Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum z miesiąca: Kwiecień, 2013.

Decided to buy cialis online? The best price cialis online here. Buy cialis from us and save your money!

Kwi

30

Zakończenie semestru z języka angielskiego

Autor: Biderman Aleksandra

30.04.2013 r. grupa uczestników UTW zakończyła naukę z języka angielskiego. W naszej grupie języka angielskiego uczyło się 8 osób w roku 2012/2013. Wykłady prowadziły uczennice LO Anna Walewska i Aleksandra Nyc. Na wykładach tj. 20 przerobionych lekcjach poznałyśmy interesujące nas tematy: m.in. opis danej osoby

– liczby
– dni tygodnia
– miesiące
– pory roku
– zaimki dzierżawcze, osobowe,
– rodzinę
– jak zrobić zakupy w sklepie
– jak napisać życzenia świąteczne
– jak zachować się na lotnisku
– jak zamówić taxi
– jak prawidłowo budować zdania
– poznaliśmy słówka dotyczące domu, wyposażenia, obejścia
– opis ogrodu itd

Z przerobionego materiału jesteśmy bardzo zadowolone. Składamy serdeczne podziękowanie uczennicom Annie i Aleksandrze za ich cenny czas poświęcony dla nas. Zakończenie zajęć odbyło się w LO w miłej atmosferze przy kawie i ciastkach. W zakończeniu brała udział Jolanta Gardyś członek Zarządu UTW. Naszym kochanym dziewczynom za ich poświęcony czas i przekazanie nam wiadomości z j. angielskiego podziękowałyśmy wręczając bukiety kwiatów. Członkowie UTW zostali mile zaskoczeni otrzymując od Anny i Aleksandry dyplomy i upominki za wytrwałość i solidną pracę z oceną celującą.

Autor tekstu Barbara Woźna

Kwi

27

SKARBY DOLINY BARYCZY

Autor: Biderman Aleksandra

Na finał szmerów muszych i ptaszęcej wrzawy
Odezwały się chórem podwójnym dwa stawy,(…).
W obu stawach piały żab niezliczone hordy, (…)”
aaaaaaaaaaaaaaaaa A. Mickiewicz „Pan Tadeusz”

Tak o dwu stawach w Soplicowie pisał nasz wieszcz. Stawów milickich, które są głównym celem naszej wycieczki, jest około 300 i stanowią największy kompleks stawów rybnych w Europie. Nie wiadomo, czy wieczorami  żaby koncertują tam równie pięknie, ale to jeden z najbardziej malowniczych regionów Dolnego Śląska. Mogliśmy się o tym przekonać na własne oczy na wycieczce 27 kwietnia 2013 r.

Wyruszamy punktualnie o godz. 8.00 z dworca PKS. Towarzyszy nam przedstawiciel sponsora wyprawy – Dyrektor Muzeum w Gostyniu Robert Czub. Organizator wycieczki Andrzej Czabajski jak zwykle podczas przejazdu przekazuje nam mnóstwo informacji o mijanych obiektach, wzbogacając naszą wiedzę o regionie. W wycieczce uczestniczy ponad 50 osób.

Pogoda nie wygląda zachęcająco, nad nami wiszą stalowe chmury, ale nie tracimy optymizmu. Mniej więcej po godzinie jazdy docieramy do Milicza, gdzie spotykamy się z przewodnikiem Maciejem Kowalskim. Razem jedziemy do rezerwatu przyrody Stawy Milickie. Zatrzymujemy się na skraju wsi Grabownica zwanej Ptasią Wioską. Od przewodnika dowiadujemy się, że Park Krajobrazowy „Dolina Baryczy”, na terenie którego znajdują się stawy milickie, jest pod względem powierzchni największy w Polsce i zajmuje 87040 ha. Natomiast Stawy Milickie – największy w kraju rezerwat chroniący ptaki – obejmują ponad 5324 ha i należą do światowej sieci Living Lakes (żyjące jeziora). Na liście obok stawów milickich znajdują się między innymi Bajkał, Morze Martwe, Balaton, Titicaca, Jezioro Wiktorii. Liczba stawów wynosi ponad 285, a ich łączna powierzchnia liczy ok. 77 km². Maksymalna głębokość wynosi 2,5 m. Słyszymy o liczącej 800 lat tradycji hodowli ryb. Początek hodowli ryb na tym terenie przypada prawdopodobnie na XIII wiek. Pierwsze stawy rybne zaczęli budować cystersi. Wykorzystywano w tym celu zagłębienia w ziemi powstałe wskutek wydobycia rudy darniowej, z której wytapiano żelazo.

Milickie stawy rybne są nie tylko największym w Europie ośrodkiem hodowli karpia, ale również największym w Polsce rezerwatem przyrodniczym i jednym z cenniejszych ośrodków ornitologicznych w Europie. Region stawów jest od 1963 roku rezerwatem ptactwa wodnego i błotnego. Odnotowuje się tu ok. 250 gatunków ptaków, z czego 166 gatunków ma tu swoje tereny lęgowe (m.in. żuraw, łabędź niemy, gęś gęgawa, orlik krzykliwy, bielik i in.).

Podchodzimy teraz do wieży widokowej nad Stawem Grabownica. Jest on największym stawem w Dolinie Baryczy. Jego powierzchnia zajmuje 283 ha. Wieża widokowa nad stawem Grabownica pozwala obserwować życie dzikich zwierząt żyjących na stawach milickich. Otrzymujemy lornetki i wchodzimy na wieżę. Przed naszymi oczami roztacza się rozległy widok na wodę i otaczającą  ją roślinność. Wielu z nas udaje się zobaczyć szybujące w górze ptaki. Szkoda, że jest tak pochmurno.

Podjeżdżamy autobusem pod folwark Stawno, a stamtąd odbywamy spacer w kierunku Stawu Słonecznego Górnego o powierzchni 64 ha. To jeden z czterech stawów lęgowiskowych. Można tam spotkać ptaki, m.in. łabędzie, perkozy, kaczki. Idziemy ścieżką spacerową na grobli. Z lewej i prawej strony rozpościerają się tafle wody otoczone szuwarami i różnymi gatunkami wierzby: białą, kruchą, laurową, łozą, iwą i wiciową. To miejsce to także siedlisko płazów. Można tu spotkać i wieczorem usłyszeć rzekotkę, kumaka nizinnego i jednego z największych polskich płazów – ropuchę szarą.

Ostatnią atrakcją w rezerwacie są koniki. Nie takie zwyczajne. To koniki polskie – jedyna rodzima prymitywna rasa koni wywodząca się bezpośrednio od koni dzikich – tarpanów. Stanowią one relikt hodowlany i zabytek kultury materialnej Polski. Koniki podchodzą blisko ogrodzenia, pozwalają się pogłaskać, wyjadają z ręki cukierki. Jest kolejna okazja do zrobienia sympatycznych zdjęć.

Opuszczamy rezerwat. Znowu jesteśmy w Miliczu. Oglądamy ruiny Zamku, budowli w stylu gotyckim. Tu odbyło się podpisanie 18 maja 1282 r. ugody między Księstwem Pomorskim a Zakonem Krzyżackim.

Kolejny obiekt zabytkowy to klasycystyczny pałac z XVIII wieku – własność rodzin Kurzbachów i Maltzów. Swoim wyglądem nawiązuje do Pałacu Sanssouci w Poczdamie. Pałac jest otoczony parkiem w stylu angielskim. Odbywamy krótki spacer po parku, zwracając uwagę na okazy drzew i krzewów. Żegnamy się z przewodnikiem, dziękując mu za wiele cennych informacji.

Wychodzimy z parku i udajemy się do restauracji na obiad. Spożywamy go z apetytem i na gorąco się dzielimy wrażeniami z wycieczki. Zanim wsiądziemy do autobusu, chcemy z bliska się przyjrzeć budynkom zbudowanym z muru pruskiego. Wśród nich jest kościół Łaski – jeden z sześciu w Polsce zbudowanych z łaskawości Cesarza dla ewangelików śląskich po wojnie północnej na początku XVIII w. Ten w Miliczu został ufundowany przez hrabiego Maltzana. Obecnie jest to świątynia rzymsko-katolicka pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli.

Wracamy przez Cieszków, Zduny i Baszków. Niestrudzony Andrzej Czabajski podaje interesujące fakty o tych miejscowościach. Np., że w Zdunach powstała w 1858 r. najstarsza w Polsce kaflarnia. W Cieszkowie zamierzamy się zatrzymać i obejrzeć pałac z XIX wieku, w przeszłości należący do Mielżyńskich, potem Czartoryskich, a obecnie będący siedzibą Domu Opieki Społecznej. Niestety, padający deszcz zniechęcił nas do tego. Wolno przejeżdżamy wzdłuż ogrodzenia parku o powierzchni 11 ha i przez konary drzew przyglądamy się fasadzie pałacu.

Wcześniej niż planowaliśmy, bo ok. godz. 15.30 wracamy do Gostynia.

Po raz kolejny się przekonaliśmy, że wiele prawdy tkwi w powiedzeniu: „Cudze chwalicie, swego nie znacie, …” Skarbów nie trzeba szukać daleko, one znajdują się obok nas, wystarczy się tylko rozejrzeć. Już myślimy o następnej wycieczce.

Napisała Halina Spichał
Zdjęcia: Halina Spichał, Aleksandra Biderman, Andrzej Czabajski

Kwi

24

Hej ho, hej ho, do lasu by się szło…

Autor: Biderman Aleksandra

jak śpiewały krasnoludki w bajce o Królewnie Śnieżce. Coraz nas więcej. Dziś (24 kwietnia) 16 osób żądnych ruchu stawiło się pod biurem. Ruszamy. Koło przedszkola zauważamy przedziwny pojazd. To czerwony wózek z biało-czerwonymi markizami, w którym siedzi poprzypinanych pasami sześcioro maluchów z pobliskiego żłobka. Dzieci są niesłychanie zadowolone, pani opiekunka pozwoliła nam zrobić zdjęcie. Pomachaliśmy dzieciom, odpowiedziały uśmiechając się. Dalej idziemy koło dworca PKS i za punktem skupu złomu przy ulicy Polnej wchodzimy w las. Robi się zielono. Najładniejsze są młode brzózki, ale i na innych drzewach zauważamy grube pąki rozwijających się liści. Odbijamy kilka kroków w prawo, stajemy przy torach kolejowych. Przed nami wielki plac budowy. No, może nie budowy, na razie trwa praca przy wycince drzew. Będzie tu droga, która połączy ulicę Starogostyńską i Polną. Wyciętych zostanie ponad 400 drzew. Nowa droga będzie miała 600 m. długości. Po jej prawej stronie wybudowany zostanie chodnik, po lewej ciąg pieszo-rowerowy. Robimy wspólne zdjęcie na nieużytkowanych dziś torach kolejowych. Jeszcze kawałek i zatrzymujemy się, by wsłuchać się w słowa wierszy Tadeusza W., które odczytuję. To wiersze z cyklu „Odczucia i refleksje” pt. „Coś”, „Nie lubię” oraz „Przygnębienie”. Artysta otrzymuje brawa. Jesteśmy przy Babiej Górze. Pięknie wygląda młody las u stóp tejże góry. Schodzimy na dół, powoli, aby nikomu nie stała się krzywda. Na poszycie lasu składają się młode trawki, zielone, młode mchy, zrywam kilka łodyżek dzikiego, intensywnie pachnącego szczypiorku. Och, zapomniałabym o kwiatkach. Najwięcej jest fiołków. Rosną pojedynczo, w niewielkich grupach, ale również tworzą większe fioletowe dywany. Oprócz tych fioletowych widzimy też białe fiołki, rzadziej spotykane. Są jeszcze białe zawilce gajowe, żółta jasnota plamista, niebieska niezapominajka leśna, biała z żółtym oczkiem stokrotka polna i drobne sześciopłatkowe żółte kwiatki, których nazwy nie znam. Tadeusz czyta wiersz o jesieni, nieco przygnębiający, ale piękny. Po szybkim marszu chwila odpoczynku na naszej ulubionej, leśnej ławeczce. Wychodzimy na drogę wiodącą do stacji kolejowej Gola. Przechodzimy przez tory, ulicę, ścieżką rowerową dochodzimy do parku miejskiego. Czas na kawę. Wstępujemy do baru „U Franka”. Łączymy stoliki, abyśmy byli wszyscy razem i tak miło kończymy ten spacer. Jest już prawie czternasta.

Reportaż Aleksandra Biderman
Zdjęcia Aleksandra Biderman, Halina Spichał

Kwi

18

GMO – Genetycznie Modyfikowane Organizmy

Autor: Biderman Aleksandra

18 kwietnia 2013 roku w auli ZSO gościliśmy dra Wojciecha Mikulskiego, który przedstawił nam temat, jakże dziś aktualny, „Bilans podstawowych składników żywnościowych. Czy jesteśmy skazani na GMO”.

Zanim jednak dr Mikulski zabrał głos, obecny dziś z nami Starosta Gostyński Robert Marcinkowski zaprosił nas do uczestnictwa w Powiatowej Nocy z Edukacją, która będzie w sobotę, 27 kwietnia w godz. od 18.00 do 24.00. W tę edukacyjną noc włączyło się siedem szkół ponadpodstawowych z naszego powiatu. Każdy z obecnych (38 osób) otrzymał od Starosty folder z dokładnym programem tej imprezy.

Dr Wojciech Mikulski przystąpił do omawiania tematu GMO. Najpierw przedstawił podstawowe składniki żywności i na odpowiednich planszach pokazał jak kształtowała się produkcja zbóż w stosunku do liczby ludności na świecie, roczne zapotrzebowanie na pasze w Polsce, gdzie 80% stanowi śruta sojowa. Nowoczesne odmiany i technologie najbardziej przyczyniły się do tego, że światowa produkcja żywności powiększała się szybciej niż liczba ludności. Na podstawie kalkulacji uprawy rzepaku w Polsce dr Mikulski pokazał nam, że na 800 tys. ha koszt uprawy rzepaku bez GMO jest o 100 milionów zł droższy niż taka sama uprawa z użyciem nasion GMO. Za użyciem nasion genetycznie modyfikowanych przemawia więc tańszy koszt produkcji, większa tolerancja tych upraw na suszę, lepsze walory smakowe, odporność na choroby i szkodniki. Rośliny odpowiednio zmodyfikowane mogą być szczepionką na żółtaczkę, koza z genami człowieka może produkować mleko dla noworodków. Krzyżując ze sobą rośliny między gatunkami uzyskać można lepszą paszę. Po skrzyżowaniu owoców uzyskuje się nowe ich odmiany, np. z połączenia porzeczki i agrestu uzyskuje się porzeczko-agrest, ze skrzyżowania śliwki i brzoskwini – nektarynkę. Można też wyhodować rośliny znacznie odporniejsze na choroby. Globalny areał upraw transgenicznych stale rośnie, najwięcej w krajach rozwijających się. O wpływie na zdrowie człowieka po spożywaniu genetycznie modyfikowanej żywności trudno jeszcze dziś mówić, choć coraz częściej na całym świecie odbywają się protesty przeciwko takiej żywności. Mówi się o tym, aby ta żywność posiadała specjalne odznaczenia, aby kupujący mógł sam decydować o jej wyborze. Padło z sali wiele pytań, widać, że temat jest „na czasie”. Prezes GUTW Zbigniew Kosiński serdecznie podziękował prelegentowi wręczając mu album „POWIAT GOSTY ŃSKI”, Jolanta Gardyś obdarowała pana Wojciecha piękną różą.

Relacja Aleksandra Biderman
Zdjęcia Halina Spichał, Aleksandra Biderman

Kwi

16

KRAINA SOLI

Autor: Biderman Aleksandra

Kolejne spotkanie w Żurawince, 16 kwietnia,  o intrygującym temacie „Kraina soli”. Obecne były 34 osoby. Gościem naszym była dziś pani Danuta Lewek, właścicielka Gabinetu Odnowy Biologicznej LEO SUN mieszczącego się naprzeciwko Żurawinki. Skąd taki temat? Otóż we wspomnianym gabinecie mieści się komnata solna, pani Danuta sprzedaje również różne produkty zawierające sól z Morza Martwego. Przyniosła na nasze spotkanie kilka próbek tychże artykułów, ale zanim zaczęła o nich mówić opowiedziała nam o komnacie solnej, jej właściwościach, zaleceniach, jak również o tym, kto raczej nie powinien z niej korzystać. Komnata solna w całości niemal (z wyjątkiem sufitu) składa się z soli, jest tam również tężnia solankowa i piaskownica dla dzieci, wypełniona oczywiście solą. Jeden pobyt w tej komnacie trwa 45 minut i odpowiada trzem dniom pobytu nad morzem.

Naturalne kryształy soli wykorzystywane są również do budowy lamp i świeczników. Trzy takie przykłady mogliśmy obejrzeć. Sól ma również zastosowanie w kosmetykach. Pani Danuta pokazała nam pilingujące mydełko z czystej, krystalicznej soli himalajskiej oraz kilka kosmetyków bogatych w minerały z Morza Martwego: sól karnalitową, która ma nie tylko działanie kosmetyczne, ale i lecznicze, błoto z brzegów Morza, roztwór drogocennych soli w postaci skoncentrowanej wody. Wszystkich tych produktów mogliśmy dotknąć, powąchać i przekonać się, że są one naturalne, nie mają zapachu. Następnie zostaliśmy poczęstowani cukierkami miętowymi i lukrecjowymi. Te cukierki zawierały 5% soli i bardzo wszystkim smakowały. Były też cukierki o innych smakach, np. owocowe.

Nasza prelegentka opowiedziała i pokazała nam jeszcze bezzapachowy olejek ze słodkich migdałów stosowany zwłaszcza przy skórze przesuszonej i dojrzałej oraz pachnący brazylijskimi pomarańczami olejek pomarańczowy. Każda z obecnych osób otrzymała zestaw materiałów do domu. Było wiele pytań do pani Danuty, ale również pani Danuta zadała trzy pytania, na które trzy osoby, które odpowiedziały jako pierwsze otrzymały w nagrodę darmowy seans w komnacie solnej. Wiele osób już po zakończonej prelekcji podchodziło do stolika i oglądało wystawione tam produkty. Byli również kupujący.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman