Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum z miesiąca: Grudzień, 2014.

404 Not Found

404 Not Found


nginx

Gru

16

Spotkanie muzyczno-opłatkowe

Autor: Biderman Aleksandra

16 grudnia o godz. 17.00 spotkaliśmy się (blisko 100 osób) w Szkole Muzycznej. Okazja ku temu była znakomita, gdyż za tydzień święta Bożego Narodzenia. Chcemy dziś podzielić się opłatkiem i złożyć sobie życzenia.

Kiedy już zasiedliśmy w sali widowiskowej bardzo miło powitała nas i pozostałych gości pani dyrektor Lajla Zaborowska. Zaprosiła do obejrzenia … „Kopciuszka” wg Jana Brzechwy, a później do wysłuchania kilku utworów świątecznych. „Kopciuszek” był cudowny. Na scenie występowali uczniowie szkoły. Słowa przeplatane były śpiewem i dźwiękami muzyki. Wzruszeni i rozbawieni przedstawieniem słuchaliśmy potem występu najpierw dużego zespołu dzieci, a po nich uczniów Szkoły, którzy grali kolędy: na skrzypcach, akordeonie, gitarach i saksofonie. Kolędy były polskie, ale i portugalska i hiszpańska. Po zakończonej części artystycznej prezes GUTW Zbigniew Kosiński podziękował pani dyrektor za tak pięknie uświetniony wieczór wręczając bukiet czerwonych róż, Jolanta Gardyś natomiast dwa pudełka wafelków, którymi pani dyrektor obiecała zaraz poczęstować występujących.

Potem przeszliśmy do sali obok. Na środku stał duży stół nakryty białym obrusem, na nim rozłożone gałązki świerkowe, patera z opłatkami, półmiski pełne pierników i ciastek, rozrzucone kolorowe cukierki.  W rogu pomieszczenia pięknie udekorowany mniejszy stół. Wszyscy stanęliśmy wokół, a ksiądz prałat Artur Przybył zaczął opowiadać o opłatku, który jest w tradycji polskiej od zawsze, a w innych krajach jest nieznany. Wspomniał o kolorowych opłatkach, które kiedyś po północy w noc wigilijną dawało się zwierzętom,  o tym, że życzymy sobie wszystkiego najlepszego, zdrowia przede wszystkim, ale cóż nam by było po tym, gdybyśmy nie mieli się z kim dzielić naszymi smutkami, radościami, gdybyśmy byli sami. Potem podszedł do stołu i z paterą opłatków obszedł wszystkich dookoła rozdając je. A później były życzenia i dzielenie się opłatkiem: abyśmy zdrowi byli, życzenia radości, uśmiechu, byśmy się spotykali, po prostu życzenia wszystkiego najlepszego. Przy kawie, herbatce i piernikach spędziliśmy miły czas.

Tekst Aleksandra Biderman
Zdjęcia: Aleksandra Biderman, Halina Spichał

Gru

12

Akademia bezpiecznego seniora cz. 5

Autor: Biderman Aleksandra

Dzisiejsze szkolenia prowadziła z nami Zofia Chołody. Porad prawnych udzielał Jakub Michalski.

To ostatnie już spotkanie z tego cyklu. Jeszcze w dniach 16, 17 i 19 grudnia w biurze Zarządu od godz. 10.00-12.00 radca prawny udzielał będzie bezpłatnych porad prawnych.

Jak na poprzednich szkoleniach, tak i dzisiaj otrzymaliśmy komplet materiałów oraz poczęstunek złożony z kawy i ciastek. Tematem dzisiejszego szkolenia był „Senior w prawie rodzinnym i opiekuńczym” oraz „Senior bezpieczny na drodze”. Szerzej pani Zofia zapoznała nas z zagadnieniem rozwodu i separacji, podziału majątku, ustaleniu ojcostwa oraz opieki nad dzieckiem. Jeśli chodzi o drugi temat omówiliśmy praktyczne zastosowania przepisów w ruchu drogowym, mandaty i punkty karne.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman

Gru

10

Centrum Gwiazdkowe…

Autor: Biderman Aleksandra

Rano, spoglądając przez okno, zauważyliśmy pokryte szronem dachy, drzewa, trawę. Trzymał lekki mróz, nic dziwnego, przecież to już 10 grudnia 2014r. Trzynastoosobowa grupa znalazła czas, by się spotkać.

Tadeusz zaproponował pójście do Centrum Ogrodniczego, obecnie nazwane też Centrum Gwiazdkowym. Zwracając uwagę na bezpieczeństwo, parami maszerowaliśmy do państwa Nowackich na Brzezie. Gdy doszliśmy do celu, wszystko nas tam zachwyciło, począwszy od stylowego płotu po zagospodarowanie obejścia.

Gospodarz przyjął nas serdecznie i zaproponował wejście do środka. Najpierw zwiedzaliśmy pomieszczenie z mnóstwem ozdób choinkowych, począwszy od  bombek różnego koloru i kształtu do aniołków, łańcuchów świeczek zapachowych itp. Ola z Lucyną wybrały zapach cynamonowy, a także jeszcze inne drobiazgi. Poubierane  choinki swym wyglądem  miały podsuwać pomysł do naśladowania. Zwróciła naszą uwagę jedna, na której wszystkie ozdoby wykonane były z białej tkaniny. Obok znajdowało się  pomieszczenie z choinkami naturalnymi i sztucznymi, a wśród nich sanie i olbrzymie dmuchane  bałwany.

Szef firmy pokazał nam też szklarnię i oprowadził po niej. Widzieliśmy panie przy pracy jak ukorzeniały rośliny. Duże ilości kwiatów pelargonii, gwiazdy betlejemskiej, w kolorach czerwonym, różowym i kremowym. Miło było spacerować w pomieszczeniu z taką ilością kwiatów, gdy na dworze szaro i zimno.

Przeszliśmy do woliery przywitać  papużki, bażanta złocistego i kurkę. Oczko wodne było zamarznięte, ale ciekawie wyglądały stojące obok oszronione   rośliny. Na zakończenie wizyty na tle domu pokrytego strzechą zrobiliśmy zdjęcie.

Szliśmy dalej, krocząc lewą stroną drogi do restauracji przy Spółdzielni Mleczarskiej. Poprosiliśmy o kawę. Do niej mieliśmy cukierki urodzinowe Haliny oraz pierniki. Konsumując, słuchaliśmy wiersza K. Ildefonsa Gałczyńskiego: „Spotkanie z Matką”, który przeczytała Jadzia. „Z pewną dozą nieśmiałości” zaprezentowała  także swój wiersz pt. „Kochana Matka”, ponieważ była to jej  premiera twórczości. Utwór się nam podobał.

O tym, jak niezwykły czas świąt realizowany jest w życiu opowiedziała  Maria. Ile dań powinno być  na wigilijnym stole dzisiaj, a ile podawano dawniej w domach magnackich, szlacheckich czy u mieszczan. Chociaż zapiski co do ilości dań różnią się. Przedstawiła ciekawostki o największej szopce,  największej bombce, najdłuższym łańcuchu choinkowym, najdroższym karpiu itp. Natomiast wiersz „Wieczór cudów” z cyklu Pastorałki i Kolędy M.M  Mioduszewskiego przybliżył istotę tych świąt. Przedstawiła go Halina. Mieliśmy też czas na żarty i rozmowy.

Wracaliśmy przez Osiedle Słoneczne, podziwialiśmy tempo wykonanych tam prac oraz estetykę i funkcjonalność zagospodarowanego terenu. Budynek A jest już oddany do użytku, ma 3 i 4 piętra. Wyższa część będzie obsługiwana przez windę osobową. Obok wspomnianych, zaawansowane są  prace na dwóch dalszych placach budowy. Aby zobaczyć wszystko z odpowiedniej odległości Ola prowadziła nas  przez tor przeszkód, po górkach, dolinach, zamarzniętej ziemi, ale te trasy pokonywaliśmy już nie raz. Ulicą Górną szliśmy w kierunku miasta. Przy skrzyżowaniu Tadeusz odczytał krokomierz, który wskazywał długość odbytej drogi o długości 6,8 km.

Oddychaliśmy świeżym, chłodnym powietrzem co hartowało nasze organizmy.

Tekst  Maria Ratajczak
Zdjęcia: Aleksandra Biderman, Halina Spichał

Gru

9

1 września 1939 roku poszedłem do szkoły

Autor: Biderman Aleksandra

Tak zaczęły się wspomnienia wojenne naszego kolegi Tadeusza Wujka. Spotkanie przy udziale ponad 30 studentów GUTW odbyło się w bibliotece 9 grudnia o godz. 17.00. Trwało półtora godziny i spotkało się z ogromnym zainteresowaniem.

Nakreślę tylko kilka spraw, które poruszył Tadeusz. Zainteresowanych odsyłam do książki wydanej w 2006 roku pt. „Byłem robotnikiem III Rzeszy” autorstwa, oczywiście, Tadeusza Wujka.

1 września 1939 roku Tadeusz rozpoczął naukę w szkole w Domachowie. Po południu sołtys Antoni Gała ogłosił, że wybuchła wojna i tak na razie zakończyła się edukacja 16 pierwszoklasistów. 2 września pod wieczór sołtys poinformował mieszkańców, że do północy należy opuścić domy i udać się w kierunku Warszawy. Rodzina Wujków załadowana na drabiniasty wóz zaprzężony w dwie krowy opuściła dom. Tu Tadeusz zrobił porównanie uzbrojenia  armii polskiej i armii niemieckiej. Trzy dni później po otrzymaniu wieści, że w wioskach spokój, powrócili do swoich gospodarstw. Nowym sołtysem został Niemiec, należało zdać broń palną i białą, radia, aparaty fotograficzne, radiowe, rowery, jeśli w rodzinie jest więcej niż jeden.

W 1942 roku władze niemieckie pozwoliły na otwarcie jedynego w powiecie gostyńskim kościoła w Domachowie. Proboszczem był ksiądz Siczyński z Fary.

W 1943 roku Tadeusz podjął naukę w niemieckiej szkole w Ziółkowie. Trzy miesiące był w pierwszej klasie i jakoś dawał sobie radę. Wówczas nauczycielka stwierdziła, że jest za wysoki na pierwszą klasę i przeniosła go do drugiej.  Nie mógł nadążyć za innymi, często obrywał baty za źle wykonane zadania.

16 maja 1944 roku wiele rodzin z Domachowa, Sułkowic, Żychlewa, Posadowa, Krobi i innych miejscowości, w tym także rodzina Wujków, zostali wywłaszczeni i załadowani po 40 osób do wagonów na stacji w Krobi. Pierwszy obóz przejściowy był w Poznaniu na Dębcu, następny w Łodzi. Tam umiera na zapalenie płuc ojciec Tadeusza. W czerwcu 1944 roku wywieziono ich wagonami osobowymi w nieznane. Trasa wiodła przez Kalisz. Ostrów, Krotoszyn, Krobię, Leszno do Lipska. Potem był Neumarkt w Bawarii. Trzy tysiące Polaków, głównie z Wielkopolski pędzono 12 km do obozu. Tam spali na 3-piętrowych pryczach, otrzymywali chochlę wstrętnej zupy, panowały głód i choroby. Umierały głównie dzieci i starsi. Zmarłych chowano w papierowych workach. Kolejnym miejscem obozowym była Fabryka Konserw w Coburgu. Tutaj warunki pobytu były zdecydowanie lepsze. Osoby dorosłe (12-letni Tadeusz jako, że był wysoki) też musiał iść do pracy. Z początku mył ogromne beczki przeznaczone do magazynowania przecierów, później „awansował”. Przeszkolony został do obsługi kotła do pasteryzacji konserw. W fabryce przerabiano owoce, warzywa, z ich obierek robiono marmoladę. Przy obrywaniu groszku zielonego na polu można było się nawet najeść. Co tydzień należało się meldować na policji. Od zimy 1945 roku jedzenie się pogorszyło, zbliżał się front. Coraz częstsze były bombardowania. Na Wielkanoc  każda osoba dostała po jednym jajku oraz do podziału na 20 osób – 2 wiadra sałatki ziemniaczanej (ziemniaki z octem i cebulką) i 1 wiadro zupy z kalarepy. W maju 1945 roku obóz wyzwolili Amerykanie, Niemcy uciekli. Pod koniec czerwca obóz w Coburgu zlikwidowano, wywieziono stamtąd około 10.000 osób. Zrazu do Bayreuth, gdzie Tadeusz przyjął z rąk biskupa polowego Józefa Gawlina bierzmowanie, potem były zapisy na wyjazd do Australii, Ameryki i do Polski, do której chciało wracać 5.000 ludzi. Rodzina Wujków (Tadeusz, siostra Zofia i matka Jadwiga) wyjechała drugim transportem.

Swoje wspomnienia przeplatał Tadeusz wierszami (też własnymi): „Był taki czas”, „Czy pamiętasz?”, „Nalot”, „Wróć nas do kraju”. Szczęśliwcy zostali posiadaczami książki Tadeusza Wujka „Byłem robotnikiem III Rzeszy” i mogli otrzymać jego autograf. Wzruszające i barwne było opowiadanie Tadeusza o tamtych czasach. To, co ja napisałam, to tylko cząstka usłyszanych informacji.

Tekst Aleksandra Biderman
Zdjęcia Halina Spichał

Gru

8

Akademia bezpiecznego seniora cz. 4

Autor: Biderman Aleksandra

Dziś, 8 grudnia 2014 roku przy udziale 10 uczestników odbyło się kolejne szkolenie dotyczące seniorów. Tym razem radca prawny, pan Jarosław Pustkowski omawiał z nami temat „Senior i prawo spadkowe”. Pan mecenas Jakub Michalski równocześnie udzielał indywidualnych porad prawnych.

Senior i prawo spadkowe to temat, który każdego interesuje, a seniorów w szczególności. Pan Jarosław Pustkowski uświadomił nam, kto jest uprawniony do dziedziczenia ustawowego, testamentowego, jak można dochodzić swoich roszczeń, jak wygląda zapis, czy można go podważyć, co to takiego jest zachowek i komu on się należy. Wiele z tych zagadnień budziło nasze duże zainteresowanie, podawaliśmy przykłady z życia, pytaliśmy, staraliśmy się rozwiązać problem, oczywiście, przy pomocy radcy prawnego. Otrzymaliśmy materiały, wśród których był m. in. wzór wniosku o nabycie spadku, wniosek o dział spadku, wzory PIT-ów do wypełnienia.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman