Śmiełów, Żegocin i Józefów…
Trafić na ładną pogodę w grudniu to dar losu. Jest ona bardzo potrzebna, bo studenci Uniwersytetu Trzeciego Wieku z Gostynia jadą na wycieczkę do Śmiełowa, Żegocina i Józefowa. Wycieczka jest organizowana w ramach współpracy z Muzeum w Gostyniu, czeka nas spora dawka historii.
Pierwsze zwiedzanie razem z przewodnikiem odbywa się w Muzeum im. Adama Mickiewicza w Śmiełowie. Placówka muzealna znajduje się w pałacu wybudowanym na przełomie XVIII i XIX wieku na planie podkowy i jest dziełem architekta Stanisława Zawadzkiego. Budowla została wzniesiona w centrum Szwajcarii Żerkowsko-Cieszewskiej. To w tym pałacu i na terenie jego parku doszło do pamiętnego romansu Adama Mickiewicza z Konstancją Łubieńską. Tutaj gościli między innymi Henryk Sienkiewicz, Ignacy Jan Paderewski, Wojciech Kossak, gen. Józef Haller, czy prymas Edward Dalbor. W salach znajdziemy pamiątki: po Adamie Mickiewiczu, Juliuszu Słowackim, Kamilu Cyprianie Norwidzie, obrazy Jacka Malczewskiego, Jana Matejki, Józefa Ignacego Kraszewskiego oraz wiele dzieł malarzy włoskich. Bogactwo zbiorów i dzieł sztuki budzi uznanie wśród uczestników wycieczki jeszcze grupowe wspólne zdjęcie i jedziemy w stronę Żegocina.
Po przejechaniu 25 km wysiadamy przed drewnianym kościołem parafialnym pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Żegocinie. Jest to absolutne novum dla uczestników, bo jeszcze nikt w tej miejscowości nie był a większość nawet nie słyszała o nazwie tej miejscowości. Do kościoła zaprasza nas ks. Marek Kozica proboszcz liczącej 1450 osób wspólnoty, opowiada o swoich parafianach i skomplikowanej przeszłości mieszkańców, bowiem były to tereny przygraniczne. Kiedy proboszcz mówi jakie siedem wiosek wchodzi w skład parafii wymienia miejscowość Grab. W tym momencie obecny z nami Tomek Barton uświadomił sobie, że tutaj sięgają jego korzenie rodzinne. Kościół ten uchodzi od wieków za miejsce kultu Maryjnego. W głównym ołtarzu znajduje się obraz Matki Bożej, który jest kopią rzymskiego obrazu Salus Populi Romani znajdujący się w kościele Santa Maria Maggiore. Pierwsze datowanie na podstawie akt wizytacyjnych pochodzi z 1639 roku. Koronacja odbyła się w 1780 roku, ale papieskie korony nałożono dopiero w 1965 roku. Aktu tego dokonał kardynał Stefan Wyszyński. Jedno z vot, naszyjnik ofiarowała Helena Modrzejewska. Obraz otaczany czcią, uznawany jako cudowny nazywany jest mianem Żegocińskiej Matki Różańcowej. Z okazji 60 rocznicy (1965-2025) koronacji powstał muzyczny album, wydany przez Stowarzyszenie Miłośników Wsi Żegocin i Ośrodek Kultury w Żegocinie z zapisem śpiewanego od niepamiętnych czasów różańca. Treść zachowała się wyłącznie w przekazach ustnych, stanowi historyczną wartość stanowiącym dziedzictwo kulturowe.
Na zakończenie koleżanka Ola poprosiła, aby pomodlić się za zdrowie naszej najstarszej studentki Marii, która doznała poważnych urazów. Wszyscy razem w modlitewnym skupieniu, poprosiliśmy odmawiając dziesiątkę różańca Matkę Boską w cudownym obrazie o jej powrót do zdrowia. Kończymy naszą wizytę, oglądamy jeszcze zabytkowe nagrobki na przy kościelnym cmentarzyku i pieszo udajemy się do pobliskiego Ośrodka Kultury.
Po drodze do Ośrodka Kultury w Żegocinie oglądamy dwie rzeźby Józefa Chłapowskiego i żony Teofili Chłapowskiej właścicieli pałacu, w którym wielokrotnie gościła szwagierka Józefa, Helena Modrzejewska. Celem naszej wizyty jest wysłuchanie wykładu o najsłynniejszej polskiej aktorce Helenie Modrzejewskiej (1840-1909). Prelekcja odbędzie się w saloniku poświęconym artystce. Wchodzimy do środka w tym momencie rozpoczyna się niezwykła magia spotkania. Przy fortepianie pianistka Katarzyna Zawada, która ubrana w wierną kopię sukni Modrzejewskiej wciela się w jej postać. Słyszymy harmonijne dźwięki utworów syna aktorki Rudolfa Modrzejewskiego (1861-1940), który przez jakiś czas rozważał karierę pianistyczną. Został jednak inżynierem i zasłynął jako budowniczy mostów w USA. Zostajemy ugoszczeni gorącą kawą i ciastami przygotowanymi specjalnie na naszą wizytę przez Koło Włościanek. Osobiście uważam, że jadłem najsmaczniejszy sernik w życiu nie ujmując smakowi i jakości pozostałych ciast. W między czasie opiekunka saloniku i Pani Zofia Zawada na przemian opowiadają o pobytach aktorki w Żegocinie, o darach dla miejscowego kościoła, związkach i stosunkach rodzinnych Chłapowskich. Przypominają rożne epizody z jej życia, mówią o pobycie w Ameryce, związkach z mężczyznami. Od fortepianu wstaje Pani Kasia wychodzi na środek sali i wygłasza płomiennie mowę Heleny Modrzejewskiej jaką wygłosiła w 1893 roku w Chicago podczas Światowego Kongresu Kobiet. Po kilku wypowiedzianych zdaniach w saloniku zapanowała absolutna cisza, wszyscy wsłuchani w monolog artystki. Wystąpienie jest tak sugestywne, że niektóre osoby mają łzy w oczach. Mowa Modrzejewskiej na Kongresie była wielkim aktem patriotyzmu, aktorka mówiła o roli kobiet i Polaków dążących do niepodległości. Po zmianie kreacji na piękną czerwoną suknię Pani Kasia bierze mikrofon do ręki, mama siada za konsolą a ojciec zostaje operatorem światła i zaczyna się niezwykły koncert. Pierwszą piosenką, którą wysłuchaliśmy to ,,Człowieczy los” Anny German, bowiem artystka jest laureatką Międzynarodowego konkursu im. Anny German z finałem w Moskwie. Jej dorobek artystyczny to dotychczas siedem albumów płytowych, śpiewa muzykę klasyczną przykładem jest płyta, „Ave Maria” Perły muzyki klasycznej z wykonaniem dwunastu utworów o tym samym tytule.
Po zakończeniu koncertu dziękujemy naszym gospodarzom za życzliwość i gościnność. Kończy się nasza wizyta w Żegocińskim Ośrodku Kultury. Dawka kultury w tym niezwykłym miejscu na długo pozostanie u wszystkich w pamięci.
Życzliwi gospodarze postanawiają jeszcze wskazać nam drogę do następnego miejsca, które zamierzamy odwiedzić w miejscowości Józefów pilotując nasz przejazd swoim samochodem. Po kilku minutach jazdy jesteśmy na miejscu. Na swojej posesji witają nas Państwo Krystyna i Zdzisław Siereccy posiadacze kolekcji starych samochodów. Właściciel zaprasza nas do wnętrza dużego garażu, po wejściu do środka widzimy wyeksponowane pojazdy. Błyszczą w świetle lamp, wszystkie idealnie wyczyszczone, sprawne tak jakby przed chwilą opuściły fabrykę. Do każdego z pojazdów podchodzi właściciel i z niezwykłą pasją opowiada ich historię. Jesteśmy pod wrażeniem robimy sobie zdjęcia na tle pojazdów, fotografujemy sylwetki aut przenieśliśmy się na chwilę w okres między wojenny i wojny, bo pojazdy są z tego czasu. O eksponowanej dużej limuzynie czeskiej Tatry T 87 Pan Zdzisław mówi, że Hitler zabronił jeździć nią niemieckim oficerom, samochód był bardzo szybki 160 km na godzinę, luksusowy i wygodny. Silnik był umieszczony z tyłu pojazdu, co przy dużej szybkości powodowało, że stawał się nadsterowny i dochodziło do wypadków drogowych.
Inny przykład, o którym właściciel może mówić bardzo długo. Sprowadził go do Polski z USA w 2017 roku to jedyny egzemplarz tego auta w kraju. Cord 810 wyprodukowano tylko 1074 sztuki, jest niezwykle innowacyjny: posiada różny rozstaw osi, po raz pierwszy zastosowany przedni napęd, preselekcyjną skrzynię biegów, radio lampowe, ogrzewane wnętrze, samonośną karoserię i ta niesamowita stylizacja pojazdu. Wchodzimy do biura, gdzie są zgromadzone pamiątki i nagrody z rajdów. Na ścianie mapa a na niej oznaczone 91 krajów, które odwiedził nasz gospodarz. Czas się pożegnać. Otwartość, życzliwość i gościnność Pani Krystyny i Pana Zdzisława sprawiły, że czujemy się jakby to nie była nasza pierwsza wizyta, dziękujemy za bezinteresowność i chęć podzielnia się z innymi swoją wielką pasją.
Na zakończenie pomimo zapadającego zmroku robimy sobie wspólne zdjęcie. Siadamy do autobusu, jedziemy do Góralskiego Grill Baru w Kotlinie, skąd posileni wracamy do Gostynia. Był to naprawdę udany dzień dzięki współpracy z Muzeum w Gostyniu i napotkanych życzliwych nam ludzi.
tekst i zdjęcia – Paweł Karolczak