lut

26

Pierwszy raz – w tym roku las

Autor: Biderman Aleksandra

26 lutego 2014 roku. Chwila zastanowienia i 12 osób wyrusza spod biura ulicą Polną do lasu. Idziemy niewielki kawałek ulicą Leśną i wchodzimy w las. Niewiele ten zimowy, bezśnieżny las różni się od tego listopadowego. Zielono jest tylko na drzewach iglastych. Liściaste jeszcze śpią, na pustych gałęziach gdzieniegdzie powiewa pozostały po zimie szary liść. Nie przytulamy się do drzew, bo im samym brak energii, cóż więc miałyby przekazać nam? Musimy poczekać jeszcze kilka tygodni. Najwięcej dobrych oddziaływań na człowieka ma drzewo wiosną i latem, nieco mniej jesienią. Chwila przerwy w naszym spacerze. Pozwalamy sobie na krótki odpoczynek przy zwalonych drzewach, obok których przybyły dwie nowe ławki. Pod nogami szeleszczą zeschłe liście, których nie pokrył tej zimy śnieg. Jest ciepło, pogodnie, oddychamy głęboko. Opowiadamy o nowościach w świecie, przedstawiam ofertę tygodniowych wczasów z Dziwnowa. Docieramy do drogi prowadzącej na Golę. Podążamy  ścieżką rowerową do Baru u Franka. Tutaj podają najlepszą kawę i herbatę, a do tych ciepłych napojów mamy cukierki, wafelki, ciastka. Same pyszności… Wafelki i ciastka takie specjalne, malutkie, aby dla każdego wystarczyło, świeża porcja informacji, jakiś kawał. Spacer niezakończony herbatką to jak torcik bez czerwonej wisienki na górze. Nawet przy dłuższym spacerze wstępujemy gdzieś chociaż na krótko. Następne spotkanie i kolejne będą się odbywały godzinę wcześniej.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman

Komentowanie wyłączone.

-->