Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum z miesiąca: Wrzesień, 2013.

301 Moved Permanently

301 Moved Permanently


nginx

Wrz

30

Piąta pora roku

Autor: Biderman Aleksandra

30 września spędziliśmy wzruszające chwile w gostyńskim kinie. 42 osoby wybrały się mianowicie na film Jerzego Domaradzkiego „Piąta pora roku”. Film był wyświetlany w Klubie Dobrego Filmu. Z zakupu legitymacji członkowskiej skorzystało 39 osób.

Piękna historia miłości dwojga dorosłych ludzi podczas pełnej przygód podróży samochodem ze Śląska nad morze, radości i kłopoty ślązaków w sile wieku, dojrzałe małżeństwo, które mimo wzajemnych uszczypliwości potrafi się sobą zafascynować i kochać „na nowo”, gwara śląska – wszystko to sprawia, że film jest ponadczasowy, dla młodych i starszych odbiorców, pełen ciepła, humoru i … szkoda, że już się skończył. Ale skończył się szczęśliwie, z nadzieją na miłość. Bo ta w życiu jest najważniejsza. W filmie wystąpili w rolach głównych Ewa Wiśniewska, Marian Dziędziel i Andrzej Grabowski.

Swoje refleksje po filmie opisała Aleksandra Biderman
Zdjęcia Aleksandra Biderman

Wrz

26

Inauguracja roku akademickiego 2013/2014

Autor: Biderman Aleksandra

Gostyński Uniwersytet Trzeciego Wieku zaczyna szósty rok działalności. Inauguracja roku akademickiego 2013/2014 odbyła się 26 września 2013r.  w auli ZSO w Gostyniu. Licznie zgromadzonych studentów i zaproszonych gości powitał Prezes Zarządu GUTW Zbigniew Kosiński. Uroczystość zaszczycili swoją obecnością: Leszek Maliński – Sekretarz Starostwa Powiatowego, Elżbieta Palka – Burmistrz Gostynia, Jacek Bartkowiak – Dyrektor ZSO w Gostyniu, Sabina Hoska – Kaczmarek – Dyrektor GOK w Gostyniu, Paweł Hűbner – Dyrektor Biblioteki w Gostyniu, Robert Czub – Dyrektor Muzeum w Gostyniu. Przybyły także przedstawicielki UTW w Krobi Domicella Skrzypalik i Apolonia Dykcik.

Następnie chóralnie odśpiewaliśmy hymn naszego UTW „Choć minął nam już złoty wiek”.

Zgodnie z tradycją wysłuchaliśmy wykładu inauguracyjnego, który wygłosił prof. zw. dr hab. Aleksander Zandecki, rektor Wyższej Szkoły Humanistycznej im. Króla Stanisława Leszczyńskiego w Lesznie. Wykład zatytułowany „Paradoksy współczesnego świata” był rozwiniętą refleksją na temat zjawisk i procesów występujących w dzisiejszym społeczeństwie.

Zjawiskiem znamiennym jest wypieranie tradycji oraz istnienie wielu przeciwieństw, paradoksów np. im więcej wiemy, tym więcej mamy wątpliwości, świat produkuje coraz więcej żywności, ale jednocześnie nie znika problem głodu, odkrywamy galaktyki, ale nie rozumiemy bliskich. Celem samym w sobie staje się wydajność. Mówca zwrócił szczególną uwagę na dwa paradoksy: pracy i czasu. Ten pierwszy polega na tym, że wskutek wzrostu wydajności pojawia się wymuszona bezczynność. Z kolei paradoks czasu przejawia się w taki sposób, że mimo iż dzięki różnym udogodnieniom ludzie mają więcej czasu do spożytkowania, wszyscy skarżą się na jego brak. Jest to konsekwencją m.in. pracy w nieunormowanym czasie. Wolny czas to największa ofiara produktywności.

Zjawiskiem znamiennym jest mnogość i tempo zmian, za mało trwałości, np. krótkotrwałość lub jednorazowość produktów. To przekłada się na stosunki międzyludzkie.

Dążenie do ciągłej zmiany wynika także z pragnienia dorównania innym. Stąd wzmożona konsumpcja,  która nie służy zwykłemu zaspokajaniu potrzeb, lecz kreowaniu przewagi nad innymi.

Coraz częściej obserwujemy brak oddzielenia czasu wolnego od czasu pracy, co może wynikać np. z przeceniania własnej niezbędności dla firmy. Zjawisko to i jego skutki można ująć w taki oto paradoks: „Ludzie spędzają długie godziny w pracy, której nie znoszą, by kupić rzeczy, których nie potrzebują, aby zrobić wrażenie na ludziach, których nie lubią”.

W dalszej części wykładu prelegent stwierdził, że ubożeją relacje z bliskimi, dzieci są traktowane jako inwestycja, innych traktujemy jako magazyny potrzebnych części, dążenie do kariery niweczy inne potrzeby, np. poznawanie człowieka, bycie w związku. Człowiek współczesny utracił zdolność do refleksyjnego myślenia oraz umiejętność  nawiązywania trwałych więzi.

Swój wykład zakończył, przywołując myśl historyka idei prof. Jerzego Jedlickiego: „Niczego co cenne nie dostaje się za bezcen”.

Inaugurację uświetnił występ chóru SONORE pod dyrekcją Barbary Szymkiewicz. Słuchacze nagrodzili wykonawców rzęsistymi brawami.

Komunikaty o planach na najbliższy okres przekazała Ola.  Opuszczaliśmy aulę, życząc sobie  wzajemnie wytrwałości, sukcesów i dużo zadowolenia.

Zrelacjonowała Halina Spichał
Zdjęcia: Halina Spichał, Aleksandra Biderman

Wrz

25

Intelektualny spacer

Autor: Biderman Aleksandra

Początek jesieni, 25 września 2013r. Ciepła, słoneczna pogoda. Na środowe spotkanie przyszło 11 studentów. Spacery, to stały element zajęć GUTW.

O godz.10 wyruszamy w trasę. Tym razem z  miejsca zbiórki,  ul. Polną  zdążamy na Os. Konstytucji 3 Maja. Spacerując po osiedlu doszliśmy do ul. Śliwińskiego, dalej do Podgórnej, a stamtąd  ulicą  Ogrodową do rzeki Kani. Zatrzymaliśmy się na mostku, by popatrzeć na łąkę, dojrzały, zielony kolor trawy, rozciągające się gdzieniegdzie pajęczyny. Spacerując nad rzeczką porównywaliśmy rosnące tam topole, włoską i eurokanadyjską.

Dalej, po schodach, weszliśmy na Górę Zamkową zobaczyć wykopaliska. Obecnie pracownicy zabezpieczali teren, gdzie trwały prace archeologiczne. Pierwsze wykopaliska  odbyły się już rok wcześniej, był to sondaż pozwalający określić, czego można się w tym miejscu spodziewać. Od 9 -20 września tego roku, trwał drugi sezon prac archeologicznych. Mogliśmy zobaczyć wykop 5m x 5m. Dokopano się w nim do fundamentów zamku – siedziby właściciela miasta, którego powstanie można datować na XIV – XV wiek. Podczas wykopalisk znaleziono sporo przedmiotów, fragmenty miecza, gwoździe, ostrogę, kawałki ceramiki, elementy drewnianej podłogi. Nie ma wątpliwości, że znaleziska pochodzą z pierwszych wieków istnienia miasta. Po obejrzeniu ich i rozmowie z pracownikami, ruszyliśmy w dalszą drogę.

Teraz do Muzeum w Gostyniu, bowiem jest tam  wystawa malarstwa Grażyny Berensztejn  pt. „Za dużo wiatru, za mało skrzydeł.” Na ekspozycji znalazł się dorobek ostatnich kilkunastu lat życia i twórczości artystki. Są to interpretacje indywidualnych emocji i próba ich uzewnętrznienia. Długo oglądaliśmy prace, odczytując i komentując każdy na swój sposób.

Pracownik muzeum, Pani Anna Rudnicka, zaprosiła nas jeszcze do zwiedzenia sali historycznej. W prezentowanych tam eksponatach pozyskiwanych z terenu ówczesnego powiatu gostyńskiego, znaleźliśmy wiele informacji związanych z naszą małą ojczyzną.

Na rynku przy pubie „Autopsja” zakończyliśmy nasz spacer. Z przyjemnością piliśmy kawę lub herbatę w jesiennym słońcu, słuchając przy tym wierszy Tadeusza Wujka: „Grunt to ruch” i „Życie profesorem”, które świetnie oddawały treść naszych zachowań. Czytała je Halina.

Spacer, oprócz aktywności fizycznej, dostarczył nam wielu wrażeń estetycznych umożliwiając kontakt z kulturą.

Napisała Maria Ratajczak
Zdjęcia: Aleksandra Biderman,  Halina Spichał

Wrz

17

Głogów, Zielona Góra, Kożuchów, Park Mużakowski

Autor: Biderman Aleksandra

45 osób o godz. 7.00 wyrusza w 3-dniową wycieczkę z panem Sławkiem (kierowcą). Naszym przewodnikiem jest Andrzej. Po sprawdzeniu listy obecności zaznajamia nas z planem podróży. Na razie pada, ale po dojechaniu do Głogowa, miasta, które zwiedzamy jako pierwsze, pogoda się poprawia i parasole są nam niepotrzebne. Przewodnikiem po mieście jest Adam Piórkowski. Jeśli Głogów, to oczywiście na pierwszym miejscu, kolegiata, jedna z najstarszych świątyń na Dolnym Śląsku. We wnętrzu kolegiaty, w specjalnie wybudowanej krypcie, podziwiać można relikt świątyni pamiętającej czasy Bolesława Krzywoustego. Dziś trzynawowa bazylika z 75-metrową wieżą zachęca do zwiedzania. Mocno zniszczona w czasie wojny dopiero w latach 80-tych ubiegłego wieku doczekała się decyzji o odbudowie. Jeszcze dziś we wnętrzu bazyliki trwają ciągle prace remontowe, ale już odbywają się tutaj nabożeństwa. W prezbiterium podziwiamy trzy witraże autorstwa Czesława Dźwigaja. Przechodząc przez Most Tolerancji dochodzimy do Muzeum Archeologiczno-Historycznego. Niestety, nie wchodzimy do wewnątrz, gdyż muzeum jest czynne od środy (dziś wtorek). Pan przewodnik opowiada nam o historii miasta, zwraca uwagę na ciekawą roślinność, m.in. surmię, drzewo pochodzące z Azji i Ameryki Północnej o dużych liściach i długich, cienkich owocach. Idziemy dalej. Na placu Jana Pawła II zatrzymujemy się przy Pomniku Dzieci Głogowskich nawiązującym do Obrony Głogowa w 1109 roku. Nieco dalej znajdował się kościół św. Piotra wybudowany w końcu XII w. Dziś miejsce po kościele zostało zaadoptowane na pomnik poświęcony papieżowi Janowi Pawłowo II „Biblioteka Świętego Pielgrzyma”. Na ceglanych murach możemy odczytać myśli Jana Pawła, np. „Prawda dźwiga człowieka”, „Starość wieńczy życie”, „Kochaj idąc w głąb” i setki innych. Głogów był przez wieki twierdzą i posiadał wiele budowli fortyfikacyjnych. Do dzisiaj pozostały tylko dwa bastiony: Leopold i Sebastian oraz fragmenty fosy zamienionej na teren rekreacyjny. Zachowały się w niej ciekawe gatunki roślin: żółtnica pomarańczowa, czarna magnolia i tulipanowiec. Wstępujemy na chwilę do Kościoła Bożego Ciała, mijamy ratusz, zatrzymujemy się przy kościele św. Michała, który zniszczony w 1945 roku już pewnie nie doczeka odbudowy. Pan Adam wspomina o kościele ewangelickim „Łódź Chrystusowa” z XVIII w. poważnie zniszczonym w 1945 roku, wysadzonym w powietrze w latach 60-tych. Dziś możemy oglądać tylko jego makietę. Makietę synagogi zniszczonej w roku 1938 podziwiamy nieco dalej.

Z Głogowa udajemy się do Kożuchowa. Przed nami zamek z XIII-XIV wieku będący rezydencją książęcą, klasztorem zakonu karmelitów, zbrojownią i siedzibą najznamienitszych rodów. Po zamku oprowadza nas kożuchowianin z urodzenia, pan Zdzisław Szukiełowicz. Dziś w wielu pomieszczeniach zamkowych mieszczą się różne instytucje kulturalne, m.in., biblioteka miejska. Z panem Zdzisławem udajemy się na spacer po mieście. Cały Kożuchów to jedna wielka historia. Na każdym kroku spotykamy kamienne baszty, mury obronne, całe ulice pełne starych budynków, w miejscu fosy tereny zielone, odsłonięte kamienne ściany budowli. Idziemy do lapidarium założonym w XVII wieku. Mieści się tutaj ponad 200 zabytkowych płyt nagrobnych z XVII, XVIII i XIX wieku. Dziękujemy naszemu przewodnikowi za wielki dar przekazania nam swojej wiedzy.

Zmęczeni nieco udajemy się autokarem do Drzonkowa, gdzie w Wojewódzkim Ośrodku Sportu i Rekreacji będziemy mieli dwa noclegi. Jemy kolację (szwedzki stół) i resztę wieczoru mamy dla siebie.

W następnym dniu udajemy się do Zielonej Góry. Pod palmiarnią spotykamy się z panią przewodnik, Magdaleną Koleiną. Z ostatniego piętra palmiarni oglądamy miasto winnic słuchając opowieści pani Magdaleny. Spędzamy tutaj nieco czasu podziwiając okazałe rośliny, kolorowe rybki w wielkich akwariach i robiąc sobie pamiątkowe zdjęcia. Wąskimi uliczkami Zielonej Góry idziemy w stronę Starego Rynku po drodze zatrzymując się koło Wieży Głodowej, zwanej inaczej Łaziebną. Potem wchodzimy do szachulcowego kościoła ewangelickiego (obecnie rzymsko-katolickiego) pw. Matki Boskiej Częstochowskiej. Odwiedzamy  Muzeum Ziemi Lubuskiej, a w nim wystawy poświęcone historii i rozwojowi miasta, izbę tortur z przykładowymi karami stosowanymi przez katów, sądy czarownic. Oddzielną częścią Muzeum jest dział poświęcony winom (Muzeum Wina), a w nim metody otrzymywania trunku, służące do tego narzędzia, zdjęcia winnic. Na każdym kroku spotykamy wykonaną w różnych pozach postać Bachusa, Boga dzikiej natury, winnej latorośli i wina, reprezentujący jego upajający i dobroczynny wpływ. Mamy trochę wolnego czasu. Wykorzystujemy go na posiłek.

Z Zielonej Góry udajemy się do skansenu w Ochli. Jest on częścią składową Muzeum Etnograficznego w Zielonej Górze. Na terenach zielonych stoi dużo drewnianych domów z różnych okolic Polski, stodoły, budynki gospodarcze, wszystko „przyozdobione” rzeźbami ludzi i zwierząt naturalnej wielkości. Niedaleko wejścia do skansenu – mała wystawka rzeźb z korzeni drzew. I tutaj można spotkać pola winorośli. Trochę zaczyna popadywać. W stodole stoją ustawione rzędem maszyny rolnicze, w izbie – ręcznie wyrabiane meble, w spichlerzu z Królowa z XVII w. – wystawa ptaków Ludwika Oleksego, w kuchni – piękny, kaflowy piec, a na stole dwojaki i pleciony talerz. Rozpadało się, więc nie odwiedzimy już Ogrodu Botanicznego, powracamy do Drzonkowa.

Do kolacji jeszcze trochę czasu, gdy przestaje padać udajemy się na mały spacer. Za naszym hotelem – ujeżdżalnia koni, plac zabaw dla dzieci, siłownia, wewnątrz budynku – pływalnia. Idziemy jeszcze spacerkiem po wiosce, wstępujemy na cmentarz. Wracamy na kolację. Potem oglądamy ćwiczenia aerobiku w basenie, następnie sami korzystamy z pływalni oraz z groty solnej. Następny dzień rano po obfitym śniadaniu pakujemy swoje rzeczy i schodzimy do autokaru. Przed nami Park Mużakowski.

Przewodnikiem naszym jest młody, 22-letni człowiek Wojciech Lewicki. Opowiada nam o parku krajobrazowym Łuk Mużakowa, który powstał niedawno, bo dopiero w roku 2001. Obejmuje ponad 18 ha. Znajduje się na liście UNESCO, posiada rzadkie gatunki roślin i zwierząt, zabytki kultury łużyckiej oraz obiekty związane z górniczą historią regionu. Park Mużakowski w Łęknicy, gdzie się właśnie znajdujemy, powstał dzięki geniuszowi księcia Hermanna von Pücklera. Jest najznamienitszym przykładem sztuki parkowo-ogrodowej w Europie. Z daleka między drzewami widoczny jest piękny, bajkowy pałacyk. Stajemy przy wielkim kamieniu-pomniku poświęconym twórcy parku. W oddali wije się rzeczka, przechodzimy przez kolorowe mosty. Na jednym z nich napis, myśl Pücklera „Ogród ten jest rozciągniętą częścią mieszkania, która oferuje tutaj piękno, staranne utrzymanie i tyle przepychu na ile możliwości pozwalają”. Już prawie jesień, a jeszcze na każdym kroku spotykamy kolorowe kwiaty. Wchodzimy pod ogromny buk i napotykamy następną myśl Pücklera ”Tak jak salony we wnętrzu domu są różnorodnie ozdobione, komnaty zostają przeniesione dalej pod gołe niebo”. Chronimy się pod parasolem, który tworzy kasztanowiec drobnokwiatowy i stąd zaledwie kilkaset metrów i jesteśmy przed pałacem, który objawia się nam w całej krasie. Pomalowany na kolor kremowo-ceglany z mnóstwem wieżyczek, na dziedzińcu kolorowe klomby, drzewka i dwa potężne lwy zapraszają do środka. Wykupujemy bilety i znajdujemy się w świecie księcia z Łużyc. Zapoznajemy się z nim samym, z jego pasjami, kobietami jego życia, ale przede wszystkim poznajemy go jako architekta ogrodów. Elektryczną bryczką przemieszczamy się po wirtualnym ogrodzie czasów Pücklera, przy pomocy magicznych serc-słuchawek możliwe jest podsłuchanie jego życia miłosnego. Bajka się kończy, czas powracać do domu. Jeszcze tylko przerwa na posiłek i ruszamy na spotkanie codzienności. O godz. 20.00 jesteśmy w Gostyniu, a więc zgodnie z planem. Dziękujemy kierowcy za szczęśliwą podróż, Andrzejowi za przewodnictwo i sobie za zdyscyplinowanie.

Wycieczkę opisała Aleksandra Biderman
Zdjęcia robili: Aleksandra Biderman, Halina Spichał i Andrzej Czabajski

Wrz

11

Spacer… nowymi drogami

Autor: Biderman Aleksandra

Nowymi, ponieważ po większości z nich kroczyliśmy po raz pierwszy. W środowy poranek 11 września 2013 r. o godz. 10 wyruszyliśmy czternastoosobową grupą z biura Zarządu. Szliśmy ulicą Mostową, dalej kierując się do ulicy Polnej, by wreszcie dojść do „starogostyńskiego” lasu. Wcześniej Tadeusz sprawdzał czy teren jest bezpieczny i można tu spacerować. Chcieliśmy zobaczyć, jak posuwają się prace przy budowie łącznika ulicy Starogostyńskiej oraz Polnej. A tam praca wre, jak na budowie: rozkopy, pracujące koparki, spycharki, betoniarki, układanie nowego chodnika, początku od ulicy Polnej, po którym mieliśmy okazję przejść jako jedni z pierwszych. Doszliśmy do torów, gdzie dawniej jeździł pociąg zwany „kościanką”.  Odważnie kroczyliśmy po  podkładach kolejowych,  gęsiego, niczym w zabawie w pociąg, bacząc przy tym na rosnące na poboczach chaszcze. I tak doszliśmy do wiaduktu. Zatrzymaliśmy się na nim, by z góry popatrzeć na najbliższą panoramę miasta. Roztaczał się przed oczyma piękny widok, sad z  jabłoniami obwieszonymi rumianymi owocami. Ciekawe miejsca uwidacznialiśmy na zdjęciach. Idąc kawałek dalej zeszliśmy z torów na drogę polną.

Pobocze drogi zarośnięte drzewami, krzewami, ciernistymi zaroślami, czyli przyroda w pełnej krasie. Tam też można było przypomnieć sobie smaki z dzieciństwa, kosztując żółtych gruszek ulęgałek, ciemnofioletowych owoców tarniny czy jeżyn, zachwycić się czerwienią i mnogością  rajskich jabłek. Spoglądając na rodzimy pejzaż zdążaliśmy w kierunku Dusiny, ale zaorane pole zagrodziło nam dalsza drogę. Wobec tego przewodnicy zaproponowali, by przejść do lasu. Na jego skraju napotkaliśmy pasiekę pszczół, którą omijaliśmy cichaczem, by ich nie zdenerwować. Po drodze był jeszcze do przebycia dość szeroki rów, ale niska kładka i sprawność …latka sprawiły, że wszyscy szybko znaleźli się w lesie.

Prowadząc rozmowy i wdychając leśne powietrze doszliśmy duktem do drogi. Odtąd już poboczem kroczyliśmy w kierunku ulicy Starogostyńskiej, aż dotarliśmy na teren budowy, łącznika ulic od strony północnej. Tam jest prześwit i widać prace na całej nowo powstającej drodze.

Trochę zmęczeni spacer zakończyliśmy w „Podleśnej”, gdzie przy wspólnym stole posłuchaliśmy poezji pt. „Coś więcej” i „Mój świat” autorstwa Tadeusza Wujka, którą czytała Halina. Podczas tych chwil smakowaliśmy kawę lub herbatę.

Tekst Maria Ratajczak
Zdjęcia: Halina Spichał, Aleksandra Biderman