Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum:

Cialis, Levitra or Viagra? Just before the end of the month viagra for sale and free delivery viagra.

Lut

7

powiatowy rzecznik praw konsumenta…

Autor: Zbigniew Kosiński

W  środę, 7 lutego  2018 r. o godz. 11.oo w GOK „HUTNIK” Gminna Rada Seniorów zorganizowała spotkanie z cyklu „Bliżej prawa”. Gościem była pani Eliza Nowak – Powiatowy Rzecznik Praw Konsumenta. W spotkaniu uczestniczyli również słuchacze naszego uniwersytetu.

Pani Rzecznik opowiedziała, czym zajmuje się w swojej pracy, jakie prawa ma konsument nabywający towary lub usługi oraz jak prawidłowo dokonać reklamacji. Sporo miejsca poświęciła rękojmi i wynikających z niej praw konsumenta. Radziła słuchaczom, aby czytać dokładnie wszystko, co podpisują oraz być na bieżąco z prawem konsumenckim, bo jak mówi znana maksyma, nieznajomość prawa szkodzi. Pani Nowak zaoferowała pomoc w wyjaśnianiu trudnych spraw i wskazała miejsce swego urzędowania. Na zakończenie odpowiadała na pytania słuchaczy.

opracowanie i foto B. Matczak

Lut

6

„Świetności mowy ojczystej w kieliszku odbite”

Autor: Biderman Aleksandra

            Słowa Juliana Tuwima zaczerpnięte z „Polskiego słownika pijackiego” jego autorstwa stanowiły motto wykładu dr nauk humanistycznych Małgorzaty Nawrockiej-Żarneckiej pod tytułem „O etymologii nazw alkoholi”, który się odbył w Starej Piekarni w Gostyniu 6 lutego 2018 r. Tego dnia salka kawiarni zapełniła się w samo południe liczną grupą słuchaczy GUTW, którzy przybyli, by – delektując się kawą – wysłuchać interesującej prelekcji.
Na wstępie dr Małgorzata Żarnecka zaprezentowała książkę Juliana Tuwima wydaną w 1935 roku i powiedziała, że zawiera ona około dwóch tysięcy wyrazów, którymi określano picie, wódkę, napoje alkoholowe, ceremonie, miary i inne „różności” związane z „pociąganiem z butelki”. Z kolei dla niej samej inspiracją dla prowadzenia badań nad etymologią nazw alkoholi stała się „Moskwa – Pietuszki” Jerofiejewa. Pani doktor myśli również o napisaniu książki „Pić”, która tworzyłaby pewną „całość” z książką prof. Jerzego Bralczyka „Jeść”.
Małgorzata Nawrocka-Żarnecka wykład zaczęła od krótkiej historii wytwarzania i spożywania alkoholu. Już ok. 10 tysięcy lat temu znane były w Persji, Chinach i Egipcie sposoby otrzymywania napojów poprzez proces fermentacji owoców, a wzmianki o piwie pojawiają się w eposie o Gilgameszu i w kodeksie Hammurabiego. Pierwsze wzmianki o problemach alkoholowych pochodzą z Egiptu, gdzie wprowadzono zakaz picia w świątyniach, a także w armii faraonów. W średniowieczu napoje alkoholowe pito częściej niż wodę ze względu na jej złą jakość i niebezpieczeństwo wybuchu epidemii. Znaczny postęp w produkcji wódki przypada na koniec XVIII wieku, a w Polsce powstaje wtedy pierwsza fabryka wódek gatunkowych. Pojawienie się nowych trunków sprzyja rozwojowi nazewnictwa alkoholi także w językach słowiańskich.
Nazwa ‘alkohol’ na określenie napoju o właściwościach odurzających pojawia się w roku 1753 i wywodzi się z języka arabskiego. Alkohol – ‘al-kuhl’ – oznaczał czarny pigment używany przez kobiety do celów kosmetycznych. Z kolei nazwa wino została zapożyczona z łacińskiego ‘vinum’ lub od prasłowiańskiego rdzenia ‘win-’, ‘wed-’. Oznaczała roślinę, owoc lub trunek. Nazwy gatunków win pochodziły od nazwy szczepów winorośli np. chardonnay, riesling; od nazwy miejsca produkcji np. szampan, porto; od składnika np. wermut (niemiecka nazwa piołunu); od koloru – sangria (krwiste).

          Piwem w polszczyźnie od XVI w. nazywano odurzający napój wytarzany ze zboża. Jego nazwa pochodzi od czasownika ‘pić’.

Wreszcie wódka – wyraz, który pierwotnie nazywał środki kosmetyczne i lecznicze, utworzony od wyrazu woda przy pomocy formantu -ka. Określenie woda kolońska występuje dopiero od drugiej połowy XIX wieku, przedtem wódka kolońska. Wcześniej zamiast wyrazu wódka używano innych: gorzałka (od ‘gorzeć’), okowita (od łac. aqua vitae – woda życia).

Do XVIII wieku piwo było bardziej popularne od wódki.

Zdumiewa wielkie bogactwo nazw potocznych i gwarowych dotyczących wódki. Oto niektóre z nich: berbelucha, chlebówka, czyściocha, gaduła (rozmowna woda), mędrochna, trzęsionka, kopciucha, pępkówka, bimber, samogon, księżycówka, krzakówka. Inne określenie mają charakter konkretyzujący: żubrówka, pieprzówka, jałowcówka, śliwowica.
Typowo polską wódką o wielowiekowej tradycji jest starka. Jej nazwa wiąże się z długim okresem leżakowania. Sporządzano ją z surowego spirytusu i zakopywano w beczce w ziemi na okres około 20 lat. Inna nazwa siwucha oznacza samogon lub jakąkolwiek  inną wódkę niskiej jakości siwą w kolorze.
Pejsachówka to potoczna nazwa mocnej, wytrawnej wódki żydowskiej sporządzanej najczęściej ze śliwek, spożywanej przez Żydów w czasie święta Paschy.
Poncz, którego nazwa przyszła do nas za pośrednictwem angielskiego punch, pochodzi z dialektu hindi od słowa ‘panć’ oznaczającego pięć składników, z których ten napój sporządzano.
Wyraz koktajl wprowadził do polszczyzny w 1925 r. Tadeusz Boy – Żeleński. W języku angielskim cocktail – cock = kogut, tail = ogon, koguci ogon.
Oprócz nazw alkoholi polszczyzna zawiera bogate słownictwo nazywające pijaka – alkoholika. Za Tuwimem można przytoczyć kilka: cechmistrz pijacki, piwosz, rycerz pod wiechą, gardło bez dna, sączykwaterka, sznapsiarz. Z kolei frazeologizm „założyć fundament” znaczy tyle, co ‘zjeść przed piciem’.
Podsumowując wykład prowadząca przytoczyła słowa Tuwima: „świetności mowy ojczystej w kieliszku odbite (…) odbiły się taką wspaniałą rozmaitością barw, zadzwoniły w szklanki i butelki taką symfonią, rozbulgotały się w przepastnych gardzielach taką pieśnią i takie w nich mnóstwo odgłosów dawnego obyczaju i historii(…)”
          Wykład spotkał się z dużym zainteresowaniem i żywą reakcją słuchaczy. Na zakończenie uczestnicy spotkania przytaczali liczne powiedzonka, dowcipy, rymowanki związane z tą sferą obyczajów i tradycji.
Prezes Zarządu GUTW podziękował  w imieniu uczestników dr Małgorzacie Nawrockiej – Żarneckiej i zaprosił na kolejne spotkanie o tematyce językowej.

zrelacjonowała Halina Spichał
zdjęcia zrobiła Aleksandra Biderman

 

Lut

5

Ochrona danych osobowych w stowarzyszeniu

Autor: Zbigniew Kosiński

W dniu 5.02.2018r. odbyło się szkolenie dla Zarządu i Komisji Rewizyjnej pt. „OCHRONA DANYCH OSOBOWYCH W STOWARZYSZENIU”. Szkolenie prowadziła Ewa Knapkiewicz.

Zapoznała uczestników z podstawowymi regulacjami prawnymi, prawami osoby, której dane dotyczą, obowiązkami informacyjnymi administratora danych, zasadami przetwarzania danych osobowych i sposobami ich zabezpieczania.

Rozporządzenie, które było podstawą szkolenia wejdzie w życie 25 maja.

Bogumiła Matczak

 

Lut

1

DOBRY SŁUCH

Autor: Biderman Aleksandra

      Który ze zmysłów jest dla człowieka najważniejszy? – takim pytaniem skierowanym do słuchaczy GUTW rozpoczął swój wykład mgr Michał Samson – akustyk, przedstawiciel przedsiębiorstwa KIND. Wykład zatytułowany „Dobry słuch kluczem do komfortowego życia”  odbył się 1 lutego 2018 r. w ZSO w Gostyniu.

Odpowiadając na to pytanie, prowadzący polemizował z sugestią słuchaczy, którzy byli zdania, że to wzrok jest najważniejszy. Zauważył, że  osoby głuchonieme mają najbardziej ograniczone możliwości komunikacyjne.

     Następnie omówił budowę ucha, ilustrując swoje wywody odpowiednimi rysunkami i zdjęciami. Podkreślił, że kłopoty ze słyszeniem są skutkiem uszkodzenia rzęsek. Degradacja tych komórek słuchowych następuje pod wpływem silnego drgania błony podstawnej, wskutek czego rzęski się nie podnoszą i nie mogą przekazywać drgań błonie nadstawnej.

Bezpieczny poziom głośności to 85 decybeli. Granica niebezpieczna dla człowieka to 120 decybeli – granica bólu, start samolotu wywołuje hałas o poziomie 140 decybeli, a rozmowa to 65 decybeli.

Warto o tym wiedzieć, żyjemy bowiem w otoczeniu coraz bardziej głośnym. A właśnie hałas jest główną, choć nie jedyną przyczyną utraty słuchu. Inne przyczyny to palenie tytoniu, stres, niewłaściwe odżywianie, choroby układu sercowo-naczyniowego, cukrzyca, zaburzenia funkcji wątroby i nerek, wreszcie proces starzenia.

Najlepiej słyszymy około 20 roku życia. Po ukończeniu 30 r.ż. następuje ubytek słuchu w tempie ok. 1dB rocznie. Około 75% osób w wieku 75 lat ma kłopoty ze słuchem. Jest to więc poważny problem społeczny, ponieważ wskutek złego rozumienia mowy osoby te unikają kontaktów towarzyskich i zamykają się na świat zewnętrzny. Dlatego ważna jest profilaktyka: systematyczne badania słuchu, prowadzenie zdrowego trybu życia, unikanie hałasu i ochrona słuchu w głośnym otoczeniu. Badanie słuchu jest bezpłatne i bezbolesne, choć – niestety – aparaty słuchowe, te profesjonalne i dopasowane do indywidualnego pacjenta, są drogie. Jednak korzyści ze wspomagania słuchu są nie do przecenienia. Poprawa rozumienia mowy pozwala powrócić do funkcjonowania w społeczeństwie. Aparaty słuchowe są coraz lepsze, mniejsze i bardziej estetyczne.

Obecni na wykładzie wysłuchali go z dużym zainteresowaniem. Po wykładzie zadano prowadzącemu wiele pytań.

Dziękując za prelekcję Prezes Zarządu GUTW wręczył Michałowi Samsonowi upominek: kubek z logo GUTW oraz tomik poezji naszego kolegi Tadeusza. Wzruszony gość stwierdził, że taki upominek po spotkaniu otrzymał po raz pierwszy.

Uczestnicy spotkania otrzymali materiały informacyjne oraz firmowe notatniki i długopisy.

zrelacjonowała Halina Spichał
foto: Jolanta Gardyś, Bogumiła Matczak

 

Sty

24

Spacer pod znakiem wystaw

Autor: Biderman Aleksandra

Niby środek zimy, a na dworze plusowa temperatura, wiatr, lód, roztopy, wszystkiego po trochu. Daleko nie ma co iść, niektóre z koleżanek zabrały nawet parasole. A że w Gostyniu wiele się dzieje i zawsze staramy się być na bieżąco, dziś mamy ostatnią szansę, by obejrzeć kilka wystaw. Wyruszamy grupą 14-osobową 24 stycznia. Aby droga wiodąca do pierwszego naszego celu nie była zbyt krótka wydłużamy ją nieco.

W bibliotece na piętrze wystawa „Lodowe inspiracje Tomasza Piecucha”. Pana Tomka znamy od kilku lat. Opowiadał (i pokazywał) nam wówczas o swoim zbiorze kamieni z epok, w których żyły dinozaury. Od najmłodszych lat interesowała go fotografia. Dziś lustrzanką Nikon zakupioną w zeszłym roku robi zdjęcia imprez, ludzi, przyrody. My mamy przyjemność oglądać cuda, jakie stworzyła zimowa aura, a w szczególności lód. Niektóre ze swoich prac pan Tomek opatrzył nazwami. I tak jest np.: pingwin, grzybek, nietoperz, jaszczur. Popatrzcie sami…

Dalej z biblioteki ulicą Energetyka przedostajemy się w Ogrodową. Tutaj na mostku przy łąkach chwila zadumy nad przemijaniem. Wczoraj opuścił nas nasz kolega, Wacek, który był w Uniwersytecie od początku jego istnienia bardzo aktywnym studentem. Częstujemy się owocem liczi. Smakuje wybornie. Na łąkach leżą jeszcze płaty śniegu, rzeka Kania płynie szeroko wartkim nurtem, a droga przy niej jest mocno oblodzona i bardzo uważamy, by się na niej na niej nie poślizgnąć. Drzewa wyciągają ku niebu gołe gałęzie, tylko na platanach niby winogrona zawisły gałązki z kulistymi owocami.

W muzeum, do którego zawijamy, ostatnie dni wystawy „Pierwsza wojna światowa”. Ta wojna, zwana również „Wielką Wojną” trwała od 28 lipca 1914 roku do 11 listopada 1918 roku. Po raz pierwszy w historii zastosowano
w walce nowoczesną broń: samoloty, okręty podwodne, czołgi, samochody pancerne, broń chemiczną. W armii rosyjskiej brało udział 1,2 mln Polaków, w austriacko-węgierskiej – 1,4 mln Polaków i w armii niemieckiej – 780 tysięcy.  Oglądaliśmy zdjęcia walczących na różnych frontach, zdjęcia żołnierzy w okopach, wolontariuszki podające jadącym na front  jedzenie, zniszczony Kalisz, okaleczonych ludzi. Bilans tej wojny to m.in. 8,5 mln poległych i zmarłych ludzi, 21 mln rannych, jeńców i zaginionych – 7,7 mln. Wśród zmobilizowanych ogółem 65 mln żołnierzy straty wynosiły 57,6 mln.

Ostatnia część naszej wędrówki to kawiarnia Kameralna. Tutaj wystawę obrazów ma gostynianka Aleksandra Adamczak. Po ukończeniu liceum studiowała malarstwo. Z wyróżnieniem ukończyła pracownię malarstwa u prof. Andrzeja Niekrasza  w Instytucie Pedagogiczno-Artystycznym w Kaliszu. Jakiś czas pracowała jako grafik komputerowy, to jednak nie dawało jej zadowolenia. Dziś tworzy piękne, energetyczne obrazy, pełne barw przedstawiające rośliny i zwierzęta, kwitnące ogrody i ławice świetlistych ryb. Organizuje wystawy i marzy, by poprowadzić pracownię malarstwa dla młodzieży. Popijając aromatyczną kawę i spoglądając na obrazy pani Aleksandry możemy poczuć się jak bywalczynie z wielkiego świata.

Przeszłyśmy dziś tylko 5 km i 8 tysięcy kroków. Ale to nic. Jesteśmy zadowolone. Oprócz obejrzenia trzech wystaw wysłuchaliśmy też zabawnej historii o pani i fotografie odczytanym przez Anię. Jadwiga odczytała dwa piękne wiersze, a ja zapoznałam koleżanki z książką kryminalną dla dorosłych pt. „Dom z widokiem na morze”, napisaną przez gostyniankę J. Mazur.

Następne spotkanie odbędzie się o tydzień wcześniej, tj. 7 lutego, z uwagi przypadające później święto.

Po wystawach oprowadzała Aleksandra Biderman
Zdjęcia: Aleksandra Biderman, Halina Spichał