRIO i wokalistką Sarą Kicińską. Poeci przedstawili własne wiersze w sposób humorystyczno- satyryczny. Gabriel Roszak rozbawił gości tekstami pisanymi gwarą, co było bardzo ciepło przyjęte przez publiczność. Zaprezentował między innymi fraszki o następujących tytułach: „Karnawał”, „He – poznańskie dyrdymały”, ”Ona temu winna”, „Kochaj mnie”… Sabina Klak przytoczyła widzom kilka zabawnych anegdot z życia znanych twórców i przeczytała kilka humorystycznych wierszy. Kilka z nich to: „Karnawał w Rio”, „Racjonalista”, „Współczesny gentleman”, „Niepicie wywołyje złość”. Całość programu była przeplatana piosenkami, do których treść napisali sami autorzy, a muzykę skomponował gitarzysta zespołu MUS TRIO Przemysław Maćkowiak. Na zakończenie poproszono gostyńskiego poetę Tadeusza Wujka o prezentację własnego utworu. Jego występ został nagrodzony gromkimi brawami. Po spożyciu kolacji członkowie UTW mogli potańczyć przy dźwiękach muzyki wykonanej przez zespół MUS TRIO.

Współczesny gentleman
Pani Agata z panem Antonim w tym samym czasie w drzwiach stanęli.
Antoni puszcza Agatę przodem, a ta zdziwiona..
Hm … gentelmani?
Kiedy już z gracją próg przekraczała, poczuła odcisk dłoni na pupie.
Z wrażenia w gębie słów zapomniała.
Przy takiej kulturze można przecież zgłupieć.
Jeśli więc spotkasz na swej drodze gentlemana czasami,
nie zapomnij, by jego ręce wpierw zająć siatkami.

.

tekst Stanisława Czerwińska
zdjęcia Mariusz Kupczyk

Cze

11

Pianistka, śpiewaczka, dyrygent, dyrektor Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia w Gostyniu

Autor: Biderman Aleksandra

W czwartek, 11 czerwca 2015 roku w Gostyniu w Szkole Muzycznej im. Józefa Zeidlera odbyło się spotkanie z panią dyrektor tej szkoły, Lajlą Zaborowską. Spotkanie to utrzymane było w konwencji rozmowy – wywiadu dla środowiska studentów GUTW, którzy w liczbie 37 niezawodnie zasiedli w sali koncertowej. Przybyli również zaproszeni przez p. dyrektor Jej przyjaciele.
Prowadząca to spotkanie Jolanta Gardyś, z-ca prezesa GUTW, po powitaniu wszystkich obecnych nie przypadkowo rozpoczęła cytatem J.W.Goethego –
„ Gdy słyszysz śpiew tam idź, tam dobre serca mają.
Źli ludzie wierzaj mi, Ci nigdy nie śpiewają”,
albowiem pani Lajla przywitała nas śpiewem – czterema pieśniami wykonanymi przez siebie w różnych językach i akompaniamencie pani Marii Markowskiej.
Poprzez zadawane pytania kol. Jola skłoniła panią dyrektor do wspomnień o Jej rodzinnych stronach, w których się wychowała i dorastała, o początkach zainteresowania muzyką, szkołach i studiach artystycznych, wreszcie o doświadczeniach teatralnych i pracy zawodowej cały czas związanej z kształceniem muzycznym młodzieży. Pani Lajla Zaborowska urodziła się w Moskwie i wychowała w artystycznym kręgu. Ojciec był śpiewakiem operowym, mama matematykiem po szkole muzycznej.  Wyjaśniła także swoje pochodzenie i tatarskie korzenie, a także znaczenie swojego imienia, trochę dla nas egzotycznego. Lajla jest siódmym wyrazem głównej modlitwy narodów muzułmańskich, o czym poinformował Ją dziadek, który miał ogromną wiedzę , bo był mułłą. Kiedy miała 7 lat wyjechała z całą rodziną do zamkniętej strefy wojsk radzieckich stacjonujących pod Berlinem, gdzie ojciec otrzymał propozycję pracy. Tam też ukończyła szkołę podstawową. Po powrocie do Rosji podjęła naukę na wydziale dyrygentury średniej szkoły muzycznej. Tam poznała Leona, studenta Polaka, potomka syberyjskich zesłańców, a po czterech latach wyszła za niego za mąż. Leon Zaborowski, rodowity szczecinianin związał się z Akademią Muzyczną w Poznaniu i do dziś jest profesorem tej uczelni. Pani Lajla wspominała, że Jej elementarzem była „Lalka” Bolesława Prusa, którą czytał i tłumaczył mąż, a na wykładach polskie słowa zapisywała rosyjskimi literami. Po dyplomie uczyła w szkołach muzycznych i urodziła dwie córki – Helenę i Marię. Następnie wyjechała wraz z rodziną do pracy w Teatrze Wielkim do Łodzi. Podróżowała także po całej Europie wraz ze 100-osobową międzynarodową grupą teatralną występując na scenie w spektaklu „Upiór w operze”. Potem za namową męża z wielkiego świata trafiła do Gostynia, z którym związała się w 1994 roku, gdzie po wygranym konkursie została dyrektorem Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia. Do Gostynia pani Lajla dojeżdżała z Poznania. Spotkanie przebiegało w bardzo miłej atmosferze, bo wszyscy, którzy znają panią Lajlę wiedzą, że jest osobą niezwykle otwartą i kontaktową, osobą, dla której muzyka i bycie w świecie szeroko pojętego piękna zawsze było, jest i najpewniej będzie nadal Jej pasją życiową, którą zaraża innych. To dzięki Jej kontaktom w środowisku artystycznym – w auli szkoły miejscowi melomani mogli czasami posłuchać wybitnych muzyków i śpiewaków, czy dźwięków nietypowych instrumentów, a my dojrzali studenci GUTW – kształtować swoją artystyczną wrażliwość i kulturę muzyczną.
Charyzmatyczna osobowość pani Lajli Zaborowskiej nadała gostyńskiej szkole muzycznej wyjątkowego charakteru. Oprócz działania merytorycznego, jako placówka działająca w obszarze sztuki, szkoła ta stała się dodatkowym centrum kultury dla środowiska lokalnego, a pani dyrektor Lajla Zaborowska jej niepowtarzalną ikoną – to słowa z obszernego uzasadnienia wniosku Szkolnej Rady Rodziców do nagrody „Laur Gostynia, którą otrzymała na koniec roku szkolnego 2012/13 z rąk ówczesnego Przewodniczącego Rady Miejskiej Jerzego Woźniakowskiego i Burmistrza Gostynia Jerzego Kulaka.
Środowisko studentów GUTW zawsze było w bliskich kontaktach z panią dyrektor i Jej szkołą. Wielokrotnie byliśmy uczestnikami koncertów organizowanych w szkole muzycznej, a niektórzy z nas wspólnie z panią dyrektor inicjowali i organizowali pierwsze koncerty z cyklu „Gostyńskie spotkania z kulturą”.  Pani Lajla Zaborowska, jako inicjatorka, Jej uczniowie i mieszkańcy Gostynia, a także studenci GUTW włączali się w coroczną akcję „Wielkopolskie śpiewanie”, zapoczątkowaną przez prof. Stefana Stuligrosza śpiewając 1 października na gostyńskim deptaku i świętując tym samym Międzynarodowy Dzień Muzyki.
Bardzo nam żal, że od nowego roku szkolnego pani Lajla Zaborowska nie będzie już dyrektorem szkoły, odchodzi na emeryturę, ale mamy  nadzieję, że nie zapomni o Gostyniu, o mieszkańcach Jej życzliwych, współpracujących z Nią i smakujących sztukę muzyczną.
Na zakończenie rozmowy Jolanta Gardyś w imieniu wszystkich studentów GUTW przekazała Gościowi spotkania życzenia:
– aby spełniły się Jej marzenia i aby mogła poznawać uroki i smaki dojrzałego życia,
– aby dalej mogła przekazywać swoją mądrość, wiedzę i życiowe doświadczenie,
– aby dalej była czynną chórzystką w kameralnym chórze o charakterze orientalnym – cerkiewnym, którego dyrygentem jest Jej mąż, prof. Leon Zaborowski – jeden z najsłynniejszych polskich chórmistrzów,
– aby dalej była radosna i szczęśliwa w swojej nowej roli.
Nie ma ludzi niezastąpionych, ale są niepowtarzalni.
A nie ukrywając – liczymy na Jej dalsze kontakty z Gostyniem. Mamy też nadzieję, że wspólnie wypracowana przyjaźń ze szkołą pozostanie bez zmian.
Niespodzianką wieczoru był mini recital  dwojga muzyków z Poznania- przyjaciół pani Zaborowskiej.
Dziękując wszystkim za przybycie, za interesujące i miłe spotkanie prezes zarządu GUTW, Zbigniew Kosiński i Jolanta Gardyś wręczyli gościom kwiaty i pamiątkowe upominki.

Relację przekazała Krystyna Polus
Zdjęcia udostępniła Elżbieta Curyk-Sierszulska – dziennikarz gazety ABC.

Maj

3

Piosenki Mieczysława Fogga

Autor: Biderman Aleksandra

Dnia 3 maja,  grupa  studentów  spędziła ciekawie wieczór. Wybrała  się bowiem na koncert organizowany przez GOK „Hutnik” pt. „Tango Fogg. Zapomniana Piosenka.” zainspirowany postacią jednego z największych polskich piosenkarzy XX wieku, Mieczysławem Foggiem. Wokalowi Radosława Elisa towarzyszył fortepian, akordeon, kontrabas i perkusja.

Stare piosenki wykonywane były w nowych, ale bliskich oryginałom aranżacjach. Koncert artysta rozpoczął piosenką „Całuję twoją dłoń Madame” wprowadzając miły nastrój. Przy przygaszonych światłach przemieszczał się od drzwi wejściowych do sceny. Panią z pierwszego rzędu poprosił o dłoń, na której złożył pocałunek, z drugą zatańczył w rytm melodii. Otrzymał gorące brawa. Usłyszeliśmy jeszcze kilkanaście piosenek, wśród nich:  „Małe kino” , „Kiedy znów zakwitną białe bzy” , „Ta ostatnia niedziela” , „Jesienne róże”.

Twórczość Fogga została w świadomości ludzi nawet młodych, o czym świadczyła  pełna sala gości o różnym przekroju wiekowym i nuceniu przez nich piosenek razem z muzykami.

Mieczysław Fogg, właściwe nazwisko Fogiel, karierę artystyczną rozpoczął w okresie międzywojennym. Ciesząc się z odzyskanej wolności koncertował w Warszawie i jeździł z przebojami  po całej Polsce. Pracujący w gostyńskim Hutniku pan, pamięta jak w latach osiemdziesiątych oświetlał dżentelmena Fogga. Teraz też towarzyszył zespołowi muzyków, którzy piosenkami  oddawali hołd artyście i jego piosenkom. Robili to wspaniale, za co otrzymywali burze oklasków. Kiedy słuchaliśmy wspomnieniowych piosenek  przywoływaliśmy w pamięci jego uśmiechniętą i dobrą twarz. Koncert powinien nosić nazwę „Niezapomniana melodia.”

Napisała Maria Ratajczak

Lut

14

Walentynki z Cohenem

Autor: Biderman Aleksandra

Prawdziwą ucztę sprawiła nam pani dyrektor Hutnika – Sabina Hoska-Kaczmarek uszczęśliwiając nas 50. wejściówkami na recital piosenek Leonarda Cohena w wykonaniu Konrada Michalaka z Łódzkiej Grupy Kreatywnej. Koncert wykonywany był tak, jak na początku twórczości grał Leonard Cohen – solo z gitarą.

Pan Konrad Michalak śpiewał piosenki po polsku. Wszystkie tłumaczone były przez Macieja Zembatego. Publiczność zgromadzona na sali żywo reagowała na występ artysty wyklaskując rytm, jak również nucąc czy śpiewając wykonywane ballady. Usłyszeliśmy m.in. „Alleluja”, „Dziś w nocy będzie fajnie”, „Ptak na drucie”, „Tańcz mnie po miłości kres”, „Zuzanna”, „Maleńka, nie wolno się żegnać w ten sposób”, „Prawo”, „Słynny niebieski prochowiec”. Długo trwały brawa. Na życzenie publiczności na bis jeszcze raz usłyszeliśmy „Alleluja”. Czarujący koncert trwał dwie pełne godziny.

Relacja z pierwszego rzędu Aleksandra Biderman

150211_ cohen (1)