Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum z miesiąca: Lipiec, 2013.

301 Moved Permanently

301 Moved Permanently


nginx

Lip

31

decoupage c.d.

Autor: Biderman Aleksandra

Tym razem było nas jeszcze więcej, bo aż 18 i nasze biuro „pękało w szwach”.

Niektóre kobiety jednak lubią tworzyć, ozdabiać, upiększać, czynić coś z niczego i mieć satysfakcję z własnoręcznie wykonanej pracy. Kobiety są cudownie praktyczne. Zbierajmy więc ciekawe, piękne i niezwykłe papierowe serwetki – będziemy je wykorzystywać do dekupażu.

Życie to nie tylko obowiązki. Równie ważne jest dbanie o to, by regularnie sprawiać sobie i innym przyjemność. Robienie tego, co lubimy, relaks wśród przyjaciół, czynne uczestniczenie w życiu kulturalnym – wszystko to sprawia, że na co dzień uśmiechamy się częściej, a nasze myśli przestają krążyć tylko wokół bardzo ważnych spraw.

Na kolejnym spotkaniu, które zaplanowano na 21 sierpnia br. poznamy sposoby tworzenia ozdób ze szkła, biżuterii szklanej i z kamieni półszlachetnych.

W późniejszym czasie przewidziano też edukacyjną, wyjazdową niespodziankę.

Pragniemy zachęcić do wyjścia z domu, do uczestnictwa w interesujących wydarzeniach, poznania nowych ludzi i doznań wykraczających poza obowiązkową codzienność.

Wszystkie nasze artystyczne pomysły przeniesione na rękodzieło zaprezentujemy na wystawie,  być może na inauguracji naszego roku akademickiego.

Do zobaczenia – nowe, chętne osoby zapisuje Jola Gardyś, tel. 694718687 lub e-mail: otka48@wp.pl

Tekst Jolanta Gardyś
Zdjęcia Jolanta Gardyś i Aleksandra Biderman

Lip

27

Rowerami do Żelazna

Autor: Biderman Aleksandra

27 lipca 2013 r., sobota. Dzisiaj temperatura ma przekroczyć 30 stopni. Przed pływalnią zbierają się miłośnicy rowerów. Wszystkich jest około 50. Nasza grupa, która bierze udział w rajdach z Uniwersytetu liczy 13 osób, w tym 10 studentów. Najmłodsza uczestniczka, która nie ukończyła jeszcze roczku jedzie, oczywiście, z tatą. Punktualnie o 10.00 tworzymy grupy i ruszamy w kierunku Starego Gostynia. Mijamy Stankowo i stąd już niedaleko do Żelazna. Jeszcze tylko odcinek kamienistej drogi i jesteśmy nad jeziorem. Stawiamy rowery, moczymy nogi w chłodnej wodzie, posilamy się, a przede wszystkim pijemy. Upał coraz bardziej daje się we znaki. Po godzinie odpoczynku wracamy. To co w tamtą stronę było z górki teraz wymaga od nas większej siły mięśni nóg.

Deptając z wysiłkiem pokonujemy górę do Stankowa, niektórzy zeszli z rowerów i prowadzą. Mamy więc okazję zobaczyć potwora wynurzającego się z wody oraz siedem drewnianych rzeźb ludzkich. Na górze chwila odpoczynku, uzupełniamy płyny i już bez przystanku aż do stadionu. Na liczniku 22 km. Tutaj czeka na nas grill z gorącą kiełbaską, zimna woda oraz zabawy dla dzieci z nagrodami. Otrzymujemy również słodkiego wafelka i lizaka. Jesteśmy zadowoleni, dziękujemy prowadzącemu naszą  grupę, organizatorom. Ruszamy do domów już każdy na własną rękę i marzymy o chłodnym prysznicu.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman

Lip

23

DECOUPAGE i INNE UŻYTKOWE CUDEŃKA …

Autor: Biderman Aleksandra

… poznamy i wykonamy sami podczas wakacyjnych warsztatów manualnych.

Pełnia lata, wakacje trwają, a nam się ciągle chce …. spacerować, pływać, uczestniczyć w rajdach rowerowych, poznawać nowych ludzi i uczyć się nowych manualnych zajęć – dla przyjemności, sprawności, zdrowia i dobrej kondycji.

23 lipca w siedzibie GUTW 14 studentek  rozpoczęło warsztaty poznając ciekawą technikę zdobniczą – decoupage (decoupage – francuski czasownik – wycinać). Technika ta pochodzi ze wschodniej Syberii. Stamtąd przywędrowała do Chin, gdzie aż do XII wieku była popularną metodą ozdabiania lampionów, okien, pudełek i innych przedmiotów. W XVII wieku dzięki wymianie handlowej z Dalekim Wschodem decoupage przywędrowało najpierw do Włoch, a w XVIII w. do innych krajów Europy. Klasyczny decoupage polega na przyklejaniu na odpowiednio spreparowanej powierzchni (drewno, metal, szkło, korek, tkanina, plastik, ceramika, karton, świece) wybranego motywu – wzoru wyciętego z papieru, papierowej, ozdobnej serwetki i pokryciu go kilkoma warstwami kleju, farby akrylowej, lakieru. Efekt końcowy jest imponujący – wygląda jak własnoręcznie namalowany obrazek na wybranym przez siebie przedmiocie.

31 lipca spotkamy się ponownie, aby dokończyć zdobienie swoich pięknych prac – wazonów, butelek, talerzy, pudełek i świec.

Na kolejnych spotkaniach nauczymy się wyrabiać ozdoby ze szkła witrażowego, biżuterię i ozdoby z filcowanej wełny, a może jeszcze coś ciekawego?

ZAPRASZAMY – zapisy przyjmuje wiceprezes Zarządu GUTW – Jolanta Gardyś– tel. 694 718 687 .

Tekst Jolanta Gardyś
Zdjęcia Jolanta Gardyś, Urszula Ratajczak

Lip

17

Między Gostyniem a Rokosowem

Autor: Biderman Aleksandra

17 lipca 2013 roku. Na starcie drugiego rajdu rowerowego 16 osób, z tego 14. naszych studentów. Trasa będzie prowadziła dzisiaj z Gostynia do Rokosowa i z powrotem. Będziemy się często zatrzymywać poznając historię mijanych miejscowości. Pogoda jest cudowna, słoneczko, wieje leciutki wiaterek, na liczniku nie więcej niż 15 km/godz., prędkość powiedziałabym spacerowa. Można porozmawiać i podziwiać okolice. Pierwszy przystanek przy Szkole Specjalnej w Brzeziu. Kilka słów o tej placówce oświatowej. Przy krzyżu – informacja o wsi Brzezie, najstarszym siedlisku w powiecie gostyńskim. 3 kilometry dalej stajemy na przystanku we wsi Czajkowo. Przed nami dom z lat 20. XX w. i obora z końca XIX w. murowana z kamienia i cegły. Ruszamy dalej. Za Czajkowem a przed Aleksandrowem w polu mijamy wielki głaz narzutowy wysokości 1.60 m i obwodzie 9.15 m z umocowanym na nim żelaznym krzyżu z wizerunkiem ukrzyżowanego Chrystusa. W Aleksandrowie wjeżdżamy na polną drogę i poznajemy tajemnicę „szatańskiego” głazu.   Mijamy staw w Łęce Małej, skręcamy w lewo i wjeżdżamy do gniazda rodziny Rokosowskich herbu Glaubicz. Potomkiem tego rodu był Konstanty Rokossowski, radziecki dowódca wojskowy, marszałek ZSRR, pełniący również funkcję marszałka Polski. Przed nami okazały pałac wzniesiony w latach 50-tych XIX w. dla hrabiego Józefa Mycielskiego otoczony pięknym parkiem. Zwiedzamy znajdujące się na parterze pomieszczenia, wychodzimy na taras, udajemy się na spacer wokół pałacu. W kierunku na Poniec znajduje się Zajazd u Jańczaka. Jesteśmy tam umówieni na kawę. Siadamy w chłodnym pomieszczeniu delektując się podanym przez właścicielkę napojem. Później wraz z nią zwiedzamy otoczenie Zajazdu. Towarzyszą nam dwa pieski. Podbiegają do ogrodzenia kózki, w stajni podziwiamy konie i kuce. 15 września właściciele Zajazdu u Jańczaka zapraszają wszystkich na zawody w powożeniu i skokach przez przeszkody. Dziękujemy. Udajemy się w drogę powrotną. Mijamy Teodozewo, stajemy przed kościołem w Żytowiecku. Od księdza proboszcza otrzymujemy klucz i wchodzimy do środka. Piękny kościół, którego historia sięga XIV w. Wtedy był to drewniany kościółek, który uległ zniszczeniu. Ten, w którym jesteśmy pobudowany został w latach 1773-1776. Na uwagę zasługują w nim barokowe ołtarze, ambona, chrzcielnica, organy i drzwi do zakrystii. W Pijanowicach, dziś niewielkiej osadzie, znajduje się pobudowany w 1900 r. przez ówczesnego właściciela majątku Waltera Conze pałac położony w półtora hektarowym parku. I już ostatni nasz postój – w Czachorowie. Oprócz historii miejscowości dowiadujemy się ciekawostek: o Wandzie Modlibowskiej, o figurze Matki Boskiej, która dziś znajduje się na dziedzińcu kościoła farnego w Gostyniu, o bardzo lubianym i przedsiębiorczym sołtysie wsi Czachorowo – Tomaszu Skibickim. Dziękujemy sobie za miło spędzony czas, za dyscyplinę, którą możemy chwalić się na wszystkich wycieczkach. Radośni i opaleni drogą wiodącą przez pola wyjeżdżamy w Gostyniu koło kondensowni. Rozstajemy się, teraz każdy wybiera drogę najbliższą do swojego domu. Trasa naszej wycieczki wyniosła 34 km. I jakoś nikt nie skarżył się na zmęczenie. Zrobiliśmy mnóstwo zdjęć. Wysłuchaliśmy ciekawych wiadomości. Spotykamy się na kolejnym rajdzie w pierwszą środę sierpnia. Jeszcze przed tym, 27 lipca organizowany jest rajd rowerowy do Żelazna w Gostyniu, może i tam zaznaczymy swoją obecność…

Funkcję przewodnika i fotoreportera pełniła Aleksandra Biderman

Lip

3

Szlakiem Edmunda Bojanowskiego

Autor: Biderman Aleksandra

VI rok działalności Uniwersytetu Trzeciego Wieku rozpoczynamy rajdem rowerowym. Na starcie, przed bramą klasztorną, zebrały się 24 osoby na rowerach (w tym 18 studentów) oraz Marian Marciniak na motorze, który czuwał będzie nad naszym bezpieczeństwem. Hasło naszej wyprawy to „Szlakiem Edmunda Bojanowskiego”. Poprowadzi nas Sebastian Nowak, inspektor ds. kultury i promocji w gminie Piaski. Rozpoczynamy od zwiedzania Bazyliki. Krótka historia kościoła opowiedziana przez diakona Pawła, zatrzymanie się przed bocznym ołtarzem, w którym znajduje się portret błogosławionego Edmunda oraz wotum dziękczynne w kształcie oka opatrzności i pieta, rzeźba znaleziona w studzience niedaleko klasztoru i schodzimy do podziemi. Tutaj pochowani są fundatorzy kościoła, księża i ludzie związani z tym miejscem. Pochówków dokonuje się po dzień dzisiejszy. Po opuszczeniu podziemi czeka nas gratka: wstępujemy do kaplicy u podnóża Świętej Góry. Na jej ścianach freski przedstawiające historię związaną z wydobyciem i przeniesieniem figury Matki Boskiej z Jezusem do kościoła, na „dziedzińcu” studnia, miejsce ukrycia tejże figury. Wsiadamy na rowery, jedziemy ścieżką rowerową na Piaski. Przed fontanną czeka na nas wójt gminy Piaski Zenon Norman. Opowiada nam krótko o inwestycjach i planach na przyszłość. Razem z wójtem robimy sobie pamiątkowe zdjęcie. Dalej droga wiedzie nas do Strzelec Wielkich, gdzie w kościele pw. św. Marcina ochrzczony został Edmund Bojanowski. Obok zabytkowej chrzcielnicy znajdują się tutaj portrety trumienne z XVII wieku, drewniane rzeźby, epitafium Kaspra Miaskowskiego. Obok kościoła na cmentarzu znajduje się grobowiec rodziny Stablewskich i pomnik Powstańców Wielkopolskich. W Grabonogu oczekują nas Teresa i Stanisław Srokowie, opiekunowie dworku, w którym urodził się Edmund Bojanowski, a dziś znajduje się w nim muzeum. Państwo Srokowie stworzyli to muzeum i nikt z takim uczuciem nie potrafi opowiadać o przedmiotach muzealnych jak oni. Na piętrze znajduje się pokój z biurkiem, przy którym pracował Bojanowski, relikwiarz z jego kosteczką i mnóstwo pamiątek z miejsc na świecie gdzie w ochronkach pracują Siostry Służebniczki. Z Grabonogu udajemy się do Podrzecza. Tutaj pobudowana była pierwsza ochronka. Dziś na jej miejscu znajduje się Kaplica Błogosławionego Edmunda i ochronka, gdzie 30-cioro dzieci uczy się i bawi. Siostra opowiada o kaplicy, opowiada historię uleczonej dziewczyny. Oprowadza nas po pięknych, kolorowych wnętrach ochronki i częstuje zimnymi napojami i ciasteczkami. Ostatnim punktem naszej wyprawy rowerowej jest ochronka przy ulicy Jana Pawła II. Po zwiedzeniu równie kolorowych, pięknych sal udajemy się na piętro i siadamy przy długim stole. Siostry goszczą nas kiełbasą z grilla, napojami, chlebem. Na stole pojawiają się też czereśnie. Zerwała je dla nas wczoraj Maria. Sebastian Nowak dziękuje nam za miło spędzony czas, my dziękujemy jemu za profesjonalnie zorganizowany rajd Szlakiem Edmunda Bojanowskiego i umawiamy się na trzecią środę sierpnia. Na moje ręce pan Sebastian przekazuje książkę „Śladami serdecznie dobrego człowieka”. Takie same książki otrzymują Siostry z Ochronek i państwo Srokowie. Kilka osób staje się właścicielami odblaskowych kamizelek, kilkoro otrzymuje smycze wyprodukowane dla „Militaria Podrzecze”. Wzbogacamy się również o przewodnik „Trasa rowerowa do 3 rezerwatów”. Wielkie podziękowania raz jeszcze panu Sebastianowi oraz gminie Piaski.

Podróż rowerem opisała i zdjęcia robiła Aleksandra Biderman