Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum z miesiąca: Kwiecień, 2011.

301 Moved Permanently

301 Moved Permanently


nginx

Kwi

27

Wiosenny spacer

Autor: Biderman Aleksandra

„Hej ho, hej ho,
do lasu by się szło…”

Do lasu, ale nie tylko, wybrała się trzynastoosobowa grupa zagorzałych spacerowiczów w piękny, słoneczny dzień, 27 kwietnia 2011 roku. Grupę tę urozmaicił mały Bartuś, którego zabrała Ola, łącząc przyjemne z pożytecznym (czym skorupka za młodu nasiąknie…).
Z miejsca zbiórki przy ulicy Mostowej, dalej Przy Dworcu, przecinając Starogostyńską, dotarliśmy do lasu. Okazał się on przyjemnie chłodny z wyraźnie odczuwalnym czystym powietrzem. Marsz uprzyjemniał nam śpiew ptaków, które wiosną śpiewają chyba najgłośniej.
Dalej, to już Osiedle Pożegowo. Przyciągało ono nasze spojrzenia na różnorodnie zorganizowane obejścia. Celem naszej wyprawy był Rodzinny Ogród Działkowy o nazwie „Dzika Róża”, a szczególnie działka z altaną Marii i Tadeusza.
Wszystkich zachwycił urok różnorodności kwiatów oraz ich ilość. Podziwialiśmy pomysłowość zagospodarowania terenu,utrzymanie porządku. Nieco zmęczeni usiedliśmy na krzesłach rozstawionych na żywym, zielonym dywanie, otuleni cieniem drzew i zapachem kwiatów. Mili gospodarze poczęstowali nas kawą i ciastkami, przy których prowadziliśmy rozmowy i żartowaliśmy. Przyszła nam też na spotkanie jaszczurka.
Zrelaksowani zbieraliśmy się w drogę powrotną, która tym razem prowadziła przez pozostałe działki. Było ich około osiemdziesiąt. W dalszym ciągu mieliśmy okazję zachwycać się morzem tulipanów, niezapominajek, a także innej, mniej popularnej roślinności. Po drodze Stasiu, współuczestnik spacerów, pochwalił się także swoim „królestwem”, uchylił nam rąbka tajemnicy otwierając drzwi altany. Urzekł nas ład i porządek na wszystkich działkach.
Gdy nadszedł czas powrotu do domu, niechętnie opuszczaliśmy tę oazę piękna i spokoju. W takie miejsca warto wracać.

Tekst: Maria Ratajczak
Zdjęcia: Halina Spichał

Kwi

14

STOWARZYSZENIE POMOST

Autor: Biderman Aleksandra

14 kwietnia o godz. 17.00 w auli LO w Gostyniu odbyło się spotkanie naszych studentów (około 20 osób) z przedstawicielami Stowarzyszenia Pomost Oddział Gostyń. Stowarzyszenie reprezentowali Paweł Gruszka i Paweł Łagódka.
„Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Te historyczne już słowa biskupów polskich skierowane do biskupów niemieckich w 1965 roku legły u podstaw zawiązania dziesięć lat temu Stowarzyszenia POMOST. W 1997 roku w Poznaniu zebrała się grupa ludzi, którym przyświecał jeden cel – spróbować w jakiś sposób naprawić zło, jakie wytworzyło się między narodami Polski i Niemiec na przestrzeni zwłaszcza ostatnich 60 lat. Założycielami stowarzyszenia byli Polacy i kilku obywateli Niemiec. Zakładając POMOST nie chodziło o tworzenie ruchu politycznego, lecz o zaistnienie w świadomości zwykłych ludzi.
O Gostyńskim Oddziale Stowarzyszenia Pomost, który został utworzony 6 listopada 2007r przez dwóch ludzi naszego powiatu, mieszkańców Grodziska: Pawła Gruszkę i Mateusza Karolewicza opowiedział Paweł Gruszka. Oddział zajmuje się zbieraniem informacji o miejscach, gdzie znajdują się mogiły żołnierzy polskich, powstańców wielkopolskich jak i żołnierzy niemieckich. Obejmuje teren południowej Wielkopolski i część województwa Lubuskiego. Pierwszy rok pracy oddziału to wyekshumowanie szczątków 126 żołnierzy z 15 miejsc okolic Gostynia i Rawicza.
Od pierwszych informacji o zapomnianej mogile czy miejscu pochówku aż do odkrycia szczątków poległych żołnierzy jest długa droga. Często informacji poszukuje się w archiwach bądź uzyskuje się je od żyjących jeszcze świadków tamtych czasów. Później następuje wizja lokalna, przesłuchiwanie świadków, zdobycie zgody od właściciela gruntu na wykopy. Decydujące pozwolenie wydaje wojewoda. Cała ta procedura trwa pół roku, nieraz dłużej, czasem może się przeciągnąć do roku. Wtedy można przystąpić do ekshumacji szczątków żołnierzy. Jeśli jest to duży grób, wierzchnią warstwę ziemi można zebrać koparką, potem już tylko pracuje się ręcznie. W takiej ekshumacji biorą udział najczęściej cztery osoby ze Stowarzyszenia. Oprócz szczątków ludzkich odnajduje się guziki od munduru, hełmy, nieśmiertelniki. O historii nieśmiertelników opowiedział drugi z panów: Paweł Łagódka. Wygrzebane szczątki przewozi się do Fortu VII do Poznania, wszystko uprzednio dokumentując. Raz w roku następuje ich uroczysty pogrzeb (w Poznaniu na Miłostowie lub w Glinnej koło Szczecina). W roku ubiegłym pochowano w ten sposób 2400 żołnierzy. Groby żołnierzy niemieckich na cmentarzach ewangelickich również są ekshumowane i chowane na tych dwu cmentarzach.
Na ekshumację kolejnych żołnierzy niemieckich oczekuje około 60 zgłoszonych miejsc. W Oddziale gostyńskim pracuje 10 osób. Każdy z nich ma jakieś miejsce zatrudnienia, a na prace w Stowarzyszeniu pozostają im tylko soboty. W naszym powiecie ekshumowali żołnierzy niemieckich w Kunowie, w Zimnowodzie (na cmentarzu katolickim), w Zimnowodzie w parku, w Borku i w Potarzycy.
Odkrywanie grobów żołnierzy niemieckich finansuje Niemiecki Ludowy Związek Opieki nad Grobami Niemieckimi.

Aleksandra Biderman

zdjęcia Halina Spichał

Kwi

13

Spacer do Grabonogu

Autor: Biderman Aleksandra

Poranek 13 kwietnia 2011 r. nie wróżył nic dobrego dla uczestników środowych spacerów. Ciemne chmury zakrywały niebo, z którego leciała mżawka. Wydawało się, że planowany spacer do Grabonogu się nie odbędzie.
A jednak ośmioro najbardziej zdeterminowanych piechurów nie ulękło się kaprysów aury i ruszyło w drogę. Co prawda, trzeba było zmienić marszrutę: zamiast spaceru polną dróżką i ścieżką wśród łąk maszerować ruchliwą drogą, ale około godziny 11.00 grupa dotarła do parku szkolnego w Grabonogu, gdzie dołączyła niżej podpisana. Naszym zamiarem było zwiedzenie nowego pawilonu szkolnego, który został oddany do użytku w styczniu bieżącego roku.
Z zewnątrz budynek wygląda bardzo interesująco. Jest to obiekt nowoczesny i zapewniający dobre warunki do pracy i nauki. Naszą przewodniczką była Dyrektor szkoły mgr inż. Bożena Ryczkowska, która nie tylko oprowadziła nas po szkole, pokazała pracownie, klasy, pokój nauczycielski i sekretariat oraz inne pomieszczenia, ale obszernie opowiedziała o ciekawych innowacjach pedagogicznych, prowadzonych projektach, profilach kształcenia i wielu przedsięwzięciach podejmowanych przez nauczycieli i młodzież. Wszystkie pomieszczenia są przestronne, klasy wyposażone w telewizory, komputery i sprzęt potrzebny do nauczania przedmiotów zawodowych. Szkoła jest dostosowana dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich. W budynku uderza panujący porządek.
Przyjemne wrażenie sprawia otoczenie szkoły: zagospodarowany teren, parking samochodowy, ławki, posadzone krzewy, kwitnące już bratki. Od głównego budynku szkolnego można dojść do pawilonu nowym chodnikiem zwanym – ze względu na kolor kostki – czerwonym dywanem. Warto dodać, że budowa pawilonu była współfinansowana przez Unię Europejską.
Opuszczamy budynek i odbywamy krótki spacer po parku, obserwując zmiany, które nastąpiły w ostatnich latach. Park został uporządkowany, teren wyrównany, oczyszczone zostały stawy, posadzone nowe drzewa i krzewy. Spoza świeżej zieleni drzew wyłania się czerwony nowy dach na budynku internatu.
Nasze kroki kierujemy do sali gimnastycznej, w której mieści się szkolna kawiarenka. Pora na relaks, wymianę wrażeń przy filiżance kawy i pysznym serniku. Niezawodny Tadeusz Wujek odczytał swój wiersz, w którym apeluje o to, aby nie gnuśnieć. Właśnie nasze spacery są odpowiedzią na to wezwanie. Jeszcze tylko rzut oka na jedną z pracowni komputerowych i czas kończyć wizytę. Wracamy do Gostynia. Znowu towarzyszy nam drobno padający deszcz.

Napisała Halina Spichał

zdjęcia Aleksandra Biderman i Halina Spichał

Kwi

13

Spotkanie z Magdaleną Zawadzką

Autor: Biderman Aleksandra

Duże grono naszych studentów wzięło udział w zorganizowanym przez bibliotekę w dniu 13 kwietnia o godzinie 19.00 spotkaniu z Magdaleną Zawadzką, aktorką teatralną, filmową i telewizyjną, żoną nieżyjącego już Gustawa Holoubka.
Pani Magdalena wraz z Hanną Grudzińską (wydawcą) promowały drugie wydanie książki Gustawa Holoubka pt. „Wspomnienia z niepamięci”. Autor opisuje w niej swoje dzieciństwo, młodość, lata przedwojenne, okupację hitlerowską i lata powojenne, a więc ten okres swojego życia, który spędzil w Krakowie, mieście artystów. Wspomnienia zostały wzbogacone zdjęciami rodziny i przyjaciół, a także miejsc, w których upływało życie autora, zanim związał się z Warszawą.
Spotkanie z Magdaleną Zawadzką miało formę rozmowy, którą z gościem przeprowadziła Hanna Grudzińska. Pani Magdalena opowiadała o swoim życiu z Gustawem Holoubkiem, o okolicznościach powstania jej książki „Kij w mrowisko”, a także o tym, w jaki sposób zaanimowała – jak to określiła – pana Gustawa do napisania wspomnień. Rozmowa była żywa, nie pozbawiona akcentów humorystycznych.
Pani Magdalena Zawadzka zrobiła na słuchaczach bardzo miłe wrażenie. Jest kobietą bardzo sympatyczną, która ze znajomością rzeczy, ale barwnie i z humorem potrafi opowiadać o sobie i swoim mężu.
Po spotkaniu można było zdobyć autograf gościa, a także kupić promowaną książkę i uzyskać w niej wpis pani Magdy.

Tekst i zdjęcia Halina Spichał

Kwi

9

Zwiedzamy gminę Pępowo

Autor: Biderman Aleksandra

Pępowo to cel naszej wycieczki w sobotnie przedpołudnie 9 kwietnia 2011r. Wyjeżdżamy autobusem o godz. 9.00 i po niespełna pół godzinie dojeżdżamy do Pępowa, wsi, która jest siedzibą gminy.
Pierwsze wzmianki dotyczące Pępowa pochodzą z XII w. Zapis mówi o tym, że wieś należała do majątku biskupa gnieźnieńskiego. Obecnie jest to największa wieś w gminie, której powierzchnia wynosi nieco ponad 80 km kwadratowych, a zamieszkuje ją około 6000 mieszkańców. Dowiadujemy się tego od wójta gminy Stanisława Krysickiego, z którym spotkaliśmy się w salce parafialnej.
Wcześniej jednak zatrzymaliśmy się przed pałacem, który należy do największych i najciekawszych zespołów rezydencjonalnych w Wielkopolsce. Na razie oglądamy obiekt zza kutej żelaznej bramy. Wygląda naprawdę imponująco, podobnie jak całe otoczenie: park o powierzchni 20 ha, budynki gospodarcze, w których dawniej mieściły się stajnie. Obecnie to własność prywatna. Pierwszy pałac zbudowany został w XVII w. dla Konarzewskich. Pod koniec XVIII w. został przebudowany przez Józefa Mycielskiego. Od końca XIX w. do końca II wojny światowej jego właścicielami byli Niemcy. Po wojnie mieściły się w nim szkoła, ośrodek zdrowia, siedziba stadniny koni, wreszcie od 1999 roku zyskał nowego właściciela. Mamy szczęście – obecni gospodarze zgodzili się oprowadzić naszą grupę.
Zaczynamy od spaceru po parku. Podziwiamy potężne drzewa, oglądamy liczne figury, posągi, pawilony, urokliwe miejsca do odpoczynku, mostki. Wszystko to wygląda naprawdę malowniczo. Ale najciekawsze przed nami. Wchodzimy do wnętrza pałacu. Już sień na parterze robi wrażenie. Następnie oglądamy salon i inne pomieszczenia z pięknymi posadzkami, malowidłami na ścianach, zdobieniami. Wchodzimy na piętro, gdzie podziwiamy wspaniałą salę balową. Widać ogrom wykonanej pracy, która ma przywrócić pałacowi dawną świetność.
Opuszczamy pałac i udajemy się w stronę dawnych stajni i powozowni. Po likwidacji stadniny koni zyskały oryginalną aranżację i pełnią teraz zupełnie inne funkcje. Stały się miejscem dla organizowanych tu wesel, przyjęć okolicznościowych i imprez rodzinnych.
Opuszczamy obiekt poruszeni tym, co zobaczyliśmy. Brama zamyka się za nami.
Teraz udajemy się w stronę kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Jadwigi. To najciekawszy zabytek we wsi. Jego wieża w stylu romantycznego gotyku góruje nad otoczeniem i widoczna jest z daleka. Naszym przewodnikiem w świątyni jest proboszcz ks. Henryk Szwarc. To z jego ust poznajemy historię parafii i kościoła. Początki parafii sięgają XII w. Wtedy to prawdopodobnie zbudowana została pierwsza świątynia pod wezwaniem św. Andrzeja.
Obecny kościół pod wezwaniem św. Jadwigi pochodzi z 1625 roku. Najstarszą część stanowią nawa i prezbiterium. W 1734 roku podczas wichury został zniszczony dach oraz częściowo uszkodzona wieża. Jej odbudowy podjęto się dopiero w 1830 roku dzięki wsparciu Józefa Mycielskiego, dziedzica Pępowa. Dokonano wówczas gruntownej przebudowy świątyni, która uzyskała w ten sposób kostium neogotycki. Podczas tych prac dobudowano dwie boczne nawy, zakrystię i kaplicę według projektu Franciszka Marii Lanciego. Wnętrze kościoła utrzymane jest w stylu barokowym.
Do ciekawych i cennych obiektów w świątyni należy ołtarz renesansowy, a w nim obraz Matki Boskiej Wniebowziętej namalowany w 1640 r. przez niderlandzkiego artystę Bartłomieja Strobla. W prezbiterium znajdują się także rzeźba Piety, obraz św. Jadwigi, tablice zawierające informacje o fundatorach i donatorach kościoła: Konarzewskich, Mycielskich, Mielżyńskich.
Zwracamy także uwagę na oryginalną ambonę, zabytkowy krucyfiks, bogatą w wystroju chrzcielnicę, nagrobek Konarzewskiego.
Żegnamy proboszcza i udajemy się na spotkanie z wójtem gminy. Jest dziś ogromnie zajęty – w Pępowie odbywa się Bieg Katyński. Z tego też powodu jedynym miejscem, gdzie możemy się spotkać, jest salka parafialna. Korzystamy zatem z gościnności proboszcza.
Wójt Stanisław Krysicki mówi przede wszystkim o dniu dzisiejszym gminy i planach na przyszłość. W tej – wydawałoby się – rolniczej gminie dochody z rolnictwa stanowią zaledwie 4% budżetu. Dużą troską władz gminy jest przyciąganie kapitału, tworzenie nowych miejsc pracy, zatrzymanie ludzi młodych. Temu służy rozwijanie infrastruktury społecznej: 100 działek budowlanych do dyspozycji, nowoczesne obiekty sportowe i oświatowe, budowa sieci kanalizacyjnej, modernizacja oczyszczalni ścieków, gazyfikacja gminy. Jednocześnie wójt może się pochwalić tym, że zatrudnia tylko 17 urzędników w gminie. Wzruszającym momentem już na zakończenie spotkania było odczytanie przez naszego kolegę Tadeusza Wujka jego wiersza sławiącego piękno ziemi pępowskiej.
Zanim opuścimy Pępowo, udajemy się do restauracji Włościanka na skromny posiłek.
Ostatnim punktem naszej wycieczki jest pałac w Gębicach. Tu, niestety, nie mamy tyle szczęścia co w Pępowie. Pałac możemy obejrzeć tylko z zewnątrz i pospacerować po rozległym, obejmującym 9 ha parku. Na schodach pałacowych spotykamy się z gospodarzem tego obiektu, w którym obecnie się mieści Centrum Konferencyjno – Szkoleniowe.
Pałac w Gębicach to dawna rezydencja szlachecka o bogatej historii. Ta klasycystyczna budowla z początku XIX w. z tarasem i wieżą widokową, jest otoczona malowniczym 9 ha parkiem, z imponującym drzewostanem (w tym 27 drzew uznanych za pomniki przyrody) oraz trzema oczkami wodnymi, co czyni obiekt w Gębicach miejscem wyjątkowym. Pałac wybudowany został około 1830 roku dla Hieronima Gorzeńskiego. XIX wieku właścicielami dóbr rycerskich Gębice byli Antoni i Magdalena Gorzeńscy. Około 1880 roku majątek znalazł się na krótko w rękach hrabiego Żółtowskiego, od którego odkupił go Niemiec Fritz Lucke. Już w 1883 roku Gębice wykupiła z rąk niemieckich Maria, córka Teodora Mycielskiego. Ostatnią właścicielką była Zofia Rostworowska, która po upaństwowieniu pałacu została zmuszona z dziećmi do opuszczenia Gębic. Później w pałacu mieściły się mieszkania i przedszkole. Budynek był stopniowo dewastowany. W latach 70. XX wieku bardzo już zniszczony pałac przejął Komitet do Spraw Radia i Telewizji.
W odrestaurowanym pałacu funkcjonował ośrodek szkoleniowo-konferencyjny dla pracowników Radia i Telewizji. Od 1998 roku pałac jest własnością prywatną.
Spacerując po parku, dostrzegamy coraz więcej oznak wiosny: bujną zieleń drzew i krzewów, ukwiecone zawilcami i fiołkami trawniki, a wszystko to ozłocone blaskami słońca. Tylko porywisty chłodny wiatr nieco nam przeszkadza w tym kontemplowaniu uroków przyrody. W dobrym nastroju wracamy do domu.

Halina Spichał

Zdjęcia: Halina Spichał, Ola Biderman, Andrzej Czabajski