Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum z miesiąca: Październik, 2015.

301 Moved Permanently

301 Moved Permanently


nginx

Paź

28

W żółtych płomieniach liści…

Autor: Biderman Aleksandra

Motto:

…cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa
W brązie zachodu kute wieczornym promieniem(…)” (L. Staff)

Wysokie drzewa są piękne i wyglądają dostojnie w blasku słońca także o poranku. Błękitne niebo, czyste rześkie powietrze i słoneczna aura zapowiadały przyjemny spacer w ostatnią środę października 2015 r. Niewielka – zaledwie 10-osobowa grupa wyruszyła o godz. 9.00 sprzed siedziby GUTW.

Mijamy  dworzec PKS i idziemy  ścieżką wiodącą wzdłuż torów, kierując się ku ul. Leśnej. Na przejeździe wchodzimy na chodnik i zatrzymujemy się na skraju lasu. Spoglądamy na drzewa w jesiennej szacie. Różne odcienie zieleni poprzetykane są brązami, czerwienią, a żółte liście w blaskach słońca wyglądają jak złote. Towarzyszy nam cisza, którą od czasu do czasu „zakłócają” nasze rozmowy. Nad nami korony drzew tworzą tunel pod błękitnym niebem. Szukamy grzybów. W ściółce leśnej, wśród dywanu z liści czerwienią się czerwone kapelusze dorodnych muchomorów. Przyglądamy się kopczykom przykrytym igliwiem. To mrowiska, teraz uśpione, które zatętnią życiem na wiosnę.

Nasze spacery nie ograniczają się wyłącznie do chodzenia i rozglądania się wokół. Czas wypełniają nam rozmowy: na temat zdrowia, przeczytanych książek, relacji z dziećmi, zmian zachodzących w naszym otoczeniu, planów na przyszłość. Sporo jest wśród nas miłośników poezji, a niektórzy sami piszą, m.in. Tadeusz. Zna mnóstwo wierszy na pamięć. Teraz też – wspomagany przez Halinę – recytuje balladę Mickiewicza „Pani Twardowska”. Na każdym niemal spacerze – co stało się już tradycją – Tadeusz przynosi swoje wiersze. Dzisiaj Halina czyta jego  refleksyjny tekst  „Cisza lasu”, który wprowadza nastrój zadumy. Bohaterami liryku są drzewa. Spoglądamy na te, wśród których stoimy: smukłe sosny, świerki, klony z rozłożystymi koronami, delikatne brzozy z białą korą i wiotkimi gałązkami. Drzewa też maja swoje losy: przechodzimy obok potężnego okazu złamanego na wysokości wzrostu człowieka, w innym miejscu złamana brzoza wygląda jak duża jedynka.

Chcemy jak najdłużej wędrować leśnymi dróżkami. Wspinamy się łagodnym podejściem na Babią Górę. Z jej szczytu obserwujemy roztaczający się przed nami krajobraz. Maria w imieniu dzisiejszego solenizanta Tadeusza częstuje nas czekoladkami, robimy pamiątkowe zdjęcia. Stromym zboczem schodzimy w dół. Liście przyjemnie szeleszczą od nogami. Widok kołujących w powietrzu liści zachęca nas do zabawy. Zbieramy je garściami, wyrzucamy w powietrze i obserwujemy ich opadanie.

Zatoczyliśmy koło i docieramy do miejsca, od którego rozpoczęliśmy leśny spacer. Wracamy do miasta. Stromą ulicą dochodzimy do ul. Willowej, a stamtąd tunelem przedostajemy się do parku. Spacer kończymy w barze „U Franka”, który oferuje bardzo dobrą kawę. Solenizanci Jadzia i Tadeusz raczą nas smakołykami – czekoladkami, ciasteczkami. W nogach mamy 8,17 km. Każdy z nas zrobił ok. 13600 kroków i spalił 587 Kcal, które – niestety – odzyskaliśmy, spożywając słodycze.

Następny spacer dopiero za miesiąc może już w zimowej scenerii.

Zrelacjonowała i zdjęcia zrobiła Halina Spichał

Paź

22

W Boliwii

Autor: Biderman Aleksandra

Spotkania  uniwersyteckie pomagają  studentom w rozszerzaniu wiadomości   o kulturze i zwyczajach ludzi różnych krajów i kontynentów.  22 października,  w auli  ZSO, przenieśliśmy się w wirtualną  podróż do w Boliwii. Było to drugie spotkanie z o. Wojciechem Grzymisławskim SYD. W ubiegłym roku odbyło się ono 9 października, zbiegło się też z tygodniem misyjnym.

Gościa i słuchaczy powitał prezes GUTW Zbigniew Kosiński. Misjonarz przywdział ponczo, takie jak noszą  tam, gdzie pracuje  i rozpoczął  ciekawie  opowiadać. Kraj ten to serce Ameryki Południowej, mieszka w nim około 10 milionów ludzi. Duża część kraju to góry Andy i lasy tropikalne Amazonii. Większa część mieszkańców to Indianie, etniczne grupy Aymara, Guarani, Ouechuna. O. Grzymisławski jako werbista pracuje w duszpasterstwie, koncentruje się na młodzieży w regionach kraju na Altiplano 3800 – 4000m.n.p.m. Podczas opowiadania wykorzystywał sprzęt multimedialny, dzięki któremu obserwowaliśmy reakcję młodzieży, ich śpiewy, tańce, modlitwy.

Misjonarz zakłada i prowadzi duszpasterstwa. Mówił, że najważniejsze jest,  by młodzież uwierzyła w swoje możliwości. Organizując centra pasterstwa muszą się sami postarać, aby ten budynek  istniał. Pomagają w  remoncie, malowaniu, urządzaniu, bo należy do nich. Tym samym dają świadectwo innym, jak prowadzić życie, a istnieje tam duża przestępczość,  patologia. Widzieliśmy stary dom, wcześniej zaniedbany, ale dzięki pracy księdza Wojciecha i młodzieży został odnowiony, wyremontowany. Pozakładano nowe umywalki, sanitariaty, wszystko odświeżono. Urządzona została biblioteka, duży  salon,  w którym mogą się spotykać. Realizacja ta była możliwa dzięki ekonomicznemu wsparciu ludzi z Gostynia, Poznania, Krakowa.

Każdy przynosi  coś do zjedzenia,  kładą na stół, wspólnie  się częstują, mają okazję lepiej się poznać. Na spotkaniach czytają Pismo Święte, prowadzą modlitwy w stylu Taize co dwa miesiące, na których jest  spokój, wyciszenie. Tworzą prościutkie kościoły, ale starają się, by była serdeczna atmosfera. Prowadzone są warsztaty formacyjne, aby wyłaniać liderów, którzy organizowaliby ruchy młodzieżowe. Wyrastają z nich ludzie odpowiedzialni, chcący oddać swój czas innym. Dorośli odkrywają w sobie ducha służby.

Na filmach widzieliśmy  publiczne wyrażenie wiary i odczuć religijnych. W karnawale diabły tańczyły z aniołami, trzej archaniołowie Michał, Rafał, Gabriel prowadzili diabłów. Wszyscy poprzebierani, bogato kolorystycznie, tańczyli w rytm muzyki przez całe 5 do 6 km, by u celu pokłonić się i pomodlić na kolanach przed figurą Matki Bożej.

W czasie Wielkiego postu organizują procesję z krzyżem, idą też kilka kilometrów. Pogoda zmienia się tam co półtorej godzin, zdarza  się często, że wychodzą gdy świeci słońce, a wracają w deszczu.

Święto Zmarłych – uważają za dzień, w którym dusze  wracają do swojego domu. Przygotowują stoły, na  których są chleby w kształcie ludzi, zwierząt oraz inne produkty. Szczególny obowiązek przypada na rodzin, w których zmarł ktoś bliski i obchodzą pierwszą, trzecią lub siódmą rocznicę. Schodzą się do nich ludzie i  modlą 24 godz. od południa do następnego dnia.  Nie śpią, bo zmarły jest wśród nich. Na drugi dzień wszyscy się bawią i jedzą ciesząc się, że zmarły był z nimi.

Obecnych na sali 58 osób zrobiło łańcuch podając sobie ręce i krótką modlitwą zakończyliśmy spotkanie. Dzięki temu spotkaniu dowiedzieliśmy się, jak ważną i trudną rolę ma do spełnienia misjonarz, będąc w kraju tak odległym kulturowo.

Przed wyjściem Jola Gardyś przypomniała program na najbliższy czas podkreślając, że od 26 października ruszają zajęcia komputerowe i lekcje angielskiego.

Zrelacjonowała  Maria Ratajczak

Paź

16

Wrocław znany i nieznany

Autor: Biderman Aleksandra

W pierwszym dniu wycieczki do Wrocławia – 16 października  zwiedziliśmy:

Dworzec Główny, który jest jedną z najstarszych tego typu budowli w Polsce. Sky Tower – najwyższy budynek w Polsce – pierwszy wrocławski drapacz chmur. Z tarasu widokowego znajdującego się na wysokości 212 m mogliśmy podziwiać panoramę miasta.

Następnie przeszliśmy się około kilometra jedną z najstarszych wrocławskich ulic: Świednicką. Zatrzymaliśmy się przy Operze, przy sławnym hotelu Monopol i przy kościele pw. św. Wacława, Stanisława i Doroty. Na Rynku mieliśmy czas wolny na odpoczynek i obiad. Dalej udaliśmy się do Muzeum Uniwersyteckiego gdzie zobaczyliśmy Aulę Leopoldina i Wieżę Matematyczną z której mogliśmy znów podziwiać panoramę ścisłego centrum miasta. Pod Uniwersytetem czekała na nas wspaniała pani przewodnik Jolanta Szczepańska, która oprowadziła nas po Rynku i Placu Solnym skąd udaliśmy się do Muzeum Miejskiego, gdzie spędziliśmy czas do późnego popołudnia podziwiając zbiory sztuki śląskiej. Stamtąd przeszliśmy starym miastem do Sióstr Szkolnych de Notre Dame, które odkryły w podziemiach swojego klasztoru pozostałości zamku piastowskiego. Z podziemi wyszliśmy po zmroku i mieliśmy niepowtarzalną okazję pospacerować po Ostrowie Tumskim w świetle gazowych latarni a nawet spotkać ubranego w cylinder  i powłóczysty płaszcz latarnika.

Drugi dzień powitał nas drobnym deszczem, a pobyt we Wrocławiu rozpoczęliśmy spacerem po klimatycznym, jedynym w swoim rodzaju muzeum – po starym, przedwojennym cmentarzu Żydowskim. Tuż przed południem zobaczyliśmy Panoramę Racławicką. Przed Muzeum Narodowym czekała na nas już nasza pani przewodnik i z nią spędziliśmy blisko dwie godziny w jego murach, podziwiając niepowtarzalne zbiory sztuki polskiej i europejskiej. W drodze na obiad zobaczyliśmy jeszcze Fort Ceglany, Katedrę Greckokatolicką (tzw Unicką) pw. Podwyższenia Krzyża Pańskiego z nagrobkiem Henryka II Pobożnego, który zginął w 1241 roku pod Legnicą w walce z Mongołami. Stamtąd mieliśmy już tylko kilka kroków do sióstr Urszulanek, które opiekują się Mauzoleum Piastów Śląskich, gdzie znajdują się szczątki m.in.  księżnej Anny, Henryka III Białego, Henryka V Grubego i Henryka VI Dobrego, kilkunastu piastowskich księżniczek, w większości opatek Klarysek, a także urna z sercem księżniczki Karoliny, zmarłej w 1707 ostatniej Piastówny. Po obiedzie obejrzeliśmy pięknie odrestaurowane zabytki wrocławskiej secesji oraz Dzielnicy 4 Wyznań, gdzie odpoczęliśmy w klimatycznej Mleczarni tuż przy synagodze „Pod Białym Bocianem”. Drugi dzień wycieczki zakończyliśmy w parku Szczytnickim oglądając dwudziestominutowy bardzo energetyczny pokaz woda-światło-dźwięk pt. „Mikro i makrokosmos”.

Kolejnego, trzeciego dnia – 18 października opuściliśmy Wrocław i udaliśmy się na południe. W małej miejscowości Henryków zwiedziliśmy średniowieczne opactwo oo Cystersów z Annus Propedeuticus  Wrocławskiego Seminarium Duchownego i Liceum męskie im. Edmunda Bojanowskiego. Dla nas jednak najważniejszy był „Klasztor Księgi Henrykowskiej” oraz wspaniały kościół z barokowym wyposażeniem.

Ostatnim etapem naszej wycieczki był klasztor oo. Redemptorystów w Bardzie Śl. Tu zwiedziliśmy Bazylikę Mniejszą pw. Nawiedzenia NMP zw. średniowieczną figurką Matki Bożej Strażniczki Wiary. Po Bazylice i przyklasztornym muzeum oprowadził nas ks. proboszcz tamtejszej parafii o.Mirosław Grakowicz. Zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci, ks. proboszcz odprawił specjalnie dla nas Mszę Św., a po niej zaprosił nas na słodkie „co-nieco”.

Wycieczkę przygotowała i opisała Ewa Knapkiewicz. Zdjęcia udostępniła K. Adamczak i J.Gardyś


IMG_20151017_142620IMG_20151017_133336DSC06849DSC06658DSC06709DSC06673DSC06648DSC06624



Paź

14

Jesienny spacer

Autor: Biderman Aleksandra

Jesienny spacer w środowe przedpołudnie 14 października można zaliczyć do udanych. O godzinie 9:00 czternaście osób spod biura Uniwersytetu wyruszyło  z kijkami poprawić swoją kondycję fizyczną najpierw na siłownię zewnętrzną „na Wałach”, potem ścieżką rowerową w kierunku Goli.

Aleją Kasztanową koło byłego dworca PKP leśnymi dróżkami wyszliśmy na ul. Polną. Szata leśna jesienią jest przepiękna. Zachwyt i zadumę nad pięknem polskiej przyrody wyrażało wielu spacerowiczów. Jedni robili zdjęcia, inni wspominali zbiory tegorocznych malin i jeżyn oraz grzybobrania.

Kolega Tadeusz Wujek uwiecznił to w kilku wierszach, które odczytała kol. Halina Spichał.
Oto fragment z wiersza „Piękna jest jesień”
„….. Jesień życia, może być też piękna (…)
nikt nie przebiera sama przychodzi
do każdego człowieka
i człowiek może ją uczynić piękną
kiedy ciągle szczerze uśmiecha
i miłością darzy drugiego człowieka.”
Jesień życia

Drugi wiersz „Muzyka na jesień życia”

„W każdym okresie życia i porze roku
inaczej człowiek przyjmuje dźwięki muzyki (…).
Melodie spokojne, wyciszające i tajemnicze
wpadają w wolne przestrzenie naszego wnętrza.
Często przesiąknięte odgłosami przyrody
unoszą się ponad ziemią (…)
O – jak dobrze jest poddać się,
kojącej – cichej muzyce
i trwać w niej długo – długo,
zapominając o uciekającym nieczułym czasie”.

Następnie ruszyliśmy ul. Polną i ul. Robotniczą do mety spaceru. W barze „U Franka” zjedliśmy smaczny obiad, a przy kawie i ciastku toczyły się miłe rozmowy oraz wesołe śpiewy. Padł pomysł, by utworzyć na Uniwersytecie sekcję piosenkarską, szczególnie na jesienno – zimowe wieczory (dni). W pogodnym nastroju rozeszliśmy się do domów, by za dwa tygodnie tj. 28 października spotkać się ponownie.

Napisała IM – Spacerowiczka

Paź

13

Rejs jachtem „Stefani” dookoła świata

Autor: Biderman Aleksandra

Jest 13 października, godz.17-ta, czytelnia Gostyńskiej Biblioteki zapełniona.

Kapitan Janusz Tywoniuk, znany nam jako gostyński chirurg, zabiera nas w niezwykłą podróż dookoła świata.

Swój niesamowity wyczyn zrealizował w ciągu niespełna 2 lat, płynąc po morzach i oceanach na jachcie „Stefani” od sierpnia 2013 do lipca 2015 r.  Marzył o tym od dziecięcych lat, ugruntowując swoją wiedzę czytaniem publikacji o tej tematyce.

Jak obszerną wiedzę trzeba posiąść i wnikliwie zaplanować trasę,

żeby szczęśliwie opłynąć kulę ziemską, my laicy dowiedzieliśmy się z relacji podróżnika.

Nie wszystkie sytuacje jednak dało się przewidzieć, było sporo niespodzianek i stresów.

Do tego rejsu przygotowywał się od 10 lat budując jacht na potrzeby tego przedsięwzięcia.

Trasa pasatowa była starannie przemyślana, aby uniknąć ekstremalnych sytuacji takich jak huragany czy cyklony.

Nie planował bić rekordów, tylko bezpiecznie odbyć rejs.

Towarzyszyła mu załoga, która zmieniała się podczas podróży 6-krotnie.

Pokonał około 35 mil morskich zmagając się z żywiołem i problemami technicznymi.

Wykład był bardzo ciekawy, relacja była poparta filmem dokumentalnym z urokliwych zakątków świata oraz szczegółową trasą zaznaczoną i zaprezentowną na mapie świata.

Według prelegenta najpiękniejszym miejscem była Polinezja Francuska, a najspokojniejszym oceanem, rzeczywiście ten Spokojny.

Wszyscy byliśmy pod wielkim wrażeniem jego wyczynu zadając dużo pytań a On ze skromnością i spokojem opowiadał w taki sposób,

jakby to była tylko jakaś krótka wycieczka, a nie podróż dookoła świata.

Był nawet zdziwiony naszym dużym zainteresowaniem. Na zakończenie otrzymał gromkie brawa, podziękowania i gratulacje.

Kapitan Janusz Tywoniuk jest świetnym przykładem na to, że marzenia z dzieciństwa można spełniać będąc już na emeryturze.

Szczegółowe opisy podróży, galerię zdjęć i inne informacje można znaleźć na stronie http://stefani.odlewnik.pl/galeria

Tekst Teresa Kulig, zdjęcia Halina Radoła, arch. Janusz Tywoniuk