Świnoujście – wczasy po raz dwunasty
Spora grupa, 52 osoby, zdecydowały się spędzić wczasy w Świnoujściu. Tradycją jest, że zanim dojedziemy autobusem do nadmorskiej miejscowości, zwiedzamy po drodze jakąś atrakcję. Tym sposobem dziś, 15 czerwca, 49 osób zwiedziło pałac i spacerowało po ogrodzie dendrologicznym w Przelewicach. Odbudowany pałac to centrum konferencyjne z przestrzenią dla sztuki i inspiracji. Ostatni przedwojenny właściciel Conrad von Borsiga stworzył przy budowli arboretum. Częścią parku w stylu angielskim jest Ogród Japoński. Razem z przewodnikiem odbyliśmy niezwykłą metafizyczną podróż po historii tego miejsca, ale też poznaliśmy kilkadziesiąt egzotycznych roślin, ich znaczenie gospodarcze i zastosowanie w medycynie. Po opuszczeniu parku zwiedziliśmy jeszcze oranżerię z kolejnymi ciepłolubnymi roślinami pełną latających motyli. (Paweł)
16 czerwca. Pierwszy dzień pobytu w Świnoujściu, przed południem mamy zaplanowaną wycieczkę autokarem z przewodnikiem panem Wojtkiem, po mieście. Odwiedzamy (48 osób) dwa przejścia graniczne, przewodnik opowiada o mieście i mijanych budynkach, jedziemy słynnym tunelem pod Dźwiną, oglądamy port promowy i przeprawę, ponownie tunelem wracamy na wyspę Uznam i zwiedzamy nabrzeże po drugiej stronie Świny. Popołudnie spędzamy indywidualnie: ja idę z żoną zobaczyć morze a potem długi spacer po uzdrowiskowym deptaku, który robi na nas duże wrażenie. (Paweł)
We wtorek, 17 czerwca, w 18 osób wybieramy się na prom. Przejeżdżamy promem na wyspę Wolin. Tam robimy sobie mały spacer i wracamy. Ja i Marylka zostajemy dłużej by zorientować się jak można dojechać do podziemnego miasta. Wracamy kolejnym promem. Po południu wybieramy się na Stawa Młyny, miejsce gdzie każdy wczasowicz musi postawić stopę. (Ola)
Środa, 17 czerwca, pogoda na tyle zmienna, że zamiast na plażę robimy sobie z żoną spacer po Świnoujściu. Udajemy się na nabrzeże, aby oglądać przepływające jednostki. Korzystamy z okazji i promem udajemy się na drugą stronę na wyspę Wolin. Ponownie wsiadamy na prom i wracamy na wyspę Uznam. Po południu idziemy na spacer promenadą, po drodze na plażę ubikacja, na której rozrabia muzyczny zespół czarownic i obowiązkowo spacer brzegiem wzdłuż plaży. (Paweł)
Wypoczywać w Świnoujściu na wyspie Uznam. a nie odwiedzić naszych niemieckich sąsiadów byłoby niewybaczalnym błędem. Dlatego na czwartek 18 czerwca nasze koleżanki Marylka i Ola zamawiają autobus i umawiają się z przewodnikiem. Jest nas 46 osób. Pierwszą miejscowością, którą odwiedziliśmy to Stralsund. Przy wjeździe do miasta widzimy olbrzymią niebieską, to największy kryty dok stoczniowy. Zwiedzanie rozpoczynamy od nabrzeża z budynkami dawnych spichlerzy z zacumowanym pięknym żaglowcem. Przechodzimy na zabytkową starówkę, jeden z budynków to najstarsza w Europie knajpa, która jest nieprzerwanie czynna w tym samym miejscu od 1332 roku. Bocznymi, zabytkowymi uliczkami docieramy do Rynku. Tam na pierwszy plan wysuwa się średniowieczny ratusz, którego budowę rozpoczęto w 1410 roku. Siadamy do autobusu i jadąc wzdłuż zachowanych murów obronnych opuszczamy miasto wybudowanym w 1936 roku ponad 4 kilometrowym mostem kolejowym. Jesteśmy na Rugii, kolejnej bałtyckiej wyspie. Jedziemy na półwysep Jasmund do miejscowości Sassnitz, z wysokiego klifu schodzimy na nabrzeże. Tu przy nabrzeżu zacumowany jest okręt podwodny produkcji angielskiej, który pływał pod flagą Wielkiej Brytanii, w tym miejscu spełnia rolę muzeum. Uczestnicy wyjazdu w pływającym barze gastronomicznym zakupują bułki ze śledziem po brunszwicku. Miejscowe mewy też lubią śledzie i potrafią wyrwać z ręki bułkę. Kilku uczestników traci w ten sposób śledziowy przysmak. Kolej teraz na największą atrakcję, wyjazd do puszczy bukowej do Nationalpark Jasmund z jego kredowymi klifami. Ten cud natury oglądamy ze specjalnego tarasu, oczywiście wszyscy robią zdjęcia. Można wypić kawę w miejscowych barach, ale większość zwiedza atrakcyjne muzeum multimedialne. Poznajemy historię zlodowaceń i powstania klifu, występującą aktualną faunę i florę. Kolejna miejscowość Prora to miejsce z nazistowską historią. Przed wybuchem II Wojny Światowej wybudowano wzdłuż plaży najdłuższy budynek o długości 4,5 km. Różne były koleje tej budowli, obecnie odbudowano połowę budynku, pozostała część czeka na lepszy czas. Ostatnie miejsce, do którego pojedziemy to kurort, prawdziwa perełka ze wspaniałym molo. Z klifu na molo można zjechać linową windą, która porusza się pod dużym skosem po szynach. Wszystkie budynki pomalowane są na biało z drewnianymi ornamentami, na obrzeżach można spotkać budynki kryte trzciną. Spotkaliśmy też rodzime akcenty: na molo lody sprzedawał młody mieszkaniec Ponieca, a na jednym ze stoisk handlowych przed pensjonatem sprzedawano sery kozie ze Skoraszewic. Jeszcze tylko przejazd nowym 4,5 kilometrowym mostem, z którego wysokości rozciąga się panorama Stralsung. Dziękujemy panu Andrzejowi naszym, również rodzimym, mleczkiem. Zmęczeni, ale zadowoleni wracamy do miejsca zakwaterowania. (Ola)
Indywidualny spacer po Świnoujściu. Dochodzę do nabrzeża, spory ruch statków na Świnie, zacumowane jednostki specjalne. Dochodzę do budynku Kapitanatu Portu, niedaleko jedna z latarni, spacerując dalej dochodzę do basenu jachtowego. W przystani jachtowej senna atmosfera, żadna jednostka nie opuszcza basenu. Skręcam nieco w lewo i widzę czerwoną budowlę, wchodzę do środka. To zabytkowy Ford Anioła, zwiedzam ekspozycję wystawową trochę minionej historii, przemiennie z wystawionymi pracami artystycznymi, specjalna sala poświęcona obróbce bursztynu i przykłady różnych rodzajów bursztynu nie tylko z Polski. Opuszczając fort zaglądam do klimatycznej kawiarenki z kolejną ekspozycją ciekawych prac artystycznych użytkowych. Jestem zadowolony to bardzo ciekawe miejsce. Odwiedzam jeszcze kolejne umocnienia obronne Ford Zachodni. Zadowolony, ale lekko zmęczony wracam zacienionym parkiem do miejsca zakwaterowania. (Paweł). ….I my byłyśmy w Forcie Anioła. W sali na parterze można poszaleć. Są różne historyczne stroje i broń. Korzystając z okazji wcieliłyśmy się w postaci z dawnej i mniej dawnej historii. Na najwyższym piętrze, na tarasie zachwycałyśmy się pięknymi krzakami róż. (Ola)
19 czerwca. Po wczorajszej udanej wyciecze dziś pogoda nie pozwala na plażowanie. Dla chętnych uczestników (28 osób) zostaje zorganizowane wyjście do Podziemnego Miasta na wyspie Wolin aby zwiedzić Zapasowe Stanowisko Dowodzenia Dowódcy Frontu Polskiego. Nasz przewodnik kapral Czapla wprowadza nas do podziemnego tunelu długości 1492 metry i zapoznaje nas z historią tego miejsca. W 1939 roku działała tu Niemiecka Bateria Nabrzeżna. W 1945 roku obiekt przejmują Sowieci, jednak po kilku miesiącach przechodzi w ręce Wojska Polskiego. Po przejęciu obiektu wojsko je modernizuje łącząc tunelami poszczególne bunkry. Następnie wszystko zostaje zasypane ziemią i nasadzony las. Ściśle tajny obiekt spełnia swoje główne zadania w latach 60- 70, potem obiekt traci na znaczeniu bojowym. Ostatecznie w 2007 roku wojsko oddaje teren a podziemne obiekty przejmują pasjonaci. Powstaje Muzeum Obrony Wybrzeża. (Paweł)
20 czerwca, w piątek, 6-osobowa grupa wyruszyła na wycieczkę rowerową o godz. 9.00. Piękna pogoda dopisała. Rowerami dotarliśmy na granice polsko-niemiecką, gdzie zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia, Następnie targ Bangladesz, pojeździliśmy trochę po mieście, potem promem przeprawiliśmy się na wyspę Wolin. Ścieżka rowerowa doprowadziła nas do gazoportu. Niestety, dalej nie mogliśmy jechać więc zawróciliśmy. Pojechaliśmy na drugie przejście graniczne i tak po kilku godzinach jazdy zmęczeni ale zadowoleni dotarliśmy na miejsce gdzie zwróciliśmy rowery. (Ania, Dorota, Sabina, Ryszard, Edward, Maria)
22 czerwca. Wybrałyśmy się indywidualnie na spacer deptakiem i promenadą. Zwiedziłyśmy po drodze Muzeum Statków na Wodzie. Najdłuższe z nich mają 4 metry długości, są piękne żaglowce, statki, okręt podwodny, promy w różnych skalach. Wokoło na ścianach zawieszone są obrazy statków w technice 3D. Trzeba jeszcze założyć specjalne okulary by dojrzeć tę trójwymiarowość. Nieco dalej wchodzimy do Ogrodu Sensorycznego. Ten ogród to strefa zmysłów, to wyjątkowe miejsce podzielone na strefy oddziałowujące na wzrok, słuch, węch, dotyk i smak. Znajduje się tu około 75 gatunków roślin, w tym egzotyczne palmy. Jeszcze kilka minut i znajdujemy się przy tężniach solankowych. Wokół tężni rozpylana jest naturalna solanka ze źródeł uzdrowiskowych, co tworzy unikalny mikroklimat bogaty w jod, brom i magnez. Inhalacje te doskonale wspierają odporność i układ oddechowy. (Ola)
23 czerwca, wtorek. Na wczasach w Świnoujściu grupa spacerowa nie zawiesiła swojej działalności. 13 osób wybrało się na środowy spacer we wtorek. To mała zmiana, gdyż jutro mamy zaplanowany przepływ katamaranem po 44 wyspach.. Dziś wspólnie ulicami miasta udaliśmy się w stronę przejścia granicznego. Tam działa targowisko zwane Bangladeszem: kilkaset metrów budek, prowizorycznych zadaszeń i blaszaków z towarami, które najczęściej kupują turyści z Niemiec. Było tam wszystko: ubrania, zabawki, papierosy, torebki, płyty, I my coś tam kupiliśmy, a na zakończenie zaserwowaliśmy sobie goloneczkę, frytki i piwo. Super jedzonko. (Paweł)
,,Lato, lato czeka”. Lato czekało na nas w Świnoujściu, niestety, to co dobre szybko się kończy. Ale dziś w środowy upalny dzień, 24 czerwca, dla chętnych jest propozycja wycieczki na wyspę Karsibór. 25 osób wypływa z portu katamaranów, aby zapoznać się z ,,Krainą 44 wysp’’ utworzonych w delcie Świny. W drodze powrotnej nasz katamaran cumuje przy labiryncie wśród trzcinowiska, gdzie podziwiamy instalację rzeźb ptaków i płazów. Po południu uczestnicy wczasów na wspólnym spotkaniu podziękowali Oli i Marylce za zorganizowanie wczasów. (Paweł)
Po południu o godz. 17.00 w muszli koncertowej na promenadzie wystąpiła Orkiestra Wojskowa grając nam różne melodie filmowe. O godz. 20.30 na plaży odbyła się Msza Święta w intencji ratowników, plażowiczów oraz o bezpieczne wakacje. Wydarzenie to połączone jest z symbolicznym błogosławieństwem wód morskich i ratowników. Uczestniczyła w tym wydarzeniu pani Prezydent Świnoujścia. Woda w Bałtyku coraz cieplejsza, spacerowałyśmy w promieniach zachodzącego słońca. (Ola)
Czas na podsumowanie:
12 wczasy minęły jak z bicza trzasł. Pokoje mieliśmy w hostelu Rentumi: jedne większe, inne mniejsze. Korytarze i łazienki codziennie sprzątano. Brakowało nam tylko miejsca na wspólne spotkania. Spotkania były w mniejszych grupach, w pokojach. Mieszkaliśmy tuż przy Parku Zdrojowym. By dojść do plaży należało przejść park i ulicę do promenady. Nam zajmowało to 15 minut. Śniadania i obiady każdy robił sobie w pokojach. Na każdym piętrze była do dyspozycji kuchnia z wyposażeniem. Na obiady chodziliśmy „w miasto”. Najbardziej smakowało nam „U babci Halinki”. Było to domowe jedzenie, duże porcje, których nie raz nie mogliśmy zjeść.
25 czerwca o godz. 10.00 wyjeżdżamy. Jeszcze po drodze obiad w Przytocznej w „Zielonej Gęsi”. Obiad pięknie podany, smaczny, do tego kawa i przepyszny sernik, który większość zakupiła. I to już koniec. Następne wczasy szykujemy w Kołobrzegu, z pewnością nie będzie to Hilton ani Gołębiewski, ale gwarantujemy dobre towarzystwo. (Ola)
tekst: Paweł Karolczak, Aleksandra Biderman, Anna Fajczyk
zdjęcia: jw ……..
25 czerwca – wyjazd, znowu tunel, obiad w zajdzie Zielona Gęś, 17.00 powrót