Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum z miesiąca: Grudzień, 2011.

301 Moved Permanently

301 Moved Permanently


nginx

Gru

28

Poświąteczny spacer

Autor: Biderman Aleksandra

Minął czas świąt i składania życzeń. Zgasło po swojej wędrówce Betlejemskie Światło Pokoju z przesłaniem – by było tym, co nas prowadzi.
A w ostatnią środę tego roku kalendarzowego, 28 grudnia, grupa entuzjastów spacerów z GUTW wybrała się na długi, 10-kilometrowy poświąteczny spacer, spacer, który nie tylko poprawia samopoczucie, ale służy też zdrowiu.
Początek drogi to ulica Mostowa spod biura Zarządu, dalej ulicą Przy Dworcu, gdzie rytm kroków wystukiwał nam długi skład wagonów towarowych manewrujący po torach. Przy końcu tej ulicy przeszliśmy do lasu. Tam zaraz można było poczuć zapach leśnego, świeżego powietrza. Choć wkoło było szaro i mokro, to cała przyroda jakby stała w oczekiwaniu na znak, kiedy obudzić się ma do życia.
Krocząc po leśnych dróżkach delektowaliśmy się zapachem i widokami. Napotkaliśmy grzyby, które pomyliły porę roku i krzewy głogu obsypane czerwonymi owocami. Minęliśmy Stację Uzdatniania Wody i tunel. Tak doszliśmy do firmy Waleński, produkującej szafy wnękowe, garderoby, meble biurowe, zadaszenia, bramy i drzwi na zamówienie, siatki przeciw owadom i tym podobny asortyment. Tam mogliśmy podziwiać nie tylko florę, ale i faunę. W dużej wolierze ptaszarni żyły kaczki: karolinki i mandarynki, bażanty: bananowy i srebrzysty oraz przepiórki. Obok w ogrodzie spacerowały trzy duże turkusowe pawie.
Wychodząc na drogę prowadzącą do Starego Gostynia doszliśmy do Goli, a stamtąd ścieżką rowerową do Gostynia. Spacer zakończyliśmy w restauracji „U Franka”. Tam pijąc smaczną kawę wymieniałyśmy się przepisami na dobry sernik i makowiec. Składając życzenia urodzinowe Oli, a noworoczne sobie nawzajem, rozeszliśmy się każdy w swoją stronę.
Rano, gdy wyruszyliśmy na spacer, było pochmurno i siąpił deszcz, ale w przyrodzie tak jak w życiu, nawet przez najciemniejsze chmury przebija się słońce. Nam też ono zaświeciło…

Tekst Maria Ratajczak
Zdjęcia Halina Spichał

Gru

15

Nie starzeje się ten, kto nie ma na to czasu

Autor: Biderman Aleksandra

15 grudnia o godz. 17.30 w auli ZSO w Gostyniu odbyła się promocja książki „Myśl i działaj dla przyszłości. 900 inspirujących cytatów o pieniądzach, inwestowaniu, decyzjach, sukcesie, przyszłości…” w opracowaniu Jolanty Szwalbe połączona ze sprzedażą tej książki. Na spotkanie przybyła sama autorka.
Inspiracją do zebrania myśli zawartych w tej publikacji skłoniła panią Jolantę sytuacja życiowa, kiedy w pewnym momencie została bez środków do życia. Ma nadzieję, że myśli 34 autorów, które tu zebrała dadzą czytelnikowi odpowiedź na wiele pytań. Musimy tylko „dbać o to, aby nasze życie miało zawsze sens”. Tomasz Edison, nim wynalazł żarówkę, przeprowadził 990 prób. Dominikanin Józef Maria Bocheński w wieku 60 lat został rektorem, kiedy miał 70 lat jeździł z wykładami po świecie, zmarł mając 90 lat, ale zdążył jeszcze spełnić swoje największe marzenie. Otóż mając 68 lat zdobył licencję pilota. Nie wolno liczyć wieku, to, że gdzieś tam na twarzy pokaże się zmarszczka, to nie jest ważne, ważne, by działać, robić wszystko to, co dotychczas, bo jeśli pofolgujemy w działaniu zmarszczki zrobią się na naszej duszy. Ryszard Kapuściński powiedział: „Na starość nie wolno pogrążać się w tematyce starości”. Magdalena Samozwaniec ujęła to w inny sposób: „Starość posiada te same apetyty, co młodość, ale nie te zęby”.
Jolanta Szwalbe przytacza przykłady ludzi, którzy osiągnęli wiele będąc osobami w starszym wieku. Pewna pani mając 89 lat doskonale radziła sobie w tańcach latynoamerykańskich, a 10 lat później wybrała się w podróż dookoła świata.
Winston Churchill w wieku 65 lat został premierem. Ludwik Hirszfeld, lekarz, bakteriolog, immunolog powiedział, że „oszczędzanie się jest kroczeniem za życia za własnym pogrzebem”. On właśnie w wieku 60 lat współtworzył uniwersytety w Polsce, cztery lata później utworzył Instytut Immunologii.
Beniamin Franklin (autor tytułowej sekwencji), najbardziej znany jako wynalazca piorunochronu był samoukiem. Urodził się jako 17. dziecko w rodzinie. Gdy miał 60 lat wyjechał do Anglii, gdy miał 70 złożył swój podpis pod „Deklaracją Niepodległości Stanów Zjednoczonych”, a kiedy był 83-latkiem napisał rozprawę przeciwko niewolnictwu. Jego podobizna widnieje na 100-dolarowym banknocie, mimo, że nigdy nie był prezydentem Stanów Zjednoczonych.
Dwa tygodnie temu wyszła druga książka pani Jolanty pt. „Wyrusz w drogę”. Jest to zbiór 900 myśli Jana Pawła II.
„Nic nie tworzy przyszłości tak jak marzenia”. Cytatem Wiktora Hugo zakończyła pani Szwalbe spotkanie z nami. Potem były jeszcze wpisy do zakupionych książek i do naszej kroniki.
Po kilku minutach Grupa Teatralna ISKRA przy ZSO w Gostyniu przedstawiła program na temat Świąt Bożego Narodzenia. Była choinka, pod nią zabawki, opłatek i historie pełne dobra i miłości, które zdarzyć się mogły tylko w te najczarowniejsze święta w roku: o dziewczynie, która trafiła do Domu Dziecka w przeddzień Wigilii, o chłopcu, który dla swojego ojca wymarzył kalendarz i kiedy zarobił jakieś pieniądze przynosił do sklepu, o małżeństwie, które podzieliło się jedzeniem z biednym człowiekiem na dworcu, a ten z następnym jeszcze biedniejszym od siebie. Wszyscy mieliśmy łzy w oczach.
Młodzież dostała duże brawa, a my zostaliśmy obdarowani życzeniami, do których przywiązany kolorową wstążką uśmiechał się nas kolorowy cukierek. Nie wiem czy wszystkie życzenia były takie same, ale moje brzmiały:
Kiedy w cichą, świętą noc, milczą głosy ziemi, nasze serca skłaniają się ku Dziecku, które nas błogosławi.
Stańmy cichutko przy szopce i pozwólmy, aby nasze serca przeniknął żar – tylko miłość, która nie żąda nic dla siebie, pomoże nam unieść się ponad codzienność.

Tekst Aleksandra Biderman
Zdjęcia Aleksandra Biderman, Halina Spichał

Gru

14

Kołomłocki, Boratyński, Stachowski

Autor: Biderman Aleksandra

Trzech sławnych gostynian, którzy niedługo będą mieli „swoje” ulice na Osiedlu Pożegowo. Dziś, 14 grudnia, w muzeum 9 osobom z GUTW zostały przedstawione ich sylwetki.
Pierwsze dwie osoby przedstawiła Anna Rudzińska, trzecią dyrektor muzeum Robert Czub. Mogliśmy również ich zobaczyć dzięki nowoczesnej technice.
Władysław Kołomłocki, postać nietuzinkowa związana z Gostyniem od 1921 roku, z urodzenia Małopolanin. Był nauczycielem, działaczem społecznym, malarzem, badaczem przeszłości naszego miasta, redaktorem, wychował wiele pokoleń harcerzy. W 2005 roku został patronem gostyńskiego hufca ZHP. Talent malarski odziedziczył po ojcu. Jego rysunki, np.. kościoła w Domachowie, w Jeżewie i inne, pojawiały się w miejscowej prasie. Pisał do Gazety Gostyńskiej, Orędownika Gostyńskiego, Kroniki Gostyńskiej, Łanu. Zmarł w 1939 roku.
Wacław Boratyński – artysta plastyk. Urodził się w Ryglicach w Tarnowskiem, wychowanek konwiktu na Świętej Górze, absolwent gostyńskiego gimnazjum. Znany jest przede wszystkim jako twórca polskiego znaczka pocztowego o tematyce historycznej oraz projektant kart pocztowych. Zaprojektował również banknot polski o nominale 10 zł. Jest na to stosowna umowa z Polską Wytwórnią Papierów Wartościowych. Studiował sztukę w Krakowie, malował obrazy techniką piórka, akwareli i tempery. Jego prace rozproszone są po całej Polsce, Duży zbiór obrazów znajduje się w klasztorze na Świętej Górze, sporo szkiców przechowywanych jest w tutejszym muzeum, duży zbiór pocztówek posiada Stefan Wolniewicz z Gostynia.
Dotychczas w Gostyniu zorganizowane były 3 wystawy prac Boratyńskiego: w 1979, 1989 i w 2008 roku. Mimo, że Wacław Boratyński spędził w Gostyniu zaledwie 10 lat uznawany jest za obywatela naszego miasta. Zmarł w 1939 roku od odniesionych ran we Lwowie, podczas obrony kraju przed najazdem armii sowieckiej. Żył 31 lat.
Władysław Stachowski – w Gostyniu od 1913 roku, gdzie powołano go w skład zarządu Banku Pożyczkowego. Pełnił wiele funkcji społecznych: był prezesem „Sokoła”, aktywnym członkiem Towarzystwa Czytelni Ludowych, pełnił funkcję skarbnika w komitecie budowy gimnazjum, był dyrektorem banku, wykładowcą w szkole zawodowej, jednym z założycieli Towarzystwa „Fredreum”, autorem licznych publikacji historycznych. Wiele jego artykułów znajduje się w Kronice Gostyńskiej. Uznając jego zasługi w badaniach nad przeszłością regionu, przyjęto go w poczet członków Komisji Historycznej Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Władysław Stachowski posiadał w swoim domu własne, prywatne muzeum (kolekcjonował m. in. inkunabuły, broń, porcelanę). Książki trafiły potem do zbiorów biblioteki kórnickiej, rodzina między siebie podzieliła pozostałe zbiory.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman

Gru

14

Dzisiaj owocowo…(takie ulice)

Autor: Biderman Aleksandra

Zbiórka jak zwykle pod biurem Zarządu. Jest nas 7 osób. Słoneczko świeci, temperatura 7 stopni powyżej zera, cóż to za grudzień…
Przez Gawrony udajemy się do Muzeum, tam Robert Czub opowie nam o trzech patronach gostyńskich ulic (patrz reportaż Kołomłocki, Boratyński, Stachowski). Po blisko godzinnej prelekcji popartej zdjęciami wychodzimy z budynku muzeum, koło kościoła Farnego skręcamy w prawo i wchodzimy na ulicę Jana Pawła II. Ulicą tą idziemy aż do krzyża, później kawałek Drogą do Klasztoru i odbijamy w lewo w ulicę Morelową. Niesamowite! Wśród zielonej przydomowej trawy uśmiechają się do nas fiołki – jeden z pierwszych oznak wiosny. Czyżby zima odpuściła???
Po prawej wystawa ulicznych lamp firmy Modelarstwo Odlewnicze Kaczmarek Ryszard. Firma ta istnieje od 1985 roku. Wykonuje modele odlewnicze oraz produkuje lampy żeliwne. Wszystkie słupy lamp odlewane są w całości i malowane farbami renowacyjnymi. Wzory lamp i kloszy zaprojektowane są i wykonywane w modelarni zakładowej.
Wchodzimy w ulicę Czereśniową. Piękny widok na Gostyń, kościół farny w całej okazałości, ale od drugiej strony, tej, której zwykle nie pokazują pocztówki. Dalej ulica Orzechowa: jeden z domów na sprzedaż, niewykończony, jeszcze inne się budują. Klasztor mamy jak na dłoni, niemal na wyciągnięcie ręki. Obracając się mamy widok na całe Osiedle Pożegowo, Dusinę, bloki na Osiedlu Górna. Na ulicy Jagodowej czujemy krople deszczu, skracamy spacer, deszcz szybko ustaje, a my jesteśmy już na Kani. Ulicą Fabryczną dochodzimy do stołówki Cukrowniczej, przechodzimy na drugą stronę ulicy i za chwilę jesteśmy w Absolwencie na gorącej herbatce z imbirem. Staramy się zawsze, aby te nasze spotkania po spacerkach mówiły o ważnych rzeczach. Tym razem opowiedziałam o zbieraniu nakrętek plastykowych. Ostatnio znalazłam takie informacje w Angorze. Okazuje się, że nakrętki zbiera ponad 6 milionów Polaków. Oprócz tego, że chronimy środowisko pomagamy również innym ofiarowując im rehabilitację, wózki inwalidzkie, leczenie. Córka jednej z naszych koleżanek zbiera nakrętki na rehabilitację dziecka swojej znajomej. Ty też możesz pomóc. Przynoś je do nas do biura. DZIĘKUJEMY!

tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman

Gru

10

W poszukiwaniu piękna i nie tylko …

Autor: Biderman Aleksandra

10 grudnia br. autobus z niemalże kompletną obsadą studentów Gostyńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku wyruszył na Festiwal Sztuki i Przedmiotów Artystycznych, który odbywał się w dniach od 9-11 grudnia 2011 r. w Poznaniu. Już na samym wstępnie w zachwyt wprowadziła nas atmosfera, która panowała w hali targowej. Wszędzie „się działo”. Nie tylko artyści i rzemieślnicy prezentowali swoje piękne, niezwykłe wyroby, ale także na stanowiskach prowadzone były warsztaty, na których można było wypróbować i udoskonalić swoje umiejętności. Rozeszliśmy się, każdy w swoją stronę. Można było nauczyć się malowania domków ceramicznych, malowania na jedwabiu, wykonywania ozdób choinkowych, wytwarzania butów, biżuterii, kartek, decoupage, wytwarzania biżuterii, filcowania, technik kartkowych. Prezentowana była również nauka frywolitki metodą czółenkową jak i warsztaty ceramiczne i plastyczne o tematyce świątecznej, wykonywanie przedmiotów z Paverpolu, kurs szydełkowania, wyplatania z rattanu lub wikliny, warsztaty witrażownicze.
Na Festiwalu prezentowało się aż 300 wystawców. Byli to artyści plastycy, artyści rzemieślnicy, artyści amatorzy, twórcy ludowi, galerie sztuki, lokalne ośrodki kultury, firmy handlowe. Ekspozycja festiwalowa była niezwykle różnorodna, a składały się na nią obrazy, grafiki, rzeźby, fotografie, rysunki, szkło, ceramika, tkaniny, biżuteria, unikatowe ubiory i dodatki, dekoracje wnętrz, ręcznie wykonane zabawki, sztuka ludowa, ozdoby świąteczne, artykuły do twórczości artystycznej.
Festiwalowi towarzyszył Kiermasz Żywności Tradycyjnej.
Ale to nie wszystko! Mieliśmy także możliwość, kto tylko miał na to ochotę, uczestnictwa w CAVALIADZIE – dużej imprezie jeździeckiej organizowanej przez Międzynarodowe Targi Poznańskie, bez wnoszenia dodatkowej opłaty.
A gdy sił już zabrakło, można było wygodnie usiąść i wypić kawę oraz skonsumować „coś niecoś”.
Oczywiście, oprócz niezapomnianych wrażeń, wieźliśmy do domu zakuuuuuuupy!
Targi zainspirowały niektórych uczestników do działania, a także pozwoliły udoskonalić swój warsztat. Bo piękno nie tylko jest na targach, ale i w nas, tylko trzeba je odnaleźć, a przy okazji wyjazdu ujawniły się także talenty naszych Studentów, które mam nadzieję, zostaną w niedługim czasie ujawnione.

napisała: Stanisława Czerwińska