Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum z miesiąca: Wrzesień, 2011.

Cialis, Levitra or Viagra? Just before the end of the month viagra for sale and free delivery viagra.

Wrz

29

Kryształy – piękno i użyteczność

Autor: Biderman Aleksandra

„Symetria, sztuka i krystalografia” to tytuł wykładu, który wygłosiła prof. dr hab. Maria Gdaniec z Zakład Krystalografii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu na zajęciach naszego GUTW 29 września br. w auli ZSO w Gostyniu.
Najpierw zwróciła uwagę na zjawisko symetrii występujące w otaczającej nas rzeczywistości: wizerunku twarzy, w świecie roślinnym i zwierzęcym. Dłużej się zatrzymała na symetrii w sztuce, a szczególnie w architekturze. Swoje wywody ilustrowała licznymi przykładami, prezentując je na ekranie. Następnie przeszła do związków i substancji, którymi zajmuje się chemia, a zwłaszcza dział zwany krystalografią. Otóż prawie wszystkie substancje są w stanie w odpowiednich warunkach budować kryształy – począwszy od zamarzającej wody, przez sól, na złocie skończywszy. Pojedyncze atomy tworzą w nich regularną trójwymiarową strukturę. Może być wiele takich układów o symetrii trzykrotnej, czterokrotnej, sześciokrotnej.

Wykład odbywał się prawie w przededniu ogłoszenia laureatów Nagrody Nobla w różnych dziedzinach. Kilka dni po wykładzie dowiedzieliśmy się, iż – cytuję za GW – „tegorocznego Nobla z chemii przyznano Danielowi Shechtmanowi, Izraelczykowi, który odkrył kwazikryształy mające symetrię pięciokrotną. Uczony nie mógł uwierzyć, że możliwa jest symetria pięciokrotna.” W istnienie takich związków nie wierzyło także wielu badaczy materii.
Właśnie kwazikryształy mają szczególne zastosowanie np. „w produkcji ostrzy żyletek i bardzo twardych igieł do chirurgii oka. Niestety, kryształy o symetrii pięciokrotnej są jednocześnie wrażliwe na pęknięcia jak szkło. Ale też słabo przewodzą prąd i nie przywierają łatwo do innych materiałów. Dlatego naukowcy eksperymentują z wykorzystaniem ich do produkcji powłok patelni, do których nie przywierałoby jedzenie, izolacji cieplnych oraz części do diod LED.”

Bardzo interesujący i przystępny w formie wykład dziwnym zbiegiem okoliczności przygotował nas na tę informację o nagrodzie Nobla z dziedziny chemii, na którą wielu z nas w innych okolicznościach nie zwróciłoby uwagi. Tak to udział w zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku rozbudza nasze zainteresowania i poszerza horyzonty.

Zrelacjonowała Halina Spichał


Zdjęcia Andrzej Czabajski

Wrz

28

W blaskach jesiennego słońca

Autor: Biderman Aleksandra

Ostatnia środa 28 września od rana powitała nas pięknym słońcem na błękitnym niebie. Liczna grupa spacerowiczów punktualnie o godzinie 10. 00 wyrusza spod biura Zarządu GUTW. Na razie jest nas 11 osób. Idziemy ulicą Młynarską, po schodkach wspinamy sie na ul. Górną. Tu dołącza do nas jeszcze jedna studentka.
Z głównej ulicy przechodzimy na tyły osiedla, mijamy boisko sportowe i wchodzimy na polną dróżkę. Przed nami pola. Na jednych jeszcze rosną buraki cukrowe, inne są równo zaorane, a jeszcze na innych zieleni się ozimina. Na trawie rosa. Na skarpie wzdłuż ścieżki rosną krzewy dzikiej róży, głogu, tarniny z czerwonymi i granatowo-fioletowymi owocami. Plac powyżej skarpy to teren budowy osiedla mieszkaniowego. Idąc dalej, mijamy domki jednorodzinne – już zamieszkałe bądź to w trakcie budowy.
Dochodzimy do Kondensowni. Obserwujemy zmiany, które następują w naszym mieście, oraz przyrodę, która stroi się w wielobarwne jesienne szaty. Nitki babiego lata srebrzą się między gałązkami krzewów, szeleszczą liście, drzewa złocą się i czerwienią. Dochodzimy do drogi łączącej Gostyń z Czachorowem. Wzdłuż drogi stoją topole, których liście opadają na pole. Z daleka w blaskach słońca wyglądają jak srebrne łuski. Zbliżamy się do sterfy ekonomicznej, mijamy zabudowania przedsiębiorstw przemysłowych i hurtowni takich jak np. ŁAGROM, FILTRON, DAVI. Droga jest bardzo ruchliwa, poruszają się nią liczne samochody ciężarowe.
I oto już jesteśmy przy ul. Wrocławskiej. Obserwujemy budowę ronda, które w przyszłości zapewni większy komfort jazdy i bezpieczeństwo, ale na razie jest przyczyną zatorów, zwłaszcza w godzinach szczytu.
Tu właściwie nasz wspólny spacer się kończy. Pojedynczo odchodzą poszczególni uczestnicy. Dziękując sobie za towarzystwo, żegnamy się do następnego spaceru, który już za tydzień. Miejmy nadzieję, że pogoda również nam dopisze jak w dniu dzisiejszym.

Zrelacjonowała Halina Spichał
Zdjęcia Halina Spichał

Wrz

22

Wycieczka w ostatnie dni lata.

Autor: Biderman Aleksandra

Na trzy ostatnie dni lata, trzydziestoosobowa grupa słuchaczy GUTW wybrała się na wycieczkę autokarową, zorganizowaną przez Zarząd. Głównym przewodnikiem i opiekunem na trasie był Kanclerz Andrzej. W autokarze miło nas powitał i zapoznał z programem wyjazdu. Od tego momentu przez całą drogę towarzyszyły nam jego słowa, informujące o małych a jakże urokliwych miejscach, przez które przejeżdżaliśmy. Dzięki temu dowiedzieliśmy się lub przypomnieliśmy sobie wiele ciekawych rzeczy.
I tak podziwiając naszą ojczyznę dojechaliśmy do miejsca docelowego, którym był Nowy Tomyśl.
Leży on przy międzynarodowej linii kolejowej Paryż – Berlin – Warszawa. Zatrzymaliśmy się przy Zespole Szkół Ogólnokształcących i Policealnych im. Mikołaja Kopernika. Przy wychodzeniu z autokaru, otrzymaliśmy długopisy z logo i adresem szkoły. Na powitanie wyszedł nam dyrektor placówki pan Ryszard Tratwal. Opowiedział krótko o szkole i prężnie działającym Klubie Astronomicznym „Kopernik”. Tam opiekunowie prowadzą z uczniami badania, obserwacje i konkursy. Zwiedzając obserwatorium nie mogliśmy niestety oglądać przez teleskop gwiazdozbiorów, ponieważ przeszkodą była… słoneczna pogoda.
Dalej już z najciekawszymi miejscami zapoznawał nas przewodnik – pan Jacek.
Nowy Tomyśl otrzymał prawa miejskie w 1786 r. Miasto charakteryzuje ciekawy układ urbanistyczny, który tworzą dwa rynki. Większy Plac Niepodległości, dawniej Nowy Rynek i nieco mniejszy Plac Chopina – Stary Rynek. Jest tam sporo ciekawych kamienic z dziewiętnastego i dwudziestego wieku, drewniany wiatrak z 1755 roku, młyn, barokowy dwór i park z XVIII wieku. Okolice Nowego Tomyśla są największym w Wielkopolsce obszarem kolonizacji olenderskiej. W rozsypanych po okolicy gospodarstwach zobaczyć można stare chaty, stodoły, budynki gospodarcze wykonane z dębu, sosny i modrzewia. Większość tych zagród jest jeszcze zamieszkała, a budynki nadal służą właścicielom. Wielu z nich mając świadomość historycznej wartości i unikatowości tej zabudowy, zachowuje jej dawny kształt. W krajobrazie tym przyroda harmonizuje ze starą zabudową.
Atrakcją Nowego Tomyśla jest Muzeum Wikliniarstwa i Chmielarstwa. Zbiory gromadzone w muzeum dotyczą historii uprawy wikliny, techniki plecenia wyrobów wiklinowych oraz dziejów uprawy chmielu. Chmiel i wiklina z Nowym Tomyślem jest związana nieomal od początku istnienia miasta. Współpraca wikliniarzy – rolników i plecionkarzy tworzy współczesne wiklinowe oblicze tej miejscowości. Wyroby wikliniarskie zdobyły uznanie w kraju i za granicą. Symbolem miasta jest największy na świecie kosz wiklinowy, który został wpisany do księgi rekordów Guinnessa. Autorką tego dzieła jest plastyczka Maria Gawron.
Dalej autokarem (po drodze widzieliśmy pola chmielowe) dojechaliśmy do Bukowca. Zwiedzamy drewniany Kościół Parafialny p.w. Św. Marcina powstały w latach 1737-1742 fundowany przez starostę śremskiego Karola Opalińskiego z Bnina. Staraniem ks. proboszcza Stanisława Maciaszka kościół został rozbudowany w latach 1923-25 według projektu architekta Stefana Cybichowskiego. Wchodzący do drewnianej świątyni w Bukowcu łatwo zauważy figuralne witraże w starej i nowej części kościoła. W starej świątyni dodano w prezbiterium trzy witraże w kolistych oknach. W nowym prezbiterium umieszczono stary ołtarz z kolejnymi czterema witrażami. Wszystkie one były wykonane przez najsłynniejszą krakowską pracownię S.G. Żeleńskiego. Kiedy już wszystko obejrzeliśmy był czas na wypicie smacznej kawy.
Później zajęliśmy miejsca w autokarze i pojechaliśmy do urokliwego Porażyna, do pałacu otoczonego 27. hektarowym parkiem. Pałac ten należał od 1920 roku do gen. Kazimierza Sosnkowskiego. Po wojnie był bazą szkolenia zawodowego leśników. Dzisiaj mieści się w nim ośrodek szkoleniowo – wypoczynkowy. Podziwiając pałac rozkwaterowaliśmy się, a później udaliśmy się na kolację. Po posiłku odbył się wieczorny spacer po parku. Dydaktyczne ścieżki, przy których znajdowały się opisy drzew i krzewów oraz tablice ze zwierzętami przybliżały spacerującym nasze wspólne dobro. Mieliśmy też okazję spotkać sygnalistów myśliwskich, którzy ćwiczyli grę na rogach. Specjalnie dla nas zagrali kilka utworów: Na powitanie, Na lisa, Na dzika, Na króla polowania i inne. Spacerując po parku weszliśmy także do kaplicy p.w. Matki Bożej Różanej wybudowanej w 1920 roku z przeznaczeniem na mauzoleum rodziny Sosnkowskich. I tak pełni wrażeń zakończyliśmy pierwszy dzień wycieczki.
Następnego dnia już od rana podziwialiśmy drzewa: wysokie, poważne, pełne krasy w jesiennych kolorach, a wśród nich dumnie stąpającego pawia o turkusowo – złotych piórach.
Zjedliśmy przygotowane śniadanie i pojechaliśmy do Świebodzina. W czasie jazdy Andrzej wykorzystywał każdą okazję, by wzbogacać naszą wiedzę o tych terenach, które widzieliśmy z autokaru: o dużej ilości jezior z czystą wodą, kompleksach leśnych, naturalnych siedliskach ptaków itd.
Z dala widzieliśmy Pomnik – Znak Wiary, który upamiętnia wydarzenie, jakim było zawierzenie swojego losu Chrystusowi Królowi przez miasto i powiat Świebodzin.
Inicjatorem budowy pomnika Chrystusa Króla był ks.Sylwester Zawadzki. Poświęcenia dokonał 21 listopada 2010r. bp. Stefan Regmunt – Ordynariusz Zielonogórsko-Gorzowski, ks.kanonk Zygmunt Zimnowoda i Sylwester Zawadzki – budowniczy pomnika. Postać Chrystusa zbudowana jest na szesnastometrowym nasypie z kamieni i gruzu. Figura ma 33 metrów wysokości, co symbolizuje 33 lata życia Pana Jezusa na ziemi. Jego korona ma 3 m wysokości, ponieważ właśnie 3 lata Chrystus nauczał. Korona w całości jest pozłacana. Montaż całej figury ukończono 6.11.2010 r. „Na mapie Ojczyzny, Europy, świata znalazł się Świebodzin. Chrystus ma ramiona otwarte na Was, ale i na cały świat.” (Kardynał Henryk Gulbinowicz).
Po zwiedzeniu tego miejsca, udaliśmy się do Łagowa. Na przesmyku dwóch jezior, na wzgórzu otoczonym parkiem, wznosi się zamek zbudowany w dziewiętnastym wieku przez zakon Joannitów. Obecna bryła budowli składa się z czterech dwukondygnacyjnych skrzydeł, które tworzą renesansowy dziedziniec. Nad zamkiem góruje wieża warowna – atrakcyjny punkt widokowy. Skuszeni chęcią zobaczenia panoramy całej okolicy wszyscy uczestnicy dotarli na szczyt wieży. Mieliśmy też okazję spotkać młodą parę w strojach łowickich i zrobić sobie z nimi zdjęcia. Na dole czekał na nas smaczny i obfity obiad w restauracji DEFKA.
Po południu przejeżdżając przez Sieniawę słynącą z wysokiej klasy węgla brunatnego, kierowaliśmy się w stronę Międzyrzecza. Zatrzymaliśmy się przy bunkrach Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego (MRU) – zabytkiem sztuki fortyfikacyjnej XX wieku, najciekawszym w Europie. W czasie drugiej wojny MRU wykorzystywany był jako podziemna fabryka. Firma Benz produkowała tam części do silników samolotowych.
Dzisiaj mieści się tu największy w Europie rezerwat nietoperzy. W podziemiach żyje około 30 tysięcy osobników, należących do 13 różnych gatunków.
Dalej zaplanowaliśmy zwiedzanie pocysterskiego klasztoru w Gościkowie, którego historia rozpoczęła się w 1230r. Wtedy to Mikołaj Bronisz z Międzyrzecza przekazał Cystersom z Lechinin posiadłość Gościkowo. Pierwszych dwunastu cystersów wraz z opatem Henrykiem dnia 2 lutego 1234r. rozpoczęło budowę kościoła p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Marcina. W roku 1633 pożar całkowicie zniszczył kościół i część zabudowań. Odbudowę wnętrza kościoła ukończono około 1750r. Całość zabudowań, łącznie ze średniowieczną częścią klasztoru, otrzymała późnobarokowy wystrój. W roku 1834 rząd pruski dokonał kasacji klasztoru i konfiskaty jego dóbr. Zakonnicy otrzymali nakaz jego opuszczenia. Po wojnie O.O. Salezjanie prowadzili tu zakład dla sierot, a 6 października 1952 roku zainaugurowało działalność diecezjalne Wyższe Seminarium Duchowne, kształcące kandydatów do kapłaństwa. Jeden z alumnów był naszym przewodnikiem po kościele. Dokładnie objaśnił nam wszystkie ołtarze i obrazy.
Po zakupieniu pamiątek z tego miejsca wróciliśmy do hotelu. Tam czekała na nas kolacja.
Człowiek odkrywa w sobie potrzebę „momentów uroczystych” a takim było nasze ognisko, które przygotowała część grupy. O umówionej godzinie zajęliśmy miejsca wokół ognia, który strzelał w górę iskrami, a my akompaniowaliśmy mu słowami śpiewanych piosenek np. „Płonie ognisko w lesie”. Wokół unosił się zapach opiekanego chleba i skwierczących kiełbasek. Uzupełnieniem jadła były świeże grzybki, nazbierane i przyrządzone przez Olę i Lucynę. Tak zakończyliśmy drugi dzień wycieczki.
Ostatni dzień upłynął nam pod znakiem przyglądania się pracy w zawodach kolejarza i strażaka. Rano wyruszyliśmy do Rakoniewic zwiedzić Wielkopolskie Muzeum Pożarnictwa. Muzeum mieści się w dawnym zborze ewangelickim. Znajduje się tam koło 4 tysięcy eksponatów dokumentujących tradycje i historię straży na terenie Wielkopolski. Były to między innymi hełmy (najstarszy był wykonany ze skóry), sikawki, motopompy z lat trzydziestych, sztandary od roku 1886 do 1997, samochody strażackie. Wystawione były także eksponaty z państw współpracujących z Rakoniewicami (Węgry, Niemcy, Holandia, Ukraina oraz Rosja). Był tam także jeden eksponat z Komendy Rejonowej Państwowej Straży Pożarnej z Gostynia. Był nim Star Starachowice SD-25 „CAMIVA”. W budynku muzeum wyznaczono kilka sal na Pracownię Przyrodniczą im. Albina Łęckiego. Jest tam owoc pracy człowieka – pasjonata. Oprócz trofeów myśliwskich, bardzo dużo gatunków ptaków, ich jajek, rysunków przedstawiających zwierzęta oraz poezja jego autorstwa.
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na rynku przy fontannie z posągami strażaków, by zrobić zdjęcia. Dalej dojechaliśmy do czynnej od stu lat parowozowni w Wolsztynie. Już na miejscu powitał nas miły kolejarz, który pełnił rolę przewodnika. Z wielką dokładnością tłumaczył oznakowania na parowozie, wyjaśniał, ile czasu potrzeba na jego uruchomienie i ile spala węgla. Najcenniejszym eksponatem był parowóz „Piękna Helena”, chociaż trudny w użyciu. Z lokomotywowni codziennie wydawane są parowozy do prowadzenia pociągów pasażerskich na trasie Poznań – Leszno. To tylko tu można obejrzeć warsztaty naprawy parowozów. Byliśmy świadkami, jak obrotnica obraca lokomotywę w kierunku jazdy. Na zakończenie spotkania w parowozowni Tadeusz przeczytał wiersz swojego autorstwa pod tytułem „Fabryka na kołach”, który dedykował przewodnikowi.
Ostatnim punktem naszych wojaży był Klasztor Cystersów w Przemęcie. W 1794 r. mnisi wsparli uczestników Powstania Kościuszkowskiego. W odwecie władze pruskie skonfiskowały dobra ziemskie klasztoru i upokorzyli konwent przybijając wizerunek czarnego orła. Świątynię odnowiono pod koniec XIX wieku. Obecnie pełni ona funkcję parafii. Cennym zabytkiem jest tam słynąca cudami rzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem „Ucieczka Grzeszników” pochodząca z połowy XV wieku. Po prawej stronie ołtarza znajduje się zachowany tron packi, a w centrum Kaplicy Męki Pańskiej – krucyfiks.
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Boszkowie na kawie. Kanclerz podziękował uczestnikom wycieczki za dyscyplinę i miłą atmosferę podczas całego wyjazdu. Zachęcał, aby zdobytą wiedzę przekazywać wnukom i zabrać ich w te miejsca. Tadeusz podziękował Kanclerzowi za wysiłek związany z organizacją i przebiegiem wycieczki.
Myślę, że każdy z nas, uczestników tego bogatego w atrakcje wyjazdu, znalazł coś dla siebie. Dziękujemy wszystkim, którzy włożyli swoje serce i czas w przygotowanie tej wycieczki!

Tekst: Maria Ratajczak
Zdjęcia: Halina Spichał, Aleksandra Biderman

Wrz

15

Inauguracja VII semestru i wykład prof. Macieja Żukowskiego

Autor: Biderman Aleksandra

Mamy kolejny semestr, kolejny, czwarty już rok działalności Gostyńskiego Uniwersytetu III Wieku. 15 września w auli Zespołu Szkół Ogólnokształcących zebrało się bardzo liczne grono naszych studentów i zaproszeni goście. Przybyłych powitał Przewodniczący Zarządu Bolesław Matyla. Wśród gości znaleźli się: Burmistrz Gostynia – Jerzy Kulak, Kierownik Biura Promocji i Rozwoju Powiatu Michał Listwoń, Prezes Stowarzyszenia Absolwentów, Wychowawców i Wychowanków Gimnazjum i Liceum w Gostyniu Magdalena Ratajczak, przedstawiciel UTW z Leszna Wanda Mruk, Dyrektor Gostyńskiego Ośrodka Kultury „Hutnik” Sabina Hoska-Kaczmarek oraz Dyrektor Biblioteki Miasta i Gminy w Gostyniu Paweł Hübner. Każda z tych osób skierowała kilka miłych słów do słuchaczy GUTW. Magdalena Ratajczak, prezes Stowarzyszenia, w skład którego wchodzimy poinformowała, że są za odłączeniem się GUTW ze Stowarzyszenia, ale zawsze możemy liczyć na pomoc z jej strony jak i innych członków Stowarzyszenia.
Następnie Kanclerz Andrzej Czabajski przedstawił naszego dzisiejszego prelegenta prof. Macieja Żukowskiego. Profesor jest pracownikiem naukowym Katedry Pracy i Polityki Społecznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, prorektorem ds. Nauki i Współpracy z Zagranicą. Wystąpił dla nas z wykładem „Czy grozi nam niewypłacalność systemów emerytalnych?”. Omówił takie zagadnienia, jak: zabezpieczenie emerytalne i jego sens ekonomiczny, rozwój systemów emerytalnych i wyzwania w XXI wieku i co należy robić, aby zapewnić wypłacalność systemów emerytalnych. Wykład spotkał się z dużym zainteresowaniem. Wbrew temu, co nieraz piszą gazety, my nie musimy martwić się o nasze emerytury.
Na krótko odwiedziła nas zaproszona nowa dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących, Lucyna Tęga. Przeprosiła za tak duże spóźnienie, ale właśnie dziś odbywała się Rada Pedagogiczna i nie mogła jej opuścić. Deklarowała swą pomoc w każdej dziedzinie i zapewniła, że nadal możemy korzystać z sal szkoły jak dotychczas.
Oficjalnie już po opuszczeniu sali przez zaproszonych gości Bolesław Matyla poinformował zebranych, że zamierzamy się usamodzielnić. Musimy w związku z tym zarejestrować się w KRS-ie i jako Stowarzyszenie Użyteczności Publicznej możemy dążyć do tego, by móc z podatku odliczyć 1% na naszą działalność. W związku z tym muszą się odbyć nowe wybory, które powołane zostały na 13 października.
Po części oficjalnej nastąpiły jeszcze ogłoszenia. Można było również obejrzeć kronikę GUTW.

Tekst Aleksandra Biderman
Zdjęcia Zbigniew Kosiński

Wrz

14

Spacer po zdrowie

Autor: Biderman Aleksandra

Zbiórka uczestników spaceru, odbyła się 14 września przed biurem Zarządu. Miło nam było, gdy do zebranych, na krótką pogawędkę wyszli panowie Przewodniczący i Kanclerz GUTW.
W myśl zasady, że ruch to zdrowie, a wśród zieleni tym bardziej, wyruszyliśmy
w kierunku ul. Dworcowej, podążając do lasu. Po przebyciu dłuższej trasy leśną ścieżką, na znak dany przez przewodnika Tadeusza, zatrzymaliśmy się na odpoczynek. W tym czasie Ola w sposób poglądowy zaprezentowała nam jak rozpoznać grzyb jadalny-kanię, od muchomora sromotnikowego. Różnią się one nie tylko kolorem ale też tym, że grzyb kania ma trzon z luźnym pierścieniem, a muchomor z przytwierdzonym. Niby proste, a mało kto o tym wiedział.
Na łonie natury, Ola przekazała nam też wiedzę o drzewoterapii, która to pobudza organizm do samoleczenia. Już przebywanie wśród drzew, krzewów, opieranie się o nie, przytulanie, głaskanie, dotykanie, ułatwia powrót do równowagi w całym ludzkim organiźmie.
Udowodniono to naukowo, że każde drzewo wspomaga pewne cechy człowieka, np.:
• dąb – wzmacnia siłę naszej woli, dodaje otuchy, gdy jesteśmy zdołowani
• grab – działa rozluźniająco na ścięgna i mięśnie naszego ciała
• orzech – odpręża układ nerwowy, poprawia czynności mózgu i rozjaśnia myśli
Należy tylko wybrać odpowiedni gatunek drzewa, objąć je czy oprzeć się o nie, aby po pewnym czasie poczuć się lepiej. Idąc tym tropem, można czasem zamiast jałowego zrzędzenia przytulić się do …drzewa. Nasza grupa będąc w lesie doświadczyła tej uzdrawiającej drzewoterapii.
Naładowani pozytywną energią ruszyliśmy w dalszą drogę. Idąc obok Stacji Uzdatniania Wody, zahaczając o wąwóz po żwirowisku, doszliśmy do drogi prowadzącej do Goli.
Maszerując drogą pełną zieleni, doszlismy do byłej stacji kolejowej w Goli. A stamtąd ścieżką rowerową do Gostynia. Sympatycy kwiatów mogli sobie nazrywać na susz występującej przy drodze pospolitej rośliny – wrotyczu. Kwiaty te po zasuszeniu nie zmieniają intensywnego żółtego koloru.
Ścieżka rowerowa się skończyła, przeszliśmy na drugą stronę jezdni wchodząc do parku miejskiego. W dzień powszedni panuje tutaj cisza i spokój, niemal tak jak w lesie.
Rozpoczęcie spaceru jest równie ważne jak zakończenie. Pogoda nam dopisała, była ciepło, więc w barze „U Franka” wspominając spacer i opowiadając sobie dowcipy delektowaliśmy się chlodnymi napojami.
I tak uśmiechy, życzliwość, miłe rozmowy towarzyszyły nam w ośmiokilometrowej drodze. Bo warto zadbać o zdrowie.

Tekst: Maria Ratajczak
Zdjęcia: Halina Spichaj, Aleksandra Biderman