Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum z miesiąca: Maj, 2014.

humspm.com                    双色球历史开奖查寻>2000年福彩3d历史开奖>福彩3d的历史开奖号码:老大哥[美版]第十季 - 湖北11选5推荐号码,甘肃11选5号码遗漏,陕西11选5号码推荐

双色球历史开奖查寻>2000年福彩3d历史开奖>福彩3d的历史开奖号码:老大哥[美版]第十季

2017-07-2111选5如何计算出号码A+

推荐阅读:快乐大本营还珠格格赵薇

温馨提示:很多粉丝经常看后想再去学习已经找不到网页,11选5如何计算出号码建议大家关注微信号“11选5如何计算出号码”(长按微信号可以复制),发送“11选5如何计算出号码”就可以查看和收藏湖北11选5推荐号码,甘肃11选5号码遗漏,陕西11选5号码推荐,甘肃11选5号码推荐,河北11选5推荐号码,11选5最爱出的号码,陕西11选5号码遗漏,11选5推荐号码,云南11选5号码推荐,山西11选5号码推荐,11选5常出号码组合,11选5经常出的号码,11选5每日必出号码,11选5每天必出号码,11选5最常出的号码经验,可以通过微积分,全概率计算等等一系列高等数学的知识来分析49选一每个数开出的概率是多少,如何把中奖的概率控制超过百分之55,然后你总体就能小赚一点.但是玩这个的有几个人懂这些,给他们印点东西消磨时间,哦!

  

福彩3b 开奖历史查寻,老大哥[美版]第十季

双色球历史开奖查寻

两个在同一所孤儿院长大的女孩拥有一段友谊。一个人在罗马尼亚的一所修道院里找到自己的归宿,一个现在住在德国的朋友。

A drama centered on the friendship between two young women who grew up in the same orphanage; one has found refuge at a convent in Romania and refuses to leave with her friend, who now lives in Germany.

2000年福彩3d历史开奖

传奇是上海纪实频道的一栏专题纪录片节目,该节目由大陆桥传媒译制,节目涵盖的范围比较广泛,主要包括自然,历史,科技等系列。该节目每天晚上10点首播,次日上午11点重播。

福彩3d的历史开奖号码

有关三位男子与三位不愿向爱服输的女子之间发生的不同程度、不同视角、不同经历的爱情故事。命运是否可以把他们安排在一起。他与她,谁将会是打爱情心结的那个人?

Kritchai (Mark Prin饰)是一位完美至帅的男子,对爱情矢志不渝。尽管他在公司的工作让他得和众多佳丽在一起,但是他都不曾动心。Kritchai的一颗心都倾注在了公司负责训练特别销售员工(即那些佳丽们)的公关Arunsri (Kim Kimberley饰)身上。Kritchai自从Arunsri三年前进入公司的那一天起就暗恋上了她。他一直在关注着Arunsri,但是却不敢追求之。Kritchai相信真爱即便是要等待,他也可以接受,再加上他是很害羞的人,不曾主动追求过女子,让他每回靠近Arunsri时都会表现不自然、不知所措,所以就假装严肃,在每一回被抓到在关注对方的时候都会避她的目光。可是Arunsri却将他的眼神理解为是在伺机挑刺儿。Kritchai越是对她表现严肃,她越是感觉对方不喜欢看她的脸。她身上的完美主义因子让她不禁暗暗思量Kritchai很不男人。尽管她的朋友们玩笑说Kritchai对她感兴趣,但是她反驳说那绝不可能。尽管Arunsri表面上看起来是自信满满的人、对谁都不在意,但实际上她是很自怜自爱又有些自卑的人。Arunsri尽力要疏远Kritchai,而且她还有一位从大学读书期间起就交往的男友Paran (Diew Suriyon饰)。Paran是一个油嘴滑舌、脾性急躁、但是嘴巴很甜的人。Paran很喜欢装可怜,因为他知道自己就是Arunsri的软肋。Arunsri表现出来的冷漠让Kritchai非常郁结,认为对方没有对他有心,而且他也知道对方已经有男友,这就更让Kritchai伤心。他想尽力压抑自己的内心,但那非常难,他只能把爱完埋藏在心底。

对Kritchai来说至为美好的爱情在他油腔滑调的密友Theetatch (Ken Phupoom饰)那里就变成了一场笑料。可以说他追求谁都没有发成功过,只有一名叫做Kroknok (Woonsen Wirithipa饰)的女子和他呆在一起的时间最长,但他们并不是“情侣”。Theeta…

 

福彩3d历史开奖走势图

《浪漫满车》源自法国的男女社交节目《Date my Car》,以“以车为媒,为爱牵手”为节目宗旨,一改《非诚勿扰》等传统男女社交节目你问我答,如同“查户口”一样的死板模式。

福彩3d2016年开奖历史

一位在村里从业三十多年的乡村医生马秀芳,由于自己的身世,她早已将村里的每个人当成了自己的亲人,面对村卫生所无人接替的现状,她想到了医科大高材生的女儿孙春苗,但却遭到女儿拒绝。一次阴错阳差的冲突之下,孝顺的春苗无奈和母亲达成协议,同意在村里看好一百次病再回城。母亲本想用权宜之计让女儿留村然后再慢慢导,但均被女儿一一识破以失败告终。女儿和丈夫的反对让马秀芳反思自己的行为,而村里的现状又让她遭受着亲情与誓言的煎熬;但是,随着女儿春苗在村里行医的过程中,村民对她的态度让她心态也悄悄地发生着改变,这也让她始面临事业与爱情的痛苦抉择。此时,一个噩耗的降临,惊动了村人,也让母女二人的心慢慢靠拢…

福彩3d历史开奖号查询

5月1日至3日,北京通州运河公园,上海世博公园,将同时迎来本年度国最盛大的音乐狂欢——草莓音乐节。双城共计13个舞台,近260组参演艺人加盟。

民女神张曼玉,艺女神陈绮贞,迪斯科女王张蔷,香港、台湾、内地三大女神齐聚北京草莓。上月签约摩登天空的国际影后张曼玉确认将参演五一档京沪双城草莓音乐节,将携5人阵容高水准乐队,这将是女神张曼玉首次参演音乐节。张曼玉的加盟,必将使2014京沪草莓音乐节锦上添花,吸引更多观众前往,现场领略张曼玉的摇滚风采。除张曼玉之外,陈绮贞和张蔷两位“女神”级艺人也将参演。陈绮贞将与她的御用乐队合作,首登北京草莓音乐节,而张蔷将继续与新裤子乐队合作,带给北京上海两地观众复古迪斯科的华丽惊喜。

福彩3d历史开奖数据

这部微电影,是一部纯粹的特效剪辑,汇集了PO showreel这一特效制作公司的部分影视广告制作作品。绚丽的特效配上动感的音乐,感觉还不错。短片里的很多片段可能你都非常熟悉,没错,这家影视公司的CEO就是香港艺人谢霆锋。谢霆锋一直秘密经营后期公司多年,直到最近才公布,他便是看准了国内后期制作的相对薄弱的现状,进军后期制作市场,结果大获成功。近日此公司宣布正是进军北京。

福彩3d历史开奖

肖恩·福格特他辞去工作,卖掉房产,建立了英国第一个鳄鱼动物园。鳄鱼大世界现在的情况 举步维艰。他把手上的每一分钱都投到了这里,但是,几个月前就花光了,现在,鳄鱼大世界 必须自己赚钱了。

老大哥[美版]第十季

在十七世纪的日本,一个男孩降生于贫苦的小村。他叫卡姆依,长大后成了一名拥有坚忍意志和高超剑术的忍者。渐渐地,卡姆依始质疑忍者世界的重重陈规与无情杀戮,他脱离了忍者集团,去追寻真正的自由,就此成了叛徒遭到追杀。曾经并肩作战的同伴大头、三云对他穷追不舍,卡姆依并不想和他们做你死我活之斗,为了生存下去只得踏上逃亡之旅。

卡姆依遇到了狡猾而本性善良的渔夫半兵卫。半兵卫把卡姆依带回了家,让他大吃一惊的是,半兵卫的妻子竟然是和他一样的逃亡忍者缒流。多年前,卡姆依曾参加过追杀缒流的行动,将她逼落悬崖。缒流固执地认为卡姆依是追兵,一直伺机要将之杀死。而半兵卫的女儿沙耶香却暗暗爱上了卡姆依。

由于遭人告密,半兵卫被藩主水谷军兵卫抓走即将处决。卡姆依和缒流冒险劫法场将他救了出来。

为了寻找新的立脚谋生之地,半兵卫一家和卡姆依驾船出海。他们在海上遭遇风暴,还遇到了鲨鱼群。危急时刻,解救他们的是传说中的猎鲨军团“渡众”。渡众的首领不动将卡姆依一行接上千石船,带着他们来到幸岛。卡姆伊起初并不信任渡众,在知道他们也是脱离集团的忍者后,才放下了戒心。他始跟随不动与众人一起行动。同时,他与沙耶香也互通了心意。初次体会到了人与人之间温暖的卡姆依沉浸在幸福之中。然而美好的时光并不长久,追杀而来的忍者集团已然逼近……

剑术高明的忍者卡姆伊(松山研一饰),逐渐对忍界的无情杀戮与种种规条感到厌恶,为了追寻真正的自由,他决定脱离忍者行列,却因此被视为叛徒,遭同门追杀。后来卡姆伊意外救起渔夫半兵卫(小林薰 饰),并被邀请至对方家中暂住,殊不知半兵卫的妻子缒流(小雪 饰)竟然是流亡忍者。

谁知这时候,以不动(伊藤英明 饰)为首的一群猎鲨军团突然驶进小岛,他们慷慨猎鲨,保卫岛民,但热情背后,原来处处暗藏杀机……

幕后制作

经典忍者漫画搬上银幕 崔洋一挑战古装动作片

韩籍日本导演崔洋一从正式出道影坛至今已经有二十六个年头了。他并…

 

想要11选5如何计算出号码吗?想知道双色球历史开奖查寻>2000年福彩3d历史开奖>福彩3d的历史开奖号码:老大哥[美版]第十季?

百度搜索“11选5如何计算出号码

百度搜索“双色球历史开奖查寻>2000年福彩3d历史开奖>福彩3d的历史开奖号码:老大哥[美版]第十季


精彩推荐

大家都在看

猜你喜欢

  • 精选
  • 热门
  • 推荐
  • 排行
  • 双色球历
  • 2000
  • 福彩3d
  • 福彩3d
11选5如何计算出号码-合作-导航

Maj

29

Deszczowa wycieczka: Sobótka, Niemcza, Wojsławice

Autor: Biderman Aleksandra

Ostatnia wycieczka w kończącym się semestrze. Gwóźdź programu to arboretum w Wojsławicach. Liczymy na piękną pogodę, która panowała w ostatnich dniach maja. Tymczasem w czwartkowy poranek 29 maja 2014 r. żaden promyk słońca nie zdołał się przebić przez stalowe chmury. Na dworcu PKS gromadzą się uczestnicy wycieczki, wszyscy pod parasolami. Wyruszamy punktualnie o godz. 7.00. Wycieczkę pilotuje nasza koleżanka Maria, która wzięła na siebie trud zorganizowania wyprawy.

Najpierw jedziemy do Sobótki, miasta  położonego u podnóża góry Ślęży. Jego nazwa pochodzi do odbywających się tutaj w soboty targów. Samo miasto wpisane jest na listę zabytków jako ośrodek historyczny, także kościół parafialny pw. św. Jakuba Apostoła w stylu barokowym z fragmentami gotyckimi wybudowany w 1739 roku. Nie zatrzymujemy się tu jednak, mijamy inny zabytkowy kościół – sanktuarium św. Anny Samotrzeciej z XIV w. Wspinamy się wąską dróżką w zachodniej części Sobótki, by na jej końcu dotrzeć do Zamku Górka czyli zespołu rezydencjonalnego oo. augustianów z drugiej połowy XIX w. Obecnie znajduje się tu hotel.

Historia powstania budowli zamkopodobnej w Sobótce-Górce jest dość nietypowa. W 1121 r. została w tym miejscu zbudowana kaplica ufundowana dla przybyłych właśnie augustianów. W latach 1524-1553 do kaplicy dobudowano część mieszkalną, którą następnie rozbudowano w 1585 r. Cały zaś kompleks religijno-mieszkalny przebudowano w latach 1885-1891, nadając mu kształt istniejącego do dziś pałacu. Nowa budowla w swoim wnętrzu kryje średniowieczną kaplicę. Architektura zamku jest bardzo okazała. Zwraca uwagę kwadratowa wieża o 5-ciu kondygnacjach i dwukondygnacyjne skrzydło ustawione prostopadle do kościoła. Skrzydła mieszkalne są kryte dachami dwuspadowymi, natomiast wieża okrągła – stożkowym, a kwadratowa dachem stromym czterospadowym.

Główne wejście do zamku prowadzi poprzez rzeźbiony portal schowany pod gankiem wspartym na dwóch niskich kolumnach o głowicach kostkowych. Przed bocznym wejściem do zamku znajdują się dwa rzeźbione w granicie lwy, romańskie, pochodzące z XII wieku i potencjalnie związane z rzeźbami z pobliskiej góry Ślęży. Niestety, z powodu intensywnie padającego deszczu nie możemy się nacieszyć tym widokiem. Ale wnętrze zamku też jest godne podziwu. Można zobaczyć oryginalne piece kaflowe i korytarze z zachowaną rzeźbioną boazerią oraz Salę Kominkową, z dużym, kaflowym kominkiem i pięknymi, rozbudowanymi opaskami drzwi dekorowanymi rzeźbionymi zwieńczeniami i malowanymi scenami mitologicznymi.

W strugach padającego deszczu wsiadamy do autobusu i jedziemy do Niemczy. Nazwa miasta, nadana przez Słowian, przybyłych na Śląsk w VI wieku n.e. wywodzi się prawdopodobnie od starosłowiańskiego słowa Niemiec, które to oznaczało obcą osobę.

Historia miasta  sięga X w. nic też dziwnego, że znajduje się tu wiele zabytków: m.in. zamek, gotycko–renesansowy z końca XVI-XIX w., kościół ewangelicki pw. św. Jerzego, obecnie nieczynny, przebudowany w 1888 r. mury obronne z XV w., fragmenty kamiennych fortyfikacji, baszta Bramy Górnej z XVI w., przebudowana w 1936 r. ratusz neoromański z lat 1853-62, wiele domów i kamienic. Wraz z przewodniczką spacerujemy – o ile tak można nazwać wędrówkę pod parasolami – po zabytkowym mieście i słuchamy gawędy o jego dziejach obfitujących w dramatyczne momenty. W 1017 r.  Niemcza zasłynęła w Europie zwycięską bitwą, kiedy to za panowania Bolesława Chrobrego odparto najazd zbrojny cesarza niemieckiego Henryka II wraz z oddziałami czeskimi i lutyckimi. W latach 1213-1216 r. na zamku w Niemczy przebywa Jadwiga, księżniczka pochodząca ze starego arystokratycznego rodu Andechs-Meran, żona Henryka Brodatego i matka Henryka Pobożnego, późniejsza święta, patronka Śląska, fundatorka kościołów w Niemczy. Zamek ten do czasów przedwojennych znany był jako Zamek Jadwigi. W latach 1419-1430 r. Niemcza jest ostoją ruchu husyckiego na Śląsku. Po poddaniu się grodu zostają zburzone mury obronne. W roku 1790 r. przebywa w Niemczy Johann Wolfgang von Goethe, słynny poeta niemiecki.

Bardzo dramatyczne były losy mieszkańców Niemczy szczególnie u schyłku II wojny światowej. Zbliżanie się Armii Czerwonej w styczniu 1945 r. spowodowało ucieczkę i ewakuację ludności niemieckiej z terenów Śląska zarządzonej przez władze niemieckie bez przygotowania. Z tego powodu wielu ludzi zginęło – bądź to w wyniku działań frontowych, bądź wskutek wysokich mrozów. 9 maja 1945 r. Niemcza zostaje zajęta przez wojska radzieckie. Jako ciekawostkę należy odnotować napływ uciekinierów z Grecji. Prawie do końca lat 90. XX wieku Grecy stanowili znaczącą część mieszkańców Niemczy – m.in. w latach 70. i 80. dysponowali własną szkołą podstawową. Podziwiamy piękne kamienice w samym centrum miasta, jedne kolorowe, wyremontowane, inne czekające na renowację. Wysłuchujemy historii kościoła Piotra i Pawła, przez zamknięte, oszklone drzwi oglądamy jego poewangelickie wnętrze. Jeszcze krótki spacer „na tyłach” miasta i udajemy się do restauracji w rynku. Spożywamy obiad i jedziemy się do Wojsławic. Ciągle towarzyszy nam deszcz.

Z Niemczy do Wojsławic zaledwie 2 km. Bierzemy parasole, chociaż deszcz jakby stał się mniej intensywny. Wojsławice położone są na obszarze chronionego krajobrazu Wzgórz Strzelińsko-Niemczańskich. Dnem najgłębszego wąwozu płynie rzeka Ślęża, zasilana licznymi potokami. Nad jednym z jej prawobrzeżnych dopływów w malowniczej kotlinie na północnych stokach Wzgórz Dębowych położone jest Arboretum w Wojsławicach. Po zakupieniu biletów wraz z przewodniczką idziemy najpierw do dużej hali pełnej ciekawostek. Możemy znaleźć tutaj m.in. historię rodu Seidel – założycieli arboretum, pięknie pachnące piwonie, zdjęcia kwiatów, niespotykane nigdzie szyszki, dwie ekologiczne sukienki z liści. Wychodzimy na zewnątrz. Cały park liczy 62 ha, w tym: 5 ha zabytkowego parku, 3 ha bylin, 12 ha sadu starych odmian czereśni, 42 ha nowych terenów. Posadzonych jest na nich ponad 8000 różnych gatunków i odmian roślin, w tym 3500 bylin. Kolekcję Narodową Arboretum stanowią różaneczniki, liliowce i bukszpany. My spacerujemy jedynie po części historycznej. Nie sposób zapamiętać choćby części nazw drzew, krzewów, bylin. Wszystko zielone w różnych odcieniach zieleni, a spomiędzy wydostają się kolory  kwiatów: od białych, różowych, fioletowych, niebieskich, poprzez czerwienie, amaranty, turkusy. Przekwitły już magnolie, jeszcze gdzieniegdzie wiszą pojedyncze płatki tych kwiatów. Podziwiać jeszcze możemy różaneczniki, w niektórych miejscach rozwijają się już liliowce. Deszcz przestaje padać, jesteśmy zachwyceni. Skubiemy z czereśniowych drzew ledwie różowe owocki, z dala błyszczy tafla małego jeziorka, robimy wspólne zdjęcie, co chwila słychać okrzyki zachwytu, zbliżamy się do końca zwiedzania. Stanowczo za krótkie to zwiedzanie. Niestety, czas kierowcy biegnie nieubłaganie, jeszcze ostatni rzut oka na te wszystkie cuda i trzeba wracać. Pozachwycamy się jeszcze oglądając zrobione zdjęcia. Kilka osób w niewielkim punkcie sprzedaży dokonuje zakupu sadzonek kwiatowych i wyruszamy w powrotną drogę bogatsi o kolejne wrażenia.

Swoje wrażenia opisały i zdjęciami podzieliły się: Halina Spichał i Aleksandra Biderman

Maj

28

Zmiana planów

Autor: Biderman Aleksandra

Spacerowe plany były dziś zupełnie inne… Niestety, pokrzyżowała je pogoda. 28 maja ubrani w cieplejsze kurtki, uzbrojeni w parasole wyruszyliśmy, po krótkiej naradzie, szczęśliwą siódemką, do Ogrodnictwa Nowackich na Brzeziu. Trasa niezbyt wymagająca, nie za długa, w razie deszczu można się schować chociażby w stołówce Kondensowni. Na razie nie pada. Idziemy ulicą Strzelecką w kierunku Brzezia. Zatrzymuję się koło jednego z płotów, by zrobić zdjęcie gromadzie polnych maków. To przedsmak tego, czego możemy się spodziewać po przekroczeniu bramy Ogrodnictwa. Niespodzianka! Naszą uwagę przykuwa nowy płot wykonany do połowy z kamienia, w ten kamień wtopiony jest żelazny pień drzewa. Z tego pnia rozchodzą się w różnych kierunkach gałęzie z przyspawanymi do nich listkami. Na tle tego płotu robimy wspólne zdjęcie. Wkrótce po przekroczeniu bramy firmy spotykamy właściciela, pana Nowackiego. Chwilę jest z nami, opowiada, ale, niestety, obowiązki wzywają. Podziwiamy maleńką kaskadę tuż przy wejściu po prawej stronie, po przeciwnej aranżację ogródka z użyciem gnejsów, pięknie poprzycinane  drzewka, figurki bajkowych postaci, żurawkę, różne krzewy ozdobne, drobną roślinność, z których tworzy się skalniaki.

To, co widzimy w kolejnych halach produkcyjnych to prawdziwa feeria barw i gatunków. Są tutaj surfinie, pelargonie, fuksje, werbeny, gazanie, goździki, szałwie we wszystkich dostępnych kolorach. Co jedne to ładniejsze. Zachwycamy się hiacyntem wodnym, rośliną, która do utrzymania się na wodzie wykorzystuje pływaki (duże, zielone kule). Odwiedzamy papużki i złocistego bażanta. Jesteśmy w momencie karmienia kolorowych rybek mieszkających w stawie.

Pogoda się psuje. Zaczyna padać. Znowu zmieniamy plany i zamiast do Kondensowni na kawkę, wracamy i zatrzymujemy się w barze „U Franka”. Pada cały czas, przez chwilę bardzo mocno. Gdy deszcz zmienia się w mżawkę, wychodzimy i stąd już każdy udaje się w stronę swojego domu. Może  słoneczko zaświeci podczas następnej naszej wyprawy…

Tekst Aleksandra Biderman
Zdjęcia Aleksandra Biderman, Halina Spichał

Maj

22

Czy suplementy diety to leki?

Autor: Biderman Aleksandra

Motto:
„Jestem pastylka na uspokojenie,(…)
tylko mnie zażyj,(…)
Na co czekasz –
zaufaj chemicznej litości.(…)”. W. Szymborska „Prospekt”

Suplementy diety! Któż z nas o tym nie słyszał!? Codziennie w mediach atakują nas reklamy tych preparatów, obiecując pomoc w naszych kłopotach zdrowotnych. Ba, czasem można odnieść wrażenie, że nie ma potrzeby chodzić do lekarza, a leczyć się samemu, łykając odpowiednie tabletki.

Czy jednak tak naprawdę wiemy, co to takiego jest? O tym, że sprawa jest poważna i warto zdobyć wiedzę na ten temat, przekonywał i – jestem przekonana –  przekonał nas Krzysztof Nowak na wykładzie dla studentów GUTW w dniu 22 maja 2014r.  auli ZSO w Gostyniu.

Prelegent jest Prezesem firmy rodzinnej z ponad 40-letnia tradycją. Przedsiębiorstwo to od 1990r.  produkuje lecznicze preparaty ziołowe, herbatki owocowe i klasyczne oraz zioła przyprawowe. Mieszkańcy naszego regionu dobrze znają Zakład Zielarski „KAWON”, a przede wszystkim sklep i kawiarnię Żurawinka.

Pan Nowak w medialnej prezentacji „Lek roślinny a suplement diety – podobieństwa i różnice”  w  bardzo przystępny sposób uzmysłowił ponad 30 słuchaczom, że nie należy mylić jednego z drugim ani traktować jako zamienniki. Zaznaczył, że temat wzbudza duże emocje, zwłaszcza finansowe. Rynek suplementów diety w Polsce wart jest ok. 3 miliardy złotych i obejmuje ok. 5000 preparatów, a ich reklama często jest nieuczciwa.

Na początku wykładu zostały zdefiniowane pojęcia: produkt leczniczy, lek roślinny, fitoterapia. Zadaniem leków roślinnych jest przywracanie dobrostanu osobom chorym, gdy preparaty chemiczne okazują się nieskuteczne, oraz wspomaganie terapii zasadniczej szczególnie w chorobie przewlekłej. Suplement diety natomiast to środek spożywczy, którego celem jest uzupełnienie normalnej diety osób zdrowych w witaminy, minerały i inne skondensowane składniki odżywcze. Różnice między lekiem roślinnym a suplementem diety dotyczą wielu kwestii: tego, kto może wytwarzać produkty lecznicze, sposobu wprowadzenia produktu leczniczego do obrotu, oznakowania produktu leczniczego, etykietowania, prezentacji i reklamy. Oznakowanie produktu leczniczego jest prawnie uregulowane i powinno zawierać następujące elementy: nazwa produktu, skład, wskazania do stosowania, przeciwwskazania, działania niepożądane, interakcje  z innymi lekami, wpływ na kierowanie pojazdami i obsługę maszyn, stosowanie w czasie karmienia piersią, sposób stosowania, środki ostrożności w czasie stosowania, skutki przedawkowania, warunki przechowywania, kategoria dostępności i termin ważności. Oznakowanie suplementu diety jest o wiele uboższe. Określenie ‚suplement diety’ powinno się znajdować w bezpośrednim sąsiedztwie nazwy handlowej, występuje stwierdzenie, że suplement diety nie może być stosowany jako zamiennik zróżnicowanej diety, informacje o składzie, warunkach przechowywania, termin ważności, brak natomiast informacji o przeciwwskazaniach, interakcji z innymi lekami, działaniach niepożądanych, skutkach przedawkowania i wpływie na prowadzenie pojazdów oraz obsługę maszyn.

Jak wygląda nieuczciwa prezentacja suplementu diety? Najczęściej jest to przypisywanie suplementowi właściwości leczniczych, np. działa antydepresyjnie; sugerowanie w nazwie przeznaczenia danego suplementu np. na odchudzanie; wykorzystywanie istniejących pod tą samą nazwą produktów leczniczych i suplementów diety np. liść melisy, herbatka z melisy lekarskiej; kierowanie reklamy do osób chorych, choć produkt nie ma takiego przeznaczenia. Działania te pan Nowak zilustrował przykładami kilku produktów.

Zdumiewające jest to, że zupełnie nieporównywalne są koszty wytworzenia leku i suplementu diety. W pierwszym przypadku są to koszty: kwalifikowanego materiału siewnego, monitoringu w zakresie agrotechniki, warunków suszenia, przechowywania zgodnie z zasadami dobrej praktyki rolniczej (GAP), spełnienia wymogów dobrej praktyki wytwarzania (GMP), kontroli na każdym etapie wytwarzania, kosztownych badań, walidacji kosztownych procesów badawczych i produkcyjnych oraz stałego monitoringu nad bezpieczeństwem stosowania. Tych wszystkich wymogów i procedur nie ma przy wytwarzaniu suplementu diety, dlatego jego koszt jest zależny od przyjętej przez wytwórcę specyfikacji produktu i stanowi w gruncie rzeczy wielką niewiadomą. Podsumowując należy stwierdzić, że leki roślinne i suplementy diety stanowią zupełnie różne kategorie produktów. Leki roślinne są bezpieczne, o ile są stosowane zgodnie ze wskazaniami podanymi w ulotce w przeciwieństwie do suplementów diety.

Jak obronić lek przed zalewem suplementów diety, jak zapewnić bezpieczeństwo pacjentowi, który jest kuszony przez reklamy. Sugestywnie napisała o tym kuszeniu nasza noblistka Wisława Szymborska w wierszu „Prospekt”:  „Jestem pastylka na uspokojenie,(…)/ Wiem, co robić z nieszczęściem,/ jak znieść złą nowinę,/zmniejszyć niesprawiedliwość,(…)/tylko mnie połknij, tylko popij wodą.” Otóż jedynym skutecznym sposobem, aby odróżnić lek roślinny od suplementu diety, jest EDUKACJA.

Wykład Krzysztofa Nowaka ujawnił wiele „sekretów ziołowej natury” i dostarczył nam sporej porcji wiedzy w ważnej sprawie, jaką  jest nasze zdrowie i bezpieczeństwo.  Po wykładzie był czas na zadawanie pytań, na które prelegent wyczerpująco odpowiadał. Wszyscy obecni na wykładzie otrzymali upominki, mi.in. przewodnik po świecie naturalnych produktów ziołowych.

Podziękowaliśmy prelegentowi gromkimi brawami, Jola wręczyła kwiatek, a Zbyszek okolicznościowy upominek.

Zrelacjonowała Halina Spichał
Zdjęcia zrobiła Aleksandra Biderman

Maj

21

Rowerami po ziemi Śremskiej

Autor: Biderman Aleksandra

65 kilometrów zaliczyło dziś 11 wytrwałych cyklistów (w tym ośmiu naszych studentów). Wyruszyliśmy o godz. 9.00 pod przewodnictwem Leszka Męczarskiego, z wykształcenia geologa, z pasji historyka i regionalisty. Nasza wyprawa zaczęła się od przeprawy przez Bogusławski las aż do Smogorzewa.  Nie zawsze dało się jechać prosto, stosując różne wygibasy omijaliśmy kałuże, mokre koleiny po kołach ciągników, przeprowadzaliśmy rowery przez grząski piasek. U wylotu tej drogi spotkaliśmy leśniczego Nadleśnictwa Piaski, pana Artura, który opowiedział nam m.in. historię kapliczki, którą mijaliśmy po drodze.

Zatrzymujemy się w Mszczyczynie przed XV—wiecznym dworem. Około roku 1540 urodził się tutaj Sebastian Grabowiecki, późnorenesansowy poeta, prekursor baroku. Później dwór był własnością Żółtowskich. Istnieje on do dziś, częściowo zamieszkany, choć bardzo już zniszczony. Jedziemy przez Gajewo, Studziannę i Ługi. Po prawej stronie mamy piękne stawy, pozostałość po kopalni żwiru w Lipówce. We Włościejewicach zatrzymujemy się na lody. Zrazu 5-minutowy postój przeradza się w dłuższy odpoczynek, gdyż pan Leszek spotyka znajomego. Nie umie „wymigać” się od obejrzenia jego domu, więc dostaje się nam dodatkowe 15 minut na konwersację. Jedziemy w kierunku Mchów. Zatrzymujemy się przed piętrowym klasycystycznym pałacem zbudowanym pod koniec XVIII wieku dla podstolego gnieźnieńskiego Sebastiana Bieńkowskiego. Jest w złym stanie. Mieści się na terenie 4-hektarowego parku. Stamtąd udajemy się do kościoła św. Marcina, kościoła późnorenesansowego z przełomu XVI i XVII wieku. Wewnątrz znajduje się rzadki, piętrowy nagrobek Stanisława i Katarzyny Sapińskich oraz tablica poświęcona arcybiskupowi poznańskiemu Antoniemu Baraniakowi, urodzonemu w sąsiedniej wsi. 3 km na zachód od Książa Wielkopolskiego znajdują się  Włościejewki z klasycystycznym dworem zbudowanym na początku XIX wieku, rozbudowanym w II połowie XX wieku o piętrowe skrzydło. Pierwotnie własność Niegolewskich, później rodziny von Beyme. W kościółku Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny z początku XVI wieku znajduje się neogotycki ołtarz główny z obrazem Matki Boskiej z Dzieciątkiem z poł. XVIII w., uchodzący za cudowny. Wmurowany w zewnętrzna ścianę kościoła jest głaz ze śladami stóp Matki Boskiej. Zawracamy. Licznik kilometrów bije a do domu jeszcze daleko. Mijamy ogrodzone tereny jeziora w Ostrowiecznie, chwilę zatrzymujemy się przed kościołem w Błażejewie. Nie wchodzimy do środka, niemal każdy już z nas tam był. Wjeżdżamy w las, trochę się gubimy dając wiarę jednej z koleżanek, ale wszystko dobrze się kończy. W sklepie w Mszczyczynie uzupełniamy płyny w organizmie, dalej przez Gajewo i Smogorzewo lasem wyjeżdżamy na Bogusławki.

Tutaj właściwie się rozstajemy, każdy dąży do swojego domu. 65 km, jakie pokazał mój rowerowy licznik to spore dla nas wyzwanie. Ale daliśmy radę. Były chwile, że już mieliśmy dosyć, szczególnie wtedy gdy trzeba było wspinać się pod górki. Jesteśmy z siebie dumni. Dziękujemy panu Leszkowi za przewodniczenie temu rajdowi. Umówimy się z nim jeszcze, bo jest wspaniały i w taki właśnie wspaniały sposób potrafi nam przekazać swoją wiedzę. Jechał trochę za szybko, ale mamy nadzieję, że się poprawi i ograniczy „deptanie” do 30-40 km.

Ciekawostki z rajdu opisała i zdjęcia zrobiła Aleksandra Biderman

Maj

20

Aniołki

Autor: Biderman Aleksandra

Dzisiaj, 20 maja, kolejne warsztaty manualne. Będziemy w technice bidingu robić koralikowe aniołki.

Potrzebne do wykonania aniołka są koraliki trzech wymiarów, mogą być same białe lub z dodatkiem kolorowych i cieniutki drucik, na który będziemy je nawlekać. Aniołek, jak to aniołek, ma sukienkę, szyję, główkę i aureolę. Nasze jeszcze mają rączki i nóżki. Są naprawdę śliczne. Tą metodą można wykonywać również biżuterię oraz inne ozdoby.

Aniołki i zdjęcia robiła Aleksandra Biderman