Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum z miesiąca: Październik, 2011.

301 Moved Permanently

301 Moved Permanently


nginx

Paź

26

Wyprawa na Babią Górę

Autor: Zbigniew Kosiński

Wiele w życiu zależy od nas samych. To, co czujemy, jak przeżywamy każdy, nadchodzący dzień ma wpływ na nasze zdrowie. Także i spacery organizowane przez Tadeusza i Olę w naszym GUTW.
Tym razem celem wyprawy była Babia Góra. Po krótkiej konsultacji, którą drogą najlepiej pójść, ruszyliśmy przed siebie. Od siedziby Zarządu do ul. Bojanowskiego, potem przy Brzezince, od skrzyżowania kierowaliśmy się stronę ulicy Starogostyńskiej. Gdy mijalismy hutę, Tadeusz zwrócił naszą uwagę na rosnące obok sosny, którym gawrony poniszczyły czubki. Dalej szliśmy ul. Sportową, dochodząc do ul. Mickiewicza. Mijając Centralę Hodowli i Rozwoju Zwierząt, doszliśmy do byłego POM-u na ul. Niestrawskiego. Stąd już prostą drogą do lasu. Przy drodze i w lesie rosło jeszcze dużo jeżyn, malin i tarniny. Krzewy tarniny były wręcz obsypane owocami. Chętni mogli je zerwać i skosztować. Po drodze dostrzegaliśmy wiele rzeczy, których wcześniej nie widzieliśmy. Ciekawostką było skupisko grzybów, intensywnie pomarańczowych, rosnących na wyrębie, wyglądem przypominających rozwijające się pąki róż. Zachwycaliśmy się ich urokiem*. Jak na studentów przystało, oprócz poznawania przyrody, doskonaliliśmy naszą wrażliwość na słowo, w czym pomagały nam wiersze Tadeusza. Pierwszy wiersz Tadeusz przeczytał, gdy wchodziliśmy do lasu, o tytule „Jesienny spacer.” Słowa utworu nawiązywały do naszego spaceru. Mówiły o brodzących po kolorowych i szeleszczących liściach dzieci wcześniej urodzonych. Bór witał nas wszystkimi kolorami jesieni, od zielonych świerków po rudobrązowe korony dębów. Spacerując po lesie, szukaliśmy przy okazji grzybów. Szczęśliwcom udało się znaleźć sowy lub przebijające kapeluszem igliwie borowiki brunatne. Najładniejszego grzyba znalazła Terenia. I tak doszliśmy do Babiej Góry. Wkoło nas dęby, sosny, świerki i wysmukłe, rozjaśniające las białe brzozy, prześcigające się wysokością. W dole rozciągała się nizina z posadzonymi młodymi drzewkami. W tym też miejscu Ola przeczytała drugi wiersz Tadeusza pt. „Uroki leśnej głuszy”. Sama też zaproponowała ćwiczenie gimnastyczne, rozluźniające wszystkie mięśnie.
Po tych ćwiczeniach ruszylismy w drogę powrotną. Urozmaiceniem spaceru było zgubienie na chwilę orientacji w lesie, ale kompas nie był potrzebny. Idąc trochę między krzewami, trochę obok paproci i wysokich pokrzyw, trafiliśmy na naszą dróżkę leśną, przebiegającą wzdłuż torów kolejowych, którą wróciliśmy do domu. Będąc w lesie skorzystaliśmy z drzewoterapii opierając głowę i plecy o pień sosny lub obejmując rękami drzewo liściaste. Lekko odprężeni szliśmy w kierunku domu. Wyszliśmy na ul. Polną, robiąc jeszcze kilka zdjęć ciekawych posesji doszliśmy do Cukropolu. Tu się rozstalismy. Część grupy weszła do restauracji na kawę, reszta poszła do domu. I tak w miłej atmosferze minęły nam ponad trzy godziny spaceru.

* Dzieżka pomarańczowa – pospolity grzyb saprofityczny rzadko zbierany z powodu nikłej wartości i kruchości miąższu. Można go wykorzystać do zup lub po sparzeniu do świeżych sałatek. Świeże owoce mają niewyczuwalny smak, ale bardzo przyjemny po wysuszeniu.

Tekst Maria Ratajczak


Zdjęcia Aleksandra Biderman

Paź

25

Ruch oporu wobec obecnej władzy w latach 1945-1950

Autor: Biderman Aleksandra

Ten temat postanowił przybliżyć nam Mikołaj Kulczak, dyrektor Zespołu Szkół w Nowym Belęcinie, historyk, najbardziej zainteresowany historią najnowszą , historią XX wieku. Współpracuje on z Nową Gazetą Gostyńską, pisał również artykuły do Grabonoskich Zapisków Regionalnych. Temat, który dzisiaj, 25 pażdziernika o godz. 17.00, w bibliotece nam przedstawił dotyczy Gostynia i najbliższych okolic.
Przy szukaniu materiału korzystał z różnych źródeł. Były to rozmowy z żyjącymi jeszcze ludźmi, dokumenty w archiwach, stare czasopisma, a przede wszystkim dokumenty Urzędu Bezpieczeństwa w Gostyniu. Po wyzwoleniu miasta, w styczniu 1945 roku utworzony został w dzisiejszym budynku sądu Urząd Bezpieczeństwa. 10 lutego ukazał się pierwszy raport. Kierownikiem UB został major Jerzyk Wincenty.
Mikołaj Kulczak dotarł do listy zatrudnionych, do akt osobowych. Historię wielu z tych osób omówił podając pełnione funkcje oraz ich dalsze losy, m.in. opowiadał o Romanie Wolskim, Stanisławie Antkowiaku, Wacławie Weinercie, Ignacym Libudzie, Ludwiku Kuklewskim.
Dłużej zatrzymał się na urodzonym w 1925 roku w Gostyniu Marianie Rączce. Był on funkcjonariuszem UB a jednocześnie legendą antykomunistycznego podziemia ziemi gostyńskiej. Swoją podziemną działalność rozpoczął jesienią 1941 roku wstępując do Narodowej Organizacji Wojskowej, która rok później została podporządkowana AK. Jako starszy sierżant objął dowództwo plutonu żandarmerii, którego zadaniem była likwidacja szpiegów, konfidentów, Polaków współpracujących z Niemcami. Brał udział w Powstaniu Warszawskim, gdzie za męstwo odznaczony został Krzyżem Walecznych.
W 1945 roku wraca do Gostynia. Wstępuje do Milicji Obywatelskiej, potem był komendantem obozu jeńców niemieckich w Pudliszkach, pracował jako dyżurny centrali telefonicznej w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego. Zimą nawiązuje kontakt poprzez pracującego w UB Ludwika Kuklewskiego z AK. Aresztowany za działalność podziemną, osadzony w więzieniu w Poznaniu, ucieka. Ponownie aresztowany, osadzony na 7 miesięcy. Wraca do Gostynia, jednak musi z niego wyjechać, gdyż jest niewygodnym człowiekiem. Nie może znaleźć pracy. W 1949 roku nawiązuje kontakt z Ludwikiem Sinickim, byłym żołnierzem AK, działającym nadal w konspiracji. Rączka po niedługim czasie nawiązuje kontakt z organizacją AK „Zawisza”, działającą w Krobi. Występuje pod pseudonimem „porucznik Błysk”, major „Stanisław Kosowski” i „pułkownik „Ogień”. Aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa, 7 lipca 1950 roku wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Poznaniu skazany został na karę śmierci. Wyroku nie wykonano, Prezydent zamienił mu karę śmierci na dożywocie, złagodzone później na 12 lat więzienia. Wyszedł na wolność w 1957 roku. Zmarł 1 maja 1985.
Ciekawa postacią jest również Wład Kazimierz, z pochodzenia Żyd, administrujący majątek w Kosowie. Przed wojna był oficerem wywiadu.
Bardzo ciekawe było to spotkanie z naszą historią. Miejscami rozmowa zastępowała wykład, a to dlatego, że niektóre osoby czy wydarzenia są jeszcze w naszej pamięci. Pan Mikołaj Kulczak, jak sam powiedział, ma jeszcze wiele tematów, którymi może się z nami podzielić. My chętnie posłuchamy. Zapraszamy…

Tekst Aleksandra Biderman

zdjęcia Andrzej Czbajski, Halina Spichał

Paź

22

Rawicz, Zakrzewo, Pakosław

Autor: Biderman Aleksandra

47-osobowa grupa studentów Gostyńskiego Uniwersytetu wyruszyła 22 października na 1-dniową wycieczkę.
Pierwszym przystankiem było Zakrzewo. Tutaj zwiedzili kościół z Matką Boską Rawicką. O historii kościoła opowiadał ksiądz Rogulski, który był kiedyś wikariuszem w naszej Farze. Przewodnikiem po Rawiczu była pani Marta. Najpierw był spacer po plantach, potem Muzeum Ziemi Rawickiej, piękna sala posiedzeń Rady Miasta i Powiatu, kościół pw. św. Andrzeja Boboli i neogotycka Fara. W restauracji „Pod kluczem” uczestnicy wycieczki zjedli obiad. W Pakosławiu przywitał się z przybyłymi v-ce burmistrz miasta – Łukasz Burkiewicz, znany gostyniakom, gdyż w Gostyniu również pełnił funkcję v-ce burmistrza Miasta i Gminy. Studenci zwiedzili Zespół Szkół, byli też nad zalewem

Zdjęcia Andrzej Czabajski

Paź

20

Błogosławieni Jan Paweł II i Edmund Bojanowski

Autor: Biderman Aleksandra

„Co wynika z nauki Edmunda Bojanowskiego dla współczesnych” to tytuł wykładu, który wygłosił 20 października 2011 r. w auli ZSO w Gostyniu ks. Leszek Woźnica. Prelegent nie skupiał się na szczegółach biografii bohatera swojej prelekcji, którą słuchacze poznali już wcześniej. Starał się nam uświadomić, jakie sprawy były szczególnie ważne dla Edmunda Bojanowskiego. Otóż były to: praca nad pogłębianiem i rozwojem własnej duchowości, troska o dzieci i działalność narodowo-patriotyczna. Już współcześni zwracali uwagę na wyjątkowe rozmodlenie Edmunda Bojanowskiego, co przejawiało się w codziennym uczestniczeniu we mszy św. i indywidualnych modlitwach w ciągu dnia, ale także w życiu zgodnym ze wskazaniami ewangelicznymi. Najbardziej znana część działalności naszego wielkiego rodaka, to praca z dziećmi i opieka nad nimi, nauka, przygotowywanie do uczestnictwa w życiu. W dzieciach widział przyszłość narodu. Zresztą pochylał się ze współczuciem i troską nad ludźmi biednymi, słabymi, schorowanymi, oddając dosłownie ostatni grosz dla ich wspomożenia. Wreszcie działalność narodowo-patriotyczna: udział w powołaniu Kasyna Gostyńskiego, twórczość literacka, gromadzenie przysłów i porzekadeł ludowych, bogata korespondencja z postępowym ziemiaństwem, co dokumentuje prowadzony przez niego w latach 1853 – 1871 Dziennik. Był Bojanowski romantykiem i pozytywistą. Działał w poczuciu misji z wielkim poświęceniem, ale jednocześnie jako pragmatyk twardo stąpał po ziemi. Jeśli tak spojrzymy na tę postać, to widzimy, jak bliskie nam – dzisiejszemu pokoleniu – są ideały i wartości, które cenił i którym służył błogosławiony Edmund Bojanowski.

Po wykładzie uczestniczyliśmy w prawdziwej – jak to określił Andrzej Czabajski – uczcie duchowej. Uczniowie ZSO w Gostyniu zaprezentowali program dla uczczenia 33 rocznicy pontyfikatu Jana Pawła II. Na jego kształt artystyczny składały się utwory poetyckie Karola Wojtyły, fragmenty homilii papieża Jana Pawła II, urywki filmów z dziejów Jego pontyfikatu. Sugestywny nastrój tworzyły muzyka i światło płonących świec, które wydobywało z cienia sylwetki wykonawców oraz portrety Jana Pawła II. Nie zabrakło także scenki baletowej. Prezentację tę przyjęła widownia z wielkim wzruszeniem i na zakończenie zgotowała młodym wykonawcom gorącą owację. Wszyscy uczestnicy zostali poczęstowani kremówkami.
W imieniu widzów Andrzej Czabajski podziękował młodzieży oraz opiekunowi za przygotowanie programu.
Tak się złożyło, że bohaterami tego niezapomnianego wieczoru byli nasi dwaj wielcy rodacy – błogosławieni Jan Paweł II i Edmund Bojanowski.

Tekst Halina Spichał

zdjęcia Andrzej Czabajski i Halina Spichał

Paź

18

Spotkanie z Brazylią

Autor: Zbigniew Kosiński

18 października o godz. 17.00 w bibliotece na piętrze pani Halina Radoła opowiadała nam tym razem o Brazylii. Pani Halina należy do Światowego Związku Esperantystów z siedzibą w Rotterdamie, który corocznie organizuje kongresy esperantystów. W ubiegłym roku opowiedziała nam o Kubie, gdzie była na takim zjeździe, w tym roku natomiast uczestniczyła w Amerykańskim i Brazylijskim Kongresie Esperantystów w Brazylii. Kongres ten odbywał się od 9 do 14 lipca w San Paulo. Korzystając z zaproszeń przyjaciół, których ma na całym świecie, spędziła w Brazylii trzy tygodnie. Najpierw była w Rio d Janeiro, potem kolejno w Niteroy, w San Carlos, San Paulo, Foz do Iguassu i znowu w San Paulo.
Posługując się nowościami techniki, jakim jest laptop, rzutnik itp. wyświetlała zdjęcia oraz krótkie filmy z pobytu w Brazylii i opowiadała o tym egzotycznym dla nas państwie. Przedstawiła mapę Brazylii, hymn, walutę, historię i architekturę tego kraju. Opowiedziała o handlu, gdzie obok wielkich marketów jest mnóstwo malutkich sklepików pełnych owoców, z których wielu nie znamy nawet z nazwy. Była na 42 piętrze budynku w San Paulo, zwiedziła biedną wioskę indiańską. Podziwiać mogliśmy florę i faunę tego kraju, a także zobaczyć przepiękne wodospady i posłuchać ich szumu. Lipiec to u nas pełnia lata, tam jest to okres zimowy. Temperatura waha się w nocy od 10 stopni, w dzień jest 20, a nawet bywa 30 stopni. Dlatego słynna plaża w Copacabana, długości ponad 4 km o tej porze roku była niemal pusta. Lato w Brazylii zaczyna się od stycznia i wtedy temperatura sięga nawet ponad 40 stopni. Kawa w Brazylii jest wspaniała, czekolada niestety nie. Posiłki składają się z ryżu, owoców i mięsa. Piła świeżo wyciskany sok z trzciny cukrowej (okropnie słodki), jadła karambolę, acerolę i wiele innych owoców.
Czas przeznaczony na spotkanie grubo przekroczyliśmy. W przyszłym roku pani Radoła jedzie do Norwegii. Też byśmy obejrzeli ten kraj jej oczami…

tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman