Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum kategorii: spotkania z ciekawymi ludzmi.

Cialis, Levitra or Viagra? Just before the end of the month viagra for sale and free delivery viagra.

Cze

5

„Gamzać grypsem, ćwierkać kminą”

Autor: Zbigniew Kosiński

W dniu 5.06.2018 r. uczestniczyliśmy w kolejnym wykładzie prezentowanym przez panią dr. Małgorzatę Żarnecką-Nawrocką, tym razem na temat gwary więziennej czyli „Gamzać  grypsem, ćwierkać kminą”.

Grips to potocznie rozumiany język środowiskowy grup przestępczych, powstały prawdopodobnie w XIX wieku na terenie zaboru rosyjskiego w Zakładzie Karnym w Warszawie.

Gwarę więzienną dzielimy na:
– kminę, grypserę – ludzi grypsujących
– język zwykły – frajerów.

Przez lata następowały zmiany w hierarchii więziennej. Najwcześniejsza grupa to urkowie, więźniowie szczególnie niebezpieczni, którzy dominowali nad innymi, radykalni, sadystyczni i silnie zjednoczeni. Nie przejmowali się wyrokiem. Ich symbolem była jaskółka /wolność/.

W latach 60 pojawili się charakterniacy. Tych z kolei cechowało poczucie honoru, prawda, mocny charakter. Też silna solidarność, nawet przez dzielenie się posiłkami.

Mniejsza grupa więźniów to aropaki, których cechowała kultura osobista, inteligentniejsi, używali niezrozumiałych dla reszty zwrotów. Imponowali charakterniakom i z czasem  zrównali się z nimi.

Kolejni, to możdżanowie, którzy jednak nie utrzymali się zbyt długo, ze względu na pacyfistyczne zapatrywania. Byli jeszcze ibermensze – nadludzie, o poglądach faszyzujących, niezbyt liczni.

W latach 60-70 ukształtował się podział na: grypsujących i niegrypsujących.

Grypserzy – „git – ludzie”, przekonani o własnej wyższości nad innymi. Cechowali się ścisłym przestrzeganiem hierarchii, zawsze istniał przywódca – prowodyr. Mieli wrogi stosunek do funkcjonariuszy i prowadzili działania destrukcyjne wobec zarządzeń administracji więziennej, dyshonorem było prosić funkcjonariuszy o coś, jedynie należało żądać. Grypsującym nie mógł zostać nigdy „cwel” i osoba współpracująca z policją. Znakiem rozpoznawczym gita jest cynkówka – kropka pod końcem lewego oka. Cwel z kolei, był obraźliwym pojęciem osoby zmuszanej do stosunków seksualnych z innymi i usługiwania im.

Frajer nie posługiwał się grypserą i nie należał do podkultury grypserskiej.

Grypserzy maja swój kodeks grypserski czyli system norm i zasad postępowania składający się z 13 punktów i jest on elementem wpływającym na spójność grupy grypserskiej.

Obecnie nastąpiły podziały wśród grypserów. Na dawnych frajerów mówi się niegrypsujący, a cweli izoluje się od reszty więźniów. Stare zasady zanikają, a nowe jeszcze nie powstały i więźniowie nie wiedzą ,jak się mają zachowywać.

tekst: Irena Kramarska
zdjęcia: Irena Kramarska
 

Maj

17

„Gostynianki w PRL „

Autor: Zbigniew Kosiński

W bibliotece w Gostyniu 17.05.18 odbyło się spotkanie studentów GUTW z panią Barbara Cwojdzińską. Temat spotkania to „Gostynianki w PRL „. Okazało się , że temat bardzo ciekawy. Wywiązała się interesująca dyskusja na temat życia w tamtych czasach. Niektóre wypowiedzi były humorystyczne.
Zebrany materiał ma posłużyć pani Barbarze Cwojdzińskiej w pisaniu książki na temat gostynianek z tamtych czasów.
Czekamy na ukazanie się tej książki – będzie to przyjemna lektura dla każdego.
autor: Barbara Kubiak
zdjęcia Halina Radoła

Sty

23

Fascynujacy Dubaj

Autor: Zbigniew Kosiński

We wtorek 23 stycznia  2018 r. o godz. 17.00 w auli ZSO studenci GUTW  wysłuchali wspomnień z podróży do fascynującego Dubaju. Naszym przewodnikiem był Franciszek Kozłowski, który w listopadzie ubiegłego roku odwiedził ten daleki emirat.

Swoją wyprawę nazwał podróżą w XXII wiek. Prezentując film oraz fotografie starał się to udowodnić. Podkreślił, że Dubaj jest dowodem pragmatyczności Arabów. Tam wszystko musi być naj…: domy stupiętrowe, stok narciarski wewnątrz galerii handlowej, znakomite drogi, szkielet dinozaura w domu towarowym, największe centrum handlowe, największa fontanna, jedyny 7gwiazdkowy hotel na świecie, najwyższy budynek świata, największe automatycznie sterowane metro, duże telebimy do oglądania meczy na plaży, sztuczne wyspy w kształcie palm, podwodny hotel…..i jeszcze mnóstwo wspaniałości, o których nam się nie śniło. Warto było posłuchać naszego kolegi i na kilkadziesiąt minut przenieść się do innego świata.

Dubaj, miasto w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, stolica emiratu Dubaj, leży przy południowym wybrzeżu Zatoki Perskiej. Jest największym i najbardziej zaludnionym miastem ZEA. Decyzja rządu o przejściu z gospodarki uzależnionej od wydobycia ropy na nastawioną na usługi i turystykę, skutkowała rozwojem budowlanym w kilkunastu ostatnich latach. Uczyniło to z Dubaju jedno z najszybciej rozrastających się miast. Obecnie liczy ok. 3 mln mieszkańców. Oficjalnym językiem jest arabski, ale powszechnie używa się języka angielskiego. Oprócz Arabów, którzy mieszkają tam na stałe, spotkamy wielu tzw. rezydentów, którzy w Dubaju pracują. Są to Hindusi, Irańczycy, Chińczycy, również Brytyjczycy. Nie brak też Polaków, niektórzy nawet zamierzają pomagać w organizowaniu wycieczek indywidualnych z Polski do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Podczas prezentacji filmu nagranego przez prelegenta, obejrzeliśmy pustynne jeep – safari, atrakcyjny taniec brzucha, widok na Dubaj z wieży 7 gwiazdkowego hotelu Burdż al-Arab oraz  Dubai Mall czyli największe centrum handlowe świata z oceanarium, w którym pływa 33 tysiące okazów ryb i zwierząt morskich. Zachwyt słuchaczy wzbudziła Dubai Fountain czyli największa na świecie fontanna, w której woda niemal tańczy w rytm arabskiej muzyki. Jej wdzięk podziwialiśmy w scenerii nocnej, co dodatkowo podkreśliło niecodzienność wydarzenia. W centrum Dubaju stoi makieta budynku, który będzie mierzył 1102 m, a wszędzie widać mnóstwo nowo wznoszonych budowli. Dużą atrakcją był też Dubai Miracle Garden czyli tonący w kwiatach, głównie petuniach, ogród pełen kwiatowych figur zwierząt, budowli itp. Co roku na przełomie listopada i grudnia powstaje ta ogromna wystawa kwiatów, która ściąga liczne rzesze turystów.

Dowiedzieliśmy się również, że Dubaj w porozumieniu z Kuwejtem, buduje klimatyzowany stadion. Będzie on wykorzystany przy organizacji Piłkarskich Mistrzostw Świata w 2022 roku.

Prelegent podkreślił, że w Dubaju można czuć się bezpiecznie. Policji nie widać, ale gdy coś się dzieje, pojawia się natychmiast i dyskretnie wprowadza porządek. Zakazany jest hazard, a alkohol można kupić i spożywać tylko w hotelu. Ludzie, których spotkał byli mili i uprzejmi, co dodatkowo uatrakcyjniło pobyt.

Franciszek Kozłowski zachęcał słuchaczy do odwiedzania biur podróży i skorzystania z opcji last minut, i „posmakowania” Dubaju na żywo.

Słuchacze nagrodzili podróżnika gromkimi brawami. Miłym akcentem był upominek i kwiaty, które wręczyła zast. prezesa, Jolanta Gardyś.

tekst: Bogumiła Matczak
zdjęcia: Bogumiła Matczak, Jolanta Gardyś

Gru

12

„Wiedzieć gdzie diabeł sypia” czyli „Frazeologia na wesoło – podobieństwa i różnice w językach słowiańskich”

Autor: Biderman Aleksandra

    „Frazeologia nie jest nauką łatwą ani małą” – tak chciałoby się powiedzieć, trawestując myśl Sędziego z „Pana  Tadeusza”.

Przekonaliśmy się o tym podczas wykładu, który się odbył 12 grudnia 2017 w Starej Piekarni. Wykład, a raczej zajęcia z aktywnym udziałem studentów GUTW, poprowadziła dr nauk humanistycznych Małgorzata Nawrocka-Żarnecka.

Najpierw zdefiniowała pojęcie frazeologii jako nauki o takich związkach wyrazowych, których całościowe znaczenie nie jest sumą znaczeń wyrazów wchodzących w skład związku, a elementy związku nie występują w swoim dosłownym znaczeniu.  Następnie przypomniała języki słowiańskie należące do poszczególnych grup: zachodniej – język polski, czeski, słowacki; wschodniej – język rosyjski, białoruski, ukraiński; wschodniej –  język serbski, słoweński, chorwacki, macedoński, bułgarski.

Przechodząc do frazeologii, zaznaczyła, że istnieje wiele podobnych, identycznych lub o nieznacznie zmienionym składzie leksykalnym związków frazeologicznych, które mają takie samo znaczenie w różnych językach słowiańskich.

Najciekawsze jednak są te, które znacznie się różnią pod względem znaczeniowym lub których znaczenie jest zupełnie niezrozumiałe dla odbiorców z innego kręgu językowego.

Po tym wprowadzeniu nastąpiła część ćwiczeniowa. Uczestnicy spotkania otrzymali arkusze zawierające kilkanaście frazeologizmów serbskich. Należało podać własne skojarzenia. Trzeba przyznać, że niemal pierwszą naszą reakcją było zaskoczenie: frazeologizmy brzmiały tajemniczo, trudno było się domyślić ich znaczenia. Mimo to po pewnej chwili wszyscy przystąpili do pracy.

Najciekawsza część zajęć to weryfikacja wyników. Studenci popisali się wielką fantazją, mieli najróżniejsze skojarzenia, niestety – raczej nieprawidłowe. Oto kilka przykładów: „dostać wróbla” to tyle co „dostać figę” czyli nic; „cygański rok” to nie rok zabawy i rozrywki, lecz ruski, długi rok; „za babciną mąkę” odpowiada polskiemu „za psi grosz”, za bezcen, tanio. Zupełnie nie poradziliśmy sobie z frazeologizmami: „przeszła baba z ciastkami” czyli tyle co w języku polskim „musztarda po obiedzie”; „nosić czyjąś brudną bieliznę” czyli „wieszać psy na kimś”, obmawiać, szkalować. Nie sprawił natomiast kłopotu związek wyrazowy „kraść Bogu dni”, co niemal wszyscy zrozumieli jako ‘leniuchować’, „nic nie robić” czyli „leżeć do góry brzuchem”. Natomiast tytułowy frazeologizm „wiedzieć gdzie diabeł sypia” odpowiada polskiemu „wiedzieć co w trawie piszczy”, a więc orientować się w sytuacji.

Na pewno po wykładzie mamy większe pojęcie o frazeologii. Stałe związki wyrazowe, idiomy stanowią prawdziwe wyzwanie dla tłumaczy.

Jak podsumowała wykładowczyni, o odpowiedniej interpretacji frazeologizmów decyduje nie ich znaczenie strukturalne, ale przede wszystkim świadomość językowa użytkowników, znajomość normy jako policzalnego zbioru frazeologizmów. Cechą związków frazeologicznych jest ich obrazowość – wywołują konkretne zmysłowo-emocjonalne przedstawienia rzeczywistości pozajęzykowej.

Po zajęciach jeszcze przez kilka chwil dyskutowaliśmy o języku, poprawności językowej, zagrożeniach dla czystości i estetyki języka.

W imieniu  uczestników spotkania  podziękowanie złożył Zbyszek, wręczając dr Nawrockiej – Żarneckiej  kwiat i kubek z logo GUTW.

Dla zainteresowanych tematyką językoznawczą podaję adres odpowiedniej strony http://www.kjp.amu.edu.pl/

relacja Halina Spichał
zdjęcia Aleksandra Biderman

 

Lis

28

Spotkanie z Ireneuszem Komisarkiem

Autor: Biderman Aleksandra

Dla mnie sztuka musi być czymś przyjemnym,
Wesołym i ładnym, tak, ładnym!
Jest dość przykrych rzeczy w życiu,
Abyśmy mieli jeszcze tworzyć więcej
                                                   Auguste Renoir

Ten cytat pochodzi z broszury wydanej z okazji wystawy w Muzeum

28 listopada 2017 roku grupa 18 osób z naszego Uniwersytetu spotkała się z Ireneuszem Komisarkiem, malarzem, którego obrazy wystawiane są właśnie tutaj w muzeum. Pan Ireneusz Komisarek urodził się w 1954 roku w Lesznie. Teraz mieszka w Gostyniu. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem, grafiką oraz fotografią. Chciał nawet pójść do szkoły plastycznej, ale nic z tego nie wyszło. Głównym tematem jego prac jest koń, a to dlatego, że jest miłośnikiem sportu jeździeckiego. Jego obrazy są realistyczne, oprócz koni jest akt, pejzaż, natura, są portrety, martwa natura i dużo obrazów przedstawiających Gostyń i najbliższą mu okolicę.
Obrazy pana Komisarka pokazywane były na licznych wystawach w kraju i za granicą. Od 1998 roku związany jest z Klubem Plastyka przy GOK Hutnik, o od 2009 roku jest członkiem Polskiego Związku Artystów Plastyków – Polska Sztuka Użytkowa Okręg Opole.
Pan Ireneusz opowiadał nam o technikach, jakie stosuje przy tworzeniu obrazów, o farbach, pędzlach, kredkach, płótnach, jakie są mu potrzebne, by powstał obraz. Maluje farbami akrylowymi, olejnymi, akwarelami. Robi to pędzlem, patykiem, gąbką, szmatką, własnymi  palcami. Rysuje ołówkiem, węglem, tuszem. Oglądaliśmy pędzle z włosia kozy, wilka, wiewiórki i innych zwierząt, różne rodzaje ołówków, kredek, farb.
Przyniósł też ze sobą kronikę, w której znajdują się różne dyplomy, artykuły z gazet, zdjęcia obrazów. To taki dokument jego malarskiego życia.
Spotkanie trwało godzinę, było wiele pytań, na które pan Komisarek chętnie opowiadał.

Opisała i zdjęcia zrobiła Aleksandra Biderman