Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum z miesiąca: Sierpień, 2014.

301 Moved Permanently

301 Moved Permanently


nginx

Sie

30

Rajd w deszczu

Autor: Biderman Aleksandra

30 sierpnia 2014 roku Ośrodek Sportu i Rekreacji w Gostyniu zorganizował na zakończenie wakacji rajd rowerowy. Zebrało się przed pływalnią około 60 osób, w tym 10 naszych studentów.

Zapowiadała się piękna pogoda. Ruszyliśmy w czterech grupach w kierunku Grabonoga. Potem przez Tanecznicę i Strzelce Wielkie dotarliśmy do Piasków, dalej do Marysina. Czekał tam na nas ksiądz Bogumił, który w kaplicy opowiedział nam o działalności Bonifraterskiego Ośrodka oraz o św. Janie Bosko. Zwiedziliśmy otoczenie Ośrodka, przed kawiarenką spotkaliśmy naszego przyjaciela, księdza Konrada Kaczmarka i ruszyliśmy w dalszą drogę w kierunku Mszczyczyna. Zrobiło się zimno i zaczęło lać. Schowaliśmy się w lesie, ale niewiele to dało, wszyscy byli przemoczeni. Znowu kawałek jazdy i znowu chowanie się przed deszczem. I tak musieliśmy zrezygnować z dalszej jazdy i podjechaliśmy na św. Górę, gdzie czekał na nas gorący posiłek. Nie było na nas suchej nitki, musieliśmy zrezygnować ze zwiedzania bazyliki i prędko udać się do domów, by się przebrać i wypić ciepłą herbatę. Ale i tak było fajnie.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman

Sie

29

Foto Bitwa o Rynek 2014

Autor: Biderman Aleksandra

29 sierpnia, w piątek,  w ogródku wiedeńskim Texas Pizza na gostyńskim rynku, odbyła się II edycja zabawy pn. FOTO BITWA O RYNEK 2014.
Tym razem udział wzięły 3 drużyny: CIVITAS GOSTINIENSIS, Gostynioki i Studenci. Nasza drużyna w składzie: Zbigniew Kosiński, Maria Wujek, Halina Spichał, Irena Zborowska, Krystyna Banaszkiewicz i Aleksandra Biderman zajęła trzecie miejsce tracąc 2 punkty do drużyny Gostynioków. Zabawa była super, publiczność też chętnie brała w niej udział. W przyszłym roku Gaso zapowiedziało kolejną edycję GRY. Na pewno nas tam nie zabraknie.

Więcej informacji oraz zdjęć znajdziecie Państwo na stronie gaso-gostyn.pl

Sie

27

Spacerowa promocja książki

Autor: Biderman Aleksandra

W kwietniu przeczytałam książkę Grzegorza Skorupskiego „Tajemnica domu zacnego Szkota”. Akcja tej książki obejmuje swoim działaniem Gostyń, Świętą Górę i Piaseczną Górę (dzisiejsze Piaski) nieco ponad 200 lat temu. To zaledwie 8 dni 1811 roku z życia jej mieszkańców, ale również sprawy wielkiej polityki, która ma tutaj swoje odbicie.

Gdy czytałam tę książkę i przemierzałam ulice Gostynia (i nie tylko) z jej bohaterami pomyślałam, że fajnie byłoby poprosić samego autora, aby wraz z nami uczestniczył w takiej spacerowej promocji książki. Uzyskałam aprobatę Tadeusza, skontaktowałam się z panem Skorupskim, który z wielką radością przystał na naszą propozycję.

I dziś właśnie, punktualnie o godz. 9.00, 10-osobowa grupa spacerowiczów wraz z autorem „Tajemnicy…” cofnęła w czasie o 200 lat. Zatrzymując się co pewien czas słuchaliśmy fragmentów książki. Minęliśmy ulicę Kolejową i weszliśmy na teren Fary. Tutaj pan Grzegorz zwrócił naszą uwagę na napisy na cegłach kościoła, które mówiły m.in. o tym kto został tu pochowany. Obeszliśmy kościół od drugiej strony, tam również natrafiliśmy na napisy. Zwróciliśmy uwagę na barokowe okna, na, prawdopodobnie, zamurowane wejście do kościoła, na pomnik aptekarza Rude wspomnianego w książce. Tutaj też pochowane zostały prochy ludzi pierwotnie umieszczone pod posadzką kościoła. Nieco dalej, na parkingu przykościelnym, spoglądając na Górę Zamkową wysłuchaliśmy fragmentu o tym miejscu.

Ulicą Jana Pawła II skręcając koło miejsca, gdzie zostały pogrzebane ofiary cholery zmierzamy prosto na Świętą Górę. Tutaj w odosobnieniu przebywał wuj Artura – głównego bohatera powieści. Poznaliśmy, dlaczego Bazylika wzorowana jest na świątyni Santa Maria Della Salute, a nie jak chciał Adam Konarzewski, przypominać miała kościół Świętego Piotra w Krakowie. Weszliśmy do chłodnego wnętrza. Na bocznym ołtarzu poświęconym bł. Edmundowi Bojanowskiemu złożony jest wieniec dożynkowy z Grabonoga z wkomponowanym weń obrazem bł. Edmunda. Pierwotnie mieliśmy jeszcze odwiedzić Piaski, miejscowość, w której mieszkał dr Wachtel wielokrotnie wymieniany w książce, jednak obowiązki pana Grzegorza Skorupskiego przeszkodziły temu. Na schodach bazyliki poznaliśmy specyfikę Piasków, których mieszkańcy 200 lat temu byli w 50 % wyznania mojżeszowego, 30 % było ewangelików i zaledwie 20 % katolików.

Spacer promujący książkę „Tajemnica domu zacnego Szkota” zakończyliśmy na gostyńskim rynku. Usłyszeliśmy o przyczynie pożaru 1811 roku, gdzie spłonęło 50 domów w rynku i okolicznych uliczkach. Odbudowa zniszczonego miasta przyczyniła się do jego rozbudowy i powiększenia rynku. Żegnamy się z panem Grzegorzem Skorupskim dziękując za wiele interesujących wiadomości z historii naszego miasta.

My mamy czas. Idziemy do muzeum gdzie jeszcze przez kilka dni będzie gościła wystawa „Zabawki PRL-u” ze zbiorów Muzeum Zabawek w Kudowie Zdroju. To nasze zabawki, zabawki naszych dzieci: lalki, misie, konik na biegunach, łyżwy wkręcane w korki butów, żołnierzyki, pluszowe zwierzątka, wózki, wszystko to sprawiało maluchom radość, chociaż dla niektórych takie cuda pozostawały w sferze marzeń. I ostatni punkt programu: kawa, przy której omawiamy różne nasze ważne i mniej ważne sprawy. Szkoda jednak, że nie mógł jej z nami wypić nasz dzisiejszy przewodnik – pan Grzegorz.

Spacer ulicami starego Gostynia opisała Aleksandra Biderman
Zdjęcia robiły Aleksandra Biderman i Halina Spichał

Sie

21

To były piękne…..3 dni w Łodzi

Autor: Biderman Aleksandra

–  wspomnienia z wycieczki w dniach  21-23 sierpnia 2014 r.

Idea organizacji wycieczki do Łodzi mogła wydawać się co najmniej dziwna. Po co jechać do miasta, o którym mówi się, że na pewno nie ma tam nic ciekawego do obejrzenia. Właśnie po to, aby wyzbyć się tych stereotypów i ujrzeć miasto, którego charakter wykracza daleko poza to, do czego przyzwyczailiśmy się zwiedzając polskie i europejskie metropolie, a także, by zobaczyć, co zmieniło się w ciągu ostatnich 5 lat od naszego (niektórych uczestników tej wycieczki) poprzedniego tam pobytu.

Łódź to miasto, które jest jednym z najszybciej rozwijających się miast w Polsce, nazywane kiedyś „miastem włókniarzy”. Dziś jest jednym z największych placów budowy współczesnej Europy, nie słychać już tutaj maszyn włókienniczych, w powietrzu nie unosi się dym, zaskakuje ilość dobrze utrzymanych terenów zielonych. Łódzkie fabryki są teraz eleganckimi mieszkaniami, modnymi restauracjami, designerskimi hotelami, nowoczesnymi biurowcami itp.

Dzień I

W 18-osobowym składzie dotarliśmy do hotelu Campanile, gdzie czekał już na nas nasz przewodnik i opiekun – p. Jakub Zasina (absolwent naszego liceum, a obecnie pracownik naukowy Uniwersytetu Łódzkiego).

Po zakwaterowaniu, nie tracąc czasu wyruszyliśmy na zwiedzanie tego fenomenalnego miasta. Zaczęliśmy od spaceru po „Księżym Młynie” – starej i wyjątkowej części Łodzi. Był to teren w całości należący niegdyś do Karola Scheiblera i obejmujący jego fabryki, pałace, wille, ale też park i osiedle mieszkaniowe dla pracowników. Połączenie wszystkich tych funkcji oraz specyficzna ceglana architektura są wyjątkowe:

  1. Poznaliśmy niektóre z obiektów na tym obszarze m.in.:

– Pałac K. Scheiblera – obecnie Muzeum Kinematografii

– Park Źródlisko, który to park Łódź podarowała K. Scheiblerowi, kiedy w latach 40-tych XIX w. przyjechał do Łodzi i tu pobudował „swoje królestwo”,
– Osiedle mieszkaniowe wraz ze szkołą i szpitalikiem, które to K. Scheibler wybudował dla swoich pracowników (taki był wtedy trend w całej Europie), obecnie remontowane  z przeznaczeniem na eleganckie lofty,
– Pałac Herbsta – obecnie Oddział Muzeum Sztuki, który był prezentem ślubnym podarowanym córce i zięciowi przez K. Scheiblera,
– Państwową Wyższą  Szkołę Filmową, Telewizyjną i Teatralną w Pałacu Oskara Kona, którą dzięki uprzejmości p. Jarosława Czambrowskiego – dyrektora biblioteki tej uczelni, mogliśmy obejrzeć od środka. Obdarowani zostaliśmy nawet płytami z filmami wyprodukowanymi w Szkole Filmowej w Łodzi.

2. Manufaktura – kompleks fabryczno-rezydencjonalny Izraela Poznańskiego – obecnie   wizytówka miasta, obejmująca 27 ha

Pałac  I. Poznańskiego (łódzki Luwr) teraz Muzeum Miasta Łodzi
– fabryki przekształcone na centrum handlowo-kulturalno-rozrywkowe
– designerski hotel Andel’s (podziwialiśmy z poziomu recepcji) i obiadokolacja w oryginalnej restauracji „Bawełna”.

Dzień II

Spacer po Bałutach i Starym Mieście – najstarszej dzielnicy Łodzi:

– Plac Kościelny (z nowo wybudowanym kościołem Wniebowzięcia NMP w l. 1888-1897 na miejscu starego, małego, drewnianego z XV w. przeniesionego przez miejscową ludność naprzeciw fabryki I. Poznańskiego). W latach 1940-1944 było tutaj Łódzkie getto – wielki obóz pracy
– Stary Rynek – oddzielający getto od części aryjskiej (wyburzony)
– Park Staromiejski (Park śledzia) z pomnikiem Mojżesza, w miejscu gdzie stała kiedyś synagoga. (W Łodzi były 4 synagogi w stylu mauretańskim)
– ul. Nowomiejska – Plac Wolności (dawny Nowy Rynek) z pomnikiem Tadeusza Kościuszki
– Muzeum Kanału „DĘTKA”, który jest nieczynnym podziemnym zbiornikiem zbudowanym w kształcie koła w 1926 roku z myślą o płukaniu sieci kanalizacyjnej i ma 142 metry długości  prowadząc zwiedzających wokół placu Wolności,
– ul. Piotrkowska – będąca placem o najdziwniejszych proporcjach, jakie można sobie wyobrazić  20 x 4000 m, która od zawsze zastępuje łódzki rynek. Na uwagę zasługują historyzujące, secesyjne oraz modernistyczne kamienice i place miejskie łódzkich fabrykantów, wieczorem specjalnie iluminowane, a także Galeria Wielkich Łodzian m.in. ławeczka Juliana Tuwima, stolik fabrykantów, fortepian Rubinsteina), Łódzka Aleja Gwiazd i gąszcz łódzkich podwórek.

Za dnia jest miejscem pracy skupiającym najważniejsze urzędy i instytucje oraz handlu. Nocą ulica tętni życiem, dzięki umiejscowionym przy niej restauracjom, kawiarniom  i pubom.

Z wielką przyjemnością spróbowaliśmy tutaj łódzkich lodów oraz „bajaderek”- ciastek w postaci wielkiej rumowej kuli (niektórzy zakupili nawet „na wynos” do domu)

– Rezydencję – Pomorska 21 – Dom Towarzystwa Kredytowego, który powstał w 1872 roku zbudowany przez grupę łódzkich przedsiębiorców pod hasłem „Viribus Unitis”, co znaczy – „wspólnymi siłami” (obecnie własność polskich i zagranicznych inwestorów indywidualnych z  3 spółek stworzona do organizacji ekskluzywnych przyjęć, bankietów i konferencji)
– obiadokolacja w eleganckiej restauracji „Revelo”
– koncert w „Białej Fabryce” Ludwika Geyera (obecnie Centralne Muzeum Włókiennictwa
Skansen Miejskiej Architektury Drewnianej) – w ramach Geyer Music Factory w wykonaniu Oli Bieńkowskiej
– i jeszcze – dla najwytrwalszych – spacer fragmentem ul. Piotrkowskiej tętniącej życiem nocnym i niepowtarzalną atmosferą tego miejsca

Dzień  III
– Spacer przez Park im. Piłsudskiego (na Zdrowiu) – największy w Polsce Park Kultury i Wypoczynku, z pomnikiem upamiętniającym strajki Łodzian na pocz. XX w. oraz Aquparkiem Łódź  „Fala”
– Osiedle im. Montwiłła Mireckiego z 21 blokami mieszkalnymi w latach 30-tych XX w. (tzw. Łódzki eksperyment mieszkaniowy doby międzywojnia)
– Cmentarz Stary – zabytkowa i trójwyznaniowa nekropolia, na którym pochowani są najważniejsi łodzianie w wyjątkowych grobowcach. Najokazalszy (obecnie remontowany) jest K. Scheiblera

Tu nastąpiło wzruszające spotkanie z dziadkiem naszego przewodnika Jakuba –  Panem Janem Zasiną, którego poznaliśmy przypadkowo tutaj 5 lat temu.

– Nowe Centrum Łodzi – punkt informacyjny NCŁ mieszczący się na 15 piętrze wieżowca, skąd roztacza się wspaniały widok na miasto i skąd podziwialiśmy ogromny plac budowy podziemnego dworca kolejowego Łódź Fabryczna oraz interaktywne muzeum w dawnej elektrociepłowni EC1.

Poznaliśmy także projekt biurowca Brama Miasta, autorem którego jest sławny architekt David Libeskind. Miejsce to jest zaczątkiem nowej dzielnicy zlokalizowanej w sercu łódzkiego śródmieścia.

– W drodze na obiad mogliśmy zobaczyć jeszcze, jak przebiega rewitalizacja wielu ulic i placów.

– obiad w restauracji „Satyna” i czas żegnać się z

Łodzią i z naszym przemiłym przewodnikiem p. Jakubem Zasiną, gostynianinem z urodzenia, a łodzianinem z wyboru, zakochanym w tym fenomenalnym i fascynującym mieście.

Wymiana pamiątkowych albumów, ciepłe słowa uznania za przygotowanie, za komunikatywność i  interesujące przekazywanie wiadomości oraz życzenia dalszego własnego rozwoju, a także realizacji ciekawych pomysłów na unowocześnianie, ale i pielęgnację historycznej spuścizny Łodzi, były zwieńczeniem naszej  fascynującej wycieczki.

Osobne podziękowania dla Joli Gardyś, organizatora tej wycieczki od wszystkich super zadowolonych uczestników łódzkiej eskapady.

Relację przekazała Janina Bartoszak
Zdjęcia udostępniły- Krystyna Adamczak, Jolanta Gardyś

Z  e-mailowej korespondencji:

– od Jakuba Zasiny –

„Raz jeszcze chciałbym serdecznie podziękować za minione trzy wspólne dni w Łodzi. Cieszę się, że mogłem Państwu towarzyszyć w odkrywaniu miasta. Dziękuję także za upominki, a zwłaszcza za publikacje. Z „Gostyniem i okolicami na zdjęciach lotniczych” już się zapoznałem, co – jak się może Pani domyślać – było dla mnie prawdziwą gratką. Z publikacją podsumowującą konkurs zapoznam się w pierwszej wolnej chwili 🙂

Uczestnikom wycieczki, którzy chcieliby nieco poszerzyć swoje wiadomości o Łodzi, polecam poniższe artykuły:

Pozdrawiam i do zobaczenia,
Jakub

– od Renaty

„Dziękuję bardzo za przesłany materiał. Bardzo ciekawe rzeczy dodatkowo można się z nich dowiedzieć o Łodzi. Chociaż p. Jakub tak obszernie i ciekawie opowiadał o historii miasta i wszystkich nowych założeniach do jego rozwoju, że właściwie te artykuły są tylko potwierdzeniem jak bardzo jest zaangażowany w rewitalizację Łodzi i jej powodzenie…. Mam nadzieje, że jeszcze się spotkamy i będziemy mieli okazję do miłych wspomnień z naszej wycieczki. Ja jestem oczarowana sposobem przekazywania nam przez p. Jakuba wszystkich informacji i sposób w jaki potrafił nam udowodnić, że warto było przyjechać do Łodzi. Jestem z wycieczki bardzo zadowolona. Bardzo proszę pamiętać o mnie przy następnych, może tez skorzystam.

Serdecznie pozdrawiam

Renata”

– od Danuty i Elżbiety

„Po powrocie z wycieczki chciałyśmy podzielić się naszymi refleksjami. Łódź zaskoczyła nas swoją innością i zmieniła nasze wyobrażenia o niej. Nasz przewodnik p. Jakub Zasina przedstawił to miasto bardzo obrazowo, ciekawie i wyczerpująco oraz historycznie począwszy od średniowiecza po dzień dzisiejszy. Zespoły fabryczne i związane z nimi osiedla robotnicze, a także pałace i wille przemysłowców zrobiły na nas ogromne wrażenie.

Chcemy zatem gorąco podziękować pomysłodawcom i organizatorom tej wycieczki.

Osobne podziękowania kierujemy do  p. Zasiny za  tak dobrze wykonaną pracę.

Chętnie skorzystamy z następnej propozycji.”

Sie

20

Tu pielgrzymowała św. Jadwiga

Autor: Biderman Aleksandra

20 sierpnia 2014 roku – kolejny rajd rowerowy. Na starcie 9 osób. Naszym celem jest dziś Pępowo związane z postacią św. Jadwigi.

Ruszamy w kierunku wsi Grabonóg. Tam właśnie naprzeciw szkoły znajduje się od niedawna pobudowana przystań bł. Edmunda Bojanowskiego. To letnia wiata ze stołami i ławami, gdzie można na chwilę spocząć. Przed wiatą Edmund Bojanowski, rzeźba Andrzeja Hodowanego, obok dwie wygodne, stylowe ławeczki. Robimy fotkę i po chwili ruszamy dalej. Pogoda nam sprzyja, choć tylko częściowo. Nie pada. Robi się coraz cieplej, choć wieje mocny wiatr. Nie sprzyja to pedałowaniu. Mimo to, po pokonaniu dalszych 15 km docieramy do Pępowa. Wita nas wieża kościoła pw. św. Jadwigi. Byłam umówiona z proboszczem na otwarcie kościoła, jednak… nikt na plebani nie reaguje na głos dzwonka. Szkoda. Musimy zadowolić się oglądaniem wnętrza kościoła „przez szybkę” i spacerem wokół świątyni. Dzielę się z uczestnikami wycieczki legendą o św. Jadwidze, która w tym miejscu przekraczając strumyk pozostawiła ślad stopy na kamieniu. Ten ślad z kolei był początkiem pielgrzymek i budowy osady. Strumyk, rzeka Dąbrocznia, płynie do dzisiaj. Druga legenda wyjaśnia czworokątne zakończenie wieży kościelnej. Kościół był jeszcze rozbudowywany o kaplicę i nawy boczne. Zostawiamy nasze rowery naprzeciw kościoła przymocowane do specjalnych stojaków i idziemy spacerkiem po Pępowie. Najpierw wstępujemy na cmentarz, by pobyć chwilę ze Stanisławem Sroką, znanym każdemu z nas, niesłychanie dobrym człowiekiem. Jesteśmy pod wrażeniem zmodernizowanego centrum wsi: miejsce zabaw dla dzieci wyłożone jest sztuczną trawą, wszędzie mnóstwo ławek, dużo trawy, ścieżki, fontanny świecące wieczorem, duże tablice z patronami ulic, Pępowo na starej fotografii, wiata do ochrony przed deszczem, dwa stoliki z szachownicą, siłownia zewnętrzna. W pobliskiej restauracji raczymy się kawą i świeżutkim, drożdżowym plackiem z truskawkami. Siadamy jeszcze na chwilę na ławkach tuż przy wielkim kamieniu z napisem: „ Pamięci rodzin Konarzewskich i Mycielskich, fundatorów świątyń i dzieł sztuki sakralnej na naszej ziemi”. Żegnamy się z Pępowem spoglądając na pomnik pary rumaków.

Drogą powrotną jedziemy przez Rębowo, Ludwinowo, Kościuszkowo, dalej Grabonóg i Gostyń. Cały czas pod silny wiatr. Na liczniku 42 km, chociaż z racji tego wiatru trasę powrotną z Pępowa trzeba by liczyć podwójnie. Za dwa tygodnie kolejne spotkanie.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman