Paź

18

Razem zdrowiej!

Autor: Biderman Aleksandra

Dnia 18 października 2017 roku, o godz. 9.00, dwunastoosobową grupą w spacerowej przyjaźni, wyszliśmy z biura. Słoneczko przygrzewało coraz mocniej, wysychały kropelki rosy z trawy i duże krople zwisające przy prętach płotów i bram. A my maszerowaliśmy ulicami: Mostową, dalej Starogostyńską, przed hutą skręciliśmy do lasu. Szło się tam wygodniej, a przy tym spadały na nas wirujące, żółte i brązowe liście. Doszliśmy do basenu i weszliśmy do środka.

Kryta pływalnia „Na Fali” była jednym z celów naszego spaceru. Poszliśmy  tam nie po to, by się kąpać, ale zobaczyć co znajduje się pod basenem. Maria N. już wcześniej umówiła nas z dyrekcją OSiR-u na tę wizytę. Basen gostyński jest nowoczesnym obiektem sportowo-rekreacyjnym. Wymaga właściwej eksploatacji i konserwacji obiektów. Większość z nich znajduje się w pomieszczeniach pod zbiornikiem wodnym. Pan Zbigniew Kordus, dyrektor OSiR i pan Jarosław Biliński, gospodarz obiektu i stadionu, poświęcili swój czas, aby pokazać nam, studentom UTW, wszystkie urządzenia.

Zeszliśmy na dół, pierwsza jest siłownia. Ta wyposażona jest w sprzęt renomowanych marek, do treningu siłowego taki jak, rowery elektromagnetyczne, hantle, sztangi i wiele innych. Oprócz tego w siłowni znajduje się sprzęt do treningu kondycyjno- wzmacniającego.

Panowie otworzyli następne drzwi, które prowadziły do działu technicznego. Wrażenie na nas zrobiły filtry, ich wielkość i ilość, które służą do wymiany powietrza i ogrzewania, to centrala wentylacyjna, a zadaniem jej jest zapewnienie żądanych parametrów powietrza w pomieszczeniach, odpowiedniej temperatury, wilgotności i czystości powietrza. Widzieliśmy, a nawet mogliśmy dotknąć pięciu olbrzymich obiegowych filtrów piaskowych, ponieważ woda pod basenem, brodzikiem, zjeżdżalnią krąży tą drogą. Zobaczyliśmy stację dezynfekcji wody, obserwowaliśmy w jaki sposób mierzy się ilość chloru w wodzie. Przeszliśmy do następnego pomieszczenia, centralnego zmiękczania wody, znajdowały się tam też opakowania soli do systemów jej uzdatniania. Obok była kotłownia, w niej dwa piece gazowe. Wszędzie mierniki regulacji mocy, ciśnienia. Wszystkie urządzenia
z certyfikatami restrykcyjnego przestrzegania bezpieczeństwa. Bardzo wszystkich zaciekawił odkurzacz podwodny, który może pracować samodzielnie pod lustrem wody, uruchomiony przemieszcza się tak długo po dnie, aż wszystko wyczyści. Widzieliśmy jeszcze wiele innych, ważnych urządzeń, o których pan Zbigniew i Jarosław z sercem i troską nam opowiadali, podkreślając ich cenę.

Obowiązkiem dyrekcji jest administrowanie obiektami oraz urządzeniami sportowymi i rekreacyjnymi. Z pięćdziesięcioosobowym personelem czynią starania, aby zapewnić właściwą eksploatację obiektów, by przed przybyciem pierwszego klienta na basen o godzinie 6 rano, było wszystko gotowe. W imieniu nas wszystkich Ola podziękowała za bardzo miłe przyjęcie i pokazanie basenu „od kuchni”.

Dla ochłody smakosze zafundowali sobie lody i udaliśmy się w dalszą drogę w kierunku Stankowa. Przechodząc pod wiaduktem, weszliśmy do lasu. W zaciszu leśnym na polance słońce wręcz przypiekało. Trzeba było zdjąć kurtki. Szliśmy wolnym krokiem po dukcie. Jedne panie rozglądały się za grzybami, inne obserwowały nitki i pajęczynki  wytworzone przez pajączki, którymi oplatały drzewa. Tak doszliśmy do ulicy Leśnej. Dalej przez osiedle Tysiąclecia, by zatrzymać się w restauracji „U Franka” na kawie. Jadzia miała ostatnio  imieniny, poczęstowała nas dobrymi cukierkami i upieczonymi ciasteczkami. Żeby było jeszcze weselej czytaliśmy żarty zamieszczone na kartkach z wyrywanego kalendarza. Na tym złoto-jesiennym spacerze przeszliśmy 6 km. Tak wykazał krokomierz.

tekst  Maria Ratajczak
zdjęcia: Aleksandra Biderman, Halina Spichał, Maria Wujek

 

Komentowanie wyłączone.

-->