Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum z miesiąca: Maj, 2016.

301 Moved Permanently

301 Moved Permanently


nginx

Maj

25

Poprzez łąki

Autor: Biderman Aleksandra

25 maja, zwyczajowo środa, godz. 9.00. Niewiele nas, zaledwie siódemka. Być może niektórych wystraszyły ciemne chmury, ale Maria mówi, że później będzie ładnie. Ruszamy do Grabonogu. Mamy zamiar odwiedzić Halinę, która ze względu na kontuzję nogi nie może brać udziału w spacerach. Oczywiście, pokłonimy się również błogosławionemu Edmundowi i ścieżką ukazującą ciekawe okazy przyrody w parku przy szkole zakończymy nasz pobyt w tej miejscowości. Czasem plany nieco „dają w łeb”. Przechodząc koło biblioteki wstąpiliśmy na chwilę obejrzeć wystawę pt. „Dobranocki w PRL-u”. Dobrze znane nam bajki, takie jak: np. Jacek i Agatka, Miś Uszatek, Coralgol, Bolek i Lolek, Gąska Balbinka, Reksio wzbudziły w nas falę wspomnień. Pani Iza z Oddziału dla Dzieci i Młodzieży zrobiła nam wspólne zdjęcie.

Z ulicy Ogrodowej weszliśmy w łąki. Zrobiło się ciepło. Udeptaną i ujeżdżoną drogą wśród soczyście zielonych traw opowiadaliśmy dowcipy, wspominaliśmy inne nasze spacery łąkami i zrywaliśmy kolorowe kwiaty. Nie spiesząc się dotarliśmy do nowo wybudowanego mostku na drodze Gostyń-Grabonóg. Stamtąd już ścieżką pieszo-rowerową wspinaliśmy się do celu. Maria, Krysia i Lucyna niosły piękne bukiety. Przed nami błogosławiony Edmund Bojanowski. Siadamy na ławeczkach tuż przy nim i robimy sobie zdjęcie. Halina już na nas czeka i zaprasza na kawę. Zostajemy bardzo miło przyjęci przez nią oraz jej męża. Gospodyni otrzymuje  spory  bukiet polnych kwiatów, z którego jest bardzo zadowolona. Oprócz kawy jest jeszcze coś do kawy i… prasówka. Tym razem dowcipny wiersz Wisławy Szymborskiej o naszych niedomaganiach, na które mamy w ogóle nie zwracać uwagi, wiersz Tadeusza o Edmundzie Bojanowskim i dwa polityczne wiersze o ostatnich kandydatach na prezydenta. Poza tym dużo rozmów, poważnych i mniej poważnych. Czas tak szybko nam zleciał… Należało wracać. Niestety, przyrodniczą ścieżkę musimy zostawić na później.

Wracamy znowu łąkami. Jest tutaj cicho i bezpiecznie. Otula nas zielony płaszcz traw i ziół. Rozpoznajemy kilka z nich. Na mostku Tadeusz odczytuje wyniki z pedometru: 8 km, 12 tys. kroków, 400 straconych kalorii i satysfakcja, a to najważniejsze. Wiele osób w naszym wieku nam zazdrości, że my przejdziemy tyle kilometrów, ale sami spróbować nie chcą. Trudno…

Uwaga: 22 czerwca z uwagi na zakończenie roku nie będzie spaceru. Spotykamy się natomiast dwa dni później, czyli 24 czerwca, w piątek, o godz. 7.25 na dworcu PKS.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman

Maj

12

Ks. Stanisław Kozierowski – założyciel Wszechnicy Piastowskiej

Autor: Biderman Aleksandra

Muzeum i UTW w dniu 12 maja 2016r. zaprosili słuchaczy do auli ZSO w Gostyniu na prelekcję prof. dr. hab. Artura Kijasa. Wykład był na temat: „Ks. Stanisław Kozierowski – wikariusz w Gostyniu, ojciec założyciel Wszechnicy Piastowskiej.” Prelegenta i zgromadzonych uczestników powitał dyrektor muzeum pan Robert Czub.

Ks. prof. Kozierowski urodził się 28 września 1874r. w Trzemesznie. Uczęszczał do progimnazjum w Trzemesznie i Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu, które ukończył w 1893 roku. Studia teologiczne i filozoficzne odbywał w Poznaniu i Gnieźnie. Święcenia kapłańskie otrzymał 12 listopada1899 r. W następnych latach pracował jako kapłan wśród polskich emigrantów w Westfalii. Po powrocie powołany został na wikariat do Wronek, a 1 kwietnia 1901 r. do Gostynia. Tutaj spędził dwa lata. Z dniem 1 kwietnia 1903 przeniesiono go do Ostrzeszowa. W 1905 r. otrzymał samodzielną parafię w Siemianowicach, skąd w roku 1910 przeszedł do Skórzewa pod Poznaniem. Przez całe życie prowadził  poszukiwania archiwalne.  Związał się z Poznańskim Towarzystwem Przyjaciół Nauk, które patronowało  wydawaniu jego prac historycznych i toponomastycznych. W tym samym roku przedstawił na łamach Roczników Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk pierwszą rozprawę: ”Wojewody  poznańskiego Przedpełka h. Łodzia, potomkowi pierwotni dziedzice Gostynia 1275 – 1337.” Do tematyki dawnych dziejów miasta Gostynia powrócił dziesięć lat później, 16 kwietnia1913r. na posiedzeniu tutejszego Koła Obywatelskiego, odczytem: ”Dzieje Gostynia w średnich wiekach.” Tekst ukazał się drukiem jeszcze tego samego roku. Interesowały go prace heraldyczne, którym poświęcił m.in. prace ”Obce rycerstwo w Wielkopolsce X – XI wieku.”  W latach trzydziestych ks. Kozierowski nawiązał współpracę z  redagowaną przez Władysława Stachowskiego ”Kroniką Gostyńską.” Dla tego czasopisma nadesłał rozprawkę pod tytułem: ”Ziemia Gostyńska w świetle nazw geograficznych i najdawniejszych źródeł średniowiecza.” W 1918r. wszedł do komisji organizującej Uniwersytet Poznański. Był członkiem Naczelnej  Rady Ludowej i posłem na Sejm Dzielnicowy. Sprawował funkcję kuratora Archiwum Państwowego w Poznaniu. Prof. Kozierowski był przewodniczącym Komisji do spraw Przywracania Nazw Słowiańskich  na Przyodrzu. W myśl ustaleń komisji zmieniono na polskie nazwy stacji i przystanków kolejowych od Pomorza Zachodniego do Śląska.  W  1929 wszedł do Wojewódzkiej Ministerialnej Komisji Toponomastycznej. W tymże roku  został mianowany profesorem tytularnym na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Poznańskiego. Jego najważniejszym dziełem jest ”Atlas nazw geograficznych Słowiańszczyzny Zachodniej”, którego dwa tomy dotyczą dzisiejszego obszaru północno – wschodnich Niemiec i północno – zachodniej Polski. Atlas ma wysoką  wartość normującą polskie nazwy urzędowe.

Prof. Stanisław Kozierowski zmarł 1 lutego 1949 roku w Winnej Górze. Ogromną bibliotekę i zbiory naukowe zapisał Archiwum Państwowemu w Poznaniu.

Prelekcji słuchaliśmy  z dużym zainteresowaniem. Padały też pytania od słuchaczy, na które dostawaliśmy wyczerpujące odpowiedzi. Panu Prelegentowi podziękowaliśmy brawami, a prezes Zbigniew Kosiński wręczył kubek z logo GUTW.

Zdjęcia Robert Czub ( na stronie muzeum)

Relacja Maria Ratajczak

Maj

11

Uroki miesiąca maja

Autor: Biderman Aleksandra

Dnia 11 maja 2016r. o tym samym czasie i w tym samym miejscu co zawsze, spotkała się jedenastoosobowa grupa spacerowiczów. Mieliśmy w perspektywie kilka godzin wspólnego marszu. W czasie wędrówek zawsze obserwujemy cykle życia w przyrodzie i podziwiamy jej piękno.

Tym razem Władzia zaproponowała ciekawą trasę, którą odkryła niedawno. Podążaliśmy ul. Mostową, dalej Leszczyńską, przejściem pod tunelem i prosto do Tesco. Za nim jest dróżka polna prowadząca na Brzezie. Krocząc po niej mogliśmy nie tylko patrzeć, ale i dotykać kwitnących łanów rzepaku rosnących po obu stronach. Uwidoczniliśmy to na zdjęciach. Mijaliśmy też zasiane punktowo buraki cukrowe i kukurydzę. Roślinki stały jak na baczność w równych rzędach. Dalej soczysta zieleń oziminy z kształtującymi się już kłosami. Maj to najpiękniejszy miesiąc, zachwyca swoją świeżością i wielobarwnością. Dróżka wyprowadziła nas na Brzezie obok szkoły. Z jednej strony słychać było gwar dzieci bawiących się na placu zabaw. Z drugiej widać było nowo wybudowany obiekt o nazwie ”Pod Jodłami”, a w nim apartamenty z miejscami noclegowymi. Teren ogrodzony, z dużym parkingiem. Wokół woń rozsiewały kwitnące tam bzy lilaki. Aż kusiło by zerwać gałązkę.  Przeszliśmy na drugą stronę drogi, by kroczyć dalej przez Brzezie, aż doszliśmy do Centrum Ogrodniczego – Nowaccy. Tam mnogość kwiatów i roślinności  wprost zapraszała by wejść na posesję i przez chwilę zatrzymać na nich wzrok. Umiejscowione  na podestach, półkach i podłodze wyglądały jak porozkładane kobierce z żywych kwiatów azalii, begonii, pelargonii, barwinka, ostróżka, dalii, szałwii i wielu innych. Przemieszczając się i czytając podpisy mieliśmy okazję przypomnieć sobie nazwy i wygląd mniej znanych okazów. Zabierając ze sobą piękne widoki ruszyliśmy w dalszą drogę w  kierunku ulicy Górnej. Po drodze spoglądaliśmy na ciekawie zagospodarowane ogrody przydomowe. Na  skrzyżowaniu dróg skręciliśmy w kierunku domu. Mijaliśmy nowo powstające osiedle Wichrowe Wzgórze. Ola powiedziała nam jakie są założenia w związku z tym osiedlem. Szliśmy z górki ale się nie spieszyliśmy, dostrzegaliśmy to, czego się nie zauważa w pośpiechu i hałasie. Spacer zakończyliśmy na kawie w restauracji ”U Franka”, nie zabrakło też słodkości. Byliśmy trochę zmęczeni, ale zadowoleni. Przeszliśmy 8 km, szliśmy  po zdrowie i energię w słońcu i powiewie świeżego powietrza.

Na koniec, dla rozrywki, Ola przeczytała wiersz optymistyczny pt. ”Spacerowicze” autorstwa Tadeusza Wujka i przygotowane przez siebie żarty i wierszyki pt. ”Jeszcze w zielone gramy”, ” Idą….siątki” oraz  „Listy do lekarza.”

Tekst Maria Ratajczak
Zdjęcia: Maria Wujek, Aleksandra Biderman

Maj

10

Rowerem przez Świat: Panama i Kolumbia

Autor: Biderman Aleksandra

Motto:

„Navigare necesse est (..)”. Pompejusz Plutarch

Biblioteka inspiruje – pod takim hasłem obchodzony jest w tym roku Tydzień Bibliotek (8 – 15 maja). Spotkanie z Piotrem Strzeżyszem, które  odbyło się 10 maja 2016 r. w czytelni Biblioteki Publicznej w Gostyniu, z całą pewnością należało do inspirujących. W trwającym niemal 2 godziny spotkaniu opowiedział (ilustrując swoją gawędę zdjęciami) o podróży przez Panamę i Kolumbię.

Piotr Strzeżysz od lat realizuje marzenie zwiedzenia świata na rowerze, łącząc pasję podróżowania z fotografią i pisaniem. Przejechał kilkadziesiąt krajów na pięciu kontynentach. Jest autorem kilku książek podróżniczych. W 2015 roku książka „Powidoki” zdobyła nagrodę Bursztynowego Motyla w Konkursie im. Arkadego Fiedlera oraz nagrodę Magellana w kategorii najlepsza książka podróżnicza. Piotr Strzeżysz, nauczyciel angielskiego (przez pewien czas), jest także zdobywcą Kolosów: w 2007 wyróżnienia za przejazd rowerem przez Himalaje w trudnych, zimowych warunkach przy temperaturach wynoszących nierzadko -30 stopni Celsjusza i w  2014 wyróżnienia za wytrwałość w próbach odnalezienia życiowej prawdy w podróży i odwagę przyjmowania tego, co przyniesie droga. Sam mówi o sobie, że podróżowanie jest jego karmą: „Przewłóczyłem się przez kawałek świata, ale ciągle coś gdzieś mnie pcha”.  Należy dodać, że otrzymał  również Nagrodę Publiczności za Najlepszą prezentację Kolosów 2014.

Podróż przez Panamę i Kolumbię związana była z pisaniem jego ostatniej książki „ Sen Powrotu”, o której autor mówi: „(…) to bajka o podróży. I o szukaniu baśni. Bo czymże są podróże, jeśli nie ciągłym poszukiwaniem baśni?”

Opowiadaniu o podróży towarzyszyła mapa, choć bohater spotkania zastrzegł się, że na ogół podróżuje bez mapy, gdyż „lubi się zgubić”. Odwiedził prawie 70 krajów, był 2 razy w Panamie i 3 razy w Kolumbii, i – choć nie lubi wartościować –  przyznaje, że właśnie Kolumbia to kraj „naj” w Ameryce Południowej.

Jego opowieść to bardziej impresje i osobiste refleksje niż rzeczowe informacje. Podobnie jak w ostatniej książce pominął „informacje kontekstowe” opisujące zwyczaje, kulturę, czy jakiekolwiek cechy charakterystyczne odwiedzanych przez niego miejsc.

Podróż zaczął od Panamy na skutek splotu różnych okoliczności. Przyjął zaproszenie od księdza Józka, byłego komandosa, który został misjonarzem. To on umożliwił mu pobyt na Bocas del Toro, aby mógł spokojnie pracować nad książką, ale rajskie warunki – „nadmiar wszystkiego” – utrudniały pisanie. Te rajskie warunki to wspaniały klimat (temp. powietrza przez cały rok 30°C, temp. wody 23°C, urzekający krajobraz, moc kolorów).  W Panamie spotkał rodaków: dziewczynę Asię, która od kilku lat podróżuje z córką Gają, przez innego Polaka Michała i jego żonę Zaidę był goszczony w ich domu. W tym momencie poruszył problem tożsamości i zadał pytanie: co jest kryterium tożsamości? Czy jest nim język? Jak taki niekonwencjonalny styl życia, ciągłe przemieszczanie się z miejsca na miejsce, kontakt z różnymi ludźmi i kulturami, brak stabilizacji życiowej wpłynie na postawę życiową i właśnie poczucie tożsamości szczególnie młodego człowieka.

Z Panamy do Kolumbii nie można się przedostać lądem, a tylko drogą powietrzną lub wodną. Ostatecznie do Kolumbii dostał się łódką, którą przybywają kubańscy uchodźcy.

Kolumbia to rzeczywistość – szczególnie duchowa – odmienna od panamskiej. Ludzie są bardziej pogodni, otwarci, gościnni, chętnie się fotografują. Podróżnik często doświadczył tej niezwykłej bezinteresownej gościnności ludzi: wprost z ulicy został zaproszony na Wigilię przez rodzinę kolumbijską, był goszczony we wspaniałym domu zamożnego pilota śmigłowca, mógł wszędzie rozbić namiot. Jedyną formą zapłaty było ewentualne zobowiązanie się do odpłacenia dobrem innej potrzebującej osobie.

Chwalił kolumbijską kawę tym smaczniejszą, że podawaną z uśmiechem, czysty cukier trzcinowy w kostkach, mnóstwo owoców, dobre i tanie ciastka, narzekał na fatalny chleb i bardzo głośną muzykę, która uniemożliwia medytację.

Polska jako kraj jest nieznana wśród Kolumbijczyków, ale nazwa jest kojarzona z papieżem Janem Pawłem II i prezydentem Lechem Wałęsą. Młodzi na dźwięk nazwy Polska wykrzykują „Lewandowski”.

Na często zadawane na spotkaniach pytanie: „po co się włóczy?” odpowiada mi.in. „szukam potwierdzenia tego, że ludzie są dobrzy”.

Nawiązując do sentencji Plutarcha: „Żeglowanie jest koniecznością (..)” o Piotrze Strzeżyszu można powiedzieć, że dla niego koniecznością jest podróżowanie rowerem.

Po prelekcji był czas na zadanie pytań. Podróżnik zachęcił do nabycia swoich książek. Dziękując za prelekcję, Zbyszek Kosiński wręczył kubek z logo GUTW, w którym kawa kolumbijska będzie na pewno smakowała bardziej niż w jakimkolwiek innym.

Zrelacjonowała Halina Spichał
Zdjęcia zrobiła Aleksandra Biderman