Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum z miesiąca: Styczeń, 2011.

Looking for where to buy a levitra without a prescription? Buy canada levitra online pharmacy now. Bonus - free shipping levitra.

Sty

27

Jak ustrzec się pułapki kredytowej?

Autor: Biderman Aleksandra

27 stycznia o godz. 17.00 w auli liceum na to pytanie odpowiadał dr Arkadiusz Bernal. Zajmuje się on problematyką naukową: opodatkowaniem przedsiębiorstw (uchylaniem się od opodatkowania, opodatkowaniem usług finansowych) i finansami przedsiębiorstw. Pełni liczne funkcje na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Jest członkiem Senatu, członkiem Senackiej Komisji ds. Kształcenia, członkiem Senackiej Komisji ds. Budżetu i Finansów, członkiem Komisji Rektorskiej ds. Statutu UEP.
Pierwsze pytanie pana doktora skierowane do nas – słuchaczy GUTW było: Dlaczego bierzemy kredyt? Z różnych przyczyn: bierzemy kredyt na mieszkanie, na lepszy samochód, na wakacje.
Przedstawił nam pojęcia: oprocentowanie nominalne, oprocentowanie rzeczywiste. Przy spłacaniu przez nas kredytu w ratach miesięcznych przy oprocentowaniu nominalnym bank zyskuje więcej niż gdybyśmy ten kredyt spłacili w całości po upływie roku.
Oprócz stopy nominalnej i efektywnej istnieje jeszcze stopa rzeczywista, czyli to wszystko co spłacamy (odsetki, prowizję, ubezpieczenie).
Uważać należy na:
• kredyty walutowe – odsetki mogą ulec zmianie wraz ze wzrostem waluty
• kredyty 0% – gdy dochodzi prowizja, to już nie jest 0%
• kredyty 0%, bez prowizji – dochodzi ubezpieczenie, czyli kredyt i tak spłacamy z odsetkami
• mini ratka w PKO – rata kredytu jest co prawda mała, ale spłacamy ją 5 lat, przy kredycie 1000 zł stopa efektywna wynosi 22,5%
• kredyt konsolidacyjny – spłata mniejszych rat, ale przy dłuższym terminie tej spłaty
• udzielanie pożyczek przez firmę Provident – przy podpisywaniu umowy zwracać szczególną uwagę na RRSP (roczną rzeczywistą stopę procentową). Wynosić ona może nawet ponad 300%. Opłaty przy tej pożyczce są gigantyczne, a spłacać należy ją co tydzień.
Myślę, że pojęcie kredytu jak i zwracanie uwagi na wszystkie warunki przy jego zaciąganiu nie będą już dla nas czarną magią. Oczywiście, zawsze najlepiej nie brać kredytu, ale jeśli już musimy…

tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman

Sty

26

Szlakiem szopek bożonarodzeniowych w kościołach gostyńskich

Autor: Biderman Aleksandra

Aura nie sprzyja amatorom spacerów, mimo to w środę 26 stycznia 2011 r. grupa najbardziej wytrwałych piechurów zgromadziła się przed siedzibą biura Zarządu GUTW. Zbliża się godz. 10.00. Po krótkiej naradzie postanawiamy odwiedzić gostyńskie kościoły i zobaczyć szopki bożonarodzeniowe zwane potocznie żłóbkami – nie mylić ze żłobkami. Oczywiście, celowo nie idziemy trasą najkrótszą, zależy nam na przebywaniu jak najdłużej na świeżym powietrzu. Ruszamy zatem i przemierzamy kolejno ulice: Młynarską, Mikołajczyka, Sikorskiego i docieramy do kościoła św. Ducha. Rozglądamy się we wnętrzu świątyni, robimy zdjęcia ołtarza, witraży, ale najbardziej interesuje nas – rzecz jasna – szopka. Przy okazji wymieniamy uwagi o architekturze obiektu i estetycznym wyglądzie całego otoczenia.
Opuszczamy kościół św. Ducha i udajemy się do fary. Idziemy ulicą Nowe Wrota, koło siedziby PZU skręcamy na Rynek, dalej ulicą Zamkową dochodzimy do kościoła św. Małgorzaty. Wnętrze tej świątyni jest bardziej bogate niż poprzedniej, która wcześniej była kościołem protestanckim. Uwagę zwracają piękne sklepienia, wspaniały ołtarz, bogato rzeźbione konfesjonały i ambona. Dłużej zatrzymujemy się przy szopce. Podstawowe elementy we wszystkich szopkach są te same, a przecież każda jest inna.
Po wyjściu z kościoła rozmawiamy chwilę na cmentarzu, po czym udajemy się w dalszą drogę. Ulicami Przy Farze, Lipową, Fabryczną, Poznańską, Starogostyńską, Graniczną, mijając Szkołę Podstawową nr 5, ulicą Słowackiego dochodzimy do kościoła bł. Edmunda Bojanowskiego na Pożegowie. To najmłodsza świątynia w Gostyniu, wzniesiona w stylu nowoczesnym. Jej wnętrze jest jasne, z pewnością za sprawą dużego witrażowego okna. Szopka też swoją prostotą harmonizuje z architekturą wnętrza.
Po obejrzeniu szopek w trzech kościołach zgodnie stwierdzamy, że największe wrażenie zrobiła na nas ta w kościele św. Ducha.
Wracamy do miasta przez las koło huty, ul. Starogostyńską. Niektórzy z nas zatrzymują się jeszcze przy szpitalnej kaplicy, która – niestety – jest zamknięta. Tylko przez kratę można zajrzeć do jej wnętrza. Może przy innej okazji zobaczymy znajdującą się tam szopkę.
Wprawdzie szopki były głównym przedmiotem naszego zainteresowania, ale niejako przy okazji obserwowaliśmy mijane ulice, domy, ich otoczenie, przyrodę. W jednym z przydomowych ogródków odkryliśmy, że na krzaku magnolii pojawiły się duże pąki, jakby lada moment miały rozwinąć się liście. To pewno nie nastąpi tak prędko, ale z nadzieją myślimy o wiośnie i następnych spacerach może już w blaskach słońca.

Halina Spichał

PS.
W piątek w mniejszej grupie (3 osoby) wybraliśmy się obejrzeć żłóbek na Św. Górze. Jest zupełnie inny niż pozostałe. Figury wycięte są z grubego papieru, aniołki nie mają twarzy. Radość dla dzieci, które mogą w tym miejscu umieścić swoją buzię i chociaż przez chwilę być aniołkiem. Wieczorem sama udałam się do kaplicy przy szpitalu, aby i tam zrobić zdjęcie żłóbka. W ten sposób odwiedziliśmy pięć miejsc z szopkami bożonarodzeniowymi. Która najpiękniejsza?

Aleksandra Biderman

zdjęcia Halina Spichał i Aleksandra Biderman

Sty

25

Ukraińskie fascynacje

Autor: Biderman Aleksandra

Nasz dzisiejszy gość, pan Sławomir Rolak, jako emeryt, a więc człowiek też III wieku, przybył do naszych studentów z prelekcją o Ukrainie – państwie naszych wschodnich sąsiadów. Prelekcja odbyła się 25 stycznia 2011 roku w gostyńskiej bibliotece. Ukraina darzona przez część naszego społeczeństwa wielką sympatią i nostalgią, przez innych ze zbrodniami NKWD i band UPA.
Pomimo braku slajdów przygotowanych przez prowadzącego, które „gdzieś mu się zadziały”, spotkanie przebiegało w bardzo miłej atmosferze dzięki wspaniałej opowieści naszego gościa. Swym opisem trasy przejazdu po „byłych” polskich ziemiach przybliżył klimat, zabytki oraz zachowania ludzi tam zamieszkujących. Na zakończenie mogliśmy oglądnąć filmik o twierdzy w Kamieńcu Podolskim.
Spotkanie wzbudziło duże zainteresowanie przedstawioną ofertą programową wycieczki na zachodnią Ukrainę, stąd pan Sławomir został zaproszony do ponownego przyjazdu do Gostynia w dniu 22 lutego br. z opowieścią o kolejnych sąsiadach ze wschodu: Białorusi i Litwie.

Andrzej Czabajski

zdjecia Andrzej Czabajski

Sty

20

Asertywność – jak ją rozwijać?

Autor: Biderman Aleksandra

Dr Julita Wojciechowska była naszym kolejnym gościem. 20 stycznia o godz. 16.30 w auli liceum wygłosiła wykład nt. „Asertywność – jak ją rozwijać? Mówiąc o asertywności odpowiedziała na kilka pytań dotyczących tego tematu:
• jak zachowuje się osoba asertywna? – winna otwarcie mówić o swoich uczuciach, nauczyć się odmawiać, bronić swoich przekonań
• czym asertywność nie jest? – będąc asertywnym nie można być uległym, manipulować innymi, być agresywnym
• czego dotyczy asertywność? – mamy prawo do bycia sobą, prawo wyrażania siebie, prawo wyrażania własnych uczuć
• jakie są korzyści z asertywności? – czujemy się dobrze w kontakcie ze sobą i w kontakcie z innymi, potrafimy wyrażać emocje, sterujemy własnym życiem, zwiększa się nasza pewność siebie
• jakie jest ryzyko asertywności? – zmiana naszego postępowania może być dużym zaskoczeniem dla innych ludzi, mogą się dziwić, że nagle mamy własne zdanie podczas gdy zawsze byliśmy ulegli.
• Czego unikać? – unikać należy negatywnego zdania na własny temat, stawiać wysokich warunków asertywności, unikać katastrofizmu oraz samokarania.
Dr Julita Wojciechowska w sposób bardzo przystępny, niejednokrotnie popierany przykładami z życia codziennego swojej rodziny, przybliżyła nam temat „asertywność”.
Każdy z nas w tych przykładach odnalazł również swoje relacje z bliskimi. Myślę, że pokazała nam jak należy postępować, aby być w zgodzie nie tylko z drugim człowiekiem, ale i z samym sobą.

tekst i zdjęcie Aleksandra Biderman

julita_wojciechowska_4178248

Sty

18

Seszele – raj na Oceanie Indyjskim

Autor: Biderman Aleksandra

18 stycznia 2010 roku gościliśmy w gostyńskiej bibliotece, jak zwykle o godz. 17.00, absolwenta naszego Liceum – Andrzeja Aleksandrzaka. Pan Andrzej ukończył w Krakowie Akademię Górniczo-Hutniczą oraz Akademię Ekonomiczną. Od zawsze jednak pociągały go podróże. Rozpoczynał od turystyki krajowej. Najbardziej jednak ceni sobie turystykę wodną. Pływał po wielu morzach i oceanach. Ma stopień kapitana jachtowego. Obecnie pracuje jako ekonomista w dużym zakładzie w Krotoszynie. Nadal podróżuje po świecie, chociaż mniej niż kiedyś.
Dziś opowiedział nam o Seszelach, kompleksie 114 wysp na Oceanie Indyjskim położonych na północny wschód od Madagaskaru. Seszele śmiało można nazwać rajem. Od XVIII w. okupowane przez Brytyjczyków, w 1903 roku stały się ich kolonią. Od 1978 roku Seszele są odrębnym państwem. Największą wyspą jest Mahé (144 km2) i na niej znajduje się stolica kraju Victoria. 32 z wysp Seszeli to wyspy granitowe z bardzo urozmaiconą rzeźbą terenu, pozostałe to raczej płaskie wyspy koralowe. Woda ma piękny, błękitno-szmaragdowy kolor, temperatura jej to 240C, . temperatura powietrza waha się w granicach 25-300C.
Seszele leżą poza cyklonem, nie ma tutaj węży, skorpionów, komarów. Za to jest dużo skał, bujna roślinność. Są owoce: jabłka słonia, ananasy, orzechy kokosowe, banany, papaje, plantacje herbaty, trawy cytrynowej i wanilii. Około 10% powierzchni archipelagu Seszeli pokrywają lasy tropikalne z wieloma gatunkami palm oraz drzewami mahoniowymi i hebanowymi. Tylko na dwóch wyspach rośnie lodoicja seszelska, roślina jednopienna zawierająca najcięższe na świecie nasienie, którego waga dochodzi nawet do 25 kilogramów. Z powodu ciężaru nasienie to nie może przemieszczać się na inne lądy, gdyż tonie. Na wyspach występują również kwiaty we wszelkich możliwych kolorach i kształtach.
Domy mieszkańców to wille nowoczesne bądź w stylu kolonialnym oraz niewielkie chaty uboższej ludności. Język urzędowy to francuski. 80% mieszkańców to katolicy, 12% – baptyści, pozostali to hindusi oraz muzułmanie. Każde wyznanie ma swoje świątynie.
Ludzie zajmują się turystyką, rybołówstwem, wyrobem i sprzedażą pamiątek, drobnymi naprawami, eksportuje się cynamon, orzechy kokosowe, wanilię i goździki.
1/3 powierzchni wysp to rezerwaty. Spotkać w nich można termity, pająki, stonogi ogromnych rozmiarów, jaszczurki, gekony, kraby, wiele gatunków różnokolorowych ptaków: mewy, rybitwy nadobne, sroczki seszelskie. Po lądzie chodzi dumnie żółw olbrzymi osiągający masę 150 kg. Ponieważ jest to zwierzę na wyginięciu prowadzi się ich hodowlę. Jest również piękny żółw szylkretowy i jeden z największych nietoperzy: latający lis. W wodach spotkać można ośmiornice, marliny, żaglice, rekiny, delfiny, rekiny wielorybie. Między rafami koralowymi pływają całymi ławicami ozdobne rybki, mniejsze i większe, kolorów i kształtów najróżniejszych.
Nasz gość Andrzej Aleksandrzak długo jeszcze odpowiadał nam na nasze pytania, mimo, że w trakcie jego wykładu co chwilę mu przerywaliśmy. Zapraszał nas do swojego mieszkania w Krotoszynie, w którym ma kolekcję raf koralowych i mnóstwo pamiątek z różnych podróży. Być może kiedyś zawitamy do tego miasta. Wtedy na pewno nie odmówimy sobie przyjemności spotkania z panem Andrzejem oraz obejrzenia jego zbiorów. Całemu pokazowi towarzyszyła włączona cicho muzyka sega, taka, jaką grają i słuchają mieszkańcy Seszeli. Nasz gość otrzymał od nas w prezencie album o powiecie gostyńskim, który wręczył mu nasz kanclerz Andrzej Czabański, a ja, oczywiście, nie pozwoliłabym naszemu miłemu gościowi opuścić progów biblioteki bez wpisu do naszej kroniki.

Napisała Aleksandra Biderman

zdjęcia Aleksandra Biderman