Gostyński Uniwersytet III Wieku

Archiwum:

Cialis, Levitra or Viagra? Just before the end of the month viagra for sale and free delivery viagra.

Cze

18

ŁEBSKIE WCZASY

Autor: Biderman Aleksandra

To były naprawdę łebskie wczasy! Łebskie – oczywiście – bo w Łebie, ale przede wszystkim dlatego, że spędzone z głową, mądrze, z pożytkiem i dla duszy, i dla ciała.
Zacznijmy jednak od początku, jak przystało na sprawozdanie.

  • W Łebie w pensjonacie Oaza w okresie od 18 – 28 czerwca 2018 r. wypoczywała 54-osobowa grupa studentów GUTW, wśród nich także niżej podpisana.
  • Łeba, licząca ok. 4000 stałych mieszkańców, w sezonie letnim przeżywa prawdziwy najazd turystów i zamienia się w niemal wielotysięczną metropolię. My na szczęście nie  doświadczyliśmy tłoku – sezon na dobre jeszcze się nie zaczął, a pensjonat zgodnie z nazwą był prawdziwą oazą spokoju i ciszy.
  • To już po raz piąty studenci GUTW wyjeżdżają na wczasy nad morzem dzięki pomysłowi i talentowi organizacyjnemu naszej koleżanki Oli.
  • W poniedziałkowy ranek o godz. 6.00 wyruszamy z dworca PKS. Zapowiada się pogodny, słoneczny dzień. Kierowca – pan Sławek – jedzie pewnie i bezpiecznie. Kilka minut po starcie Ola przekazuje informacje o miejscu, w którym spędzimy najbliższy czas, i czekających nas atrakcjach. Na dłuższy  postój zatrzymujemy się w Podgajach. Na miejsce docieramy ok. godz. 15.00.
  • Łeba przywitała nas słoneczną pogodą. Wysiadamy z autobusu. Gospodarz obiektu już na nas czeka. Zajmujemy pokoje i po zakwaterowaniu wyruszamy na rekonesans, a przede wszystkim przywitać się z morzem. Z naszego pensjonatu możemy dojść do plaży różnymi ścieżkami i ulicami.
  • Dziesięciodniowy pobyt nad morzem obfitował w różne atrakcje przeżywane indywidualnie i w grupie. Nie ograniczał nas żaden sztywny harmonogram. Żywiliśmy się  we własnym zakresie, testując różne punkty gastronomiczne, sami też wybieraliśmy sposób spędzenia czasu. Pogoda nas może nie rozpieszczała, ale słońca nie brakowało i po kilku dniach spacerów morską plażą skóra każdego z nas nabrała opalenizny. Idąc na plażę, mijaliśmy siłownię, która zachęcała do ćwiczeń na wolnym powietrzu. Ciekawą trasą spacerową było nabrzeże wzdłuż kanału rzeki Chełst, która wpływa do Łeby, i dalej wzdłuż samej Łeby. Tak dochodziliśmy do falochronu, skąd obserwowaliśmy bramę portową i statki wycieczkowe wychodzące w morze i powracające do portu. „Żelaznym” punktem programu chyba każdego uczestnika naszego turnusu było oglądanie wschodu i zachodu słońca na plaży i utrwalanie tych pięknych widoków na zdjęciach.
  • W Łebie jest dużo ciekawych miejsc, które warto było zobaczyć. Jednym z nich jest Muzeum Motyli, do którego cała grupa udała się następnego dnia. Stała wystawa składa się ze 102 gablot entomologicznych. Umieszczono w nich ponad 3500 motyli i innych owadów niemal z całego świata, np. największe na świecie motyle Attacus Atlas, które wielkością dorównują tradycyjnej patelni. Zachwycaliśmy się niezwykłymi kształtami i barwami, z zapartym tchem słuchaliśmy opowieści przewodnika o zwyczajach tych owadów. W sklepiku z pamiątkami niektórzy z nas zrobili drobne zakupy.
  • Inną atrakcją jest największy w Polsce Labirynt 3D o powierzchni 5000 m². Wybraliśmy się tam w środę w godzinach popołudniowych. Okazało się, że nie jest łatwo poruszać się po labiryncie wśród ścian iglaków. Wielokrotnie błądziliśmy, wchodziliśmy w ślepe uliczki, ale ostatecznie zdobyliśmy 5 baz. Z platform widokowych usytuowanych przy poszczególnych bazach oglądaliśmy rozległą panoramę, a po zdobyciu ostatniej bazy bardzo łatwo trafiliśmy do wyjścia.
  • Niemal wszyscy uczestnicy wczasów skorzystali z propozycji wycieczki do Trójmiasta. Czwartkowy dzień od rana był bardzo słoneczny i gorący. Wyjechaliśmy o godz. 9.00. Po drodze w Lęborku dołączyła do nas przewodniczka, która oprowadzała nas po Gdańsku, Sopocie i Gdyni. W trakcie jazdy mijaliśmy długie odcinki, na których trwały roboty drogowe: budowa nowej drogi, poszerzanie istniejącej, budowanie ścieżki rowerowej.
  • Choć wielu z nas było już w Trójmieście, z przyjemnością po raz kolejności wędrowaliśmy wzdłuż Motławy, spoglądając na  najbardziej charakterystyczną budowlę w mieście stanowiącą symbol Gdańska czyli Żuraw –  największy dźwig portowy w średniowiecznej Europie, w którym dziś mieści się oddział Narodowego Muzeum Morskiego. Robiliśmy sobie zdjęcia pod Fontanną z Neptunem, zajrzeliśmy do Bazyliki Mariackiej. Z okien autokaru widzieliśmy historyczne już miejsca: Stocznię Gdańską ze słynną i kultową bramą oraz powstałe tu niedawno Europejskie Centrum Solidarności.
  • Z Gdańska udajemy się do Sopotu wprost na molo, którego pomost ma długość ponad 511 m i jest najdłuższym drewnianym pomostem w Europie. Przy  głowicy mola znajduje się przystań dla ponad 100 jachtów. Ci, którzy nie zdecydowali się na spacer po molo, odpoczywali i raczyli się lodami na Skwerze Kuracyjnym, na którym znajdują się przepiękna zabytkowa fontanna, latarnia morska z punktem widokowym, muszla koncertowa, punkty gastronomiczne oraz dużo zieleni.
  • Sopot opuszczaliśmy bardzo pospiesznie z powodu nagłego, choć prognozowanego, załamania pogody. Silne zachmurzenie oraz porywisty wiatr sprawiły, że niemal biegiem ruszyliśmy do autobusu. Zdążyliśmy wsiąść, zanim spadły pierwsze krople deszczu.
  • Deszcz towarzyszył nam w drodze do Gdyni. Wysiadamy na Skwerze Kościuszki. Mimo mżawki odbywamy spacer po nabrzeżu, fotografujemy się na tle cumujących tu okrętów Daru Pomorza i Błyskawicy. O godz. 19.00 wróciliśmy do Łeby.
  • Następnego dnia od rana było pochmurno, zimno, deszczowo. Przełożyliśmy na inny dzień wyjazd na wydmy. Postanowiliśmy pójść do Oceanarium, które powstało w 2002 roku. Trudno spamiętać nazwy wszystkich pływających stworzeń: kolorowych ryb, krabów, rekinów i innych mieszkańców podwodnych głębin, o których interesująco opowiadał pracownik Oceanarium.
  • W tym czasie się rozpogodziło, więc każdy z nas zaplanował sobie sposób spędzenia dalszej części dnia.
  • Wyjazd następnego dnia do Rąbki okazał się pechowy. Od rana było dość pochmurno, ale nie padało.  Po śniadaniu wsiedliśmy do „ciuchci”, która zawiozła nas do Rąbki. Z przystani Żeglugi Pasażerskiej usytuowanej nad jeziorem Łebsko wyruszamy w rejs statkiem w kierunku Wydm Ruchomych.  Rejs po jeziorze Łebsko był bardzo przyjemny. Dowiadujemy się, że to największy zbiornik przybrzeżny, a trzecie co do wielkości jezioro w Polsce. Wysiadamy na przystani Wyrzutni Rakiet, skąd udajemy się w kierunku wydm. Nie zraża nas to, że siąpi – na razie – mżawka. Wspinamy się na wydmy, co nie jest wcale proste i łatwe. Z powodu coraz bardziej intensywnego deszczu rezygnujemy ze zdobycia ponad 30 metrowej Góry Łąckiej, która jest najatrakcyjniejszą ze wszystkich wydm na terenie SPN, z jej wierzchołka podziwiać można przepiękną panoramę na Mierzeję Łebską. Schodzimy z wydmy i wracamy na przystań. Większość postanowiła wsiąść do meleksów, nieliczni w strugach deszczu, przemoczeni do suchej nitki, wracali pieszo.
  • Wraz z przewodnikiem wchodzimy na teren Muzeum Wyrzutni Rakiet. W czasie II Wojny Światowej był to tajny niemiecki poligon doświadczalny, w którym odbywały się próby z tajną niemiecką „Wunderwaffe” (Cudowną Bronią) oraz rakietą przeciwlotniczą, „Rheintochter” (Córka Renu). Słuchając gawędy przewodnika, uświadamiamy sobie, jak wiele tajemnic dotyczących naszej przeszłości jest do odkrycia i poznania. Wyprawa na wydmy okazała się interesującą przygodą. W drodze powrotnej pogoda się nieco poprawiła, a przed wieczorem zupełnie się rozpogodziło.
  • Poniedziałek w drugim tygodniu naszego pobytu zapamiętamy z dwóch powodów. Po śniadaniu niemal wszyscy poszliśmy do Muzeum Bursztynu. Do zwiedzania jest 400m² powierzchni. Po 4 salach wystawowych oprowadzał nas przewodnik. Jego gawęda dostarczyła nam sporej porcji wiedzy. Pierwsza sala to las bursztynowy – rekonstrukcja pradawnego lasu sprzed 40 mln. lat, który zapoczątkował proces tworzenia się dzisiejszego bursztynu. W sali epoki lodowcowej zobaczyliśmy naturalnej wielkości zwierzęta z tej epoki, mi.in mamuta i tygrysa szablastozębnego. Uwięzione w bursztynie owady można było oglądać w sali inkluzji. Wreszcie bursztynowa komnata, a w niej ekskluzywne eksponaty z bursztynu. Po zwiedzeniu muzeum zakupiliśmy pamiątki, oczywiście z bursztynu.
  • Opuszczamy muzeum i w mniejszej już grupie udajemy się na spacer nad Łabędzi Staw, niestety bez łabędzi, ale z pięknymi nenufarami porastającymi jego brzegi. Jeszcze mniejsza grupa, bo tylko troje osób odwiedziło magiczny labirynt, który dostarczył nam sporej dawki wesołej zabawy. Zbudowany z 145 luster  labirynt ma długość ponad 50m i niełatwo można było odnaleźć drogę do wyjścia. Uśmialiśmy się też do łez w gabinecie krzywych zwierciadeł, oglądając nasze zdeformowane sylwetki.
  • To nie koniec atrakcji tego dnia. Wieczorem spotkaliśmy się na grillu, jedząc kiełbaski popijane piwem i bawiąc się przy muzyce.
  • W Łebie nie ma zbyt wielu zabytków, dlatego tym bardziej warto było zobaczyć ruiny, a właściwie szczątki kościoła św. Mikołaja –  najprawdopodobniej narożny fragment lewej nawy głównej, który został podparty drewnianymi pniami. Zachowany fragment to pozostałości gotyckiego kościoła, który wybudowany został w XIV wieku na terenach dawnej Łeby. Po wielkiej powodzi, jaka nawiedziła Łebę w 1570 roku, jej mieszkańcy przenieśli się na obecne tereny, a kościół stopniowo został zniszczony przez siły natury.
  • Nie sposób było ominąć pierwszą w Polsce Aleję Prezydencką, wzdłuż której umieszczono odciski dłoni wszystkich prezydentów Polski, poczynając od Ryszarda Kaczorowskiego, na obecnym prezydencie kończąc.
  • Oaza dysponowała kilkunastoma rowerami dla gości ośrodka. Korzystaliśmy z nich chętnie zwiedzając okolice Łeby. W miarę jak turnus zbliżał się do końca, pogoda się poprawiała, a w dzień odjazdu było słonecznie i bardzo ciepło. Gospodarze Oazy żegnali się z nami serdecznie, a i my byliśmy zadowoleni z pobytu.
  • Wyruszyliśmy o godz. 9.40. Na dłuższy postój ponownie zatrzymaliśmy się w Podgajach, gdzie czekał na nas zamówiony wcześniej obiad oraz pyszny deser w postaci kawy i sernika.
  • Droga powrotna przebiegała bez zakłóceń. Do Gostynia dotarliśmy ok. godz. 18.00. Zanim się rozstaliśmy, podziękowaliśmy kierowcy za bezpieczną jazdę, a Oli za wybór miejsca i dobrą organizację. Już myślimy, dokąd wybierzemy się za rok.
Zrelacjonowała Halina Spichał
Zdjęcia Aleksandra Biderman, Halina i Gerard Spichałowie, Anna Krystkowiak, Maria Skrzypczak, Marek Gubański

 

Cze

16

MIĘDZYCHÓD 2018

Autor: Zbigniew Kosiński

XI WIELKOPOLSKIE SPOTKANIA ARTYSTYCZNE UTW MIĘDZYCHÓD 2018

16 czerwca 2018 r. nasz zespół wokalno-instrumentalny „Melodia” wyjechał do Międzychodu, aby zaprezentować się podczas przeglądu działalności artystycznej uniwersytetów trzeciego wieku z Wielkopolski i woj. lubuskiego. W zmaganiach wzięło udział 12 UTW: z Sierakowa Wlkp., Tarnowa Podgórnego, Szamotuł, Chodzieży, Ostrowa Wlkp., Gniezna, Drezdenka, Leszna, Złotowa i Międzychodu. Obejrzeliśmy bardzo ciekawe prezentacje teatralne, kabaretowe, taneczne, montaże słowno-muzyczne oraz wystawę malarską. Występy, w 4 kategoriach, oceniało profesjonalne jury, pracujące niestrudzenie przez 6 godzin. Prezentacje odbywały się na scenie w Centrum Animacji Kultury, a organizatorem był Uniwersytet Trzeciego Wieku w Międzychodzie.
Spotkanie było przede wszystkim okazją do integracji podczas rozmów i wspólnego oglądania występów. Okazało się to szczególnie widoczne na zakończenie festiwalu, gdy jury udało się na obrady, a publiczność uniwersytecka ruszyła w tany na parkiecie przy scenie. W dużej mierze przyczynił się do tego nasz występ (byliśmy przedostatni na scenie) na który publiczność zareagowała bardzo żywiołowo
Organizatorzy przygotowali także niespodziankę w postaci występu profesjonalnego Chóru Męskiego „Arion” z Poznania. Zachwycona publiczność zgotowała artystom aplauz na stojąco. Wreszcie nadszedł czas na ogłoszenie wyników. Wszystkie zespoły za uczestnictwo otrzymały dyplom oraz upominek w postaci kolorowej drukarki, ufundowany przez burmistrza Międzychodu, a miejsca od 1 do 3 uhonorowano specjalnymi dyplomami. W kategorii prezentacji wokalnych nasz zespół Melodia zdobył I miejsce. Po ogłoszeniu wyników skakaliśmy w górę z radości, sukces nas po prostu uskrzydlił, tym bardziej, że poziom festiwalu był naprawdę wysoki. Znaleźć się w takim gronie już było nobilitacją, a cóż dopiero taki wynik. Jury doceniło nasz repertuar, przygotowanie wokalne i fakt żywiołowej reakcji publiczności na nasz występ. Zebraliśmy sporo gratulacji, oto cytat z wypowiedzi wiceprezes UTW z Sierakowa „Emanowaliście radością i niezwykłą pogodą ducha. Jestem przekonana, że wynika to z faktu, iż jesteście ludźmi z pasją życia. Dziękuję za moc wspaniałych doznań”.
Gorąco dziękowaliśmy kierownikowi muzycznemu Melodii, Sylwestrowi Jerzykowi, który ostro szlifował naszą formę i Krysi Adamczak, prowadzącej zespół. Osobne podziękowania należą się też Joli Gardyś, która napisała projekt na działalność zespołu wokalno-instrumentalnego „Melodia” i Gminie Gostyń, gdyż dzięki przyznaniu nam środków finansowych możemy działać.
Szczęśliwi i radośni wróciliśmy do Gostynia z zamiarem dalszego doskonalenia naszego śpiewania. Chcemy jak najwięcej występować dla naszych studentów, gdyż to oni docenili nas jako pierwsi i są naszymi wiernymi słuchaczami.

autor Bogumiła Matczak,
foto Jolanta Gardyś, Bogumiła Matczak

Cze

13

Dziedzictwo Świętej Góry

Autor: Biderman Aleksandra

Wiele dzieje się w Gostyniu. Dzisiejszy spacer 13 czerwca będzie skromniejszy niż zwykle. Przyszło nas zaledwie 7 osób. Jest to nasz ostatni spacer w tym miesiącu i w tym roku akademickim. W lipcu, jak zwykle, mamy przerwę.

W muzeum jest wystawa „Dziedzictwo Świętej Góry” czynna tylko do końca czerwca. Nie możemy darować sobie zobaczenia skarbów naszej bazyliki na co dzień ukrytych w miejscach niedostępnych dla wiernych. Na wprost wejścia do sali wystawowej znajduje się obraz Matki Boskiej Świętogórskiej. Jest to kopia wykonana przez łódzkiego artystę Mariana Kaczmarka w roku 1998. Na własne oczy możemy zobaczyć bullę papieża Klemensa X z dnia 10 grudnia 1670 roku, którą to bullą eryguje Kongregację Oratorium na Świętej Górze. Drugi z dokumentów papieskich pochodzi z 11 marca 1928 roku. Papież Pius XI udziela pozwolenia na koronację cudownego obrazu Matki Boskiej Świętogórskiej. Oglądamy portret trumienny oraz portret sarmacki Adama Floriana Konarzewskiego, fundatora budowy kościoła na Świętej Górze. Wśród eksponatów są dwa ornaty tkane złotymi i srebrnymi nićmi z końca XVI i końca XVII wieku. Relikwiarz na czaszkę Adama Floriana Konarzewskiego powstały około 1680 roku oraz medal księdza Stanisława Grudowicza otrzymany w 1677 roku od papieża Innocentego XI to kolejne skarby. Jest jeszcze zegar z połowy XVII wieku ofiarowany przez Konarzewskiego i olej na płótnie wykonany współcześnie przez malarza Leona Drapiewskiego.

Wzbogacone artystycznie i duchowo udajemy się na rynek gostyński, gdzie na kilkunastu planszach przedstawione są początki Gostynia. Po zapoznaniu się z historią 740-letniego grodu nad Kanią udajemy się na Górę Zamkową. Stąd rozciąga się widok na najbliższą okolicę. Wzdłuż rzeki Kani jeszcze niedawną drogę szutrową zastąpił asfalt. Stąpając po nowej drodze dostrzegamy w trawie rodzinę dzikich kaczek. Na kominie firmy ZUPTOR dostrzegamy w gnieździe bociana. Wstępujemy jeszcze do biblioteki. Tam na piętrze z okazji mistrzostw świata w piłce nożnej wystawa „Biało-czerwoni na Espania 82 w archiwalnych materiałach prasowych biblioteki”. Pani Basia, pracownik biblioteki, proponuje nam kawę najlepszą w mieście za jedyne 2 zł. Chętnie korzystamy z zaproszenia zajmując miejsca przy stoliku w holu na piętrze. Kawa jest wyśmienita, polecamy wszystkim. Dziś tylko 4 kilometry spaceru. Po wakacyjnym wypoczynku będzie więcej.

Napisała Aleksandra Biderman
Zdjęcia Aleksandra Biderman, Halina Spichał

Cze

12

Zakończenie roku akademickiego 2017/2018

Autor: Zbigniew Kosiński

Zakończenie roku 2017/2018 Gostyńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku przyszło  nam świętować w gmachu LO w Gostyniu ponieważ zbiegło się to z uroczystością 100-lecia „Niepodległości”.

Blisko 110 osób zaszczyciło swojąobecnością mury budynku szkoły. Wśród zaproszonych gości był Starosta Gostynia Robert Marcinkowski, Alfred Siama przewodniczący RP, Mirosław Żywicki – przewodniczący RM, dyrektor LO –Danuta Niedźwiedzińska, Katarzyna Grzybowsla – dyrektor Szkoły Muzycznej w Gostyniu, przedstawiciel Policji.

Zebranych gości i studentów powitał Prezes GUTW Zbigniew Kosiński, który przedstawił działalność Uniwersytetu wykorzystując sprzęt multimedialny. Prezentacja działalności GUTW przedstawiona na slajdach była bardzo ciekawa i kolorowa.
Student GUTW  Jan Nowacki  podziękował Zarządowi i Komisji Rewizyjnej za ich pracę wręczając każdemu różę – był to miły gest. Następnie studenci usłyszeli podziękowania za pracę i życzenia miłych wakacji  od pana Starosty.

Pani dyrektor LO Danuta Niedźwiedzinska przedstawiła okolicznościowy, ciekawy, wykład „Fakty historyczne z okazji 100-lecia Niepodległości” a  chór „Melodia” działający przy GUTW przedstawił program słowno – muzyczny o podłożu patriotycznym.

Po części oficjalnej odbyło się spotkanie wszystkich uczestników przy kawie i ciasteczku. Słuchacze wspominali miniony rok akademicki i na zakończenie życzyli sobie wesołych i miłych wakacji.

tekst Barbara Kubiak
zdjęcia Bogumiła Matczak, Jolanta Gardyś, …..

Cze

8

Koncert w Bazylice Świętogórskiej

Autor: Zbigniew Kosiński

W dniu 8 czerwca na zaproszenie Państwowej Szkoły Muzycznej im. Józefa Zeidlera w Gostyniu nieliczna grupa słuchaczy Uniwersytetu przybyła do Bazyliki Świętogórskiej na koncert „W hołdzie Patronowi, w podziękowaniu Przyjaciołom Szkoły”.
Dziękujemy!