Wrz

10

Grzybiarze…

Autor: Biderman Aleksandra

W środę, 10 września 2014 r., zbiórka  w biurze Zarządu. Podczas schodzenia się, każdy mógł przejrzeć i zabrać leżące na stole bezpłatne czasopisma „UTW Bez Granic”,  cykl: Akademia Zdrowego Seniora.

Ze względu na to, że zaczyna się sezon na grzyby i wzrasta ryzyko zatruć Ola przedstawiła nam ilustracje i omówiła je, ukazując różnice między grzybami trującymi, takimi jak: muchomor sromotnikowy czy czubajka brązowoczerwona – a jadalną  czubajką  kanią.  Wiedza ta była nam  przydatna, bowiem  w planie mieliśmy  spacer  do lasu.

Dwunastoosobową grupą o godz. 9 wyruszyliśmy w plener. Marszem zwykłym, a czasem treningowym. Były to dobre ćwiczenia na mięśnie naszych nóg. Dwie osoby zabrały kijki, większość  maszerowała bez nich.

Podążaliśmy ul. Polną, tam zauważyliśmy, że w ogrodach kwitnie już zdecydowanie mniej roślin niż w pełni lata, a barwy ich są trochę przygaszone jak to we wrześniu. Dalej ul. Leśną doszliśmy do torów. Obok nich po schodkach zeszliśmy do lasu. Tam wąską ścieżką, jeden za drugim, wchodziliśmy w jego głąb, zerkając przy tym na boki, by wypatrzeć w igliwiu wystającą  głowę grzyba. No i rozległy się odgłosy radości! Natrafiliśmy na wysyp czubajki  kani. Lucyna z Olą potrafiły najprędzej zauważyć i najwięcej uzbierać. Potrafiły się też dzielić. Ola podarowała mi kilka okazów, największy miał kapelusz o średnicy około 25cm. Przy smażeniu wypełniał całą patelnię, przy tym był bardzo mięsisty. A przyrządzony to pyszność.

Spacerując dalej, szliśmy dróżkami krętymi, po trawie i podszyciu leśnym pod górkę i z górki. W środku lasu trafiliśmy na wyrąb drzew, zrobiliśmy tam przerwę na odpoczynek. Rozsiedliśmy się na grubych pniach, wdychając zapach świeżo ściętego drewna i  żywicy.

Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy dalej, doszliśmy do drogi prowadzącej do Starego Gostynia. Skręciliśmy w kierunku południowym, żeby dojść do Goli i ścieżki rowerowej prowadzącej do Gostynia. Wzdłuż tej drogi zaciekawiała nas przyroda, dojrzewające buraki cukrowe, połacie pól z oziminą, plantacje kukurydzy, gdzie wzniosłe łodygi wyciągały swoje kiście z ziarnem do słońca, dyskutowaliśmy o podorywce. W dali widać było traktor uprawiający rolę. Zatrzymaliśmy się dopiero przy logo ”S.M. Gostyń”, żeby na jego tle zrobić zdjęcie.

W tak ciekawy sposób spędziliśmy czas w terenie, wróciliśmy do Gostynia przemierzając 9 km „z hakiem”. Tradycyjnie na zakończenie spaceru weszliśmy do restauracji na kawę lub herbatę. Tym razem był to lokal „U Franka.” Po pogaduszkach przewodnicy omówili program na najbliższy czas.

Często miłym  akcentem  zakończenia spotkania  jest wiersz Tadeusza. Dzisiaj zadedykował nam  utwór pt. „Wrzesień.”

Napisała   Maria Ratajczak
Zdjęcia  Aleksandra Biderman

Komentowanie wyłączone.

-->