Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum z miesiąca: Listopad, 2013.

301 Moved Permanently

301 Moved Permanently


nginx

Lis

27

Medalierstwo

Autor: Biderman Aleksandra

27 listopada 9-osobową grupa spacerowiczów udaliśmy się do gostyńskiego Muzeum, by obejrzeć wystawę zatytułowaną „Moje hobby – medalierstwo”.

Medalierstwo to dziedzina sztuki, która łączy w sobie rzemiosło i sztuki plastyczne, obejmująca wykonywanie drobnych form rzeźbiarskich w formie medali najczęściej w celu uczczenia jakiejś osoby lub wydarzenia. Medalier to osoba, która zajmuje się tworzeniem i wyrobem orderów i medali. Medale są to dzieła sztuki małego rozmiaru (5-20 cm średnicy), okrągłe lub wieloboczne, posiadają awers i rewers. Na wystawie swoje zbiory pokazują: Henryk Chwierot, Andrzej Dudek, Antoni Fiebig i Stefan Wolniewicz. Mamy przyjemność oglądać m. in. medale poświęcone wielkim Polakom (Stanisławowi Żółkiewskiemu, Stanisławowi Staszicowi, Ignacemu Janowi Paderewskiemu), medal Spółdzielni Mleczarskiej z roku 1981, kolekcję kolorowych medali z Janem Pawłem II, Drogę Krzyżową w Jerozolimie, medale z różnych krajów świata, a także gostyńskie medale. Wśród nich Kasyno Gostyńskie, Wacław Boratyński, Laur Gostynia, Odbudowa Pomnika Serca Jezusowego, medale z Krajowych Wystaw Filatelistycznych.

Wszyscy wystawcy należą do Polskiego Związku Filatelistów. Za swoją działalność otrzymali wiele dyplomów, odznak i medali. Andrzej Dudek otrzymał Laur Gostynia w 1999 roku, dwa lata później Laur zbiorowy otrzymało gostyńskie Koło Polskiego Związku Filatelistów.

Reportaż i zdjęcia z wystawy Aleksandra Biderman

Lis

27

informacja o „andrzejkowym” spotkaniu studentek i studentów …

Autor: Zbigniew Kosiński

Znane jest powiedzenie „śpiewać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej”, a można by do tej sentencji jeszcze dodać, że bawić się każdy może – kto ma na to ochotę i jeszcze może. Podczas Kulinarnego Andrzejkowego Wieczoru Anno Domini 2013 studenci i studentki Uniwersytetu III Wieku, udowodnili jak wesoło potrafią się bawić we własnym gronie przy dźwiękach wspaniałych melodii z lat ich najlepszej młodości, jak i melodii top hitów, a nawet muzyki big-beatowej, którą prezentował DJ Leszek Nowacki. W oczy rzucała się elegancja pań – studentek i panów studentów w garniturach, oczywiście  „pod krawatami” i biglami na spodniach .

Otóż w dniu 27 listopada z przestronnej, już świątecznie udekorowanej sali bankietowej POWOZOWNIA, dolatywały do uszu pobliskich mieszkańców piękne melodie, a kto był bliżej sali musiał też słyszeć śpiew i śmiech, bowiem śpiewać mógł każdy, a śmiechu było co niemiara,  gdy jedna ze studentek, udając Starego Marycha, opowiadała jego gwarą, różne historie z lat minionych i teraźniejszych.

Dużą niespodzianką dla wszystkich, głównie za sprawą kol. Elżbiety Czabajskiej, była obecność na wieczorku państwa Krystyny i Zygmunta Drzażdżyńskich z Jutrosina, którzy  już od kilkunastu lat prowadzą przemysłową uprawę grzybów shii-take. Pani Krystyna bardzo ciekawie opowiedziała i równocześnie pokazała na ekranie, jak doszło do zaangażowania się w bądź co bądź bardzo trudną i wymagającą syzyfowej pracy i cierpliwości działalność.

Ale to nie koniec atrakcji i niespodzianek. Pani Krystyna – producentka wspaniałych grzybów, a zarazem doskonała gospodyni, przygotowała Przysmak jutrosiński, który podany w miseczkach z białym ryżem był głównym daniem wieczornej kolacji. Wszyscy delektowali  się i podziwiali nieprzeciętny smak tajemniczej, grzybowej potrawy i co tu dużo mówić – prosili o jeszcze. Zaproszeni goście bardzo dobrze czuli się w towarzystwie słuchaczy i słuchaczek Uniwersytetu III Wieku i z przykrością żegnali się z rozbawionymi studentami, ale niestety, od rana czekała ich codzienna, żmudna praca .

Nie sposób pominąć też całej oprawy, jaka towarzyszyła dobremu jedzeniu. W oczy rzucały się pięknie nakryte białymi obrusami i zastawione odświętnymi nakryciami stoły. Tak zwany „szwedzki stół” obfitował w pyszne, wspaniałe potrawy, takie jak sałatki, smażone i marynowane ryby, czy klopsiki i pieczone udka drobiowe, galaretki mięsne i owocowe itd. Według woli można było sobie przygotować kawę i herbatę, albo wszelkie słodkie lub niesłodkie napoje. Po wybornej kolacji, do kawy lub herbaty, można było nacieszyć podniebienie smacznymi rogalami świętomarcińskimi, korzennymi ciasteczkami i czekoladkami. Każdy uczestnik zabawy otrzymał także tabliczkę czekolady z ukrytym wewnątrz cytatem, ciekawą sentencją, myślą, a może… wróżbą.

Wspaniały nastrój, jaki towarzyszył bawiącym się, spowodował – ku uciesze wszystkich – konieczność wydłużenia zabawy andrzejkowej o całą godzinę. Aż trudno uwierzyć, że bawiący się wyłożyli na ten wyjątkowo udany „bal” tylko po 30 zł.

Summa summarum nic się nie dzieje bez przyczyny i bez solidnej pracy. Tak więc i w tym przypadku wszystko, co wiązało się z przygotowaniem do dobrej zabawy, to z pewnością zasługa członków zarządu, którzy już nie raz pokazali swoje zdolności organizacyjne.

Z żalem, żegnając się o północy, ale z uśmiechem na twarzy, bawiący się życzyli sobie nawzajem zdrowia i wszelkiej pomyślności na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia oraz w nadchodzącym Nowym 2014 Roku . Wszyscy też  życzyli naszym organizatorkom i organizatorom, aby nie ustawali w wysiłkach i pracy na rzecz studentów i studentek GUTW.

Za wszystko im bardzo, bardzo dziękujemy!

Relację złożyła Halina Jankowska.
Autorzy zdjęć – Krystyna Adamczak, Teresa Kulig, Jolanta Gardyś.

Lis

27

Kulinarny Wieczór Andrzejkowy

Autor: Biderman Aleksandra

W dniu 27 listopada 2013 r. w Sali Bankietowej Powozownia miało miejsce wspaniałe wydarzenie – Wieczór Andrzejkowy dla Seniorów. Impreza rozpoczęła się nietypowo, ponieważ na początku wieczoru małżeństwo z Jutrosina wygłosiło krótką prelekcję  dotyczącą walorów smakowych i zdrowotnych grzybów shii-take. Po krótkiej prezentacji hodowcy grzybów zaprosili wszystkich do degustacji  tego smakołyku.

Mimo, że potrawa z grzybów była bardzo sycąca, po chwili zaserwowano dla wszystkich kolejne dania, które również były bardzo smaczne. Gdy już wszyscy najedli się do syta, jak jeden mąż ruszyli do tańca. Trzeba przyznać, że w Seniorach jest jeszcze duży potencjał, nikt się nie próbował wymigać, wszyscy się świetnie bawili przy muzyce z czasów młodości.

Wzruszeniom nie było końca, bowiem melodie z dawnych lat są bliskie sercu każdego Seniora, każdy z nas łączy jakieś miłe chwile właśnie z tymi utworami

Mimo że był to wieczór andrzejkowy, nie było typowych wróżb, jednak jak przystało na ten dzień, czekała nas miła niespodzianka. Każdy z nas otrzymał czekoladę, do której dołączona była kartka z sentencją przeznaczoną tylko dla niego. Pomysłodawczynią tego była Jola Gardyś, a  wykonaniem złotych myśli zajęła się  Ola Biderman.

Zabawa, a właściwie kulinarny wieczór andrzejkowy rozpoczął się o godz. 18-ej a zakończył o godz. 24-ej. Ze względu na to, że wszyscy świetnie się bawili, zabawę przedłużono o godzinę.

O godz. 24-ej biesiadnicy we wspaniałym nastroju udali się do domu. To był naprawdę udany wieczór, który jeszcze długo będziemy pamiętać.

Relacja Wanda Grzelczyk

Lis

27

Śladami historii

Autor: Biderman Aleksandra

Gostyń prawa miejskie otrzymał w 1278 roku. Ma więc pełne prawo, by nazywać się miastem historycznym. W 2012 roku zamontowano w naszym mieście dwie tablice (przed szpitalem i przed oberżą) informujące o tych budynkach w języku polskim, angielskim i niemieckim. W tym roku postawiono kolejnych dziesięć. Dzisiaj, 27 listopada, przy pięknej, słonecznej, aczkolwiek mroźnej pogodzie, dziewięcioosobową grupą udajemy się szlakiem historii po naszym mieście. I tak kolejno, przemierzając Gostyń, odczytujemy na tablicach informacje dopowiadając wydarzenia zapamiętane przez nas i związane z tymi miejscami. Rozpoczynamy od:

  1. Strzelnicy, budynku Bractwa Kurkowego powstałego w 1896 roku, gdzie dzisiaj mieści się Szkoła Muzyczna. Tuż obok znajduje się pomnik Powstańca Wielkopolskiego.
  2. Kino Pod Kopułą, ówczesna siedziba Związku Strzeleckiego. Obok tablica poświęcona pamięci pomordowanych, więzionych i prześladowanych mieszkańców Ziemi Gostyńskiej okresu stalinowskiego
  3. Siedziba Kasyna Gostyńskiego, obecnie szpital
  4. Oberża z wieku XVIII, pierwszy w Gostyniu Hotel Poznański
  5. Synagoga wzniesiona w 1902 roku, zniszczona przez Niemców w 1940.
  6. Hotel Polonia działający do lat 90-tych XX wieku. Pierwszym właścicielem był Żyd Pinkus Wacht, po nim Niemiec Dohmen.
  7. Ulica 1 Maja, najstarsza ulica miasta. Przy niej znajdowała się fosa
  8. Rynek istniejący od czasów średniowiecza
  9. Ratusz z roku 1910-1912 projektu Lucjana Michałowskiego
  10. Muzeum. Budynek wzniesiony w 1903 roku jako Szpital Świętego Ducha
  11. Gotycki Kościół Farny pw. św. Małgorzaty z XV wieku
  12. Nadolnik, potoczna nazwa dawnego zajazdu klasztornego zbudowanego w II połowie XVIII wieku.

Do ostatniego obiektu, co prawda dzisiaj nie dotarliśmy, ale byliśmy tam 12 czerwca, w poprzednim semestrze, odwiedzając w Piaskach na działkach naszą koleżankę Stasię. Przy okazji pobytu przy Farze obejrzeliśmy nowy parking znajdujący się tuż przy kościele. Nieco w głębi na tle nieba srebrny kolos, nazywany cukierniczką, największy w Polsce silos do składowania cukru. Spacer kończymy w pubie Autopsja popijając gorące napoje. Podziwiamy nowe menu, którego strona tytułowa wygląda jak stara, nieco podniszczona gazeta. Tytuł tejże „gazety” to „Autopsja. Ilustrowane menu codzienne”. Jest  i miejsce wydania i cena: Rynek 22 w Gostyniu, cena 10 groszy, krótka notatka skąd pochodzi nazwa Gostyń, co oferuje nam pub i dawka humoru. Fajne. Z „Wieści rolniczych”, czasopisma dołączanego do Życia Gostynia dowiadujemy się o zamieszaniu, jakie zrobiła budowa silosu cukrowego w Gostyniu. Rozstajemy się spoglądając na wielki wóz, który zawitał do Gostynia z czterema żywymi rekinami.

Spacer opisała Aleksandra Biderman
Zdjęcia robiła Halina Spichał i Aleksandra Biderman

Lis

26

Papusza

Autor: Biderman Aleksandra

To kolejny, czwarty w tym semestrze film, na który wybraliśmy się 26 listopada do gostyńskiego kina. Czeka nas nie lada gratka. Oprócz tego, że w Klubie Dobrego Filmu zobaczymy niezwykłą opowieść o Cygance, zwanej Papuszą, to jeszcze będziemy mieć możliwość spotkania z aktorem odgrywającym w tym obrazie rolę jej męża – Zbigniewem Walerysiem.

Film „Papusza” to dzieło Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauze. To czarno-biały film ukazujący po raz pierwszy społeczność Cyganów z ich językiem (80% dialogów w języku cygańskim), a w nim postać pierwszej romskiej poetki Bronisławy Wajs, której wiersze przetłumaczone zostały na język polski. Główne role w tym filmie grają Jowita Budnik (Papusza), Zbigniew Waleryś (mąż Papuszy) oraz Antoni Pawlicki jako Jerzy Ficowski. Pozostałe osoby występujące w tym filmie to prawdziwi Cyganie. Film jest również opowieścią  o przyjaźni dwóch wielkich poetów: Jerzego Ficowskiego i Papuszy. Sukces Papuszy nie byłby możliwy bez wsparcia i pomocy innego poety – Juliana Tuwima.

Przy Papuszy, wyklętej przez cały ród Cyganów zostaje tylko jej mąż. Papusza trafia do szpitala dla obłąkanych, przestaje pisać, wyrzeka się swoich wierszy, odchodzi od niej przybrany syn, po śmierci męża zostaje sama. Nie dała jej szczęścia poezja, nie zaznała go też w życiu.  Jest autorką trzech tomików wierszy, otrzymała trzy nagrody literackie, od 1962 roku należała do Związku Literatów Polskich. Jej wiersze tłumaczone były na wiele języków. Zmarła w wieku 77 lat.

Po filmie wystąpił Zbigniew Waleryś odpowiadając na pytania Sebastiana Nowaka oraz widzów. Dowiedzieliśmy się w jaki sposób Waleryś został filmowym mężem Papuszy, jak uczył się języka Cyganów, jak pracowało mu się na planie z Jowitą Budnik i czy naprawdę umiał grać na harfie. Podziwiał pracę reżyserów i scenarzystów. Widać dobrze wypadł w roli Cygana, gdyż wczoraj był u rodziny Wajsów i wszyscy zwracali się do niego „Wujku”. Pan Waleryś bardzo sobie ceni te rolę, mimo, że dla niej musiał zrezygnować z innych propozycji. Gostyńskie kino opuściliśmy wzruszeni po ponad 3 godzinach.

Opisała Aleksandra Biderman