Wrz

18

Skorzęcin – spotkanie wielkopolskich UTW

Autor: Zbigniew Kosiński

SPOTKANIE  WIELKOPOLSKICH  UTW 18 – 20 września  2019 r.

Na zaproszenie  p. Marzeny Wodzińskiej – członka zarządu Samorządu Województwa Wielkopolskiego – do Skorzęcina przybyło 80. przedstawicieli Wielkopolskich UTW. Gostyński UTW reprezentowały panie:  Barbara Kubiaki Dorota Dojcz.
Program spotkania obejmował różnorodne obszary działania stowarzyszeń UTW, szkolenia i warsztaty oraz integracyjne formy współdziałania. Zajęcia prowadzili wykładowcy akademiccy oraz pracownicy Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej w Poznaniu.

Tematyka szkoleń i warsztatów:

  1. „Bezpieczne Życie Seniorów” – podkom. M. Piaszczyńska – Szuba, specjalista Wydziału Prewencji Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu.
  2. „Właściwa komunikacja (werbalna i niewerbalna) drogowskazem do sukcesu (cz. I, II) – prof. dr hab. Hanna Mamzer, Instytut Socjologii UAM w Poznaniu.
  3. „Jak pisać projekty (zajęcia w grupach) – prowadzenie: Dział koordynacji Polityki Społecznej ROPS w Poznaniu.

Warsztaty z pierwszej pomocy – jak pomóc, a nie zaszkodzić? – prowadzenie: Mirosław Wawrzybok CRM Medservies

Blok zajęć do wyboru:

  • zajęcia z Nordic Walking – „Marsz po zdrowie” , prowadzenie: Marcin Szulc,
  • warsztaty wizażu – prowadzenie Paulina Panowicz GAI make up artist,
  • Jak promować działania swojego UTW w social mediach…? prowadzenie: Michał Wiśniewski OLX grup,
  • „Kreowanie profesjonalnego wizerunku” czyli o postawach i zachowaniach – prowadzenie: Agata Grenda. Produkcja Kultury.

Wszystkie zajęcia dostarczyły uczestnikom wielu informacji, ciekawych sposobów realizacji zadań oraz pracy własnych stowarzyszeń. Były doskonałą okazją  do integracji środowiska senioralnego, wymiany doświadczeń oraz sposobów pozyskiwania nowych członków.
Pobyt w Skorzęcinie, mimo chłodnej aury,  uprzyjemniały życzliwe, serdeczne kontakty z wykładowcami, smaczne posiłki, przerwy kawowe oraz relaksująca okolica – leśna cisza i urok jeziora.

oprac. Dorota Dojcz

Wrz

11

Dokąd prowadzi…

Autor: Biderman Aleksandra

W niedzielę po południu wybrałam się sama na spacer po moim osiedlu. Szłam dróżką między polami niepewna gdzie wyjdę. Ale udało się i w środę 11 września zaprosiłam całą grupę spacerowiczów, a było nas 13 osób, na powtórkę mojego spaceru.

Zaczęliśmy, oczywiście, od spotkania przy starej siedzibie. Ulicą Mostową i Strzelecką dotarliśmy do Powozowni. Odbiliśmy w prawą stronę i dalej poprowadziła nas wąska ścieżka między polami. Z prawej strony w oddali gospodarstwa, bliżej chaszcze, ale też krzaki głogu, dzikiej róży, mirabelki. Oddalone daleko od drogi niezanieczyszczone owoce głogu mogą być znakomitym produktem na herbatki, nalewki, wino. Po stronie lewej – zdziczałe resztki drzew owocowych. Kiedyś z pewnością cieszyły oko gospodarza, dziś już nie należą do nikogo. Zatrzymujemy się przy jabłonce, której czerwone jabłuszka wprost zachęcają do spróbowania. Są małe, twarde i słodziutkie. Przezornie zabrałam z domu dwa nożyki. Przydały się. Ciągle idąc przy polu mijamy w oddali białe bloki osiedla Słonecznego, potem wchodzimy pomiędzy dwa rzędy domów na ulicy Wichrowej. Wychodzimy na drogę główną prowadzącą do kondensowni. Mijamy nowe osiedle domów deweloperskich na Brzeziu, drogą pomiędzy nimi próbujemy przejść dalej, ale zawracamy, bo nie mamy pewności czy gdzieś nas ta droga zaprowadzi. Mijamy znajome ogrodnictwo na Brzeziu i kawałek za nim znów zagłębiamy się w nieznany teren. Jeszcze kawałek i … już jesteśmy… – oznajmia Łucja, która zaprosiła nas do swojego domu na kawkę. Zachwyceni pięknym urządzeniem terenu wokół domu, podziwiamy okazałe owoce pigwy w kształcie gruszek jeszcze wiszące na drzewie, niewielką sadzawkę z rybkami, równiutko ułożone pod ścianą drewno i przestronną altankę w której popijamy przyrządzoną przez Łucję aromatyczną kawę pogryzając przy tym ciasteczka i świeżutkie rogaliki.

Obie z Marylką Nowak informujemy o przyszłorocznych wczasach w Jastarni, poruszamy bieżące sprawy uniwersytetu i różne inne ciekawostki. Posileni ruszamy w kierunku domów. Rozstajemy się koło baru „U Franka”. Przeszliśmy prawie 9 kilometrów i niespełna 14.000 kroków.

tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman

 

Wrz

9

Zakopane …warsztaty zdrowia

Autor: Zbigniew Kosiński

WARSZTATY ZDROWIA – ZAKOPANE – 09 -29.09.2019 r.
W dniach 09 – 29 września 2019 r. miały miejsce w Zakopanem dwa turnusy rehabilitacyjno – wypoczynkowe. „Z góry” zaplanowany 10 – dniowy pobyt w Domu Księży Sercanów z pełnym wyżywieniem, programem edukacyjno–zdrowotnym i turystycznym nie tylko podczas wędrówek na tatrzańskich szlakach.

Już po raz piąty studenci GUTW (36 osób) uczestniczyli w 10-dniowych warsztatach zdrowia (Rabka, Ustka, Świnoujście, Polanica)
Prowadzenie warsztatów zapewnili doświadczeni organizatorzy – Zbigniew Kuśnierz – specjalista w zakresie żywienia w zdrowiu i chorobie, psychogeriatrii i neuropsychologii, wykładowca oraz Małgorzata Radwan – dietetyczka, specjalistka w zakresie żywienia w cukrzycy, otyłości i innych chorobach metabolicznych.

Ideą warsztatów zdrowia realizowanych przez GUTW jest promocja i profilaktyka zdrowego stylu życia, tzn. aktywność psycho -fizyczna i zdrowe odżywianie wg diety dr Ewy Dąbrowskiej, czyli fizjologiczny odpoczynek od białka zwierzęcego i słodyczy.

Jest to również kontynuacja dzieła Wojciecha Oczki – lekarza królów polskich, propagatora aktywności fizycznej jako niezwykle korzystnej zarówno dla ciała, jak i dla ducha, który już w XVI w. głosił, że: „Ruch i zdrowe odżywianie może zastąpić prawie każde lekarstwo, ale żadne lekarstwo nie zastąpi ruchu i zdrowego odżywiania”, co stało się mottem „Kuśnierzowskich” Warsztatów Zdrowia.
Profesjonalne publikacje i wydawnictwa naukowe Heleny Ciborowskiej, Anny Rudnickiej: „Dietetyka. Żywienie zdrowego i chorego człowieka” Wydawnictwo Lekarskie PZWL i wiele innych , jak np. Kinga Wiśniewska – Roszkowska „Leczenie głodówką i dietą surówkowo-jarską” Oficyna Wydawnicza ABA, Ewa Dąbrowska – Ciało i ducha ratować żywieniem są prezentowane na warsztatach i udostępnione na miejscu. Z multimedialnego wykładu dowiedzieliśmy się, że głodówka niejednokrotnie pomaga, zmusza organizm do czerpania i zużywania w charakterze pokarmu własnych różnorodnych zapasów i mobilizuje do ich przetwarzania. Są to, jak twierdzi Kinga Roszkowska zalegające złogi, twory patologiczne, zastarzałe ogniska zapalne, których można i należy się pozbyć stosując okresowe oczyszczanie dietą warzywną. Wiele cennych informacji przekazywał w swoich wypowiedziach Zbigniew Kuśnierz. Podał też ważną informację o wpływie litu na naszą psychikę i zachowanie. To w naszych myślach mają początek zmiany, decyzje, działania i od nas samych przecież zależy to, co dzieje się wokół, jak wpływamy na swoje życie, jak się czuję i czego doświadczam.

Każdy dzień warsztatów rozpoczynaliśmy od spaceru z kijkami po Równi Krupowej Dolnej i Górnej. Z przyjemnością wychodziliśmy ku słońcu przebijającego się przez szczyty Tatr podziwiając to wyjątkowe miejsce uwieczniane w dziełach literackich, w sztuce malarskiej i muzyce najwybitniejszych postaci, ludzi ówczesnej bohemy. Mieszkali tu, przebywali i tworzyli m.in. Stanisław Ignacy Witkiewicz ps.”Witkacy”, Tadeusz Boy-Żeleński, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Magdalena Samozwaniec, czy kompozytor Karol Szymanowski i jego przyjaciel Jarosław Iwaszkiewicz, a także Adam Asnyk, Julian Tuwim, Kornel Makuszyński i Stefan Żeromski, Jan Kasprowicz (dotarliśmy do znajdującego się na uboczu Zakopanego muzeum w willi HARENDA) oraz wielu, wielu innych nieprzeciętnych zasłużonych ludzi, których ciała m.in. spoczywają na starym cmentarzu Pęksowym Brzysku.

Swoistego doświadczenia przeżyła nasza uniwersytecka 6 osobowa grupa z drugiego turnusu, która miała okazję wysłuchać koncertu na żywo we wnętrzach willi ATMA, obecnie – multimedialne muzeum pamiątek po Karolu Szymanowskim, gdzie z okazji Międzynarodowych Dni Muzyki organizowane są wieczory muzyczne.

Pokarmem dla ciała były poranne i wieczorne posiłki w formie bufetu szwedzkiego. To jednocześnie uczta dla podniebienia, a w niej nie tylko kolorowa gama warzyw, pieczone jabłuszka i smakowite konfitury z jagód, porzeczek, wiśni, śliwek i ect., pasztety soczewicy, soi, marchewki, smalczyk z fasoli, rarytaski – mixy czekoladowo-słonecznikowe i dyniowe. Orkiszowa pierzynka z kaszki i płatków z miodem i konfiturą, to codzienny, ciepły początek dnia, smakowite sery białe i góralski bundz z mleka owczego, przypominający mozzarellę nierzadko gościły w codziennym menu. W kolacyjnych zestawach nie raz serwowane były galaretki rybne z łososia, szproty wędzone i w pomidorach, wegetariańskie flaki, leczo, bigos, zapiekane buraki, a nawet sernik – legumina, czy mielone pestki dyni, słonecznika, i orzechów z figami i daktylami.
Obiad, to wspaniałe, gorące warzywne zupy, placki zbójnickie, naleśniki nadziewane warzywami, faszerowane warzywami, kaszami i pieczarkami papryki, kotlety a’la  schabowe, z selera, cukinii i „Bóg wie z czego jeszcze”, smaczne zestawy jarskie – warzywne, zbożowe i owocowe, które przygotowywała dla nas zgodnie z zasadami żywienia i wg własnych przepisów dyplomowana dietetyczka, pani Małgosia budziły podziw i uznanie wśród konsumujących.
Nie były to zatem wczasy odchudzające, tylko zamierzone, jak co roku, oczyszczające, bogate w wiedzę nt. zdrowego stylu życia warsztaty zdrowia połączone z aktywnym poznawaniem – w tym roku tatrzańskich perełek narodowego parku i zakopanego miejsca, które niegdyś, w celu ratowania Tatr nabył hrabia Władysław Zamoyski, właściciel także dóbr kórnickich. Zakopane, to także miejsce zatłoczonych Krupówek, wąskich, pełnych zieleni uliczek, a z każdej z nich widać majestatyczne Tatry.

Więcej informacji o warsztatach zdrowia, a także przepisy Małgorzaty Radwan można znaleźć na stronie internetowej www.warsztatyzdrowia.pl

tekst Jolanta Gardyś,
zdjęcia – uczestnicy warsztatów zdrowia
 

∗∗∗
Ciekawe i ważne dla organizatorów są relacje i opisy samych uczestników tegorocznych warsztatów zdrowia w Zakopanem. Swoimi odczuciami, refleksjami i przeżyciami podzielili się niektórzy z nich.

Bogumiła Matczak – fanka Warsztatów Zdrowia
Kolejny, piąty raz, miałam przyjemność, razem z 29 osobami, uczestniczyć w Warsztatach Zdrowia organizowanych przez pana Zbyszka (Zbigniewa Kuśnierza). Tym razem zajęcia odbywały się w Zakopanem, u schyłku lata. Rezydowaliśmy w gościnnym Domu Księży Sercanów na ul. Gimnazjalnej. Pani Małgosia Radwan, dietetyczka, przyrządzała dla nas pyszne, urozmaicone, bezmięsne posiłki, a biesiadnicy codziennie mieli „zagwozdki” typu, co jemy?, z czego ten kotlet lub pasztet, lub sos… Po spacerach i wędrówkach proponowanych przez pana Zbyszka mieliśmy taki apetyt, że kuchnia musiała dwoić się i troić, by nadążyć.
A nasze wędrowanie to było turystyczne mistrzostwo. Rozpoczęliśmy od wizyty w Centrum Edukacji Przyrodniczej Tatrzańskiego Parku Narodowego. Przygotowani mentalnie, w nowoczesny sposób, mogliśmy bezpiecznie rozpocząć poznawanie tatrzańskiej przyrody i zabytków Zakopanego i okolic. Pan Zbyszek umiejętnie dawkował nam wysiłek i stopniowo przyzwyczajał do trudniejszych wyzwań. Zadbał też o smaczki kulturalne, stąd niezapomniana wizyta na Harendzie i wykład pani kustosz o życiu i twórczości Jana Kasprowicza. To muzeum „ma duszę” i pobyt w nim to niezapomniana uczta. Miło było też zwiedzić willę „Atma” i obejrzeć Karola Szymanowskiego miejsce na ziemi. Pan Zbyszek zadbał również o edukację historyczną i prozdrowotną. W ramach wieczornych spotkań (rozmów, wykładów on-line, pogadanek, filmów…) przybliżył nam sylwetkę hrabiego Władysława Zamoyskiego, właściciela Zakopanego, człowieka wielu talentów i zasług. Wysłuchaliśmy też wykładu prof. Kingi Wiśniewskiej-Roszkowskiej o roli głodówki w leczeniu oraz wielu ciekawych informacji z zakresu profilaktyki prozdrowotnej. Pan Zbyszek hołduje zasadzie, by zdrowych pokarmów i dodatków do nich szukać wokół siebie, w kraju, gdyż tutaj mieszkamy i żyjemy i to jest dla nas dobre. Jednocześnie kuchnia pani Małgosi w sposób praktyczny dowodzi słuszności tej tezy. Po 10 dniach jedzenia specjałów głównie warzywnych, czułam się lekko i nie tęskniłam za inną kuchnią. Powiem więcej, żal było wyjeżdżać i zostawić to wszystko. Na szczęście jest perspektywa kolejnego wyjazdu i warzywnego odtruwania i to dodaje sił i ochoty do zmian. Niektórzy z nas postanowili wprowadzić pewne dania do swojej kuchni i to jest najlepszy efekt warsztatów. Wspomnę również, że atmosfera w czasie pobytu sprawia, że czujemy się jak w rodzinie i znów mamy ochotę razem wyjeżdżać. Nie czujemy swojego wieku, wspólne rozmowy, wędrówki, biesiadowanie… nastrajają nas młodzieńczo i wyzwalają pokłady energii.
Dziękuję Organizatorom za 10 wspaniale spędzonych dni i prosimy o propozycje kolejnych warsztatów, bo właśnie taka forma bardzo nam odpowiada.

Mam na imię Halina.
Do UTW zapisałam się w październiku 2018 r., bardzo jestem zadowolona, że należę do tej społeczności, jest tu bardzo dużo okazji, żeby zagospodarować swój wolny czas, można jeśli się chce, pogłębić swoją wiedzę, a także spotkać wiele nowych osób z którymi można miło spędzić czas.
Właśnie wróciłam z wczasów zdrowotnych w Zakopanem, zorganizowanych przez UTW, pierwszy raz byłam na tego typu wypoczynku i muszę powiedzieć, że bardzo jestem zadowolona, bardzo mi się podobało. Stwierdzam, że chyba już dawno nie zażyłam tyle ruchu, pobiłam chyba wszystkie moje rekordy w ilości przebytych kilometrów, na które zabierał nas pan Zbyszek i dałam radę. Bardzo piękną mieliśmy pogodę, co jeszcze lepiej dało nam przeżyć piękne chwile na Tatrzańskich szlakach.
Wracając ze spacerów czekały na nas przepyszne posiłki przygotowywane dla nas przez panią Małgosię. Dbała o nas bardzo, podmaślała nam różnymi wegetariańskimi potrawami.
Muszę powiedzieć, że wcale mi nie brakowało mięsa i wędlin, mimo że na co dzień je jadam.
Przy okazji tych wczasów, poznałam znów miłych ludzi, z czego bardzo się cieszę. Mam chęć znów w przyszłym roku pojechać z tą grupą spędzić miło czas.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich wczasowiczów.
Halina Tomczak

Dziękuję za wspólne doświadczenie, oraz pozytywny wpływ warsztatów w Zakopanem, gdyż muszę się przyznać, że miałam opór przed tym wyjazdem. A teraz cieszy mnie to, że potrafię pouczać, dawać wskazówki innym, co do odżywiania się. Wspaniała inspiracja dla mnie, która w sposób bardzo świadomy chce odżywiać siebie i swoją rodzinę. Jestem nowym członkiem warsztatów zdrowia, z nowym podejściem do życia.
Muszę przyznać, że jest to zasługa tych dziesięciu dni, spędzonych wspólnie w miłej atmosferze, dodających energii do działania,  zdobywając kolejne doświadczenia. Polubiłam, proste, dobrej jakości potrawy. Zaczęłam gotować inaczej, zdrowiej, szukam nowych sposobów na zdrowie. Odważyłam się nawet nie jeść mięsa wieprzowego, a na dobre pozbyłam się przekonania, że smaczne zupy są tylko na mięsie lub zabielane. Myślę, że zrobiłam mały krok… na drodze po zdrowie. Po przyjeździe zyskałam motywację i teraz z przyjemnością wkładam swoje ubrania. A jest to dopiero początek drogi…
Dziękuję i serdecznie pozdrawiam wszystkich uczestników warsztatów.
Donata Juskowiak

W tym roku UTW po raz V zorganizował WARSZTATY ZDROWIA. Tym razem miejscem wypoczynku było Zakopane. Wszystko było dla uczestników pozytywnym zaskoczeniem poczynając od przepięknej wrześniowej pogody, a kończąc na luksusowym transporcie. Duża dawka słońca oraz fantastyczna lokalizacja – mieszkaliśmy w samym centrum Zakopanego w domu Księży Sercanów – spowodowała, że warsztaty oceniamy na „6”. Czuliśmy się jak w domu – warunki pobytu były bardzo dobre, (dla naszego komfortu włączono ogrzewanie).
Codziennie serwowane mieliśmy różnorodne wegetariańskie potrawy – surówki, zupki, kotleciki, pyszne desery, ciasta oraz świeże soki. Spożywanie ich dostarczało nam koniecznej do dużego wysiłku energii.
Pomysłodawca WARSZTATÓW ZDROWIA, pan Zbyszek urozmaicał nam pobyt wykładami o zdrowym trybie życia i zależnościami naszego samopoczucia od tego co spożywamy i jak o siebie dbamy. Dużą frekwencją cieszyły się filmy o historii Zakopanego oraz o miejscach, które zwiedzaliśmy. Wszystko było bardzo profesjonalnie przygotowane.
Również pan Zbyszek zapewnił nam stały ruch stopniowo utrudniając tzw. „spacery”. Zobaczyliśmy najpiękniejsze miejsca w Zakopanem tj. Dolinę Kościeliską, Dolinę Chochołowską, Dolinę Rybiego Potoku z Morskim Okiem, byliśmy na Polanie Strążyskiej oraz Antałówce i Gubałówce.
(Aplikacja pokazała nam, że w ciągu tych 8 dni pokonaliśmy dystans 100 km). Pan Zbyszek nie zapomniał również o muzeach, które chętnie zwiedziliśmy: Muzeum Karola Szymanowskiego, Muzeum Jana Kasprowicza, Muzeum Przyrodnicze Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz Starym Cmentarzu na Pęksowym Brzysku.
Do domu wróciliśmy wypoczęci, z podniesionym poziomem endorfiny we krwi i w pełni zmotywowani do prowadzenia zdrowego trybu życia.
Dziękuję organizatorom za zorganizowanie niezapomnianego wyjazdu, a uczestnikom za miłą i sympatyczną atmosferę.
Teresa Nowak

W dniach od 19 do 29 września 2019 r. 6-cio osobowa grupa studentów GUTW uczestniczyła w planowanym turnusie warsztatów zdrowia w Zakopanem. Dla większości był to pierwszy w nich udział, poza Janeczką, która uczestniczyła po raz piąty. Miejscem naszego zamieszkania był Dom Księży Sercanów, dzieliliśmy je wspólnie z grupą członków ZERiI z Ostrzeszowa.
Po zapoznaniu się z programem, niektórych z nas ogarnęło przerażenie. Jednych opanował strach przed dużą ilością wycieczek w góry, a innych dieta pani Małgosi (wg dr Ewy Dąbrowskiej).
Jednak już po pierwszych dniach okazało się, że strach ma duże oczy. Nie tylko rozsmakowaliśmy się w kuchni, ale także w wędrówkach stanowiliśmy czołówkę grupy. Miejsce, gdzie mieszkaliśmy stało się dla nas również pokarmem dla ducha. A to dzięki wykładom i spotkaniom min. z ks. misjonarzem Michałem, ks. Piotrem, panem Zbyszkiem Kuśnierzem czy panią dr Nadią Lotocką z Rabki. Tatrzańskimi szlakami, przemierzając Dolinę Kościeliską dotarliśmy do schroniska Ornak i Smreczyńskiego  Stawu, byliśmy w Pustelni Brata Alberta, Doliną Chochołowską doszliśmy do Polany Chochołowskiej, wędrowaliśmy do Morskiego Oka, zdobyliśmy Butorowy Wierch i Gubałówkę.
Mieliśmy szczęście być na koncercie młodego pianisty Pawła Wojciechowskiego w Atmie (muzeum Karola Szymanowskiego), odwiedziliśmy muzeum Jana Kasprowicza na Harendzie i Centrum Edukacji Przyrodniczej. Nie oparliśmy się niestety pokusom czyhającym na nas na Krupówkach, zostawiając dudki na prezenty dla siebie i najbliższych. Wspaniała pogoda i okoliczności przyrody sprawiły, że wszyscy byli radośni i zadowoleni. Z naładowanymi akumulatorami szczęśliwi wracaliśmy do domu.
To były piękne dni.
Ela i Marek Gubańscy, Ela i Maria Żarnowskie, Stanisława Krzyżyńska i Janina  Bartoszak .                             

Wrz

4

Strzelno i Inowrocław

Autor: Biderman Aleksandra

Punktualnie o godzinie szóstej rano pięćdziesięcioosobowa grupa uczestników UTW  wyjechała 4 września 2019 roku na wspólną wycieczkę do Strzelna i Inowrocławia.

Pierwsze zwiedzanie to jeden z najbardziej znanych zabytków architektury romańskiej w Polsce – kamienna rotunda z przełomu XII i XIII wieku o grubości ścian dochodzących do dwóch i pół metra. Ściany rotundy wytrzymały nawet wybuch kiedy niemieccy okupanci chcieli ją wysadzić. Członkowie naszego zespołu „Melodia” zaśpiewali piosenkę, aby sprawdzić jaka wewnątrz jest akustyka. Panie poprosiły św. Prokopa o pomoc w pozyskaniu chłopa. Po zwiedzeniu rotundy idziemy do kościoła  konsekrowanego w 1216 roku, który jest zewnętrznie mieszaniną stylów. Do pewnej wysokości widać romański kamień, pozostałe mury w stylu gotyckim, ale fronton jest barokowy. Prawdziwy zachwyt budzi to, co można zobaczyć w środku świątyni. Znajdują się tam najstarsze kolumny romańskie w Polsce. Na kolumnach są motywy ludzkich cnót i grzechów. Są tylko trzy miejsca na świecie, gdzie można spotkać podobne kolumny: pierwsze miejsce to Hiszpania w Santiago de Compostela, drugie miejsce to Włochy Wenecja, katedra św. Marka i trzecie miejsce to właśnie Strzelno. W 1948 roku prof. Zdzisław Kępiński odkrywa 800 – letnie kolumny ,które od 200 lat są omurowane i nikt o nich nic nie wie. W kościele jest 300 zabytków ruchomych. Ciekawy jest ołtarz z 658 relikwiami. Wystrój ołtarza stanowi krzyż z niesamowitym wizerunkiem Chrystusa. Artysta wykonując ten wizerunek wzorował się na martwej twarzy. Na jednym ze zdjęć widać zespół konfesjonałów z bogatym malarstwem. Oprowadzający pozwala wszystkiego dotknąć, zajrzeć w każdy zakamarek. Po obejrzeniu kamiennego portalu w muzeum obok kościoła, wszyscy idą do kawiarenki na sernik norbertański. Czy smakował, mi bardzo, ale zdania były podzielone.

Autokar już czeka, jedziemy do Inowrocławia. Po dojechaniu do Inowrocławia, przed nami kolejny romański kościół pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny, duża budowla świadcząca o dobrobycie tego miasta. W oczekiwaniu na panią przewodnik robimy sobie grupowe zdjęcie. Ciekawość budzi jego północna strona z umieszczonymi kamiennymi detalami. Dwa jakimś trafem znalazły się w Muzeum Kórnickim, w sprawę zaangażował się Prymas Glemp i kamienne detale wróciły na ścianę kościoła. Niestety, wnętrza nie można zobaczyć, jest co prawda otwarta brama ,ale przez kratę niewiele widać ze względu na półmrok. Po małym spacerze wchodzimy do budynku, w którego piwnicach jest stała wystawa solnictwa, poświęcona kopalni soli w Inowrocławiu oraz historii jej wydobycia. Sale wyłożone są grupkami soli i przypominają groty solne. Dziś kopalni już nie ma, pozostały tylko górnicza orkiestra i wspomnienia. Piętro wyżej – muzeum z pamiątkami poświęcone Prymasowi Józefowi Glempowi ,który chodził w Inowrocławiu do szkoły. Uwagę zwraca kolekcja pastorałów z najciekawszym wykonanym z bursztynu. Na wejściu do parku wita nas olbrzymi zegar słoneczny w kształcie pawia. Spacer po 85 ha parku to prawdziwa przyjemność. Można tam było spotkać grupę studentów (emerytów) pod palmami. Kilka osób usiadło razem z generałem Józefem Hallerem, który lubił przebywać w Inowrocławiu (miał tu ponoć zapasową kobietę). Spacer pod tężniami, mimo, że tu są mniejsze niż w Ciechocinku, są one jednak w zwartej, zamkniętej zabudowie, co sprawia, że powietrze jest bardziej nasycone zdrowodajnym aerozolem. Pozostało jeszcze raz zrobić wspólne zdjęcie i udać się na obiad z bardzo słodkim sokiem malinowym. Jedno ze zdjęć autora tej relacji potwierdza  uzasadniony sentyment do imienia Krystyna. Wszystkie panie w towarzystwie dwóch panów to Krystyny. Pozostało już tylko szczęśliwie powrócić do Gostynia i zachować wspomnienia z bardzo udanej wycieczki.

tekst Paweł Karolczak
zdjęcia Zbigniew Kosiński
 

 

Sie

28

Krótki spacer w upalny dzień

Autor: Biderman Aleksandra

28 sierpnia, środa, 2019 roku pięcioosobowa grupka koleżanek z Uniwersytetu wybrała się na spacer. Temperatura o 9.00 godzinie jeszcze znośna, ale już w południe ma być 310 C. Szybka decyzja: krótki spacer w terenie leśnym. Tam mniej świeci słońce, może nie będzie tak gorąco.

Zaczynamy od ulicy Polnej. Już na wstępie wita nas przy jednej posesji odpoczywający na murku kościotrup. Później mamy okazję zobaczyć pilnujących domostw: psy, kunę, liska, jeżyka, zająca. Wchodzimy do lasu. Słoneczko co prawda mniej tu świeci, ale niestety, nie ma wiaterku. Chodzimy leśnymi dróżkami podziwiając przyrodę. Wychodzimy na drogę do Starego Gostynia. Część trasy musimy pokonać poboczem drogi. Wstępujemy na kawę i lody do restauracji TWIST. Spacer, który z założenia miał być krótki, wcale taki nie był. Przeszliśmy 14 tysięcy kroków pokonując 8 i pół kilometra.

Może następnym razem pogoda będzie łaskawsza?

Tekst i zdjęcia Aleksandra Biderman